kursy cukiernicze

Podobne podstrony
 
Widzisz posty znalezione dla hasła: kursy cukiernicze




Temat: Nasza aktywność na płaszczyźnie stosunków dobrosąsiedzkich

Rekordowy rok w eksporcie żywności
(Puls Biznesu/04.05.2007, godz. 06:26)

Czechy wyrosły na największego obok Niemiec odbiorcę polskiej żywności. Rosja na własne życzenie spadła z drugiego miejsca na szóste.

Hossa w eksporcie polskiej żywności rozkwitła. Nie zaszkodził jej ani wysoki kurs złotego, ani rosyjskie embargo na mięso, nabiał i świeże produkty ogrodnicze. Okazuje się, że amatorów polskiej żywności przybywa w większości krajów Europy i wielu innych krajach świata.

Dwa miliardy na plusie

Z raportu „Polski handel zagraniczny artykułami rolno-spożywczymi w 2006 r.” opracowanego przez Zespół Monitoringu Zagranicznych Rynków Rolnych Fundacji Programów Pomocy dla Rolnictwa (FAMMU-FAPA, wynika, że miniony rok był rekordowy pod względem eksportu żywności. Rekordowa była nie tylko jego wartość, która wzrosła o 21 proc. - do ponad 8,5 mld EUR, ale także wysokość osiągniętej nadwyżki handlowej, która skoczyła do 2,1 mld EUR.

To jednak nie wszystko. Okazuje się, że bardzo ciekawe zmiany zachodzą w strukturze naszego eksportu. Dużym zaskoczeniem jest fakt, że na drugiego po Niemczech, największego odbiorcę polskiej żywności wyrosły Czechy. Eksport naszej żywności do Czech (głównie produkty ogrodnicze, mięsne, cukiernicze, mleczarskie i używki) wzrósł w 2006 r. aż o 44 proc. i przekroczył 557 mln EUR. Tym samym niewielkie Czechy wypchnęły z drugiego miejsca na liście największych rynków eksportowych samą Rosję, która za sprawą ograniczeń nałożonych na import polskiej żywności spadła aż na szóste miejsce. Rosję przegoniły też Wielka Brytania (wzrost zakupów w Polsce o 36 proc.), Holandia (24 proc.) i Włochy (33 proc.). Rosyjskie embargo sprawiło, że eksport polskiej żywności do tego kraju spadł z 0,5 mld EUR w 2005 r. do 431 mln EUR w 2006. Podczas gdy Rosja jako jeden z nielicznych krajów na świecie ograniczyła zakupy polskiej żywności, zwiększyły ją m.in. takie potęgi jak Chiny (wzrost o 82 proc.) i Niemcy (16 proc.). Mocno zwiększył się też eksport do Irlandii (74 proc.) czy Litwy (56 proc.).

Mięso dalej na topie

Choć Polska wyrasta na liczącego się eksportera żywności w Unii Europejskiej to jednak nie możemy jeszcze wpadać w euforię. Potentatem jeszcze nie jesteśmy. Oto bowiem dużo mniejsze od Polski kraje, takie jak Dania, Holandia czy Belgia wciąż biją nas na głowę pod względem wartości eksportu rolno-spożywczego. W efekcie pod tym względem zajmujemy w UE dziewiątą pozycję.

Eksperci są jednak optymistami. Biorąc pod uwagę wielki potencjał produkcyjny Polski i wciąż liczne przewagi kosztowo-cenowe ich zdaniem eksport będzie się dalej zwiększał.

- Tempo wzrostu eksportu raczej jednak nie będzie już tak wysokie jak w pierwszych trzech latach po wejściu do Unii Europejskiej. Na pewno realny jest wzrost na poziomie około 10 proc. rocznie – ocenia prof. Roman Urban, z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej.

Jednym z ważnych motorów wzrostu eksportu ma być w dalszym ciągu polskie mięso, które zwłaszcza w przypadku drobiu, jest dużo tańsze niż w wielu innych krajach Europy. Nic dziwnego, że w 2006 r. eksport mięsa czerwonego wzrósł o 40 proc. i to mimo rosyjskiego embarga.

Więcej znaków zapytania dotyczy eksportu wyrobów mleczarskich, którego wzrost w 2006 r. mocno wyhamował. Producenci są jednak dobrej myśli.

- Nasze mleko w proszku sprzedaje się na pniu, w dodatku jego ceny na rynku światowym w tym roku poszły w górę. Eksportujemy też coraz więcej śmietany – mówi Tadeusz Nadrowski, prezes SM Ostrołęka.

Artykuły mleczarskie są w tym roku w cenie m.in. za sprawą suszy w kilku krajach produkujących duże ilości mleka.






Temat: Wiadomości - materiały Gabree
Rekordowy rok w eksporcie żywności!!!

Czechy wyrosły na największego obok Niemiec odbiorcę polskiej żywności. Rosja na własne życzenie spadła z drugiego miejsca na szóste.

Hossa w eksporcie polskiej żywności rozkwitła. Nie zaszkodził jej ani wysoki kurs złotego, ani rosyjskie embargo na mięso, nabiał i świeże produkty ogrodnicze. Okazuje się, że amatorów polskiej żywności przybywa w większości krajów Europy i wielu innych krajach świata.

Dwa miliardy na plusie

Z raportu „Polski handel zagraniczny artykułami rolno-spożywczymi w 2006 r.” opracowanego przez Zespół Monitoringu Zagranicznych Rynków Rolnych Fundacji Programów Pomocy dla Rolnictwa (FAMMU-FAPA, wynika, że miniony rok był rekordowy pod względem eksportu żywności. Rekordowa była nie tylko jego wartość, która wzrosła o 21 proc. - do ponad 8,5 mld EUR, ale także wysokość osiągniętej nadwyżki handlowej, która skoczyła do 2,1 mld EUR.

To jednak nie wszystko. Okazuje się, że bardzo ciekawe zmiany zachodzą w strukturze naszego eksportu. Dużym zaskoczeniem jest fakt, że na drugiego po Niemczech, największego odbiorcę polskiej żywności wyrosły Czechy. Eksport naszej żywności do Czech (głównie produkty ogrodnicze, mięsne, cukiernicze, mleczarskie i używki) wzrósł w 2006 r. aż o 44 proc. i przekroczył 557 mln EUR. Tym samym niewielkie Czechy wypchnęły z drugiego miejsca na liście największych rynków eksportowych samą Rosję, która za sprawą ograniczeń nałożonych na import polskiej żywności spadła aż na szóste miejsce. Rosję przegoniły też Wielka Brytania (wzrost zakupów w Polsce o 36 proc.), Holandia (24 proc.) i Włochy (33 proc.). Rosyjskie embargo sprawiło, że eksport polskiej żywności do tego kraju spadł z 0,5 mld EUR w 2005 r. do 431 mln EUR w 2006. Podczas gdy Rosja jako jeden z nielicznych krajów na świecie ograniczyła zakupy polskiej żywności, zwiększyły ją m.in. takie potęgi jak Chiny (wzrost o 82 proc.) i Niemcy (16 proc.). Mocno zwiększył się też eksport do Irlandii (74 proc.) czy Litwy (56 proc.).

Mięso dalej na topie

Choć Polska wyrasta na liczącego się eksportera żywności w Unii Europejskiej to jednak nie możemy jeszcze wpadać w euforię. Potentatem jeszcze nie jesteśmy. Oto bowiem dużo mniejsze od Polski kraje, takie jak Dania, Holandia czy Belgia wciąż biją nas na głowę pod względem wartości eksportu rolno-spożywczego. W efekcie pod tym względem zajmujemy w UE dziewiątą pozycję.

Eksperci są jednak optymistami. Biorąc pod uwagę wielki potencjał produkcyjny Polski i wciąż liczne przewagi kosztowo-cenowe ich zdaniem eksport będzie się dalej zwiększał.

- Tempo wzrostu eksportu raczej jednak nie będzie już tak wysokie jak w pierwszych trzech latach po wejściu do Unii Europejskiej. Na pewno realny jest wzrost na poziomie około 10 proc. rocznie – ocenia prof. Roman Urban, z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej.

Jednym z ważnych motorów wzrostu eksportu ma być w dalszym ciągu polskie mięso, które zwłaszcza w przypadku drobiu, jest dużo tańsze niż w wielu innych krajach Europy. Nic dziwnego, że w 2006 r. eksport mięsa czerwonego wzrósł o 40 proc. i to mimo rosyjskiego embarga.

Więcej znaków zapytania dotyczy eksportu wyrobów mleczarskich, którego wzrost w 2006 r. mocno wyhamował. Producenci są jednak dobrej myśli.

- Nasze mleko w proszku sprzedaje się na pniu, w dodatku jego ceny na rynku światowym w tym roku poszły w górę. Eksportujemy też coraz więcej śmietany – mówi Tadeusz Nadrowski, prezes SM Ostrołęka.

Artykuły mleczarskie są w tym roku w cenie m.in. za sprawą suszy w kilku krajach produkujących duże ilości mleka.

Wiktor Szczepaniak
onet.pl





Temat: Dlaczego inwestowanie długoterminowe jest najlepsze? :)
Wybaczcie opóźnienie, niestety pomimo zarządzania czasem, bywa że nie mam sił odpisać.
No ale dzis trochę nadrobię Dziękuje Wigusia za miłe słowa

Dzis chciałem Wam przedstawić kilka pytań i zasad Warrena Buffetta, które powinniście uwzgledniać w trakcie analizy spółek. Dzięki temu lepiej zrozumiecie na czym "stoicie" z waszymi akcjami

Zasady dotyczące przedsiębiorstwa

***Czy przedsiębiorstwo prowadzi prostą i zrozumiałą działalność? - chodzi o to czy spółki, które posiadacie rozumiecie. Np kupując akcje spółki cukierniczej, rozumiecie co produkuje, co może wpłynąć na wzrost sprzedaży itd.
***Czy przedsiębiorstwo prowadziło taki sam rodzaj działalności w przeszłości?
***Czy przedsiębiorstwo ma pomyślne perspektywy na dalszą przyszłość?

Zasady dotyczące kierownictwa przedsiębiorstwa

***Czy kierownictwo działa racjonalnie?
***Czy kierownictwo jest otwarte wobec akcjonariuszy? - wywiady, strona www, komunikaty itd.
***Czy kierownictwo przeciwstawia się imperatywowi instytucjonalnemu? "Imperatyw instytucjonalny" = bezmyślne naśladownictwo w firmach.

Zasady dotyczące finansów przedsiębiorstwa

***Skupiaj uwagę na stopie zysku z kapitału własnego(ROE), a nie na dochodach na jedna akcję
***Obliczaj dochody dla właścicieli - to trochę głębszy temat
***Szukaj przedsiębiorstw o wysokich marżach zysku
***Upewnij się, czy na każdego dolara zysku niepodzielonego przedsiębiorstwo stworzyło wartość rynkową w wysokości co najmniej jednego dolara? - chodzi o to czy niewypłacenie dywidendy przełozyło się na wzrost kursu akcji o wielkość niewypłaconej dywidendy.

Zasady dotyczące rynku

***Jaka jest wartość przedsiębiorstwa? - to głębszy temat, zostawiam na później.
***Czy można kupić przedsiębiorstwo za cenę znacznie niższą od jego wartości? - tutaj trzeba mieć obliczoną wartość wewnętrzną. Tez na razie pomijam.

Dodatkowe zasady Buffetta i pytania warte przemyslenia:

***Gdzie będzie spółka za 10 lat, czy spółka będzie osiągała większe zyski? Dlaczego ? - Własne przemyslenia, jak Ci się wydaje.
***Czy rozumiesz dlaczego ludzie kupują określone produkty spółki, czy rozumiesz branżę?
***Jak zmieni się branża przez następne 10 lat?
***Czy zarząd jest profesjonalny i godny zaufania?
***Czy na rynku istnieją substytuty oferowanych produktów ?

Bierz pod uwagę również konkurencję(5 sił Portera) :

***Niebezpieczeństwo pojawienia się nowych spółek. Duże? Małe?
***Wpływ Klientów i dostawców?
***Zdolność oferowania zamiennych produktów?
***Stopień konkurencji na rynku?

Powinnieneś wiedzieć jak najwięcej o konkurencji Twojej spółki. Analizować tak jak swoją.

Pewne mądre zasady:

***Szukaj spółek z bardzo dobrym zarządem.
***Nie zwracaj uwagi na giełdę - chodzi o to, żeby nie przejmować się czy jest hossa czy bessa. Liczy się tylko to czy masz świetną spółkę Wiem, że to może byc dość kontrowersyjny punkt
***Nie martw się o stan gospodarki. - wszelkie komunikaty o krachu, bezrobociu, PKB itd dla Buffetta mają marginalne znaczenie. Wyjątkiem jest inflacja, która zagraża inwestowaniu długoterminowemu, ale obecna w wysokości 1,5% nie jest zagrożeniem.
***Kupuj przedsiębiorstwo, a nie akcje. - chodzi o to byś patrzył na kupione akcje tak jakbyś został włąśnie włąścicielem tej spółki. Patrzysz na pracowników, zarządzanie w firmie, marketing, jakość produktó, koszty, zyski, marże itd. Jesteś współwłaścicielem i musisz pobawić się w empatię: Czy warto było kupić te akcje? Czy firma jest warta kupna? itp
***Gospodaruj portfelem przedsiębiorstw.
***Lepiej kupować dobre firmy po rozsądnych cenach niż kiepskie firmy po niskich cenach.
***Spółki o oryginalnych wyróżniających się produktach lub usługach są dobre a nie "masowe" niezróżnicowane, niezauważalne.
***Wybieraj spółki, które dają dobre wyniki od lat.

Na razie starczy

Przy inwestowaniu długoterminowym, te pytania to konieczność. Wymagają pracy umysłowej, lecz praca popłaca. Dobrze odrobiona lekcja domowa, zaprocentuje świetnymi zyskami

Pozdrawiam serdecznie i proszę o wyrozumiałość co do mojej absencji. Pamiętam o forum, ale nie zawsze dam radę

BZ



Temat: Kujawsko - Pomorskie i okolice - cz. 2 (b. dlugie)
Witam,
Druga czesc wyprawy po kujawsko - pomorskich okolicach to poniedzialek rano w
Bydgoszczy. Sadny dzien, czyli objazdy w Bydgoszczy, wlasnie sie zaczyna. Ale
stacja pracuje jeszcze normalnie i osobowym w zestawie EU07-489 + B + Bohun
ruszam do Pily. Po lewej stronie torowi towarzysza rozlewiska kujawskiej
Amazonki, czyli Noteci. Jedzie sie szybciutko, w nieduzym towarzystwie
(najwyzej 40 osob) i dociera do Pily o czasie. Po drodze smieszna zdawka w
Zielonczynie: SM42+Eaos+SM42+dalsze wagony. Z innych ciekawostek: do Nakla
wjazd prawie rownolegly z podazajacym od Chojnic ST44-1102. Stal juz dla niego
przygotowany sklad i przez chwile sie wahalem, czy nie wysiasc, aby prosic
mechanikow o szanse przejechania sie z nimi. Pomknalem jednak do Pily.
Tam tez wjazd rownolegly - od strony Chodziezy zdawka : SM42+Eaos.
Podobno zdawki kursuja do Ujscia, ale Ujscie - Bzowo Goraj jest nieprzejezdna.
Do Bzowa dojechac ma sie dac z Rogozna. Wiesci od konkurencji: PKS, Pila -
Walcz, 53 kursy dziennie.
Do Chojnic w 4 wagonach rusza 51 pasazerow. Ciagnie sliczniutka SU45-116.
Predkosc po drodze niezla, ale stacje niespecjalnie rewelacyjne. Moze nie ten
styl, ktory lubie. Zastanawiaja mnie dziwne, nieznane mi tory: odchodzacy na
polnoc w Lipce Krajenskiej i slad po torze, tez na polnoc, za Wierzchowem
Czluchowskim. W Chojnicach spotkanie z innymi pociagami: SU45-145 podaza z
Tczewa do Pily, a SU42-525 ciagnie do Szczecinka trzy bonanzy z Gdyni. Na hali
ZT staja SU45-112, ST44-1105 i SN81-002: teraz z zewnatrz pomalowany na jakos
tak bialo - czerwono. Do mojego pociagu, do Koscierzyny, wode tankuje SP42-133,
gdy w perony wpada gagar 1108. Pozuje chwile i rusza dalej. Czeka jeszcze Su45-
256 z niesamowicie polatana, stara bipa (oble konce), do Tczewa, a ze
Szczecinka przyjezdza SU42-521. Ja sie jednak rozkoszuje ogrzewaniem parowym.
Linie do Koscierzyny polecam kazdemu spragnionemu pieknych widokow i szybkiej
jazdy. Pociag gna, pasazerow praktycznie brak (max 17 osob), stacyjki sa
klimatyczne, choc niezbyt okazale. Maja jednak zaskakujace nazny - np. Mecikal.
Kto na to wpadl??? W Brusach niespodzianka. Z przeciwka dziwna zdawka (?) -
ST44-1108 (ten widziany w Chojnicach) z jednym Eaosem! Ale gospodarka paliwem -
puszczac gagara po jeden pusty wagon!
Kalisz Kaszubski inspiruje mnie do pomyslu zorganizowania rajdu dla milosnikow
kolei. Kalisz Pomorski - Kalisz Kaszubski przez Kalisz. Patronat honorowy - imc
Ryszard Kalisz. Sponsoring rzeczowy - Zaklady Przemyslu
Cukierniczego "Kaliszanka" ;)))
W Lipuszu stacja, z ktorej koniecznie chce kiedys pojechac do Korzybia. Tor w
strone Bytowa jest jezdzony, natomiast lacznica Bytow - Koscierzyna - nie.
Z udanej wycieczki wpadam o 14.56, nieswiadom jakiejs poprawki (miala byc
15.05), do Koscierzyny. Przy peronie dziwny pociag: SM42+B+B+B+B+SU46-049. Nie
wiedzialem, czy to czesc tego bedzie jechac do Wierzchucina, czy jak. A okazuje
sie, ze SU robila tylko za grzejke - do Gdyni ten pociag pojechal z SM42.
Pociag do Wierzchucina jedzie jako "Pociag z Gdyni do Wierzchucina". CZyli
B+Bh+B, a na przodzie SU46-041. 14 osob przesiada sie z niego na pociag w
kierunku Lipusza, ktory po chwili odjezdza z zapelnieniem ok. 50 procent.
A my do WIerzchucina smigamy weglowka. Na poczatku w skladzie 34 osoby. Polowa
wysiada jednak w Olpuchu, a za Bakiem mamy na pokladzie juz tylko 7. Pociag
mknie jak strzala do miejsca nie z tej ziemi - Lipowej Tucholskiej. Olbrzymia
stacja. nawet stoi maszt flagowy, gdyby przyjechal minister :) i tak jakos
absurdalna w swoim dzialaniu. Dlugo sie przygladac nie mozna. bo pedzimy na
sabat tucholskich pociagow do Wierzchucina. Sciagaja tam ze wszystkich stron,
aby wypluc pasazerow i zginac w przepastnych lasach okolicy rownie szybko, jak
sie pojawily. Do Bydgoszczy przyjezdza SU45-197 z Bhp, z Laskowic - dwie
bonanzy z SP42-198, a do Chojnic - SU45-115 z Bhp i 2B. Gdy odjezdzam, na
pociag do Koscierzyny czeka 40 osob...
Do Bydgoszczy jedzie sie ladnie. Po drodze dwa ciekawe miejsca: "Cisowka bis" -
czyli Lubania Lipiny. Tam tez pudlo wagonu towarowego sluzy za poczekalnie.
Serock - stacyjka w starym stylu. CZynna, elegancka, wysprzatana, ze skalnym
ogrodkiem i pomalowanymi kraweznikami, smietnikami na peronie i przygotowanymi
do posadzenia kwiatow klombami przed budynkiem...
I w mrokach wieczoru koncze podroz tego dnia w Bydgoszczy.

ciag dalszy - dalej...

Marcin





Temat: Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy
Niedziela gorących serc

Bartłomiej Dana
2008-01-11, ostatnia aktualizacja 2008-01-11 19:35

Entuzjazm, hojność i muzyka z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy związane są nierozerwalnie, będą jej towarzyszyć także w tę niedzielę, gdy po raz XVI wystartuje największa ogólnopolska impreza charytatywna.

Każdy wolontariusz, który pojawi się w redakcji "Gazety" (ul Sienkiewicza 72) od godz. 12 do 15, dostanie talerz gorącego żurku i herbatę. Zupy wystarczy dla wszystkich. Poza tym przez cały dzień w budynku redakcyjnym dyżurował będzie ochroniarz. W razie jakichkolwiek problemów należy zwracać się do niego.

Na niedzielę siedem łódzkich sztabów przygotowało mnóstwo atrakcji:

* W Wyższej Szkole Humanistyczno-Ekonomicznej pieniądze będzie zbierał Cezary Grabarczyk, minister infrastruktury.

* Wolontariusze będą rozdawali WOŚPowe szaliki przygotowane specjalnie na tę okazję. Żeby taki dostać, trzeba dać "papierek".

* - Specjalnie dla nas na gitarze zagra stary rockman, Marek Ozimiński - mówi Maria Rajska, szefowa sztabu przy Racji Polskiej Lewicy (ul. Zielona 15). - Z cukierni Krzyś dostaliśmy pyszne ciasto, z Ubojni Drobiu "Wyrębski" - skrzydełka drobiowe. Całą sobotę spędzę w kuchni. Przygotujemy dla wolontariuszy gorący posiłek i napoje. Głodnego nakarmimy. Wszystko mamy dopięte na ostatni guzik.

* W Manufakturze stanie Zimowe Wesołe Miasteczko. Wszystkich chętnych strażacy będą obwozić na wysięgniku wozu. To jedyna szansa no zobaczenie rynku z góry. Ratownicy medyczni z Uniwersytetu Medycznego udzielać będą kursów pierwszej pomocy, a fryzjerzy z Galerii Handlowej układać fryzury. Nikt nie wyjdzie z potarganą głową.

Poza tym w największym łódzkim centrum handlowym pojawią się Mariusz Pudzianowski, najsilniejszy człowiek świata i Barbara Tatara - Miss Polonia 2007.

* Vertus, firma odzieżowa ze Zgierza, do sztabu działającego przy Ochotniczych Hufcach przekazała ponad 300 par spodni. Wraz z kalkulatorami, sprzętem sportowym, długopisami, czapeczkami, smyczami i koszulkami zostaną zlicytowane w czasie Turnieju Tańca w Hali Sportowej "Tęcza" (ul. Karpacka 61).

* Publiczne Gimnazjum nr 37 (ul. Jarosławska 29) zagra już po raz ósmy. W szkole przygotowano występ członków bractwa Wikingów oraz Zespołu Pieśni i Tańca "Łódź". Ponadto liczne występy artystyczne, pokaz mody, pchli targ, warsztaty origami i turniej tenisa stołowego. Na uczestników zabawy czekać będzie pyszna zalewajka i ciasto. Imprezy zaczną się o godz. 14 i potrwają do 18.

* Otwarty turniej tenisa stołowego zorganizował także Gminny Ośrodek Sportu i Rekreacji "Relaks" w Wiśniowej Górze (ul. Tuszyńska 99). Zawody rozpoczną się o godz. 9.30 i potrwają do 12. W ręce najlepszych powędrują dyplomy i pamiątkowe dyplomy.

* Pieniądze zbierać będą również władze województwa. Od godz. 12.30 na terenie Manufaktury kwestował będzie Włodzimierz Fisiak, Marszałek Województwa Łódzkiego, a od 14.15 Krzysztof Makowski, członek Zarządu Województwa Łódzkiego.

W tym roku pieniądze zbierać będzie ponad 1700 łodzian. Większość z nich to licealiści i studenci. Chętnych do kwestowania było znacznie więcej. Wszyscy wolontariusze będą mieli WOŚPowe puszki oraz identyfikatory ze zdjęciem i hologramem. Już od wczesnych godzin porannych będzie można ich spotkać na mieście.

Nad bezpieczeństwem zarówno wolontariuszy, jak i bawiących się łodzian, czuwać będzie kilkuset policjantów. Zebrane pieniądze powędruje na pomoc dzieciom ze schorzeniami laryngologicznymi.

Program niedzielnych imprez orkiestrowych

Scena w Manufakturze:

14:00 - Spaces Faces 14:30 - Sickbag 15:00 - Pigułka 15:30 - Parano 16:00 - Tao 16:30 - Van Raajs i Tomasz Boruszczak 17:00 - Bee Free 17:30 - Michał Karpacki 18:00 - Washing Machine 18:30 - Rażeni Piorunem 19:00 - Gore 19:30 - Samokhin Band 20:00 - Światełko do nieba 20:10 - Video 20:40 - The Bootels 21:10 - Krzysztof J. Krawczyk i Chór z Aleksandrowa.

Scena na ul. Piotrkowskiej przy Piłsudskiego

12:00 - Start 12:10 - Chór dyrygenta Kozłowskiego 12:45 - Lesław Białecki 13:15 - Kasia Popowska - recital solowy 13:40 - Występy zespołów: MELANGE i Mały BIGBAND 14:10 - Pokaz Walk filipińskich 14:40 - Anna Miksa- Tuwim - Na wesoło 15:10 - Lisner hip hop 15:35 - Daniela Zabłocka 16:05 - Grupa Waldiego 16:35 - Pan Tadeusz Urbański 17:05 - Zespół INN z Łodzi 17:40 - Zespół Lecharus 18:15 - THE JUST z Łodzi 18:50 - RADIO BAGDAD z Gdańska 19:30 - Koncert zespołu Volitailre z Bydgoszczy 20:00 - Światełko do Nieba oraz Gwiazda wieczoru - Michał Karpacki, laureat programu IDOL




Źródło: Gazeta Wyborcza Łódź



Temat: "Busiarze" - co o nich sądzisz?
Ciekawe, skąd masz takie dane o tych busiarzach za cara, bo ja akurat czytałem, że na ziemiach polskich pierwsze autobusy pojawiły się w Warszawie w 1925 roku.

To Warszawa była opóźniona :

Prywatni przeW latach 30. XIX w. obok przesyłek listowych i towarowych, z miejscowej poczty ruszyły także dyliżanse pasażerskie utrzymujące odtąd regularną komunikację z Warszawą. Potem ograniczono się tylko do Lublina (6 godz. jazdy). Po otwarciu w 1877 kolei nadwiślańskiej, komunikację skrócono do naj-bliższej stacji w Rejowcu. W 1883 ograniczono się do jednego kursu (w karetce 10 miejsc), a w 1896 wobec małej opłacalności i konkurencji żydowskich powozów, bryczek czy zwykłych bud, zlikwidowano komunikację pocztową. Wyboje, grzęzawiska, opłakany stan pojazdów czyniły podróż niezwykle uciążliwą (czas jazdy 5-6 godz., cena 2 rb). "Rejowiec był ostatnią stacją. Dalej do Zamościa jechało się końmi" - tak rozpoczyna się jedno z opowiadań laure-ata Nagrody Nobla Isaaca B. Singera "Na furcie", którego akcja toczy się podczas takiej nocnej pod-róży. Przy końcu XIX w. głównym przedsiębiorcą był Żyd Samuel Dichter, który woził pasażerów wy' godnymi 4-osobowymi karetkami "w rodzaju hote-lowych" za 1,60 rb. Ponadto na podróżnych oczeki-wały dziesiątki furek żydowskich, tzw. "bałagułów" 10 VIII 1904 wyruszył do Trawnik pierwszy omnibus Władysława Dyszyńskiego (1865-1904), prekursora komunikacji samochodowej w Zamościu. Wkrótce jednak strata jednego z dwu samochodów (wypadek) powoduje zawieszenie komunikacji. Nadal najważniejszym przedsiębiorcą pozostaje Dichter. W marcu 1910 powstała Lubelska Spółka Samochodowa (warsztaty znajdowały się w Zamościu), zatrudniająca dobrze płatnych. kierowców (80-90 rb). Początkowo 3, potem aż 10 dużych 16-osobowych francuskich autobusów marki "Delahaye" obsługiwało trasę z Lublina do Tomaszowa. W zimie zawieszano obydwa kursy do Lublina i autobusy jeździły tylko ze stacji w Trawnikach do Zamościa. Autobusy odjeżdżały spod hotelu "Centralnego" i do Lublina docierały w 3-4 godz. (cena biletu 5 rb). W 1913 z LSS próbovrały kursować w komunikacji z Trawnikami: stara firma Dichtera (krótko w spółce z właścicieli bufetu i sklepu w Trawnikach, w maju zwinął przedsiębiorstwo) oraz nowo powstała Trawnicka Chrześcijańska Komunikacja Samochodowa i spółka Rosjan z Zamościa (1 autornobil). Z wybuchem wojny autobusy LSS zostały zarekwirowane przez PCK. 10 IV 1916 wznowiono komunikację z Lublinem (co dwa dni), głównie dla wojskowych, ale w miarę możliwości zabierano i cywilów, lecz za znacznie większą opłatą. Od listopada 1918 do Zamościa przyjeżdżała 12-osobowa karetka Spółki Omnibusowej z Lublina.

W 1920 nastąpiła przerwa i na dobre wznowiono komunikację z Lublinem dopiero w czerwcu 1925, gdy powstała firma Sarnuela Szucha z Zamościa (2 samochody 6-osobowe, codziennie 1 kurs spod cukierni Puszczyńskiego przy ul. Żeromskiego, bilet 10 zł). Później na trasie pojawiła się lubelska spółdzielnia "Autopol" (1926) i autobusy Anny Klimkiewicz i S-ki z Zamościa (1927-29) a także pomniejsi przewoźnicy, jak S. Badzian, J. Gruszecki, M. Kankiewicz, M. Kapuściński, W. Koszel, G. Moczałów oraz J. Klimaszewski z Klemensowa utrzymujący korriurlikację ze Szczebrzeszynem. Wkrótce powstała Lubelsko-Zamojska Spółka Samochodowa, która od-tąd stała się najpoważniejszym przedsiębiorstwem komunikacyjnym. Rozkład jazdy z 1929 wymieniał ponad 50 kursów dzlennie, m.in. z Zamościa do Lublina (11), Biłgoraja (12), Tomaszowa (7), Chełma, Szczebrzeszyna i Komarowa (po 6), a w następnych latach jeszcze do Lwowa, Łodzi i Warszawy, a także do Krasnobrodu, Tyszowiec i Tarnogrodu.

W latach 1926-28 autobusy odjeżdżały sprzed apteki w Rynku Wielkim. W 1929 urządzono Plac Autobusowy (ob. Pl. Wolności) z poczekalnią, bufetem, fryzjerem, szaletem, a nawet bilardem - tak, iż doczekał się pochwał fachowego pisma "Samochód". Później poczekalnię ulokowano na parterze wybudowanego w miejscu dotychczasowego baraku Domu Strzeleckiego (1933-34). Oprócz autobusów, spod Nowej Bramy Lubelskiej nadal jeździły do Szczebrzeszyna (aż do pocz. lat 50.) konne "tramwaje" (wozy z budami na kabłąkach). Po wojnie regularną komunikację na trasie Lublin - Zamość uruchomiono we wrześniu 1945, po 2 kursy Spółdzielni Kierowców i Pracowników Samocho-dowych z Lublina (przez Zamość do Tomaszowa) i Okręgowego Urzędu Samochodowego, rok później przemianowanego na PKS. Latem 1946 czynnych było już w Zamościu ok. 10 linii, obsługiwanych w większości taborem ciężarowym przystosowanym do przewozu podróżnych. PKS wspomagała od 1948 miejscowa firma "Jaskółka", którą wchłonęła powstała w 1950 spółdzielnia "Autonaprawa" oraz działająca w tym czasie Chełmska Spółdzielnia Komunikacyjno-Transportowa (w Zamościu baza).

pewno busiarzy nie było, bo ta nazwa pojawiła się w latach '90.

Busiarze to jest nazwa nieoficjalna, lekko pogardliwa. Oficjalnie są to przedsiębiorstwa przewozów pasażerskich.

A co do przedwojennych prywatnych przewoźników - w 1939 roku wszystkie autobusy, czy to miejskie, czy prywatne, zajęło wojsko. W czasie okupacji nie było żadnej komunikacji autobusowej, chyba że jakieś linie "nur fur Deutsche" obsługiwane taborem przywiezionym z Niemiec. Po wojnie wszystko, co zostało po Niemcach, a więc i autobusy, zostało zajęte przez państwo. Więc ci "busiarze", jak ich nazywasz, raczej nie wznowili działalności po wojnie, bo chyba nie mieli na czym.

Mieli. Np. z UNRRY, kupione od Rosjan za spiryt itp.

Nie, ale czytałem reportaże. Jeszcze w czasach, gdy w Polsce nie było busiarstwa, lubiłem takie rzeczy czytać i wydawało mi się straszną egzotyką, że w tych krajach komunikacja funkcjonuje bez biletów, przystanków, rozkładów jazdy. W najczarniejszych snach nie przyszłoby mi do głowy, że kiedyś tak będzie w Polsce. A jednak tak się stało.

W czasach komuny PKS też znowu tak bardzo rozkładu nie przestrzegał, obecnie jest o niebo lepiej.



Temat: Gwiezdna akcja dla Dzieciakow.

podsumowanie darów rzeczowych od osob prywatnych i instytucji:
-----------------------------------------------------------------------------

-FIRMA CUKIERNICZA "SOLIDARNOŚĆ" 5 kartonow - 12,5 kg pysznych ciasteczek . Firma "Solidarnosc" jest z nami juz drugi rok z rzedu-dziekujemy.

-Miasto Czeladź ufundowało 5 duzych toreb z artykułami szkolnymi oraz 2 opakowania czekoladowych mikołaji(kilkadziesiat szt)+ kalendarze na nowy rok z fotkami czeladzkiej starowki..

-Portal internetowy "MOJA Czeladz" www.czeladź.org.pl-oraz Stowarzyszenie "Rozwój Miasta" pomogli zoorganizowac 2 super imprezy
06.12____ w pubie TRAFFIC w Czeladzi zorganizowano impreze "MIKOłajkowa" -na impreze przybył rowniez Burmistrz miasta Czeladzi ,
ta super impreza z wieloma atrakcjami była zakonczona karaoke dla mlodziezy(wiecej o tej imprezie mozna przeczytac na portalu www.czeladz.org.pl -tam rowniez galeria z tego spotkania)na mikołajki zaproszone byly dzieci z domu dziecka.
Impreza była czescia trwajacej "Gwiezdnej Akcji Kibiców"
20.12____ w pubie Excalibur zorganizowano karaoke gdzie bawiono sie do poznych godzin nocnych -impreza była rowniez czescia "GWIEZDNEJ AKCJI" i miala byc podsumowaniem calej akcji ale jak sie pozniej okazalo termin konczacy cala akcje zostal przesuniety w porozumieniu z Dyrektorem domu dziecka. A dodam ze na tej imprezie zbierano pieniarzki do puszki i uzbierano 350 zł . Wyzej wymienione organizacje uzbierały rowniez 2 worki maskotek.
WIELKIE PODZIEKOWANIA ZA WSPARCIE I OLBRZYMIA POMOC!!!!!

-Klasa 3 A z SP nr 1 w Czeladzi zoorganizowala zbiorke zabawek.Zabawki przetransportowano do punktu nr1 kafejki internetowej gdzie trafialy wzystkie dary.
Zabawki w bardzo duzych ilosciach-!!!!!!!!!!
Dziekujemy!!!!!!!!!!!!!za wsparcie tej akcji.

-Bartłomiej Szpakowski i CENTRUM STOMATOLOGII ESTETYCZNEJ I IMPLANTOLOGII "ANTIDOTUM"z Siemianowic.Śl -komplety szczoteczek i past do zebow,szampony do włosów, zelki owocowe, KOMPUTER +MONITOR!!! +org. gry do komputera.
WIELKIE DZIEKI za bardzo piekne podarki!!!!!!!!!!!

-Łukasz Kwasniewski -załatwił od sieci PLUS GSM ok.100 toreb prezentowych swiatecznych i ok.20 teczek na dokumenty w okladce swiatecznej .Teczki formatu A4 . oraz od siebie nowego walkmana firmy thompson i 3 nowe aparaty analogowe firmy KODAK.

-DAMIAN Ż- ufundował mini Odtwarzacz DVD nowy na gwarancji

-STACJA BP(O/Sokół Katowice) 4 plecaki EURO 2008 nowe i piekne,smycze firm: TIGER energy ok.100szt ,pepsi -cola ,Lipton,BP ok.100szt, ok.70 odblasków na reke firmy coca-cola, 6 piłek dmuchanych ,12 maskotek pepsi -cola,diody do telefonow komórkowych firmy Tymbark -30szt, czapeczki z daszkiem firm isostar oraz beznapisowe 6szt.
STACJA BP jest rowniez z nami po raz drugi i mysle ze nie ostatni a prezenty od tej stacji sa naprawde piekne. Posrednictwo i pomoc w zalatwieniu kontaktu ze stacja załatwił DAMIAN .Ż
WIELKIE DZIEKI!!!!!!!!!!!!!!!!!

-posiadamy rowniez od osob prywatnych rzeczy takie jak:
--------------------------------------------------------------------
-Klocki ok.300elemntow,
- ok.50 płyt CD,DVD z bajkami ,grami ,programami.
-mnóstwo ubrań -lecz uzywanych i juz wiadomo ze one trafia do MIEJSKIEGO OSRODKA POMOCY SPOŁECZNEJ w CZELADZI poniewaz w domu dziecka nie sa potrzebne ,taka informacje otrzymalismy od dyrektora. WIEC nic sie niedzieje przynajmniej za jednym razem pomozemy dzieciom z domu dziecka i mieszkancom Czeladzi najbardziej potrzebujacym ,im takie ubrania sie przydadza.
-KSIAZKI -lektury szkolne oraz basnie i bajki. ok.60 szt.
-Gry edukacyjne planszowe 10 szt i 2 komplety puzzli.
-Laptop dla dzieci edukacyjny prawie nowy.
-magnetofon dla dzieci BARBIE z microfonem ,przeznaczony do zabawy karaoke.
-Materiaowa polka wiszaca na maskotki.
-klocki LEGO
-Tornister szkolny oraz kilka młodziezowo-dzieciecych plecaczkow.
-Kolejka torowa
-Tor wyscigowy z samochodami
-dzwig tzw,Zuraw z wieloma elementami, zabawa dla dzieci
-GARAZ automobil dla dzieci
-nowe 2 rakietki i lotki do gry w badmintona.
-3 kasety VHS z bajkami
-buty sportowe do pilki noznej tzw.korki
-skakanka z licznikiem
-Łyzeczki i podkladki z DANONE
-Wozek dla lalek -grajacy z wyposazeniem i nosidelkiem itp do zabawy prawie nowy.
-ok.25 toreb z maskotkami ok.300 szt oraz torby z zabawkami typu:samochodziki,gry, lalki, figurki bajkowe,i wiele innych.

wszystkim darczyncom wielki szacunek i podziekowanie!!!!!!!!

A ponizej lista osob ktora akcje wsparła finansowo:
_________________________________________
Czeladzianin - 35 Euro ,Krzysiek ZS-UK - 10 Funtów =50 euro od tych panow przekazane ) ( Wplata do Zaglebiaka)
po zamianie na PLN 201,50 wymiana pieniedzy odbyła sie dzis tj 05.01.09r kurs 1 euro= 4.03zł

Anonim - Kibic CKS- 50 zł (wpłata w mbank)
Igor - 50 zł (wpłata do Czelsiego)
PLLO - 30 zł (wpłata w mbank)
Daglas - 30 zł (wpłata w mbank)
Dariusz F. - 20 zł (wpłata w mbank)
Czelsi - 20 zł (wlata Czelsi)
Butcher i ANita - 20 zł (wpłata do Zagłebiaka)
Siwy - 20 zł (wpłata do Zagłebiaka)
Młody - 20 zł (wpłata w mbank)
Adik1925 - 15 zł (wpłata do Czelsiego)
Szopen - 10 zł (wpłata do Zaglebiaka)
Sky -50zł (wpłata do Zaglebiaka)
JaneK.G -25 zł (wpłata do Zaglebiaka)
i ekipa z Reymonta
Stare Miasto
Wasyl Madera fans -50 zł (wpłata do Czelsiego)
stowarzyszenie "ROZWÓJ MIASTA" i portal "Moja Czeladz" ze zbiorki w jednym z pubów -350zł
_______________________________________________
961,5

do tej kwoty dojdzie puszka ze sklepu nocnego ,została wystawiona 2 puszka -jutro dowiemy sie ile tam jest .Tak jak pisalem wczesniej z 1 puszki szefowa zrobila paczki na wlasna reke-jutro dowiemy sie wiecej w tym temacie.Rowniez jutro jedziemy zakupic słodycze za uzbierana kwote.




Temat: [Dolny Śląsk] Inwestycyjny BOOM 2008...
Po swojsku, włosku i kubansku
Legnica,
po latach zastoju zmienia, swoje
oblicze na lepsze
Zygmunt Mułek
Skoncza sie narzekania, ze nie ma gdzie zaprosic
znajomych, którzy odwiedzili nas niespodziewanie,
na spózniona kolacje. Wiosna wRynku
otwarte zostana trzy lokale. I jeszcze na dokładke
kompleks rekreacyjno-gastronomiczny: Hotel Restauracja
Ksiazeca przydworcu PKP.
Ratuszowa jak za dawnych czasów
Odkilku tygodni robotnicy remontuja restauracje
Maska w gmachu teatru. Wraz ze zmiana chłodnego,
przypominajacego bar szybkiej obsługi wystroju,lokal
powróci doswojej historycznej nazwy Ratuszowa.
Obecnie robotnicy skuwaja farby i betonowe
podłogi w dwóch salach. W jednej z nich odsłonili
stare stropy. Remont zostanie zakonczony
przed wakacjami. Nie jest znany dokładny termin.
Koszt prac to około 400 tys. zł. Roboty budowlane
pochłona 220 tys. zł. Te pieniadze pochodza
z urzedu marszałkowskiego i urzedu miasta
w ramach remontu teatru. Na wyposazenie
dyrektor teatru Jacek Głomb planuje wydac ponad
150 tys. zł.
–Wjednej z sal beda stylowe stoły i ławy – mówi
Jacek Głomb. – Powrócimy do drewnianych
podłóg. Zostana odtworzone stare łuki wejsciowe.
Ratuszowa bedzie otwarta co najmniej do północy.
Luksusowy wystrój spowoduje, ze prawdopodobnie
wzrosna ceny. – Chcemy, aby to był zywy lokal,
w którym cos sie dzieje – dodaje Jacek Głomb.
– Zeby powróciły tutaj srodowiska biznesowe.
W karaibskich rytmach
Jednak prawdziwa bomba szykuje sie w dawnej
siedzibie Empiku w Rynku. Piotr Nowak
wymarzył sobie klub na kubanski
styl. Beda wiec
drinki z rumem, hawanskie
cygara, przekaski z serami mozarella i feta,
a przede wszystkim nauka salsy. Szkołe tanca
bedzie prowadzic instruktor z Lubina, a napoje
przygotuja zawodowi barmani.
– To ma byc dynamiczne, pełne niespodzianek
miejsce – tłumaczy Piotr Nowak. – Jedna z nich bedzie
ciemne piwo, które do tej pory nie było popularne
w Legnicy.
Najemca lokalu jest zafascynowany
Kuba sprzed rezimu Fidela Castro,
choc był na wyspie za jego
rzadów. Zamierza otworzyc lokal
dla dwóch rodzajów klientów.
Cukiernia z lodami i lekkimi
przekaskami bedzie czynna
od godz. 10 rano. Natomiast
po godzinie 20 beda koncerty,
kursy salsy i konkursy dla klientów.
Otwarcie nastapi w koncu
maja.
Sródmiejska, czyli koniec PRL
Kiedys był to lokal typowy dla PRL-u. Niby elegancki,
ale siermiezny. Kilka lat temu kupił go legnicki
restaurator Janusz Kopcza i całkowice zmienił
wystrój.
Gustowne kolumny, cegły na scianach, drewniane
belki na sufitach.
– Stawiamy na kuchnie sródziemnomorska
– mówi Janusz Kopcza. –Wjednej z sal bedziemy
serwowac pizze wypiekana w oryginalnym
włoskim piecu opalanym weglem. –Wdrugiej,
mniejszej lody produkowane na miejscu, ciasta
i napoje.
Według Janusza Kopczy, pizza ma miec niepowtarzalny
smak, a ceny na kazda kieszen. Nie jest
znany jeszcze dokładny termin otwarcia. Prawdopodobnie
nastapi to za kilka tygodni.
– Nie mamy jeszcze wybranej nazwy lokalu – dodaje
Kopcza. – Szukamy takiej, która nawiazywałaby
do włoskiego stylu.
Ksiazeca zamiast Piasta
Przedwojna i po jej zakonczeniu w zabytkowym
budynku przed dworcem kolejowym
był ekskluzywny hotel
i restauracja. W latach 70. hotel Piast zlikwidowano,
ale restauracja cieszyła sie popularnoscia, bo były tutaj
dancingi. Przedparu laty ten niszczejacy budynek
kupiła firma Dozorbud i przywróciła go do stanu
dawnej swietnosci.
Kompleks gastronomiczno – hotelowy wydzierzawił
Henryk Krawczyk.
– Bedziemy serwowac kuchnie sródziemnomorska,
atakze polska –mówi Henryk Krawczyk. –Oczywiscie,
bez wariacji cenowych. Zalezy nam, by zachodziło
do nas jak najwiecej klientów.
Lokal nawiazujacy wystrojem do czasów kolonialnych
isprawia bardzo przyjemne wrazenie. Powróca
tez dancingi. Wpiwnicach miesci sie
pub. Maja tu grac zespoły młodziezowe.
Wstep od 18
lat. Hotel to 14 pokoi.
Oprócz tego
na pietrze
sa sale konferencyjne, biura i centrum rehabilitacyjne.
–Chcemy,by nasz kompleks był czynny przez cała
dobe – dodaje Henryk Krawczyk. – Zapewniamy tez
profesjonalna ochrone.
Otwarcie miało nastapic 8 marca, ale przesunieto
je napózniej zpowodu formalnosci zwiazanych zodbiorem
technicznym.
Sudeckie na Piekarach
Na Piekarach przy zbiegu ulic Armii Krajowej iKedywu
robotnicy buduja osiedle Sudeckie. Jeszcze pół
roku temu rosły tu chaszcze. Teraz ekipy pracuja nawet
w niedziele. Piekne kamienice, zielen, podziemne
parkingi. Budowany jest nowoczesny i przestronny
kompleks dziewieciu budynków trzy- i czterokondygnacyjnych,
wielorodzinnych (250 mieszkan)
oraz32 domków jednorodzinnych. Elewacje
budynków o czystej i równej formie beda wyrózniały
sie zdecydowanym odcieciem kolorystycznym
czesci podpiwniczonej oraz ostatniej kondygnacji.
Narozniki budynków zostały podkreslone poprzez
narozne balkony i zaokraglenia. Wszystkie mieszkania
beda miały balkony ze stylowymi balustradami.
Ciekawym rozwiazaniem architektonicznym sa równiez
tarasy z pergolami zlokalizowane na zewnetrznych
narozach brył budynków.
Budowa osiedla planowana jest na trzy lata.
W2010 roku ma rozpoczac sie wznoszenie domków
jednorodzinnych w zabudowie szeregowej.
Po wielu latach płot na rogu ulic
Mickiewicza iPowstanców Slaskich
przestanie straszyc przechodniów.
Firma Budobratex konczy stawianie
w tym miejscu apartamentowca.
Beda tu mieszkania od 34
do 106 metrów kw. Nowi mieszkancy
moga sie wprowadzac juz od wrzesnia tego
roku.
Nowy browar z apartamentami
Dzieki tej inwestycji wypieknieje centrum miasta
w okolicy Galerii Piastów. Na miejscu starego,
XIX-wiecznego browaru przy ul. Murarskiej powstanie
nowoczesny zespół apartamentowo-biurowy.
Z restauracjami i duzym, podziemnym parkingiem.
Istniejacy obecnie budynek, w który miesciła
sie administracja fabryki piwa i mieszkania
zakładowe, zostanie zaadaptowany na apartamentowiec,
w którym powstana przestronne
i nowoczesne mieszkania. parter i piwnice
budynku zajma restauracje i biura. Obok,
w miejscu wyburzonych przed laty hal
produkcyjnych browaru, powstanie nowoczesny
segment biurowy. I podziemny
parking na 200 miejsc. Prace
nad „Nowym browarem” rozpoczna
sie w przyszłym roku, zakoncza
za 3 lata.
WSPÓŁPRACA
(EGO, TOW)

http://www.e-legnica.pl/



Temat: bezcelówka po Beskidach i Opolszczyźnie
Celem ożywienia mojego pożycia komunikacyjnego w Polsce, wprowadziłem nowy typ
wyprawy, którą przetestowałem w oststni weekend, tj. między 8, a 10 września
2006. Ten nowy typ to tzw. wyprawa bez celu. Polega to to na tym, że wsiada
się w pierwszy lepszy pociąg, jedzie się dotąd, dokąd się ma ochotę, potem
przesiada na pierwsze lepsze połączenie kolejowe, autobusowe, tramwajowe lub
dolmuszowe, jedzie się dalej i tak przez cały weekend. Prawdziwy jumping
sieciowy w wydaniu chili :-) Oczywiście można sobie nakreślić jakiś ogólny
cel, którym w moim przypadku były Beskidy.
Wyjazd z Poznania osobówką do Leszna o 17.45. Tutaj foczenie SA108-005 do
Jarocina i SU45-048 do Głogowa z B i Bh, całość dość brudna, okopcona i
przerdzewiała. W Lesznie wsiadka do pospiecha i jestem we Wrocku. Och,
wrocławskie stodwójki - jakie jesteście ładne i zadbane w porównaniu do
waszych braci ze Szczecina... Przejazd pod Galerię Dominikańską i spacer na
Rynek. Bilet z automatu - w Poznaniu nie do pomyślenia, brawo Warsik, zawsze
mnie to we Wrocku ujmowało. Papu w kanjpie Dominium i nazad na dworzec.
Tu wsiadam w Zakopka i mknę dalej w towarzystwie miłej grupy młodzierzy
licealnej, typowych przyszłych wykształciuchów i lumpenliberałów, że aż miło.
Oczy otwieram w Andrychowie i tu też wysiadam. Zwiedzam miasto od 4.45, a więc
od brzasku. Na miejscowym marszrutowisku łapię dolmusza do Rzyków Jagódek
Kuźni :-) o 6.11 za 2 PLN. Otóż busy andrychowskie są ucieleśnieniem
aronowskiego snu o potędze. Jeżdżą wg rozkładu, nawet w soboty i niedziele, w
miarę często i krzesła mają przyspawane tak, że można zmieścić nogi. Po
dojeździe do Rzyków Jagódek Kuźni zapytałem bardzo miłego dolmuszowodcy czy
mogę zrobić zdjęcie dolmusza, a on na to, że cool. W ogóle był bardzo miły i
(uwaga!) na żądanie wydawał wydrukowane rozkłady jazdy swojego
przedsiębiorstwa komunikacyjnego. Byłem wzruszony. Jedyna wada to brak
wydawania biletów. W marszrucie było pełno, ale oficjalnie kurs ten był
deficytowy - zero biletów :-)
Z Rzyków Jagódek Kuźni (miejsce ulubione przez JPII) udałem się szlakiem JPII
na Groń JPII, obok pomnika JPII, do schroniska w którym lubił przebywać JPII i
na Leskowiec, który był celem wycieczek JPII (liczne tablice poświęcone JPII
po drodze). Widoki super - wschód z Diablakiem i Pilskiem. Jajecznica na
śniadanie w schronisku na Leskowcu. Zejście do Jagódek i powrót tym samym
dolmuszem do Andrychowa. Dolmuszowodca chyba coś się wystraszył, że tak foczę
jego marszrutę, bo tym razem wydawał 100% biletów. Nawet koledze :-) Jako, że
się nawrócił nie będę tego zgłaszał.
Z Andrychowa, za kolejne 2 PLN, jadę do Wadowic kolejnym dolmuszem. Również
rozkład, bilety są i skomunikowanie z Rzykami. Rozsądne państwo objęłoby po
prostu ten system biletem regionalnym, zapewniło skomunikowania i rozsądną
taryfę i wszyscy byliby zadowoleni. Do Rzyków kolej raczej nie dotrze, więc i
busiarz byłby happy i pasażer i gmina. Ale niestety, tanio jest za drogo...
Bus podobny, zgrzebny, z plecakiem trudno się jedzie, frekwa też prawie 100%.
W Wadowicach jem kremówkę. To był mój cel nota bene. Zaliczenie kremówy.
Całkiem dobra rzecz. 4 PLN. W Wadowicach jest więcej cukierni niż kościołów i
biznes kremówkowy idzie nieźle. Grupy pielgrzymkowe mają nawet kremówę w cenie
rołta :-)
Z Wadowic łapię PKS Wadowice do Suchej. Znów poczciwa twarz arona wyjrzała zza
horyzontu ze złośliwym uśmiechem, bo kierowca był strasznym chamem. Ech,
gdziez poczciwi dolmusiarze...
Jechaliśmy wzdłuż budowanego zbiornika Świnna Poręba i dawnej linii Wadowice -
Skawce. Ślady słabo widoczne z busu.
W Suchej kanapki zakrapiane zmartwychwstałym Zagłobą i EN57-942 do Krakowa.
Turlamy się jakoś po Zakopiance, mijamy to i owo, jakoś leci. W Lanckoronie
mijamy kremówę w wersji kolejowej. Frekwa duża - około 80%.
W Kraku Gł. łapię SA101-001 z wyraźnym zamiarem dotarcia do Balic. Udaje mi
się to bez problemu. Frekwa około 60 osób. Z Balic do lotniska Solarisem,
zwiedzam port i wracam analogicznie, tyle że SA109-009. Tutaj tylko 10 osób.
Pora znaleźć nocleg, ale w weekend w Kraku nie jest to łatwe, mimo
obdzwonienia parunastu hoteli.
Nic to. Postanawiam jechać w GOP. W Kace coś się znajdzie. I faktycznie -
hotel Katowice za 108 PLN gwarantuje wypasiony pokój i superwielki szwedzki
stół na śniadanko. Korzystam z nawiązką.
Z rana łapię Krakowiankę i udaję się nią do K-Koźla i dalej kiblem do
Zdzieszowic. Imię jego EN57-852. W Zdzieszowicach zwiedzam rewelacyjny kościół
z lat 30-tych XXw. inspirowany wczesnoromańską architekturą germańską. Miód
dla miłośnika architektury totalitarnej.
Opolszczyzna zawsze jawiła mi sie jako kawałek Bawarii w Polsce, z uwagi na
porzundek. Nie inaczej jest w Zdzieszowicach - teoretycznie zapyziałym
miasteczku przy koksowni, a de facto zadbanym i wylizanym mieście, jakby
wyjętym z NRF. Ciekawe jak wyglądałyby Zdzieszowice, gdyby leżały w Zachpomie,
albo na Wałbrzyszczyźnie... Jedyny wyjątek to PKP, raczej syfiaste miejsce,
ale bywały gorsze.
Ze Zdzieszowic walę na piechotę na Górę Św. Anny. Oglądam amfiteatr, klasztor,
miasteczko i schodzę do Leśnicy. Stąd chciałem czymś pojechać gdziekolwiek,
ale okazuje się, że w niedzielę leśniczanie mają szlaban na jazdy. Dosłownie
wszystko w F. Tylko jakiś jeden koło 20h. Ach, aronie! Gdzie twoje poczciwe
małe dolmusiki... Total kryzys. Niedowład 100%. Kupa.
Nic to. Idę więc na piechotę 3km do Zdzieszowic, koszmarną prostą szosą wzdłuż
koksowni. Było fajnie :-/
Ze Zdzieszowic muszę wracać. Czczę to Faustusem pszenicznym i kanapkami.
Światowid przejeżdża mi koło nosa bez postoju, więc kiblem spływam do K-Koźla
i tutaj wchodzę do Gorzowiaka, a konkretnie do rozklekotanego Bh i bez
perturbacji wracam do Poznania.
Wyprawa udana. Następna bezcelówka w ten weekend. Może rozpocznę od Bogoniowic-
Ciężkowic i Skamieniałego Miasta albo od Magurki Wilkowickiej. Zobaczę...

pzdr
ws






Strona 2 z 2 • Wyszukano 53 rezultatów • 1, 2
 
Copyright 2006 MySite. Designed by Web Page Templates