kursu specjalistyczne dla pielęgniarek

Podobne podstrony
 
Widzisz posty znalezione dla hasła: kursu specjalistyczne dla pielęgniarek




Temat: Kanada

Wie ktoś jak to wygląda z wyrabianiem obywatelstwa w Kanadzie, no i w konsekwencji o ubieganie się na pozwolenie? Bo słyszałem, że kanada to raj dla broniofilów. I istnieje tam coś zwanego świadectwo True Gun Colector, dzieki któremu można mięć "wszystko"
Jakieś konkrety ?


Akurat mieszkam w Kanadzie w prowincji Ontario.
Pierwsza rzecz jaka nalezy zrobic to zlozyc aplikacje w instytucji konsularnej Kanady o emigracje do tego kraju.
Polacy nie maja latwego zadania, gdyz Polska nie jest brana pod uwaga jako kraj uprzywilejowany tak jak np. Indie
Jednak jesli zna sie jezyk angielski ma sie zawod tutaj poszukiwany, a w cenie sa zawody typu gracz hokeja w NHL, nie to tylko zart, choc nie do konca. Poszukuja pielegniarek, specjalistow do obslugi skomplikowanych urzadzen, rzemieslinikow tj. elektryk, machinist, mill right i tego typu.
Trzecia rzecz to trza sie wykazac kasa, dobrze jest udowodnic, ze sie wjezie np. z jakies kilka dobrych tys. dollarow na start, zeby nie obciazac systemu. Pieniadze mozna pozyczyc a pozniej wyslac z powrotem .

Co do posiadania broni. Zaden kraj nie rowna sie z USA, dla mnie jesli bym emigrowal do kraju gdzie sa najwieksze wolnosci tego typu to tylko States!
Kanada na pewno wyglada lepiej niz nie jeden Europejski kraj, choc przez swoj zaslepiony liberalizm i chec wspolpracy z ONZ ma w planach wyeliminowanie broni palnej. Nie bedzie to latwe, gdyz spoleczenstwo nie jest przeciwne legalnie posiadanej broni, tylko kryminalistom, ktorzy maja ja nielegalnie.
Jak posiasc u nas bron. Trzeba isc na 3 dniowy kurs, gdzie ucza bezpieczenstwa i zdac 1 godzinny egzamin. Kurs kosztuje okolo 200 bucksow. Potem policja sprawdza czy osoba nie jest karana i przeprowadza rozmowe z malzonka, czy maz nie jest np. za "meski". Trzeba miec sejf na bron i to wszystko. Z kupieniem broni nie ma problemu, szczegolnie dlugiej. Mozna ja kupowac na kilogramy i cenowo jest tansza niz w Polsce. Dla przykladu, ja jestem fanem strzelania z broni dlugiej, np. strzelanie benchrest. Sztucer fabryczny Sako, bez zadnych modyfikacji kosztuje u nas 1700 dolcow, co w przeliczeniu na zlotowki wynosi okolo 4800zl. Pol automat AR15, mozna juz miec za 1300 kanadyjskich. Problemy zaczynaja sie z bronia krotka.
Tutaj obowiazuje przepis, ze lufa powinna wyniesc minimu 4 cale dlugosci a magazynek nie powinien zawierac wiecej niz 10 sztuk naboji. Bron ta obbarowana jest roznymi przepisami i mozna ja tylko uzywac na strzelnicach. Jak juz sie ma pozwolenia to nie ma problemu co do ilosci zakupionych pistoletow czy revolverow. Ja wszedlem w nie w styczniu tego roku i juz mam trzy, a moglbym miec 20-30 jak mialbym tyle kasy.
Cenowo za nowego Glocka 17 np. placie sie okolo 750 dolcow, czyli 2000 zlotych, a za np. STI Edge, ktory tutaj jest znany jako bardzo dobra bron okolo 2400 dolcow, czyli 6600zl. Jak sie strzela IPSC i mieszka sie w w okolicach Toronto, tak jak ja, to zawody sa conajmniej jedne tygodniowo, a latem to nawet 2-3 w tygodniu. Mamy w Ontario okolo 1000 zawodnikow IPSC, a w calej Kanadzie bedzie okolo 3000.

Nie wiem co wiecej moglbym napisac. Jak ktos ma pytania to z checia odpowiem na priv, czy jak ktos mi poda nr tel to mozna na telefon.

Piotrek





Temat: Mało nas - mało nas
Wiadomości z Lubina i okolic
Na Dolnym Śląsku brakuje pielęgniarek
Data dodania: 25 sierpnia 2008 — Kategoria: Gazeta POLSKA

Na Dolnym Śląsku brakuje pielęgniarek

1000 sióstr potrzebują szpitale w naszym regionie. Ale na studia pielęgniarskie brak kandydatów.
Zwykle oblegana Akademia Medyczna musi przedłużać rekrutację aż do września. W pierwszym terminie na pielęgniarstwo przyjęto tylko 47 osób. Zostały 53 wolne miejsca. Jeszcze mniej osób złożyło papiery na położnictwo. Indeks w ręku mają 22 osoby, podczas gdy uczelnia oferuje ich aż 60.

- Nie wypełniono limitów. Nadal czekamy na chętnych - mówi kanclerz uczelni Artur Parafiński.
Jak to możliwe, skoro o przyjęcie na pielęgniarstwo starało się 109 osób, a na położnictwo 60? - Owszem, chętnych było więcej. Ale wiele osób nie złożyło dokumentów na Akademię Medyczną, wybierając widocznie inną uczelnię czy kierunek - tłumaczy kanclerz.

Problem jest tym większy, że zgodnie z ustawą z 1996 r. pielęgniarką może być tylko osoba z tytułem licencjata lub magistra. Do 2001 r. wygaszono licea medyczne. Na Dolnym Śląsku było ich 20. Od roku szkolnego 2003/2004 zakończono też rekrutację do 2,5-letnich medycznych szkół pielęgniarskich. W szkołach policealnych działają tylko pokrewne kierunki, jak opieka medyczna czy opieka seniora.

Czy to oznacza, że za kilka lat nie będzie nikogo do opieki nad chorymi?
- Obawiam się, że tak - mówi Urszula Olechowska, przewodnicząca Dolnośląskiej Okręgowej Izby Pielęgniarek i Położnych. - Średni wiek pielęgniarki w Polsce to 48 lat, położnej - 44. Już teraz na Dolnym Śląsku może brakować nawet 1000 pielęgniarek- szacuje Olechowska.

Na tablicy ogłoszeń w Izbie wisi kilkadziesiąt ofert pracy: ze szpitali we Wrocławiu, powiatowych, prywatnych klinik. I mnóstwo propozycji pracy za granicą.- Pierwsza fala emigracji przypadła na 2004 rok. Kolejna przychodzi teraz. Widzimy to po ogromnej liczbie wydawanych zaświadczeń potrzebnych do pracy w Unii - dodaje Olechowska.

Dlaczego brakuje adeptów pielęgniarstwa i położnictwa?
- Odpowiedź jest banalna: trudne studia, odpowiedzialna praca, a pieniądze żadne - mówi z rezygnacją Ewa Kowal, która pracuje w Dolnośląskim Szpitalu Specjalistycznym im. Marciniaka. Pielęgniarka podkreśla, że studia na tym kierunku nie są o wiele łatwiejsze od lekarskich.
- Jeżeli lekarz zapisze pacjentowi niewłaściwy lek, a pielęgniarka go poda, oboje ponoszą odpowiedzialność - tłumaczy Ewa Kowal. Dlatego studenci Akademii Medycznej zdają podobne egzaminy i uczą się z tych samych podręczników. Wielu adeptów sztuki medycznej nie kończy nauki - nie zdaje egzaminów albo rezygnuje.

- Formalnie jesteśmy tylko pomocnicami doktora, tymczasem zakres naszych obowiązków jest bardzo szeroki: mycie pacjenta, podawanie leków, badanie, prowadzenie dokumentacji - żali się Ewa Kowal. Narzeka, że pensja nie wynagradza trudu włożonego w opiekę nad pacjentem. Pani Ewa zarabia miesięcznie około 1700 zł na rękę, razem z dodatkiem za nocne dyżury. Wypłaty w szpitalach powiatowych są jeszcze niższe - ok. 1300 zł. Dodatkowo to nie wykształcenie, a staż pracy zwykle decyduje o podwyżce.

Czy znajdą się pieniądze dla pielęgniarek?
- Jesienią przyznaliśmy po 300 zł podwyżek, ale w tym roku nie mieliśmy już na to pieniędzy w budżecie - tłumaczy Anna Brok, starosta głogowski. Z kolei wicemarszałek województwa Piotr Borys obiecuje pieniądze na kursy zawodowe i dopłaty do studiów.
- Zarówno szpitale wojewódzkie, jak i powiatowe są zadłużone. Ale staramy się o dodatkowe środki od NFZ i Unii Europejskiej - zapowiada Borys.

Polskie pielęgniarki zarabiają najmniej w Europie

Polska:
1100-1900 zł (tj. 340-580 euro)
Najwięcej zarabiają pielęgniarki w dużych miastach i prywatnych klinikach.

Francja:
1300-2000 euro
Pielęgniarki zarabiają stosunkowo mało, ale mogą liczyć na darmowe mieszkanie i wyżywienie. Dodatkowo szpitale często opłacają kursy zawodowe i językowe.

Irlandia:
2000-3500 euro
Wynagrodzenie uzależnione od rodzaju wykonywanej pracy. Najwięcej zarabiają pielęgniarki na bloku operacyjnym.

Wielka Brytania:
1600-2000 funtów
W listopadzie zeszłego roku związki zawodowe negocjowały z rządem i wywalczyły podwyżki. Najwięcej zarabiają siostry z Londynu.

Szwecja:
2400-2800 euro
Przez kolejne 3 lata wynagrodzenia będą wzrastać kolejno o 4, 3 i 2 proc. Jest to efekt pięciotygodniowego strajku. W kraju brakuje około 30 tys. pielęgniarek.

Małgorzata Rabenda

Więcej informacji z Lubina i regionu codziennie w POLSKA Gazeta Wrocławska
Słowa kluczowe: pielegniarki dolnyslask szpitale
Wyślij link znajomemu: http://elubin.pl/wiadomosci,2174.html
Ten artykuł był czytany 22316 razy.

O jakie to znajome! A pół miliarda z naszych podatków na spłacanie złodziejskich kredytów bo kryzys się znalazło a na pensje dla pielęgniarek bidule nie maja nic a nic. A to Polska właśnie!





Temat: Bezrobocie
Na Dolnym Śląsku brakuje pielęgniarek

1000 sióstr potrzebują szpitale w naszym regionie. Ale na studia pielęgniarskie brak kandydatów.
Zwykle oblegana Akademia Medyczna musi przedłużać rekrutację aż do września. W pierwszym terminie na pielęgniarstwo przyjęto tylko 47 osób. Zostały 53 wolne miejsca. Jeszcze mniej osób złożyło papiery na położnictwo. Indeks w ręku mają 22 osoby, podczas gdy uczelnia oferuje ich aż 60.

- Nie wypełniono limitów. Nadal czekamy na chętnych - mówi kanclerz uczelni Artur Parafiński.
Jak to możliwe, skoro o przyjęcie na pielęgniarstwo starało się 109 osób, a na położnictwo 60? - Owszem, chętnych było więcej. Ale wiele osób nie złożyło dokumentów na Akademię Medyczną, wybierając widocznie inną uczelnię czy kierunek - tłumaczy kanclerz.

Problem jest tym większy, że zgodnie z ustawą z 1996 r. pielęgniarką może być tylko osoba z tytułem licencjata lub magistra. Do 2001 r. wygaszono licea medyczne. Na Dolnym Śląsku było ich 20. Od roku szkolnego 2003/2004 zakończono też rekrutację do 2,5-letnich medycznych szkół pielęgniarskich. W szkołach policealnych działają tylko pokrewne kierunki, jak opieka medyczna czy opieka seniora.
::: Reklama :::

Czy to oznacza, że za kilka lat nie będzie nikogo do opieki nad chorymi?
- Obawiam się, że tak - mówi Urszula Olechowska, przewodnicząca Dolnośląskiej Okręgowej Izby Pielęgniarek i Położnych. - Średni wiek pielęgniarki w Polsce to 48 lat, położnej - 44. Już teraz na Dolnym Śląsku może brakować nawet 1000 pielęgniarek- szacuje Olechowska.

Na tablicy ogłoszeń w Izbie wisi kilkadziesiąt ofert pracy: ze szpitali we Wrocławiu, powiatowych, prywatnych klinik. I mnóstwo propozycji pracy za granicą.- Pierwsza fala emigracji przypadła na 2004 rok. Kolejna przychodzi teraz. Widzimy to po ogromnej liczbie wydawanych zaświadczeń potrzebnych do pracy w Unii - dodaje Olechowska.

Dlaczego brakuje adeptów pielęgniarstwa i położnictwa?
- Odpowiedź jest banalna: trudne studia, odpowiedzialna praca, a pieniądze żadne - mówi z rezygnacją Ewa Kowal, która pracuje w Dolnośląskim Szpitalu Specjalistycznym im. Marciniaka. Pielęgniarka podkreśla, że studia na tym kierunku nie są o wiele łatwiejsze od lekarskich.
- Jeżeli lekarz zapisze pacjentowi niewłaściwy lek, a pielęgniarka go poda, oboje ponoszą odpowiedzialność - tłumaczy Ewa Kowal. Dlatego studenci Akademii Medycznej zdają podobne egzaminy i uczą się z tych samych podręczników. Wielu adeptów sztuki medycznej nie kończy nauki - nie zdaje egzaminów albo rezygnuje.

- Formalnie jesteśmy tylko pomocnicami doktora, tymczasem zakres naszych obowiązków jest bardzo szeroki: mycie pacjenta, podawanie leków, badanie, prowadzenie dokumentacji - żali się Ewa Kowal. Narzeka, że pensja nie wynagradza trudu włożonego w opiekę nad pacjentem. Pani Ewa zarabia miesięcznie około 1700 zł na rękę, razem z dodatkiem za nocne dyżury. Wypłaty w szpitalach powiatowych są jeszcze niższe - ok. 1300 zł. Dodatkowo to nie wykształcenie, a staż pracy zwykle decyduje o podwyżce.

Czy znajdą się pieniądze dla pielęgniarek?
- Jesienią przyznaliśmy po 300 zł podwyżek, ale w tym roku nie mieliśmy już na to pieniędzy w budżecie - tłumaczy Anna Brok, starosta głogowski. Z kolei wicemarszałek województwa Piotr Borys obiecuje pieniądze na kursy zawodowe i dopłaty do studiów.
- Zarówno szpitale wojewódzkie, jak i powiatowe są zadłużone. Ale staramy się o dodatkowe środki od NFZ i Unii Europejskiej - zapowiada Borys.

Polskie pielęgniarki zarabiają najmniej w Europie

Polska:
1100-1900 zł (tj. 340-580 euro)
Najwięcej zarabiają pielęgniarki w dużych miastach i prywatnych klinikach.

Francja:
1300-2000 euro
Pielęgniarki zarabiają stosunkowo mało, ale mogą liczyć na darmowe mieszkanie i wyżywienie. Dodatkowo szpitale często opłacają kursy zawodowe i językowe.

Irlandia:
2000-3500 euro
Wynagrodzenie uzależnione od rodzaju wykonywanej pracy. Najwięcej zarabiają pielęgniarki na bloku operacyjnym.

Wielka Brytania:
1600-2000 funtów
W listopadzie zeszłego roku związki zawodowe negocjowały z rządem i wywalczyły podwyżki. Najwięcej zarabiają siostry z Londynu.

Szwecja:
2400-2800 euro
Przez kolejne 3 lata wynagrodzenia będą wzrastać kolejno o 4, 3 i 2 proc. Jest to efekt pięciotygodniowego strajku. W kraju brakuje około 30 tys. pielęgniarek.

Małgorzata Rabenda - POLSKA Gazeta Wrocławska

http://swidnica.naszemiasto.pl/wydarzenia/889748.html



Temat: Wposażenie zakładowego Gabinetu Zabiegowego??
Przez zapewnienie doraźnej opieki medycznej rozumie się zatrudnienie przynajmniej pielęgniarki, która w każdej chwili może udzielić osobie niepełnosprawnej pierwszej pomocy, a w sytuacjach tego wymagających – wezwać lekarza lub pogotowie- nalezy pamietać, iż zgodnie z wytycznymi pielęgniarka powinna mieć kurs resuscytacji k-o- informacje o kursach sa dostępne we właściwej terytorialnie izbie piel. i położnych
http://www.oipip-poznan.p...odul=praktykipr

Pielęgniarka zatrudniona na umowę o pracę lub, z którą zawarto umowę cywilnoprawną powinna posiadać – zgodnie z przepisami ustawy o zawodach pielęgniarki i położnej – uzyskane z okręgowej rady pielęgniarek i położnych zezwolenie na wykonywanie indywidualnej praktyki pielęgniarki albo indywidualnej specjalistycznej praktyki pielęgniarki, chociaż tu nie jestem pewna- na 100% musi mieć aktualne prawo wykonywania zawodu- 7 cyfr + literka np P
http://www.oipip-poznan.pl/zawody.htm

Wymagania, jakim powinny odpowiadać urządzenia w gabinecie pomocy doraźnej:

— pomieszczenie powinno być wyposażone co najmniej w następujące meble: biurko przeznaczone na przechowywanie dokumentacji medycznej, oszkloną szafkę przeznaczoną na przechowywanie leków, artykułów sanitarnych i innych materiałów medycznych, kozetkę i krzesła; meble powinny być wykonane z materiałów łatwo zmywalnych i umożliwiających dezynsekcję i dezynfekcję,

— w pomieszczeniu należy zapewnić stosowanie lampy bakteriobójczej,

— w pomieszczeniu powinno znajdować się miejsce przeznaczone do składowania bielizny czystej oraz odpowiednio zabezpieczony pojemnik do przechowywania brudnej bielizny,

— w pomieszczeniu powinno być wiadro zaopatrzone w worki plastykowe przeznaczone do gromadzenia wszelkiego typu odpadów, a w szczególności sprzętu jednorazowego użytku, zużytych artykułów sanitarnych i innych materiałów medycznych, a także pisemna instrukcja sposobu utylizacji odpadów, (pamietać nalezy o zaleceniach stosowania odpowiednich środków np żadna wata i spirytus a pakiety nasączane, kasatory na zużyty sprzęt i umowa na spalanie odpadów medycznych)

— w pomieszczeniu, w którym jest wykonywana indywidualna specjalistyczna praktyka w określonej dziedzinie, mającej zastosowanie w ochronie zdrowia, powinien być zestaw urządzeń umożliwiających udzielanie świadczeń zdrowotnych zgodnie z wiedzą wymaganą w tej dziedzinie medycyny,

— w pomieszczeniu, w którym wykonywane są zabiegi światłolecznictwa lub badanie laboratoryjne, powinna być urządzona wentylacja mechaniczna,

— w pomieszczeniu, w którym są wykonywane świadczenia takie, jak opatrunki, zdejmowanie szwów, przy użyciu sprzętu medycznego, lub w innym pomieszczeniu powinno być zainstalowane urządzenie do sterylizacji.

W przypadku gdy indywidualna praktyka wykonywana jest poza zakładem opieki zdrowotnej – na podstawie umowy o pracę lub umowy cywilnoprawnej, jak stanowi art. 27 ustawy o zawodach pielęgniarki i położnej obowiązek:

— spełnienia wymogów dotyczących pomieszczenia, w którym wykonywana jest praktyka oraz jego wyposażenia w aparaturę i sprzęt medyczny, a także

— przedstawienia okręgowej izbie pielęgniarek i położnych opinii organu sanitarnego o spełnieniu warunków umożliwiających udzielnie określonych świadczeń zdrowotnych spoczywa na podmiocie, który zawarł te umowy (m.in. na pracodawcy).



Temat: Kontrakty pielęgniarek - brak pieniędzy
Gniezno, dn.01.07.2009r.

Ogólnopolska Konfederacja

Związków Zawodowych Pracowników

Ochrony Zdrowia

Pan Jacek Paszkiewicz
Prezes Narodowego Funduszu Zdrowia

Ogólnopolska Konfederacja Zwiazków Zawodowych Pracowników Ochrony Zdrowia z niepokojem obserwuje spotkania przedstawicieli NFZ z Samorządem Zawodowym Pielęgniarek i Położnych w kwestii dotyczącej zasad kontraktowania świadczeń pielęgniarki podstawowej opieki zdrowotnej od 2010 roku oraz ich rozliczania i finansowania.

Za skandal należy uznać postępowanie prezesa NFZ który we wrześniu 2007 roku wprowadził zarządzenie nr 69 dotyczące między innymi świadczeń pielęgniarki środowiskowej w formie zadaniowej POZ, następnie zmodyfikował je w 2008 roku zarządzeniem nr105, a obecnie planuje je wycofać pozbawiając mieszkańców domów pomocy społecznej należnej im opieki pielęgniarskiej. Prezes NFZ wprowadzając zarządzenia nr 69 i 105 przymusił pielęgniarki pracujące w DPS-ach do: - podniesienia kwalifikacji zawodowych ( kurs kwalifikacyjny trwający 6 miesięcy- za kwotę ok.2000zł)
- przejścia w inną formę zatrudnienia wiążącą się z poniesieniem dużych kosztów- założenie własnego NZOZ-u lub praktyki grupowej
- zorganizowania opieki pielęgniarskiej zgodnie z wymogami NFZ
a obecnie po krótkim okresie działalności proponuje się kolejne drastyczne zmiany budzące niepokój zarówno pielęgniarek które takie usługi świadczą jak i osób zarządzających domami pomocy społecznej.
Proponowane na spotkaniu w Ministerstwie Zdrowia w dniu 18 maja 2009r. zmiany –iż mieszkańcy DPS-ów zostaną przekazani pod opiekę długoterminową spowodują iż większość mieszkańców, którzy obecnie mają świadczone usługi pielęgniarskie w formie zadaniowej nie będzie mogła skorzystać z opieki długoterminowej gdyż, nie mieści się w kryteriach zabiegowych lub skali Barthel.

Ogólnopolska Konfederacja domaga się informacji na temat planowanego opracowania zasad połączenia świadczeń pielęgniarskiej opieki domowej w POZ z opieką długoterminową, a w szczególności jakie kryteria musi spełniać pacjent aby skorzystać z nowej formy opieki pielęgniarskiej.
Nasze obawy budzi fakt iż przeważająca grupa mieszkańców DPS w tym specjalistycznych np. osoby po udarach , z demencją starczą, chore psychicznie, w stanach wegetatywnych potrzebujące stałych świadczeń pielęgniarskich i nie mające wymaganego w opiece długoterminowej świadczenia zabiegowego zostaną pozbawione konstytucyjnego prawa do fachowej opieki pielęgniarskiej.
Jednocześnie pragniemy poinformować iż ze względu na duże zainteresowanie społeczne znajdujące zrozumienie i szerokie poparcie w ogólnopolskich mediach dotyczące właściwego poziomu usług dla mieszkańców DPS-ów Konfederacja będzie na bieżąco i wnikliwie obserwować i oceniać czy proponowane przez Prezesa NFZ od 2010 roku zmiany nie spowodują pogorszenia świadczeń zdrowotnych w DPS-ach.

Przewodniczący Ogólnopolskiej Konfederacji Związków Zawodowych Pracowników Ochrony Zdrowia

Łyszczarz Zenon

Do wiadomości:
-Minister Zdrowia
-Minister Pracy i Polityki Społecznej
-Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych
-Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych
za http://www.pielegniarki.info.pl/article/view/id/3037



Temat: pierwsza praca
Cześć. Ja po szkole rozpoczęłam pracę w Izbie Przyjęć niewielkiego Szpitala Miejskiego. Ale to czego się tam nauczyłam, nie wiem czy na którymkolwiek innym oddziale mogłabym się nauczyć tego wszystkiego. Nie neguję oczywiście żadnej pracy w szpitalu. Ale Izba to pierwsza linia frontu. Tam masz wszystko. U nas była tylko interna, chirurgia z blokiem, ginekologia z położnictwem i przewlekle chorych. Ale to tylko znaczy wszystko. W szpitalu (jako jedyny w rejonie), który ma ostry dyżur 365 dni, przez 24 godziny na dobę masz przegląd wszystkiego. Wypadki komunikacyjne, w zakładach pracy (nie ma specjalistycznego SOR-u), NZK, mnóstwo innych stanów zagrożenia życia, różnego rodzaju badania diagnostyczne, wiele drobnych zabiegów chirurgicznych, większe zabiegi chirurgiczne, diagnostyczne (np. punkcje brzuszne), intubacje, reanimacje, pełnozakresowa desmurgia miękka i twarda. Wszelkiego rodzaju unieruchomienia, repozycje złamań, zwichnięć, pełnozakresowa opieka nad pacjentem przebywającym w sali obserwacyjnej (niejednokrotnie w ciężkim stanie, np. oczekującego na transport do specjalistycznego oddziału w innym szpitalu; niekiedy przez kilka godzin). Przebywają tam też pacjenci, którzy np. wymagają hospitalizacji a brakuje miejsca w szpitalu. Mnóstwo EKG, Rtg, USG, badań laboratoryjnych, kroplówek, leków, gipsów i sama nie wiem jeszcze czego. Nie można też pominąć roli Izby Przyjęć jako izby wytrzeźwień. I jeszcze wiele innych atrakcji. Oczywiście należy pamiętać, że w tym oddziale wykonuje się także to, co jest podstawą jej działań - przyjęcia do szpitala. Mnóstwo dokumentacji, komputery i ciągły bieg. Średnio 50 przyjęć planowych na dzień, nie mówiąc o nieplanowych. i około 100 pacjentów ambulatoryjnych (bez skierowań) - urazy, bóle brzucha, serca. Na to wszystko 2 pielęgniarki na dyżurze, 1 sekretarka, 1 salowa no i oddziałowa. Na nocce 2 pielęgniarki i echo. Godzina 2, 3 w nocy a tu jak na Marszałkowskiej. Bezustanny ruch. Pracy naprawdę niemożliwie dużo. Pomimo braku pediatrii i pediatry dzieci są również "załatwiane" w tej izbie. Wychodząc z dyżuru jesteś nieprzytomna, masz mroczki w oczach i nie wiesz jak się nazywasz. Nie ma czasu na herbatę, posiłek nawet siku. Po 12 godzinach jesteś wysuszona na wiór, żołądek ci skręca z głodu a moczyk mógłby wypalić dziurę w sraczyku. Ale za to wszystko to taka szkoła życia i nauki zawodu, że chyba nie ma lepszej. Nie wiem co wybierzesz ale jeśli zależy ci na doświadczeniu to gorąco polecam taki oddział. Przepracowałam tam 20 lat i gdyby nie finanse dalej pracowałabym właśnie tam. Tęsknie za tym miejscem pracy. Tam musisz być szybka, bystra, często zaczynasz działać zanim zjawi się lekarz. Na izbie pielęgniarka jest naprawdę partnerem lekarza na każdym polu. Lekarze rozmawiają z tobą, słuchają twojego zdania i twoich sugestii a nie tylko wydają polecenia. A ponadto ja i koleżanki miałyśmy to szczęście, że mogłyśmy podnosić swoje kwalifikacje w każdej formie. Ciężko było dopóki oddziałowa sama nie przeszła specjalizacji ale później potrafiła to docenić i namawiała wszystkie dziewczyny do udziału w kursach, specjalizacjach, studiach, itd. Kobieto jedno co radze ci z całego serca, nie daj się zaszufladkować, zamknąć i założyć klapek na oczy. Jesteś młoda to korzystaj i zdobywaj doświadczenie póki masz na to siły i czas, zanim ogranicza cię obowiązki rodzinne. Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki za twoja karierę



Temat: Karetki z lekarzami i bez lekarzy..
Dwa rodzaje karetek pogotowia - z lekarzami i ratownikami z wykształceniem licencjackim oraz obowiązkowe zajęcia w szkołach z udzielania pierwszej pomocy - m.in. takie zmiany zakłada rządowy projekt ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym, którego pierwsze czytanie odbyło się w środę na posiedzeniu sejmowej komisji zdrowia.

Wiceminister zdrowia Jarosław Pinkas, który przedstawił projekt, podkreślił, że dzięki nowej ustawie "uratujemy znacznie więcej żyć niż do tej pory".

Posłowie zgłaszali uwagi m.in. o tworzenie dodatkowych centrów powiadamiania ratunkowego (CPR) i przygotowanie pedagogiczne lekarzy i pielęgniarek prowadzących zajęcia w szkołach.

Poseł Zbigniew Podraza (SLD) stwierdził, że określona w projekcie liczba zespołów ratownictwa, trzy na 100 tys. mieszkańców województwa, nie będzie wystarczająca w rejonach, gdzie jest duże rozproszenie mieszkańców.

Wiceminister Pinkas wyjaśnił, że jest to błąd redakcyjny, a liczbę zespołów ratownictwa będzie określał wojewoda.

Z kolei prof. Juliusz Jakubaszko z Polskiego Towarzystwa Medycyny Ratunkowej zwracał uwagę na brak w projekcie definicji ratownictwa medycznego oraz na fakt, że z budżetu państwa powinno być finansowane także utrzymywanie gotowości szpitalnych oddziałów ratunkowych. Komisja zdecydowała o utworzeniu specjalnej podkomisji, która zajmie się projektem.

Rządowy projekt przewiduje, że udzielanie pierwszej pomocy zostanie wprowadzone obowiązkowo do programu nauczania w szkołach podstawowych, gimnazjach i szkołach średnich. Nauka ma obejmować, poza wiadomościami teoretycznymi, zajęcia praktyczne. Lekarze, pielęgniarki i ratownicy medyczni prowadzący edukację będą mieć przygotowanie pedagogiczne, a nauczyciele - zaświadczenie o ukończeniu kursu i uzyskaniu tytułu ratownika.

Projekt zawiera też zapisy o stworzeniu centrów powiadamiania ratunkowego (CPR) oraz zespołów koordynacji ratownictwa medycznego. Nowa ustawa ma umożliwić natychmiastowe informowanie o nagłych wypadkach specjalnych służb przez CPR.

Zgodnie z projektem, nadzór nad funkcjonowaniem systemu na terenie kraju sprawuje minister zdrowia, a na obszarze województwa - wojewoda. Do obowiązków wojewody ma należeć tworzenie i utrzymywanie CPR oraz zespołów koordynacji ratownictwa medycznego.

Centra powiadamiania, wchodzące w skład wojewódzkiego centrum zarządzania kryzysowego, mają przyjmować zgłoszenia (numer 112) i przekierować je do policji, straży pożarnej i pogotowia ratunkowego. Zadaniem zespołów koordynacji ratownictwa medycznego będzie nadzór nad pracą dyspozytorów medycznych i CPR oraz zapewnienie współpracy centrów w razie konieczności użycia dodatkowych jednostek spoza obszaru.

W systemie będą działać: szpitalne oddziały ratunkowe oraz zespoły ratownictwa medycznego, w tym także lotnicze. Zespoły ratownictwa będą dzielić się na specjalistyczne (lekarz + pielęgniarka lub ratownik; co najmniej trzy osoby) i podstawowe (bez lekarza; co najmniej dwie osoby).

Zgodnie z projektem, budżet państwa będzie płacił za świadczenia zdrowotne udzielane choremu w tzw. fazie przedszpitalnej, czyli od wypadku do momentu dowiezienia chorego do szpitala. Za świadczenia wykonane na oddziale ratunkowym będzie płacił Narodowy Fundusz Zdrowia.

Ze środków budżetu państwa pozostających do dyspozycji wojewody będą finansowane zespoły ratownictwa medycznego, a z części, którą dysponuje minister zdrowia - lotnicze zespoły ratownictwa medycznego. Natomiast ze środków NFZ będą finansowane świadczenia udzielane przez szpitalne oddziały ratownicze. Wojewoda będzie przekazywał środki finansowe, którymi dysponuje, do właściwego oddziału wojewódzkiego NFZ w formie dotacji celowej.

Wejście w życie ustawy spowoduje wydanie z budżetu państwa 1 mld 125 mln zł na świadczenia opieki zdrowotnej, 75 mln zł na wyposażenie i bieżącą działalność centrów powiadamiania ratunkowego oraz zespoły koordynacji ratownictwa medycznego (jeden zespół na województwo). Na lotnicze zespoły ratownictwa medycznego przeznaczono 29 mln zł.(PAP)

Źródło: esculap.pl




Temat: godziny pracy rehabilitanta w WTZ
Stanowisko Biura Pełnomocnika Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych w sprawie wymaganych kwalifikacji pracowników zatrudnionych w warsztacie terapii zajęciowej

1. Przy ustaleniu wymagań w zakresie kwalifikacji kierownika wtz pomocne mogą być przepisy rozp. Rady Ministrów z dnia 26.07.200r. w sprawie zasad wynagradzania i wymagań kwalifikacyjnych pracowników samorządowych zatrudnionych w gminach, starostwach.. (Dz.U. nr 61 poz. 707 z 2000r.) w odniesieniu do których uznano, że osoby pełniące funkcje kierownicze powinny posiadać wykształcenie wyższe.

2. Kwalifikacje wymagane od specjalistów do spraw rehabilitacji ruchowej określa Art. 43 pkt.1 ustawy z dnia 18.01.1996r. o kulturze fizycznej (Dz.U. z 1996 r. nr 25.poz. 113), który stanowi: "Zajęcia rehabilitacji ruchowej oraz zabiegi fizjoterapeutyczne mogą prowadzić fizjoterapeuci i absolwenci szkół wyższych ze specjalnością rehabilitacja lub gimnastyka lecznicza oraz technicy fizjoterapii". Natomiast jesli chodzi o inne rodzaje rehabilitacji lub rewalidację to osoba wykonująca te zadania powinna posiadać odpowiednie wykształcenie kierunkowe (pedagogika specjalna, psychologia, socjologia), na poziomie co najmniej licencjackim.

3. Instruktorzy terapii zajęciowej powinni posiadać wykształcenie policealne w kierunku terapii zajęciowej lub wyższe o kierunku psychologia lub pedagogika specjalna.

4. Wymagania co do kwalifikacji pracownika socjalnego określa ustawa o pomocy społecznej. Pracownikiem socjalnym może być osoba, która posiada dyplom pracownika socjalnego, dyplom ukończenia studiów wyższych w wyższej szkole zawodowej o specjalności "praca socjalna" lub ukończyła wyższe studia na kierunkach: pedagogika, politologia i nauki społeczne, psychologia, socjologia.

5. Lekarz medycyny zgodnie z ustawą o zawodzie lekarza musi posiadać prawo wykonywania zawodu przyznane przez okręgową radę lekarską.
Prawo do wykonywania zawodu pielęgniarki reguluje ustawa o zawodach pielęgniarki i położnej.

6. Psycholog powinien legitymować się dyplomem ukończenia studiów wyższych o kierunku psychologia.

7. Instruktor zawodu zgodnie z rozporządzeniem Ministra Edukacji Narodowej....... powinien posiadać świadectwo dojrzałości technikum lub szkoły równorzędnej odpowiedniego kierunku, świadectwo ukończenia kursu pedagogicznego w wymiarze nie mniejszym niż 150 godzin, ukończony kurs z zakresu bhp oraz co najmniej dwuletni staż pracy w zawodzie, którego będzie nauczać, lub tytuł robotnika wykwalifikowanego.

Tyle podaje stanowisko. Opiera się na ustawach, w których mogły być wprowadzane zmiany.
Jeśli tworzycie wtz - najważniejsze są stanowiska instruktorów terapii, zawodu i psychologa.
Z naszych doświadczeń broniłabym się przed "wieloletnimi" nauczycielami, gdyż nie mogą sie wyzbyć nawyków typowo nauczycielskich.

życzę powodzenia



Temat: Pomagamy innym, pomóżmy SOBIE!
Drodzy koledzy i koleżanki ratownicy,
Zawód ratownika medycznego istnieje już od kilkunastu lat. Jedni z nas pracują w zawodzie bezpośrednio po ukończeniu szkoły o profilu ratownik medyczny inni pracowali już dużo wcześniej jako sanitariusze. Każdy z nas, a na pewno większość wybrało tą profesje przez wzgląd na jej szlachetność nie dbając o zarobki, co zeszło na drugi plan. Zawód ten wymaga poświęceń i każdy z nas niejednokrotnie się o tym przekonał. Zespoły wyjazdowe czy to „R” czy „W” wyjeżdżają na wezwanie bez względu na porę dnia i nocy oraz warunki atmosferyczne. Ogromna większość ratowników medycznych to specjaliści w tej dziedzinie wkładający mnóstwo pracy i wysiłku w samokształcenie i pracę zawodową, jednym słowem to pasjonaci. Przez szereg lat z utęsknieniem czekaliśmy na Ustawę o Państwowym Ratownictwie Medycznym, co w systematyczny sposób uporządkowało nasz zakres obowiązków i na stałe umieściło osobę ratownika medycznego w systemie. Ustawa została podpisana przez prezydenta PR już prawie rok temu. Jednak ratownicy medyczni w dalszym ciągu zarabiają najmniej w porównaniu do swoich kolegów po fachu pracujących w innych krajach UE. Nie chciałbym pod żadnym pozorem atakować innych grup zawodowych, które zmuszone są do strajków by walczyć o swój byt. Nauczyciele w Polsce zarabiają miesięcznie 1600zł, pracują maksymalnie 8 godz. dziennie, bez sobót i niedziel z wolnymi świętami oraz przerwą letnią i zimową. Ja jako ratownik medyczny pracuję w dzień i w nocy, mroźną zimę i upalne lato, weekendy i święta, zarabiam miesięcznie 1200zł. Wiem, że jest to zawód z powołania, ale każdy z nas chce kiedyś założyć rodzinę a kiedy już ją ma chce zapewnić jej godne utrzymanie. Niestety za takie pieniądze jest to niemożliwe, nawet dla ratownika medycznego. Trzy miesiące po wejściu w życie Ustawy o PRM, ustawodawcy określili za pośrednictwem Rozporządzenia ministra zdrowia, sposoby dokształcania ratowników medycznych przez m.in. uczęszczanie i aktywne udzielanie się w sympozjach, zjazdach, wygłaszaniu referatów, pisaniu artykułów, zapewnieniu sobie prenumeraty fachowego czasopisma i co najważniejsze kursów dokształcających. Jestem za, jednak moje zarobki i zarodki moich kolegów są niewystarczające, aby w ciągu pięcioletniego okresu rozliczeniowego ukończyć np. kurs ALS, BTLS i inne szkolenia specjalistyczne a ponadto uczęszczać na wszystkie sympozja i zjazdy rozsypane po całej Polsce, pomijając już czas ich trwania a szczególną uwagę zwrócić na koszt tych wszystkich przyjemności i to wszystko po to aby zdobyć "upragnione" maksymalne 2 pkt za każdą godzine jego trwania? A przez cały pięcioletni okres zdobyc ich 200? Zawód ratownika medycznego staje się najcięższą profesją w kraju! Każdy z nas mógł z powodzeniem skończyć medycynę i było by łatwiej i taniej! Bo chodzi tylko o to żeby nabijac komuś kieszeń własą krwawicą! Nie każda Stacja Pogotowia Ratunkowego w Polsce wspomoże lub całkowicie sfinansuje kadrze ratowników medycznych takie kursy, choć usystematyzowanie wiedzy i umiejętności jest jednym z priorytetowych punktów naszej ustawy. Po wejściu w życie Ustawy o PRM utworzyły się w Polsce organizacje non profit zrzeszające ratowników medycznych takie jak: Stowarzyszenie Zawodowe Ratowników Medycznych, Stowarzyszenie Ratowników Medycznych Pomorza, Polskie Stowarzyszenie Zawodowe Ratowników Medycznych, Polskie Towarzystwo Ratownictwa Medycznego i inne, których celem jest polepszanie sytuacji ratowników medycznych, mając na względzie dobro i bezpieczeństwo pacjenta. Drodzy koledzy i koleżanki ratownicy, zjednoczmy się, walczmy o swoje prawa. Władze za pośrednictwem ustaw wprowadza coraz to nowe podwyżki zmuszając nas do większych wydatków, bo tak jest w innych krajach UE. Pytam, więc kiedy to zamiast np. wzrostu ceny paliwa, wzrosną nasze pensje do poziomu płac naszych sąsiadów w innych krajach UE? Każdy wie, że w pogotowiu strajkować się nie da. Jest wezwanie jest wyjazd! Lekarze i pielęgniarki są w lepszej sytuacji od nas (szpitale, ZOZ-ty, kliniki itp.) Tam można strajkować do woli. Większość ratowników medycznych pracuje w zespołach wyjazdowych, bo takie są założenia. W pogotowiu można, co najwyżej wywiesić flagi i wykleić się plakatami. Ale i tu nasuwa się pytanie:, kto zwróci na to uwagę? Indywidualnie nikt z nas nic nie zdziała, w grupie jest łatwiej. Sam nie mam żadnej sensownej koncepcji w tej kwestii, jednak zwracam się do was ratownicy, może wy wpadniecie na jakiś pomysł jak poprawić naszą sytuację finansową? Proszę o nagłaśnianie tej sprawy i poruszenie tego tematu we wszelkich publikacjach, forach internetowych, sympozjach, zjazdach, spotkaniach ratowników medycznych i wszędzie tam gdzie istnieje taka możliwość. Wielu z was czynnie działa we wszelkiego rodzaju związkach i stowarzyszeniach, może wspólnie znajdziemy sposób na wyjście z tej dość smutnej sytuacji?

Pozdrawiam
Ratownik medyczny woj. Mazowieckie




Temat: Badanie ekg a zlecenie lekarskie
Aktualności Szczecińskiej Izby Pielęgniarek i Położnych

SIPiP Ku przestrodze…

Do napisania tego tekstu skłoniły mnie wydarzenia ostatnich dwóch miesięcy. Niektóre z nich były tematem pierwszych stron gazet, inne nabierały rozgłosu w programach informacyjnych naszej lokalnej lub ogólnopolskiej telewizji. Dotyczyły zaś gorącego tematu, jakim są dziś zagadnienia dotyczące ochrony zdrowia.. Tu ktoś czeka na operację w niebotycznej tzw. ‼kolejce oczekujących”, gdzieś popełniono błąd w sztuce, kogoś nie przyjęto do szpitala, skutkiem czego pacjent zmarł, itd., itp. Czasem oprócz radia i telewizora boję się włączyć żelazko, żeby ‼nie usłyszeć” jakichś tego typu wieści (choć niektórzy nazywają to moją awersją do prasowania). Wydawałoby się, że kiedyś było inaczej, jakoś mniej mówiono o tego typu przypadkach, co wcale nie znaczy, że nie występowały. Czasem w dyskusjach z naszymi Koleżankami padają stwierdzenia, że kiedyś pielęgniarki i położne też pracowały, wykonywały wiele różnych czynności, czasem nawet będących w gestii lekarza i nikt z tego tytułu kopii nie kruszył. Pielęgniarki i położne ukończywszy kształcenie na poziomie średnim zgodnie z przekazaną wiedzą wykonywały zabiegi pielęgnacyjne, diagnostyczne, rehabilitacyjne i inne, które zawarte były w słynnym podręczniku Pani Wołynki… Te tzw. ‼dobre pielęgniarki” w wielu zadaniach wyręczały lekarzy, co dziś nazwalibyśmy przekraczaniem kompetencji. Wiele potrafiły, zdobywały wiedzę teoretyczną i praktyczną, co znajdowało odzwierciedlenie w ich pracy. Podnosiły kwalifikacje w ramach kształcenia podyplomowego kończąc kursy specjalistyczne, kwalifikacyjne, specjalizacje. Pracowały dobrze, choć nie zawsze wynagrodzenia były szczytem ich marzeń, narzekały i jakoś to wszystko toczyło się do przodu…

O odpowiedzialności zawodowej słyszało się raczej w kontekście zawodu lekarza, a nie pielęgniarki. Regulacje prawne wykonywania zawodu pielęgniarki i położnej aż do 1996r. zawierała archaiczna ustawa z 1935r. Dopiero ustawa z dnia 05 lipca 1996r. o zawodach pielęgniarki i położnej (tekst jednolity) dokonała regulacji prawnej wykonywania naszych zawodów. Jasno określiła kompetencje, zasady wykonywania zawodu, prawa i obowiązki pielęgniarek i położnych w dziedzinie zawodowej. Natomiast rozporządzenia jako akty wykonawcze do ustaw określiły zasady, jaki zakres uprawnień posiada pielęgniarka, położna, która odbyła kurs kwalifikacyjny, jakie zaś uprawnienia daje im specjalizacja, co zaś może wykonywać po ukończeniu kursu specjalistycznego. I tak nam w błogostanie przebiegło od chwili uprawomocnienia się ustawy 12 lat… Zapisy były, a życie zawodowe pielęgniarek, położnych toczyło się jakby swoim torem. Pielęgniarki wykonywały szczepienia, badania EKG, cewnikowały, podawały leki do cewnika zewnątrzoponowego, intubowały (tak, tak, to nie jest zmyślone) i … No i co? Wszystko było dobrze, dopóki coś się nie wydarzyło. A jak już się wydarzyło, należało znaleźć sprawcę i tak Okręgowi Rzecznicy Odpowiedzialności Zawodowej zaczęli prowadzić postępowania wyjaśniające w sprawie lub przeciwko. Aby nie być gołosłowną, przytoczę przykład, który wydarzył się niedawno gdzieś w Polsce. Przykłady z życia wzięte najbardziej są bowiem w stanie przemówić do naszej wyobraźni. Pielęgniarka wykonała badanie EKG. Wynik dostarczyła lekarzowi, który nie rozpoznał zawału. Na skutek mylnej diagnozy pacjent zmarł. Prokurator postawił zarzut pielęgniarce, że wykonała badanie EKG bez uprawnień. Pielęgniarka powinna mieć kurs, aby wykonać badanie. Tak mówi ustawa, a życie… Cóż życie na oddziałach toczy się swoim rytmem i rządzi swoimi prawami. Jako samorząd otrzymujemy wiele pytań w tym temacie, budzą one zrozumiałe wątpliwości i kontrowersje. Mamy dwie sprzeczne niejako z sobą opinie odnośnie wykonywania badania EKG – NRPiP z 2006r. i Konsultanta Krajowego w dziedzinie anestezjologii i intensywnej terapii. Obecnie czekamy na odpowiedź Konsultanta Krajowego w dziedzinie pielęgniarstwa, która powinna rozwiać wątpliwości. Następna sprawa – szczepienia ochronne. Pamiętajmy, że szczepić może tylko pielęgniarka/ położna posiadająca kurs specjalistyczny w tej dziedzinie. Dla pielęgniarek i położnych są to kursy uprawniające do wykonywania różnych szczepień (położne – szczepienie noworodka do 28 dnia życia - BCG, WZW B!!!).

‼Zwykłe” szczepienie p/ żółtaczce typu B, czy grypie, które wykonuje pielęgniarka, też wymaga posiadania kursu specjalistycznego!!!! Niedawna przykra sprawa w tym temacie dała nam dużo do myślenia. Musimy być bardziej asertywni, umieć powiedzieć nie, jeśli tego wymaga sytuacja. Nie mam kursu, nie szczepię. ‼Przykro mi, pani doktor, ale nie mogę tego zrobić, bo nie posiadam kwalifikacji.” Na pewno odmowa wyrządzi mniej szkody, niż później tłumaczenie się przed prokuratorem czy Rzecznikiem Odpowiedzialności Zawodowej.

Średnia wieku pielęgniarki i położnej oscyluje w granicach 42,5 – 43,5…Pamiętajmy jednak o jednym, że na podnoszenie kwalifikacji zawsze jest czas i powinniśmy to robić. Do tego obliguje nas ustawa i Kodeks etyki. Poza tym zdobyta wiedza umacnia nas w naszych działaniach zawodowych. Daje pewność, że wykonujemy je ze szczególną starannością. I to byłoby na tyle, jak mawiał prof. mniemanologii stosowanej Jan Tadeusz Stanisławski…

Sekretarz Rady

Helena Gąsior

Ostatnia aktualizacja
11 marca 2009 r.



Temat: Szkoły Rodzenia
O łódzkich szkołach:

Szkoła Rodzenia "Centrum dla Mamy" ul. Piotrkowska 247,
Zapisy: tel. 636 34 32 (od g. 13 do 17), 0-604 857 498
Można chodzić - od 20. tyg. ciąży
Działa od 2004 r. Szkołą kierują: Irena Staśkiewicz (położna), Magda Słomkowska (przedsiębiorca). Zajęcia prowadzą: położna, pediatra, psycholog. Kurs zamknięty: 27 godzin. Zajęcia w środy od 17.30 do 20.30 i soboty od 10 do 13. W programie m.in.: dieta ciężarnej i karmiącej, masaż, relaks, spotkanie tylko dla ojców. Są zajęcia w wakacje i weekendy oraz kursy indywidualne. Po porodzie - grupa wsparcia dla matek karmiących, masaż niemowlęcy, wypożyczanie laktatorów. Kurs podstawowy - 260 zł (można w ratach - wtedy 280 zł), kurs indywidualny - 50 zł za spotkanie, indywidualne konsultacje - 30 zł.

Szkoła Rodzenia "Medin"; ul. Nawrot 31 (sala gimnastyczna)
Zapisy: tel. 632 01 72 (pn.-pt. od g. 15 do 18, sb. od g. 9.30 do 13)
Można chodzić - od dowolnego tyg. ciąży
Prywatna, działa od 1990 r. Szkołą kierują: Wiesław Tyliński (dr n. med., ginekolog-położnik) i Krystyna Kubacka (położna). Zajęcia prowadzą: położna, ginekolodzy-położnicy, neonatolog, psycholog.
Kurs otwarty: 18 godzin. Zajęcia w soboty od 10 do 13. W grupie 4-12 osób. W programie m.in.: poród w wodzie, dialog z dzieckiem, aspekty psychologiczne w ciąży, zwiedzanie oddziału, relaks, spotkanie po porodzie. Są zajęcia w wakacje i weekendy, dla kobiet we wczesnej ciąży oraz kursy indywidualne. Po porodzie -grupa wsparcia dla matek karmiących. Kurs podstawowy - 270 zł, można w ratach, zniżki.

Szkoła Rodzenia przy Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym im. M. Madurowicza, ul. Wileńska 37 lok. 103 (szpital),
Zapisy: tel. 684 47 68 (śr. od g. 13 do 18, pozostałe dni od g. 8 do 15)
Można chodzić - po 20. tyg. ciąży
Działa od 1956 r. Szkołą kierują: Andrzej Zdziennicki (dr hab. n. med., ginekolog-położnik) i Krystyna Kubacka (położna). Zajęcia prowadzą: położna, ginekolodzy-położnicy, neonatolog.
Kurs otwarty: 20 godzin. Zajęcia w poniedziałki, wtorki, czwartki i piątki od 9 do 13, w środy od 15 do 18. W grupie 3-14 osób. W programie m.in.: "poród nowoczesny", aspekty psychologiczne ciąży, zwiedzanie oddziału, spotkanie po porodzie. Są zajęcia w wakacje i dla kobiet we wczesnej ciąży. Po porodzie - grupa wsparcia dla matek karmiących. Bezpłatna.

Szkoła Rodzenia przy II Szpitalu Miejskim im. dr L. Rydygiera
Zajęcia: ul. Sterlinga 13, dzielnica: ?ródmieście
Zapisy: tel. 632 34 65 w. 124 (od g. 8 do 15)
Można chodzić - od 28. tyg. ciąży
Działa od 2002 r. Szkołą kieruje Ewa Kabzińska (położna). Zajęcia prowadzą położne, pediatra, anestezjolog. Kurs otwarty: 20 godzin. Zajęcia w poniedziałki, wtorki i czwartki od 17.30 do 19.30. W grupie 4-16 osób.
W programie m.in.: przygotowanie do porodu aktywnego i pobytu w szpitalu, o bólu porodowym, powrót płodności po porodzie, zwiedzanie oddziału, zajęcia praktyczne z pielęgnacji niemowlęcia, relaks.
Są zajęcia w wakacje. Kurs podstawowy - 200 zł za kurs, można w ratach, zniżki (dla osób w trudnej sytuacji materialnej, pracowników służby zdrowia, absolwentek).

Szkoła Rodzicielstwa przy Centrum Służby Rodzinie
Dodatkowe informacje: www.archidiecezja.lodz.pl/csr.html,
Zajęcia: ul. Broniewskiego 1a (NZOZ), dzielnica: Łódź-Górna
Zapisy: tel. 682 20 22 (pn- pt. od g. 10 do 15)
Można chodzić - od dowolnego tyg. ciąży
Zgoda lekarza - tak
Działa od 1999 r. Szkołą kierują: Krystyna Osada (socjolog) i Maria Tyszko (pediatra). Zajęcia prowadzą: położna, rehabilitant, pediatra, pielegnairka, dietetyk, instruktor naturalnego planowania rodziny, psycholog. Kurs zamknięty: 24 godziny. Zajęcia we wtorki lub czwartki w godzinach do ustalenia. W programie m.in.: "poród wydarzeniem rodzinnym", "model współczesnej rodziny opartej na zharmonizowanym macierzyństwie i ojcostwie", o powrocie płodności, relaks. Są zajęcia dla kobiet w ciąży wysokiego ryzyka i we wczesnej ciąży. Po porodzie - grupa wsparcia dla matek karmiących, gimnastyka w połogu. Porady: położnicze, laktacyjne, pielęgnacyjne, a także - w ramach Ośrodka Interwencji Kryzysowej przy CSR - psychologiczne, prawne i z zakresu naturalnego planowania rodziny. Bezpłatna.

Szkoła Rodzicielstwa przy Instytucie Centrum Zdrowia Matki Polki
Zajęcia: ul. Rzgowska 281/289 (szpital, sala gimnastyczna), dzielnica: Łódź-Górna
Zapisy: tel. 271 10 24 (od g. 9 do 13)
Można chodzić - od 27. tyg. ciąży
Działa od 1990 r. Szkołą kierują i zajęcia prowadzą: Czesława Kozłowska (prawnik, położna), Tadeusz Lutosławski (lekarz).
Kurs zamknięty: 15 godzin. Zajęcia od poniedziałku do piątku od 9.30 do 12. W grupie do 20 osób. W programie m.in.: "bezpieczne żywienie", zwiedzanie oddziału, nauka masażu, spotkanie po porodzie. Są zajęcia w wakacje. Bezpłatna.

Szkoła Rodzicielstwa przy Szpitalu im. dr H. Jordana
Zajęcia: ul. Przyrodnicza 7/9 (szpital, sala gimnastyczna), dzielnica: Bałuty
Zapisy: tel. 657 34 06 (całą dobę)
Można chodzić - od 28. tyg. ciąży
Działa od 1999 r. Szkołą kierują: Wojciech Wiliński (ginekolog-położnik), Elżbieta Bedyniak (położna). Zajęcia prowadzą: położne, ginekolog-położnik, pielęgniarka. Kurs zamknięty: 16 godzin. Zajęcia we wtorki, środy i czwartki od 16 do 18, od 17 do 19 i od 18 do 20. W grupie 3-10 osób. W programie m.in.: zwiedzanie oddziału, muzykoterapia, nauka masażu, relaks. Są zajęcia w wakacje. Kurs podstawowy - 160 zł, można na raty, zniżki, indywidualne konsultacje bezpłatne.



Temat: Zakres obowiązków ratownika medycznego
Zawód ratownika medycznego w Polsce jest pełnoprawnym średnim zawodem
medycznym, ujętym w rozporządzeniu Ministra Pracy i Polityki Socjalnej z
dnia 20 kwietnia 1995 r. w sprawie klasyfikacji zawodów i specjalności dla
potrzeb rynku pracy oraz zakresu jej stosowania (Dz. U. Nr 48, poz. 253).

Zadania zawodowe ratownika medycznego określa, wydana w formie książkowej,
KLASYFIKACJA ZAWODÓW I SPECJALNOŚCI, Tom V, Słownik Zawodów i Specjalności,
Zeszyt 3, Grupa Wielka: Technicy i inny Średni Personel, MP i PS  
stanowiąca załącznik do powołanego wyżej rozporządzenia (Dz. U. Nr 48, poz.
253) :

3220102 Ratownik medyczny

I. Udziela szybkiej i sprawnej pomocy o charakterze ratowniczym w nagłych
stanach zagrożenia życia, wypadkach i katastrofach przy użyciu sprzętu:
ochrony osobistej, ratownictwa technicznego i medycznego.

II. Jego zadania obejmują:

- komunikowanie się z pacjentem, udzielanie mu pomocy psychologicznej,
zwłaszcza w sytuacji kryzysowej,

- zabezpieczanie osób znajdujących się w miejscu zagrożenia, wypadku,
katastrofy, podejmowanie działań zapobiegających zwiększeniu liczby ofiar i
degradacji środowiska;

- dokonywanie prawidłowej oceny stanu ofiar, ich selekcja oraz podejmowanie
optymalnego postępowania ratowniczego, chroniącego zdrowie i życie
poszkodo­wanych i transportowanych.

- planowanie, organizowanie i nadzorowanie działań ratowniczych w miejscu
zdarzenia przez służby współdziałania (straż pożarna, policja, zespoły
ratowni­ctwa ekologicznego itp.), ochotników oraz pracy personelu na
poszczególnych stanowiskach (ratownicy dyspozytorzy, pracownicy medyczni,
personel pomocniczy w laboratoriach, izbach przyjęć itp.);

- posługiwanie się sprzętem ochrony osobistej (aparaty oddechowe, ubrania
ochron­ne zabezpieczające przed wysoką temperaturą, kwasami, ługami,
gazami), ratownictwa technicznego (gaśnice i agregaty gaśnicze, sprzęt
burzący, aparaty do cięcia, podnośniki itp.) i medycznym (aparaty
zapewniające drożność oddechową, urządzenia do elektroterapii i
tlenoterapii, urządzenia do unieruchomiania i trans­portu chorych w zakresie
niezbędnym dla udzielenia pomocy zagrożonym utratą życia, poszkodowanym i
transportowanym).

- wykonywanie czynności i zabiegów ratowniczych w stanach zagrożenia życia z
uwzględnieniem ich specyfiki i właściwej kolejności postępowania;

- wdrażanie i wykonywanie prawidłowych czynności ratowniczych w przypadkach
obrażeń wielomiejscowych i wielonarządowych (ustalanie kolejności
postępowa­nia, koordynacji działań);

- podejmowanie prawidłowego postępowania przeciwwstrząsowego (podawanie
odpowiednich środków farmakologicznych, oddziaływania
psychoterapeutycz­nego), w tym postępowania traumatologicznego
(unieruchamianie i zabezpiecza­nie złamań);

- ocenianie stopnia utraty przytomności i zabezpieczanie funkcji życiowych
nieprzytomnego;

- podejmowanie decyzji o odstąpieniu od czynności ratowniczych w przypadku
śmierci ofiary zdarzenia;

- zapobieganie zakażeniom przez stosowanie aseptyki i antyseptyki;

- transportowanie pacjentów pod nadzorem medycznym (ręcznie i przy użyciu
odpowiednich urządzeń);

- przekazywanie pacjentów personelowi ambulatoriów, izb przyjęć i innych
jednostek (z wypełnianiem odpowiedniej dokumentacji);

- przeprowadzanie prawidłowo wywiadu dyspozytorskiego i instruktażu
ratowniczego dostępnymi środkami łączności;

- przeprowadzanie kontroli leków, materiałów opatrunkowych, środków i
sprzętu ratowniczego, stanowiącego wyposażenie zespołu, prowadzenie bieżącej
konserwacji aparatury (prowadzenie książki rozchodu leków i materiałów
opatrunkowych);

- prowadzenie i gromadzenie dokumentacji udzielonej pomocy, sprawozdań o
stanie zdrowia, doznanych obrażeniach, zastosowanych zabiegach i
czynnościach ratowniczych (karty informacyjne, wypadkowe, transportowe,
książka zgłaszania wezwań, książka raportów);

- organizowanie i prowadzenie szkoleń w zakresie udzielania pierwszej pomocy
przedmedycznej w urazach i nagłych stanach zagrożenia życia (dla uczniów
dwóch ostatnich klas szkoły podstawowej, uczniów szkól ponadpodstawowych i
różnych grup osób dorosłych).

Taki jest zakres możliwości. Jednak wyszedł kretyński przepis, który mówi że
zakres obowiązków ustala dyrektor danej placówki. A dyrektorzy zasłaniają
się brakiem rozporządzeń, których to według ekspertów MZiOS nie muszą mieć.
I  z tego wynikają takie jaja, że w trójmieście jeżdżą wypadkowe
paramedyczne, a w Warszawie ratownik to saniariusz z wyższą stawką ( o około
90pln ). Z drugiej strony poziom szkolenia w Studium w Warszawie jest
żenujący, więc może to i dobrze ? Poczekajmy na to co się zdarzy po
"wyjsciu" licencjonowanych ratowników.


| I tu się trochę mylisz, gdyż według ekspertów z MZiOS pielęgniarka na
| polecenie, a ratownik musi mieć zgodę. Taka jest różnica. Niby nic a
okazuje
| się, że ma to jakieś prawne znaczenie.
 I tu się wszyscy mylicie:
Pielęgniarka ma prawo samodzielnie bez zlecenia lekarza m.in.wykonać:
-wstępną ocenę ciężkości urazów i organizację bezpiecznego transportu
chorego,
-zastosować unieruchomienie przy złamaniach i zwichnięciach.
-doraźnie podać tlen,
-wykonać defibrylację,
-podać dozylnie leki i dożylnie przetaczać płyny w ramach postępowania w
resuscytacji krąż.-oddech.
-badanie fizykalne,
-wykonać intubację dotchawiczą,
Wszystko powyższe reguluje rozporządzeni MZiOS z dn. 2.09.1997 Dz.U. nr
116
poz.750 z dn.1.10.1997.Są w nim podane te i inne uprawnienia pielęgniarki
i
położnej do samodzielnego działania.Niektóre kompetencje są uwarunkowane
ukończeniem odpowiedniego rodzaju kształcenia podyplomowego (kursy
kwalifikacyjne,specjalistyczne lub specjalizaja).
Przytoczone wyżej rozporządzenie uprawnia również pielęgniarkę i położną
do
samodzielnego podania choremu leków (załączniki w formie tabeli).Ponadto
rozp. Min.Zdr. z dn.16.12.2002 Dz.U.nr 236,poz. 2000 określa leki i płyny
infuzyjne, do kórych podawania jest uprawniona pielęgniarka i położna w
ramach postępowania p-wstrząsowego. Rozporządzenia te wynikają z Ustawy o
zawodach pielęgniarki i położnej z dn.05.07.1996r., która mówi że zawody
te
są zawodami samodzielnymi. Ustawa ta nadaje i reguluje samodzielność i
kompetenje w wykonywaniu tych zawodów.
Co do ratowników medycznych brak do tej pory jakichkolwiek przepisów
wykonawczych.
A szkoda. Pozdrowienia dla ratowników!

--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -


http://www.gazeta.pl/usenet/





Temat: żeby ratownicy mieli uprawnienia niemal równe tym lekarskim


Jednak nie uczy się tam ratowników _samodzielnie_ jeżdżÂących w karetkach
na poziomie uczelni wyższej,a na kursach , że poziom jest większy -
możliwe spierać się nie będę. Kursy prowadzone w Polsce
(ALS, BTLS, ...) certyfikowane sÂą przez międzynarodowe organizacje, i
program nauczania jest taki sam i dla lekarzy i dla ratowników.


Uwazam, ze kursy ALS/BTLS to jedne z nieliczncyh w Polsce, nad ktorymi
jest dobra kontrola jakosci, ale  nie jest to wszystko czego potrzeba
dla ratownika, zeby samodzielnie pracowal.


| W Polsce studia moze skonczyc praktycznie kazdy, szczegolnie kierunki
| traktowane po macoszemu.

Na zachodzie również każdy, pod warunkiem że się dostanie i je ukończy,
argument co najmniej dziwny... Może Ty takie traktowane po
macoszemu studia skończyłaÂś? Sorki za osobistÂą wycieczkę, ale nie mogłem
się powstrzymać...


Moze warto powstrzymac sie czasem? Akurat jestem w trakcie studiow, na
kierunku , ktory nie nalezy do najlatwiejszych.


(..._. Jak już, pisałem na zachodzie
w większoÂści krajów system bez-lekarski działa i nikt się z tym nie
spiera ani nie podważa kompetencji ratowników, weÄ˝ pod uwagę iż
poważnie zagrożone sÂą tu interesy grup zawodowych i tak naprawdę spór
dotyczy oddania częÂści kompetencji, jak i PIENIĘDZY które
można zarabić na dyżurach.


Jak czytam o interesie i grup i o pieniadzach to mdli mnie.. Tutaj
chodzi o to, ze Polski nie stac na taki system jak w US... na SORZE
kazdemu z bolem palca musisz zrobic wielka diagnostyke - to zajmuje
czas i pochlania... kase ktorej brak. Poza tym przerazaja mnie juz
istniejace kolejki... bo przechodze obok pare razy dziennie....
lekarze nei zbijaja kokosow na Med. Rat- 10% specjalistow z tej
dziedziny juz ucieklo.... reszta mlodych sie szykuje....


Mam wrażenie że kompletnie nie masz pojęcia o temacie sprawy. Ja pisze
o ratownictwie a nie o konsultacjach. WeÄ˝my przykład wypadku
komunikacyjnego - cała sprawa nie polega na załadowaniu poszkodowanego
do karetki i jazdy pełnym gazem z wyjÂącÂą syrenÂą. Poszkodowanego trzeba
ewakuować, zabezpieczyć na czas transportu, i dowieÄ˝ć do szpitala.
Zawiera się w tym wiele czynnoÂści medycznych przykładowo:
ocena stanu ratowanego, intubacja, zakładanie dostępu żylnego, podawanie
płynów leków itp, itd, w zależnoÂści od sytuacji. Na miejscu zdarzenia
_NIE LECZY SIĘ_, a ratuje, na miejscu zdarzenia nawet lekarz nie zrobi
więcej z prostej przyczyny, nie ma na to czasu i nie jest to miejsce na
to. Zainteresuj się przykładowo materiałami z kursu BTLS, tam wiele
jest wyjaÂśnione. To tylko przykładowa sytuacja dotyczÂąca urazów, ale
sÂądzę, że obrazowo opisuje o co biega w ratownictwie - liczy się czas.
Przypadki wożenia na "konsultacje" nie dotyczÂą stanów bezpoÂśredniego
zagrożenia życia, bo w takim przypadku lekarz też jedynie transportuje
do szpitala.


Ale ja zrozumialam, ze ratownicy maja jezdzic do sytuacji 'STANOW
ZAGROZENIA ZYCIA" i do WSZYSTKICH INNYCH tez. i o to mi chodzi, ze w
tej drugiej grupie zdarzen, niewiele moga....


JakieÂś argumenty? Że jest przygotowany do pracy w karetce to się
zgodzę. Uważam również, że do pracy samodzielnej bez lekarza. Stawianie
diagnozy, przeprowadzanie badania to nie żadna wiedza tajemna, a
usystematyzowane dane których można się nauczyć, oczywiÂście
doÂświadczenie odgrywa istotnÂą rolę, ale lekarze nie majÂą na nie
monopolu.


A ja jednak mysle, ze RM, jesli juz - to bedzie wykonywal tylko
podstawowe standardowe badania- morfologia i mocz. I to nie sa
usystematyzowane dane..wedlug mnie.

Monopol na diagnostyke i podawanie lekow IMHO I tak jest u lekarzy, bo
mozna sie na cos porywac tylko jesli jest sie w stanie leczyc bledy i
powiklania procedur.


Naprawdę mam wrażenie, że
po prostu nie lubisz ratowników, z jakiego powodu nie będę wnikał. Po
prostu powtarzasz argumenty które padajÂą z ust sfrustrowanych
pielęgniarek i lekarzy. Ratownicy be bo lekarz musi być, jak okazuje się
że takie systemy działajÂą dobrze gdzie indziej, to u nas nie bo
ratownicy nasi głupsi od tych z zachodu, jak się okazuje że jednak
wystarczajÂąco mÂądrzy to z kolei sor-y nie dadzÂą rady. I tak w kółko
Macieju. Naprawdę mam wrażenie że masz jakiÂś uraz.


Osobiscie uwazam, ze to ratownicy maja uraz w stosunku do innych grup
medykow i stad wynika ich czasami ignorancja, a czasami nadmierna
pewnosc siebie. Doswiadczylam tego pracujac posrod Ratownikow WOPR, z
ktorych czesc byla takze RM i nie ujeli mnie ani swoim oddaniem, ani
pracowitoscia, stosunkiem do ludzi  i i na pewno nie wiedza....
Uwazam tez( na podstawie wlasnych doswiadczen), ze Polacy wszystkich
grup zawodowych maja bledne przekonanie, ze poziom nauczania  na
Zachodzie jest nizszy... duzy duzy blad....szczegolnie jesli chodzi o
nauczanie PP!!!!!!!!!!


Zdaję sobie sprawę, że
po obu stronach jest sporo "złej krwi", ale używanie argumentów, takich
jak: ratownicy s¹ niedouczeni, œwiadczy jedynie Ľle o lekarzach bo to
oni ratowników kształcÂą ( a może to sabotaż?).


Sa nauczeni tylko swojego fachu. A jesli nawet tego  sa niedouczeni to
nei sa sami  bo  dotyczy wielu studentow uniwersytetow medycznych-
studia w Polsce sa za free i nie ma sie prawa 'zadania' jakosci...
zajec


Tego to już nie kumam zupełnie - do czego się to odnosi? ZresztÂą sÂą
studia wieczorowe na wydziale lekarskim - poszukaj informatorach
uczelni.


Jesli chodzi o studia wieczorowe na kierunku lekarskim to odbywaja sie
one w tych samych godzinach co dzienne- roznica polega na tym , ze za
te pierwsze trzeba placic.

Nie zycze zle ratownikom. Wiem tez, ze niedlugo zostana prawie sami.
Mam nadzieje, ze sprostaja nowym wymaganiom i odpowiedzialnosci jaka
beda ponosic za swoje dzialania.

Moze ty jestes wyjatkiem.. ale na prawde ja znam RM ktorzy klocili sie
o jakies wytyczne z lamusa.... i nie uznaja ze musza sie uczyc cale
zycie... ze doswiadczenie zyciowe swoja droga...ale zeby znalezc
jakies nowe polaczenia miedzy informacjami .... trzeba poczytac i to
tomy... i od tego warto zaczac....





Temat: PRACA DLA LEKARZY
Korporacja rządzi służbą zdrowia
Nasz Dziennik, 2007-11-30
Z dr. Sławomirem Łabszem, anestezjologiem, rozmawia Izabela Borańska

System służby zdrowia jest chory?
- Od wielu lat zajmuję się problemami w organizacji służby zdrowia, jestem anestezjologiem i staram się obserwować, co się dzieje. W Polsce właśnie problem numer jeden polega na tym, że istnieje ta oficjalna linia, gdzie są składki na służbę zdrowia, a ludzie chodzą i proszą lekarzy, i domagają się od służby zdrowia, żeby ich za te składki leczono. Pieniądze, które są w budżecie państwa, to jest 36 mld rocznie albo więcej - to są olbrzymie sumy i praktycznie one w zupełności powinny wystarczyć na wszystkie wydatki. Ale problem jest taki, że te pieniądze u nas są bardzo źle wydawane - bardzo źle. A dlaczego? O tym się nie mówi, ale każdy o tym wie, że w służbie zdrowia tak samo jak w nauczycielstwie czy zawodach prawniczych są tzw. korporacje.

Na jakiej zasadzie działają takie korporacje?
- Korporacja opiera się na ordynatorze, dyrektorze szpitala, na kierowniku kliniki, na profesorach i na izbach lekarskich, szczególnie na prezesie izby lekarskiej i oni stanowią 5 proc. grupy zawodowej w ochronie zdrowia, która decyduje o wszystkim. Bez tej grupy nic w służbie zdrowia nie może się odbyć. To jest korporacja czynna, działają czynnie na korzyść lub niekorzyść służby zdrowia. Jest też korporacja bierna, czyli wszyscy lekarze, pielęgniarki, którzy nie mają absolutnie nic do powiedzenia - ja też jestem w tej grupie. Ci lekarze tylko przychodzą i pracują. Najważniejsza jest korporacja czynna, od niej wszystko zależy, stanowiska rozdawane zresztą tylko sobie nawzajem w korporacji, podwyżki, czy danego lekarza do pracy w szpitalu przyjmą, a czy innego wyrzucą, czy nie. Te 5 proc. - korporacja - szantażuje całą służbę zdrowia i ma wszystko w garści. Kiedyś było tak, że jak tym z korporacji było dobrze, to jeśli ktoś chciał strajkować, to oni byli przeciwko, robili wszystko, żeby strajkom zapobiec. Teraz powstało CBA i zaczęło im deptać po piętach - oni panicznie się tego bali i te strajki, które były, powstały właśnie przez te 5 proc., czyli korporacje czynne, tzn. dyrektorów, ordynatorów itd. plus Platforma Obywatelska - która miała w tym swój interes. Oni "wypychali" na strajki lekarzy i pielęgniarki. To jest tak, że część lekarzy wyjeżdża na Zachód, a taki pan profesor musi operować, ale kto mu będzie haki trzymał? Więc on jest cały w strachu, bo tu z jednej strony CBA mu się dobiera do skóry i do jego lewych pieniędzy, a z drugiej strony nie ma asystentów do pomocy podczas operacji, więc co pan profesor wtedy robi? Mówi: idźcie strajkować.

Ale przecież lekarze zarabiają mało, a pacjenci nie są zadowoleni z usług.
- Służba zdrowia składa się z olbrzymiego przemysłu, to jest przede wszystkim przemysł farmaceutyczny. Jeśliby wziąć wszystkie pieniądze zaangażowane w ochronę zdrowia, to jest to koło zamachowe gospodarki każdego państwa. Lekarz domowy nie ma prywatnych praktyk, które powinien mieć. U nas niestety są POZ (Podstawowa Opieka Zdrowotna), czyli te komunistyczne, przekształcone przychodnie rodzinne. Jest właściciel takiej przychodni, który zatrudnia kilku lekarzy. Ci lekarze dostają pensję. Ale z NFZ pertraktuje właściciel i on na taki POZ dostaje - powiedzmy - milion złotych i - załóżmy - płaci sześciu lekarzom, każdemu przykładowo po 3 tys. złotych. Jak oni mają pensję, to są ubezwłasnowolnieni, uzależnieni od tego właściciela. Taki lekarz przychodzi do pracy i ma 20 czy 30 pacjentów dziennie. I nic poza tym. W niczym nie ma nic do powiedzenia.

Gdyby lekarze sami mogli podpisywać kontrakty z NFZ i mogli przyjmować pacjentów, byłoby lepiej?
- W ten sposób wytworzyłaby się między lekarzami konkurencja. Gorsi by odpadli, najlepsi zostali. Lekarz rodzinny przyjmuje miesięcznie ok. 800 pacjentów. POZ trzeba zlikwidować - tak uważam, bo one są jak spółdzielnie mieszkaniowe, wykorzystują lekarzy jako najemników. Gdyby lekarze pracowali każdy na siebie, to właśnie wytworzyłaby się między nimi konkurencja, mniejsze byłyby koszty NFZ, bo wtedy ci lepsi lekarze dobrze by te pieniądze zagospodarowali. A teraz nie ma żadnej konkurencji, lekarze siedzący w tych POZ nie konkurują między sobą, bo mają stałą pensję, nie uczą się, nic nie robią, żeby było lepiej. Jednocześnie uprawiają bardzo drogą medycynę, bo np. wypisują leki, których nie powinni przepisywać, piszą skierowania do nieprawdopodobnej liczby specjalistów, kierują na badania, które są często zbędne. Lekarz rodzinny w każdym państwie jest podstawą ekonomii w ochronie zdrowia. W Polsce lekarz rodzinny nie ma prawie żadnej odpowiedzialności ekonomicznej. A wiadomo, że konkurencja na rynku daje oszczędności. Takiego lekarza można by skontrolować, on by się dokształcał, robił kursy. Odpadłaby wtedy też korupcja. Przecież na Zachodzie jest tak, że pacjent idzie do lekarza rodzinnego, on najczęściej ma praktykę przy swoim domu, i np. pacjent musi być operowany. Ten lekarz od razu dzwoni, umawia go na operację. Wtedy nie ma korupcji. A u nas jest tak, że lekarz mówi: "Pani się musi operować". Pani wychodzi z gabinetu, rozgląda się na prawo, na lewo i musi radzić sobie sama... Musi sama szukać, lekarz rodzinny wcale się nią nie interesuje. On jest pierwszym ogniwem w łańcuchu korupcji, bo nie otacza opieką. Pacjentka musi też "kupić" sobie miejsce na dany zabieg w kolejce, która jest długa. W Polsce jest tak, że ponieważ ordynatorzy nie mają prawa brać pieniędzy w szpitalu, to taki ordynator wychodzi ze szpitala, idzie naprzeciwko, wynajmuje sobie jakiś pokoik dwa na dwa metry i bierze pieniądze, te korupcyjne, od pacjentów za coś, co będzie robił w szpitalu, za zabiegi, badania. To jest najgorsze.

Kto najwięcej zarabia w ochronie zdrowia?
- Przemysł farmaceutyczny - to właśnie on ma 90 proc. zysków w całej służbie zdrowia. 8 proc. mają firmy, które wyposażają szpitale w różne urządzenia, aparaty medyczne. To już jest 98 procent. 1 proc. mają firmy zaopatrujące szpitale w środki dezynfekcyjne i żywność...

A lekarze?
- No właśnie... lekarz zarabia 0,001 proc. całości pieniędzy istniejących w służbie zdrowia. Zwykli lekarze i pielęgniarki zarabiają grosze. Jednocześnie lekarze mają ogromną moc sprawczą, bo przecież zapisują te recepty, korzystają z tych aparatów, ktoś te pieniądze sobie bierze.

Dziękuję za rozmowę.



Temat: KOALICJA POS (Partia Okrągłego Stołu )
powracajac do tematow waznych (dla Koli chyba tez?)korporacja w sluzbie zdrowia.

Z dr. Sławomirem Łabszem, anestezjologiem, rozmawia Izabela Borańska

System służby zdrowia jest chory?
- Od wielu lat zajmuję się problemami w organizacji służby zdrowia, jestem anestezjologiem i staram się obserwować, co się dzieje. W Polsce właśnie problem numer jeden polega na tym, że istnieje ta oficjalna linia, gdzie są składki na służbę zdrowia, a ludzie chodzą i proszą lekarzy, i domagają się od służby zdrowia, żeby ich za te składki leczono. Pieniądze, które są w budżecie państwa, to jest 36 mld rocznie albo więcej - to są olbrzymie sumy i praktycznie one w zupełności powinny wystarczyć na wszystkie wydatki. Ale problem jest taki, że te pieniądze u nas są bardzo źle wydawane - bardzo źle. A dlaczego? O tym się nie mówi, ale każdy o tym wie, że w służbie zdrowia tak samo jak w nauczycielstwie czy zawodach prawniczych są tzw. korporacje.

Na jakiej zasadzie działają takie korporacje?
- Korporacja opiera się na ordynatorze, dyrektorze szpitala, na kierowniku kliniki, na profesorach i na izbach lekarskich, szczególnie na prezesie izby lekarskiej i oni stanowią 5 proc. grupy zawodowej w ochronie zdrowia, która decyduje o wszystkim. Bez tej grupy nic w służbie zdrowia nie może się odbyć. To jest korporacja czynna, działają czynnie na korzyść lub niekorzyść służby zdrowia. Jest też korporacja bierna, czyli wszyscy lekarze, pielęgniarki, którzy nie mają absolutnie nic do powiedzenia - ja też jestem w tej grupie. Ci lekarze tylko przychodzą i pracują. Najważniejsza jest korporacja czynna, od niej wszystko zależy, stanowiska rozdawane zresztą tylko sobie nawzajem w korporacji, podwyżki, czy danego lekarza do pracy w szpitalu przyjmą, a czy innego wyrzucą, czy nie. Te 5 proc. - korporacja - szantażuje całą służbę zdrowia i ma wszystko w garści. Kiedyś było tak, że jak tym z korporacji było dobrze, to jeśli ktoś chciał strajkować, to oni byli przeciwko, robili wszystko, żeby strajkom zapobiec. Teraz powstało CBA i zaczęło im deptać po piętach - oni panicznie się tego bali i te strajki, które były, powstały właśnie przez te 5 proc., czyli korporacje czynne, tzn. dyrektorów, ordynatorów itd. plus Platforma Obywatelska - która miała w tym swój interes. Oni "wypychali" na strajki lekarzy i pielęgniarki. To jest tak, że część lekarzy wyjeżdża na Zachód, a taki pan profesor musi operować, ale kto mu będzie haki trzymał? Więc on jest cały w strachu, bo tu z jednej strony CBA mu się dobiera do skóry i do jego lewych pieniędzy, a z drugiej strony nie ma asystentów do pomocy podczas operacji, więc co pan profesor wtedy robi? Mówi: idźcie strajkować.

Ale przecież lekarze zarabiają mało, a pacjenci nie są zadowoleni z usług.
- Służba zdrowia składa się z olbrzymiego przemysłu, to jest przede wszystkim przemysł farmaceutyczny. Jeśliby wziąć wszystkie pieniądze zaangażowane w ochronę zdrowia, to jest to koło zamachowe gospodarki każdego państwa. Lekarz domowy nie ma prywatnych praktyk, które powinien mieć. U nas niestety są POZ (Podstawowa Opieka Zdrowotna), czyli te komunistyczne, przekształcone przychodnie rodzinne. Jest właściciel takiej przychodni, który zatrudnia kilku lekarzy. Ci lekarze dostają pensję. Ale z NFZ pertraktuje właściciel i on na taki POZ dostaje - powiedzmy - milion złotych i - załóżmy - płaci sześciu lekarzom, każdemu przykładowo po 3 tys. złotych. Jak oni mają pensję, to są ubezwłasnowolnieni, uzależnieni od tego właściciela. Taki lekarz przychodzi do pracy i ma 20 czy 30 pacjentów dziennie. I nic poza tym. W niczym nie ma nic do powiedzenia.

Gdyby lekarze sami mogli podpisywać kontrakty z NFZ i mogli przyjmować pacjentów, byłoby lepiej?
- W ten sposób wytworzyłaby się między lekarzami konkurencja. Gorsi by odpadli, najlepsi zostali. Lekarz rodzinny przyjmuje miesięcznie ok. 800 pacjentów. POZ trzeba zlikwidować - tak uważam, bo one są jak spółdzielnie mieszkaniowe, wykorzystują lekarzy jako najemników. Gdyby lekarze pracowali każdy na siebie, to właśnie wytworzyłaby się między nimi konkurencja, mniejsze byłyby koszty NFZ, bo wtedy ci lepsi lekarze dobrze by te pieniądze zagospodarowali. A teraz nie ma żadnej konkurencji, lekarze siedzący w tych POZ nie konkurują między sobą, bo mają stałą pensję, nie uczą się, nic nie robią, żeby było lepiej. Jednocześnie uprawiają bardzo drogą medycynę, bo np. wypisują leki, których nie powinni przepisywać, piszą skierowania do nieprawdopodobnej liczby specjalistów, kierują na badania, które są często zbędne. Lekarz rodzinny w każdym państwie jest podstawą ekonomii w ochronie zdrowia. W Polsce lekarz rodzinny nie ma prawie żadnej odpowiedzialności ekonomicznej. A wiadomo, że konkurencja na rynku daje oszczędności. Takiego lekarza można by skontrolować, on by się dokształcał, robił kursy. Odpadłaby wtedy też korupcja. Przecież na Zachodzie jest tak, że pacjent idzie do lekarza rodzinnego, on najczęściej ma praktykę przy swoim domu, i np. pacjent musi być operowany. Ten lekarz od razu dzwoni, umawia go na operację. Wtedy nie ma korupcji. A u nas jest tak, że lekarz mówi: "Pani się musi operować". Pani wychodzi z gabinetu, rozgląda się na prawo, na lewo i musi radzić sobie sama... Musi sama szukać, lekarz rodzinny wcale się nią nie interesuje. On jest pierwszym ogniwem w łańcuchu korupcji, bo nie otacza opieką. Pacjentka musi też "kupić" sobie miejsce na dany zabieg w kolejce, która jest długa. W Polsce jest tak, że ponieważ ordynatorzy nie mają prawa brać pieniędzy w szpitalu, to taki ordynator wychodzi ze szpitala, idzie naprzeciwko, wynajmuje sobie jakiś pokoik dwa na dwa metry i bierze pieniądze, te korupcyjne, od pacjentów za coś, co będzie robił w szpitalu, za zabiegi, badania. To jest najgorsze.

Kto najwięcej zarabia w ochronie zdrowia?
- Przemysł farmaceutyczny - to właśnie on ma 90 proc. zysków w całej służbie zdrowia. 8 proc. mają firmy, które wyposażają szpitale w różne urządzenia, aparaty medyczne. To już jest 98 procent. 1 proc. mają firmy zaopatrujące szpitale w środki dezynfekcyjne i żywność...

A lekarze?
- No właśnie... lekarz zarabia 0,001 proc. całości pieniędzy istniejących w służbie zdrowia. Zwykli lekarze i pielęgniarki zarabiają grosze. Jednocześnie lekarze mają ogromną moc sprawczą, bo przecież zapisują te recepty, korzystają z tych aparatów, ktoś te pieniądze sobie bierze.

Dziękuję za rozmowę.





Strona 2 z 3 • Wyszukano 67 rezultatów • 1, 2, 3
 
Copyright 2006 MySite. Designed by Web Page Templates