kurs walut Bank Polski

Podobne podstrony
 
Widzisz posty znalezione dla hasła: kurs walut Bank Polski




Temat: Haniebna wypowiedź wiceprezesa NBP !!!!!!
Gość portalu: XXL napisał(a):

> Posługiwanie się Euro wcale nie ogranicza prowadzenia własnej polityki
> finansowej i gospodarczej. (...)
> Inne korzyści :
> (...)
> Brak konieczności stabilizowania kursu przez Bank Centralny (oszczędności !).
> itp, itd.
>

Zgadzam sie ze wszystkim co mowisz w swoim poscie. Ale chyba jednak nie do
konca pojmujesz role banku centralnego w systemie plynnych kursow walutowych.
Nie rozumiem dlaczego uwazasz, ze bank centralny ma za zadanie stabilizowanie
kursu? Skad takie przypuszczenie?

Jedyna rola bank centralnego - powtarzam, jedyna! - jest stabilizacja inflacji.
Oczywiscie, ze inflacja wplywa na kurs walutowy, ale bank centralny nie skupia
sie na kursie walutowym, ale na inflacji. Stad czeste zarzuty (sprzed wielu
miesiecy), ze zlotowka jest przewartosciowana. Wynikalo to tylko i wylacznie z
polityki banku centralnego (opory przy obnizaniu stop procentowych) aby
utrzymac inflacje (!) na niskim poziomie. Banku Centralnego nie interesowal
przy tym kurs walutowy!

Co innego dzieje sie w systemie kursow sztywnych. Wtedy to Bank centralny musi
kontrolowac sytuacje i utrzymywac kurs za pomoca rezerw walutowych. Ewentualnie
podejmuje decyzje o dewaluacji, czy rewaluacji kursu.

Z tego punktu widzenia twoje twierdzenie, ze wejscie polski w system euro
odciazy bank centralny od kontrolowania kursu jest falszywe. Bo nie ma od czego
odciazac W systemie kursu plynnego, kurs ustalany jest przez stopy
procentowe - czynniki w glownej mierze zewnetrzne a nie przez bank centralny.
Oczywiscie bank centralny kontroluje stopy, ale tylko po to aby kontrolowac
inflacje. A nie kurs!

Wejscie do systemu euro spowoduje, ze od tej pory to Bank Centralny Unii
Europejsiej bedzie odpowiedzialny za polityke monetarna. I owszem polityka
monetarna naszego kraju bedzie podlegala surowym ograniczeniom, jako ze kazdy
nierozwazny ruch z naszej strony podkopuje walute unii jako calosci. Nazbyt
luzna polityka monetarna (drukowanie pieniedzy!) oslabi Euro, na co na pewno
Unia nie bedzie chciala sobie pozwolic. Dlatego polityka monetarna kazdego
panstwa musi byc pod kontrola Unii jako calosci.

Uff.





Temat: Haniebna wypowiedź wiceprezesa NBP !!!!!!
Gość portalu: Ja napisał(a):

> Ani slowa o kursie walutowym....

A jest jest, tylko nie weszło w tym poście :
Ustawa o NBP Art 17 P4 :
Do zakresu działania Zarządu NBP należy w szczególności:
2)Realizowanie zadań z zakresu polityki kursowej
4)Nadzorowanie operacji otwartego rynku

> Kurs walutowy w Polsce jest plynny i ksztaltowany jest tylko i wylacznie
> przez sily rynkowe.Bank Centralny nie uczestniczy w jego
> ksztaltowaniu,chyba,ze posrednio,

A na szczęście uczestniczy, ale robi to dyskretnie. Ustawowo są ustalone
widełki dopuszczalnych zmian (bodajże +/- 15% od dawnego parytetu)
Kilkakrotnie już interweniował skupując obcą walutę. Było to podczas
zawirowań z kapitałem spekulacyjnym przy okazji kryzysów w Argentynie,
Turcji czy Koreii.

> Inna sprawa, ze na kurs walutowy bardzo silnie wplywaja oczekiwania
> inwestorow, silnie zwiazane z polityka Banku Centralnego - ale to jest juz
> zupelnie inna historia

Bardziej wpływają dane o wymianie handlowej, deficycie budżetowym
czy rachunku obrotów bieżących

> Bank Centralny w Polsce nie ma umocowan prawnych aby dzialac na rynku
walutowym w celu ksztaltowania kursu walutowego. Mialby takie prawo, a nawet
obowiazek, gdyby wprowadzono kurs sztywny. Ale miejmy nadzieje, ze tak nie
bedzie.

Ma ma patrz wyżej.

Pamietasz zapewne te dyskusje nad koniecznoscia obnizania stopy procentwej NBP
> bardzo niechetnie to robil, mimo, ze wszyscy krzyczeli, ze kurs
> przewartosciowany i cierpi nasz export.

Za przewartościowanie złotego odpowiada zdecydowanie rząd a nie NBP i
stopy procentowe. Polski rynek walutowy jest płytki i przetargi na
wysokooprocentowane obligacje ( 5 mld PLN miesięcznie) windują
złotego w górę. Podobnie prywatyzacja.
Ciekawe kto kupiłby polskie obligacje przy 2 % oprocentowaniu
I jak by łatano dziurę w budżecie ???

> Dla NBP liczyla sie tylko inflacja. I
> nie wazne,czym bylo ta nadwartosciowos zlotowki spowodowana. Wazne, ze NBP nie
> interesowal kurs. Bo NBP dziala zgodnie z tym co ma zapisane w Ustawie. A
> Ustawe przytoczylam juz powyzej.

Bo priorytet ma stabilizacja cen, i słusznie zresztą.
Rząd za to szuka winnych gdzie indziej a nie u siebie.






Temat: Stopy, kredyty, kurs walutowy, analitycy
Gość portalu: RYBA napisał(a):

> feezyk napisał:
>
> > Na poczatek 3 tezy analitykow sprzed roku, 2 lat:
> >
> > 1) "Kurs waluty nie ma wplywu na gospodarke"
> > 2) "Stopy procentowe NBP nie maja wplywu
> > na poziom inwestycji, bo kredyt daja banki"
> > 3) "Obnizka stup lub kursu waluty to
> > niechybna inflacja"
> >
>
> Ad 1) Kurs waluty ma wplyw na gospodarke (eksporterow), ale nie w takim
sensie
> jak ci sie wydaje. Badania (ktore moge ci wyslac mailem jesli chcesz),
wykazuju
>
> ze przedsiebiortstwo nie zalezy (tak jak ci sie wydaje) na slabej walucie,
> tylko na tym aby jej kurs byl przewidywalny w dluzszej perspektywie. Jesli
> wahania kursu sa niewielkie to latwiej planuje si inwestycje.

W DALSZYM CIAGU WIDZE MOCNE WPLYWY EKONOMII SOCJALISTYCZNEJ W TWOICH
WYPOWIEDZIACH.
ZEBY PRZEDSIEBIORSTWO ZACZELO PLANOWAC INWESTYCJE,TO NAJPIERW MUSI SPRZEDAC TO
CO MA W MAGAZYNACH I MIEC DUUUUUUUUUUZO NOWYCH ZAMOWIEN.
TE ZAMOOOOOOOWIENIA BEDA PRZYCHODZILY,KIEDY KURS WALUTY BEDZIE NIZSZY.
WIEM,ZE TO NIE JEST TAKIE PROSTE DO ZROZUMIENIA,WIEC PRZECZYTAJ ZE TRZY RAZY.

> Ad 2) Akurat tu sie mylisz. Analitycy napewno tak nie mowili. Wydaje mi sie
ze
> zwracali uwage ze rzed przecenia ich role (patrz chociazby wypowiedzi
> Nieckarza). Jak narazie statystyki nie wykazyja wzrostu inwestycji tylko ich
> wygasajacy spadek. Ja ponad rok temu zwracalem uwage na to ze transmisja
> monetarna trwa u nas 6 - 8 kwartalow. Dopiero dzis po tylu obnizkach stop
> widac jak pieniadze plynal z bankow do TFI. Faktem jest ze ludzi do brania
> kredytow zachecaja niskie stopy, ale to tylko czesc prawdy. Mysle ze jest to
> spowodowane tym ze ludzie mniej boja sie o utrate pracy. Nadal bezrobocie
ejst
> wysokie, ale przedsiebiorstwa przystosowaly sie do nowych warunkow i raczej
nie beda juz redukowac zalogi.
>
> Ad 3) Ceteris paribus oczywsicie ze tak.

CZY TY W DALSZYM CIAGU JESTES NA I ROKU STUDIOW?
JA TU CALY WATEK POSWIECILEM ROZJASNIENIU LUDZIOM W PUSTYCH LBACH,ZE OBNIZKI
ST% I OBNIZKI KURSOW WALUT MAJA MALY WPLYW NA INFLACJE.
A WATEK TEN NAZYWA SIE "IS DEFLATION MADE IN CHINA ?"
JESLI GOSPODARKA OBLOZONA JEST CLAMI I MORATORIAMI JAK EU I POLSKA-TO WTEDY
RZECZYWISCIE INFLACJA ROSNIE.
NATOMIAST PRZY BEZCLOWEJ GOSPODARCE ,DRODZY PRODUCENCI ZASTEPOWANI SA TANSZYMI
PRODUCENTAMI.
JA ROZUMIEM,ZE TO JEST DLA WIEKSZOSCI FORUMOWICZOW ZBYT WYSOKI POZIOM
ABSTRAKCJI,DLATEGO MUSZA SIE PRZYZWYCZAIC DO NIEDOLI W EU I POLSCE.

> Pozdrawiam
> RYBA




Temat: Kompletny absurd inwestycji zagranicznych!!
Gość portalu: BRovUngern-Sternbe napisał(a):

> zastanow sie troche czy jest mozliwe aby kraj tylko im
> portowal?Jesli wg. ciebie tak to zdradz nam ten sukces zapewniamm cie ze
dostan
> iesz nobla.Jesli mozna nie pracowac i wszystko importowac to ja chce takiej
gos
> podarki!!!

eksport jest b. wazny i kazde panstwo stara sie eksportowac wiecej niz
importowac. i o to wlasnie mnie chodzi. polska ma minimalne (jesli nie zerowe)
szanse na eksportowanie czegokolwiek! DLACZEGO? jak juz mowilem, bo nasze firmy
nie sa w stanie wyprodukowc konkurencyjnych towarow! potrzebne sa nowe
technologie i zmiany w zarzadzaniu gospodarka. no a przedewszystkim polacy
musza skonczyc z socjalistycznym mysleniem ktore wbili im w glowy radzieccy
komunisci!

> no jednak cos musza ale gdyby mieli surowce to by nic nie importowali.Czyli
jedd
> nak papierki dolarowe.Chinczykow ciesza papierki za import :o))Tylko wiesz
obaw
> iam sie ze tak nie jest :o)))

a co Ty bys chcial dostac za sprzedane towary? 10 zdrowasiek? ;)

> no wiec zastanowmy sie dlaczego.Nasz poludniowy sasiad nie wyprzedal swojego
> przemyslu,bankow gospodarki itd.Wiec jesli my zaczniemy rozsadnie dzaialac
to
> ich przescigniemy.

tu mylisz wyprzedaz istmiejacych firm ze sciaganiem nowych zachodnich
inwestycji. nikt nit mowi ze trzeba nasze firmy sprzedawac. jednak benefity
inwestycji z zachodu sa wielkie: konkurencja, szkolenie pracownikow, nowe
technologie, placenie podatkow, polepszenie infrastruktury, zatrudnienie...
blad polski nie polega na sciaganiu inwestycji ale na wyprzedazy krajowych firm.

> to kwestia kursu
> walutowego.Przypuszczam ze studiujesz jakis handel bo w kolo o tym
mowisz.Zape
> wnniam cie ze gospodarka to nie tylko handel.Swietnie sobie poradzimy gdy juz
p
> ozbedziemy sie zagranicznego kapitalu pasozytujacego na Polsce.

kurs walutowy ma pewne znaczenie i o jego relacje mozemy winic rzad czy bank
centralny. jesli chodzi o te gwozdzie to ponoc one byly kupowane z niemiec a eu
jest mocniejsze niz polski zloty... co do benefitow kapitalu zagranicznego
spojrz paragraf wyzej.




Temat: Dariusz Rosati nie widzi potrzeby interwencji NBP
W Polsce, zreszta tak jak w wiekszej czesci swiata NIE ISTNIEJE
WOLNY KURS WALUTY w doslownym sensie. Wolny kurs waluty
oznacza , ze wplyw na jej wartos ma wolny rynek i nic wiecej.
Jak dlugo rzad ze swoimi nieograniczonymi mozliwosciami
sprzedazy wlasnosci publicznej, zaciagania pozyczek wewnetrznych
i zewntetrznych oraz decyzje prawno -gospodarcze moze zmieniac
kurs waluty, tak dlugo kurs waluty nie podlega RYNKOWI a
CENTRALNEMU STEROWANIU. Targowica w Polsce sprzedawala majatek
narodowy , emitowala papiery oraz pozycza od lat w bankach
zachodnich kilka miliardow dolarow MIESIECZNIE. To oznacza, ze
te pieniadze trafiaja na rynek napedzajac sztucznie koniunkture
i zawyzajac kurs zlotowki (sprzedaz majatku i pozyczki
zagraniczne to wpuszczanie do obiegu walut zagranicznych a
sprzedaz papierow panstwowych to sciaganie z rynku zlotowki).
W efekcie spoleczenstwo zyje w iluzji silnej zlotowki i tanich
towarow. Wlasnie konczy sie taki "RAJ" poniewaz nie ma co juz
wysprzedawac i pozyczki robia sie coraz drozsze a niedlugo beda
juz niemozliwe do zaciagniecia. Oczywiscie za ten "raj" zaplaci
spoleczenstwo w ogolnym tego sensie znaczeniu poniewaz nie
zaplaci rzad i/wiec zlodzieje ani spekulanci walutowi bo ci
swoje juz zarobili i pokryja ewentualne straty. Nie zaplaci
czesc mlodych bo wyjada lub sie zacpaja, nie zaplaca tez
dziadkowie bo swoje za Gierka i Balcerowicza pozyli ,ich glosy
zawsze beda potrzebne a i niewiele przeciez im zostalo.
Zaplaca WYBORCY ale ci akurat maja co chcieli skoro uwierzyli,
ze prymitywny elektryk z masa dzieci moze chciec kapitalizmu,
Unia Wolnosci to polska partia a Unia Europejska to cokolwiek
nam DA ........

Wciąż kłamią mi, że to Polska

Bo tu niewoli krąg
Narodu długa noc
I ten królewski gród
Udaje tylko moc
A ten katedry dzwon
Tętniący jego ton
Jedynie głupców mami
Że się rządzimy sami

A ja o Polsce marzę
Co nie jest tylko witrażem
I nie komedią na scenie
Ale spełnieniem
Niechże się taka stanie
Co by nie była udaniem
By szyldem tylko nie była
Lecz żeby żyła

A ludzie, co mnie mijają
I czymś tam się pocieszają
Pociecha dla nich jak tarcza
I to już im wystarcza
A myśl ich podła kusi
Że tak już zostać musi
I będą sobie kłamać
Że zmartwychwstanie sama

emes-nju napisał:

> I bardzo slusznie. Kurs jest plynny i taki ma pozostac (choc
to boli).
> Podejrzewam, ze interwencja moglaby jeszcze bardziej
nadszarpnac, juz
> nadszarpniete, zaufanie inwestorow.
>
> Zreszta interwencje sa kosztowne i malo skuteczne. I w
dluzszej perspektywie
> wychodza bokiem...




Temat: Kursy walut w BG
No to polecam telefon do infolinii banku.
To, że kurs BGN/€ jest stały nie ma absolutnie nic wspólnego z tym, po jakim
kursie przeliczy go Visa International.

Figiel polega na tym, że gdy wypłacasz w € (zakładam, że jest to waluta
rozliczeniowa Twojej karty), to jedynie Twój bank sprzedaje Ci te € po ustalonym
przez siebie kursie sprzedaży. Zakładam, że spread na € w wysokości 1-2% jest w
Polsce normalny, bo inaczej banki by poupadały. Visa/MC dostaje swoje € i nic
nie dolicza.

Inaczej rzecz się ma, gdy wypłacasz nie-€. Wtedy przeliczenia na walutę
rozliczeniową (czyli €) dokonuje Visa lub MC, według swoich stawek. I gwarantuję
Ci, że nie robią tego bezpłatnie. Spokojnie kasują kolejne 2%. A to, czy kurs
jest stały, czy nie, nie ma nic do rzeczy.

Wypłać lewy, zachowaj kwit, sprawdź kurs €/PLN Twojego banku z dnia transakcji,
weź kalkulator i przelicz sobie, po ile Ci przeliczono BGN/€ albo po prostu
zajrzyj do tabeli NBP z tego dnia - BGN też w niej znajdziesz. Miałem to w
ubiegłym roku, zadzwoniłem na infolinię i teraz wiem. Zresztą kwoty prowizji są
też (o czym mnie panienka poinformowała) zapisane w warunkach prowadzenia kart,
czy jak się to nazywa - oczywiście nikt tego nie czyta.

Wypłacałem jeszcze korony szwedzkie i 3 waluty państw nadbałtyckich. Porównałem
sobie kursy, po których bank mi to przeliczył na wyciągu z kursami NBP z tego
dnia. Spokojnie 3-4% różnicy.
Rekord był z litami jakiś rok temu. W kantorze w Suwałkach kupiłem płacąc 1,10
za lita, tego samego dnia płaciłem za coś kartą i na wyciągu przeliczono mi po
kursie 1,16.

Ostatnia transakcja w Szwecji kartą w połowie lipca:
Kurs średni NBP 1SEK = 0,3434
Kurs z wyciągu: 0,3559
Różnica 3,6%

To są wszystko groszowe kwoty, ale nie warto łudzić się, że cała operacja będzie
kompletnie bezpłatna.



Temat: biedaki a kupuja auto za 150% posiadanych srodkow!
Beznadziejny watek, obrazacie sie tutaj wszyscy, a do tego czesc z was ma mylne
pojecie o systemie bankowym w polsce i na swiecie. Kilka punktow wyjasnien:

1. Oprocentowanie kredytow nie zalezy tylko od bankow, (zalezy tylko i
wylacznie w sensie konkurencji pomiedzy nimi), ale przede wszystkim od waluty w
jakiej jest udzielany (koszt pozyskania danej waluty dla Banku), jezeli chcesz
miec kredyt po porownywalnym oprocentowaniu jak w USA czy Hiszpani, to bierz
kredyt w EUR lub USD. Narazasz sie wtedy na ryzyko kursowe, ktore moze nie byc
akceptowalne dla Ciebie, bo nikt nie wie ile bedzie wynosil kurs EUR / PLN za
rok wiec nikt nie wie ile bedziesz placil w PLN raty (zakladam, ze zdecydowana
wiekszosc z nas zarabia w PLN).
2. Bank podaje wszystkie dodatkowe koszty kredytu (prowizje, oplaty za
rozpatrzenie wniosku itp) w Taryfie wiec w intersesie bioracego kredyt jest
zapoznanie sie z nimi, kazdy moze porownac wszystkie warunki kredytu z
konkurecja (Bankow w Polsce jest nadalokolo 60, nieliczac spoldzielczych, ktory
jest kilkaset)
3. To powinien byc punkt 1. Banki przede wszystkim dzialaja w interesie
akcjonariuszy i nie sa powolane do tego aby ktos kto chce sie zakredytowac na
wymarzona bryke dostal kredyt ponizej oprocentowania depoztu. Dodatkowo maja
zapewniac to, ze kazdy kto zlozy depozyt przychodzac do banku po jego odbior
dostanie go spowrotem, a udzielanie kredytow na ilosc a nie na jakosc nie
gwarantuje tego ze bank nie popadnie w klopoty z ich powodu.
4. Kazdy ma wolnosc wyboru i to on decyduje czy wziac kredyt, ale jesli nie
oszukuje sie BANKU TO jesli kogos w danym momencie nie stac na kredyt to Bank
go nie przyzna. RYZYKO jakie ponosi Bank udzielajac kredytu jest zabezpieczane
roznymi metodami (weksel, cesja ubezp, zastaw, hipoteka itp),

% jeslimktos jest nie odpowiedzialny i wpedza sie w polapke kredytowa to jest
to wynik jego niedojrzalosci i podatnosci do nadmiernej konsumpcji, to jest
choroba, ktora dotyka wszystkich bez wzgledu na to ile zarabiasz.

Kazdy odpowiada za swoje czynny i dziala na wlasny rachunek jezeli nawet kupuje
samochod ponad swoje mozliwosci to jest to jego sprawa i nic nam do tego.

pozdrawiam



Temat: Haniebna wypowiedź wiceprezesa NBP !!!!!!
Dumapospolita.....
dyszel2 napisał:

> Nie chodzi tylko bicie własnej monety, choć to ogromnie ważne(w kształtowaniu
> się choćby tożsamości narodowej jest to ważne, jest coś takiego jako poczucie
> dumy narodowej z tego, że my też mamy swój parlament, swoją walutę, itd)

Taaa, zaraz mi sięprzypomniała piosenka Smolenia o Dumiepospolitej.....
I co ma do tego tożsamość narodowa ????

> jeżeli suwerenność oznacza możliwość prowadzenie własnej polityki monetarnej
> to oddanie jej obcym jest po prostu utratą suwereności. Uwaga - w pewnym
> sensie cenię to, że Bratkowski mówi co myśli, nie ględzi o ,,suwereności
> podzielonej" tylko mówi wprost,

Posługiwanie się Euro wcale nie ogranicza prowadzenia własnej polityki
finansowej i gospodarczej. Tylko za wyjątkiem ustalania stóp procentowych
i biciem pieniędzy bez pokrycia. W obu przypadkach słaba waluta (jak PLN)
ma tylko negatywne skutki. Porównaj nasze stopy procentowe i EUR.
To są olbrzymie koszty finansowania długu publicznego, obsługi
zadłużenia.
Inne korzyści :
Brak spekulacji walutą oraz brak możliwości wywołania kryzysu walutowego
przy ucieczce kapitału spekulacujnego.
Stabilny kurs waluty, brak negatywnych skutków nagłych zmian kursu złotego
dla przedsiębiorstw przy imporcie i eksporcie.
Brak konieczności stabilizowania kursu przez Bank Centralny (oszczędności !).
itp, itd.

> jest to więc wróg ale jawny

Może i wróg, ale swój jak mawiał Pawlak )))

> Zresztą gospodarka polska stanowi zaledwie 1,5 procent PKB
> strefy euro, z czego wynika, że nawet przy pełnoprawnym
> członkostwie w UM (Unii Monetarnej) Europejski Bank Centralny praktycznie nie
> będzie brał pod uwagę warunków gospodarczych w naszym kraju

I wcale nie musi. Ma tylko pilnować siły i stabilności waluty.
Reszta zależy od mądrej polityki wewnętrznej.
Jak na razie na wspólnej walucie najlepiej wyszły właśnie małe kraje
(Irlandia, Portugalia).



Temat: Rozboj w bialy dzien
Rozboj w bialy dzien
mam nadzieje, ze ta historia pozwoli wam ustrzec sie przed zlodziejami z PKO BP.

poniewaz planuje zakup dzialki budowlanej w Polsce, a mieszkam, pracuje i
zarabiam forse za granica, zalozylem w PKO BP konto walutowe. PKO BP, bo
wydawaloi mi sie, ze panstwowy bank bedzie najpewniejszy. planowalem przelac
na nie pieniadze, a potem pojechac do Polski i je podjac w celu zawarcia
transakcji zakupu nieruchomosci. moj bank zagraniczny - ING w Belgii zapewnil
ze za transakcje (do 50 tys. euro) nie pobiera prowizji. polski bank PKO BP
rowniez o tym zapewnia. poniewaz zalozylem konto walutowew euro, to i zadne
kursy walut mnie nie interesowaly, bo 1 euro to 1 euri i wsjo.
dokonalem przelewu pewnej kwoty pieniedzy na probe - na szczescie tylko 100
euro. i oto co sie okazalo: z wyslanych przeze mnie 100 euro na moje walutowe
konto w PKO BP dotarlo niespelna 98 euro. pani w bankowym okienku nie
potrafila tego wyjasnic - podala tylko numer do infolinii PKO BP: 0801302302.
tam sie wszystko wyjasnilo. konto walutowe okazalo sie byc walutowym tylko z
nazwy. wyslane przeze mnie 100 euro zostalo przeliczone na zlotowki po kursie
skupu PKO BP, a nastepnie na euro (po kursie sprzedazy PKO BP) i ta sume w
euro umieszczono na moim koncie. bank zarobil wiec podwojnie - najpierw na
transakcji skupu euro, a potem na ich sprzedazy. to tak jakbym poszedl sobie z
moimi euro do kantoru, zamienil je na zlotowki, a za chwile z powrotem kupil
za nie euro...
najdziwniejsze jest to, ze nikt o takich zasadach nie informuje przy
zakladaniu konta. nie ma o tym takze ani slowa w zasadach prowadzenia konta.
to jest bezczelne okradanie klientow przy pomocy tego niedoinformowania.



Temat: Stary ludojad - o Fidelu Castro pisze Maciej St...
al_paga napisał:

> Uważasz, że to USA (bank federalny, senat US, Wallstreet,
Greenspan?) ustala
> czarnorynkowy kurs dolara US na całym świecie? Wg ciebie
Amerykanie pewno
> ustalali również przelicznik za czasów PRL-u, prawda?
Podobnej bredni już
> dawno nie słyszałem.

I masz rację i nie masz. To skomplikowane zagadnienie. Ten, kto
trzyma gospodarczo w garści pół świata oddziaływuje w bardzo
znacznym stopniu na kursy walut, w tym również czarnorynkowe.
Dzieje się to na rozmaite sposoby. Np. kurs waluty ekwadorskiej
zależy w dużym stopniu od ceny głównego produktu eksportowego
Ekwadoru czyli bananów, a cenę tych bananów ustala się właśnie
na Wall Street (mówiąc symbolicznie), bo to Amerykanie kupują je
niemal w całości. Czy nie zastanawiałeś się nigdy dlaczego
robotnik amerykański kopiący (dla przykładu) rów łopatą
otrzymuje minimum 10 dolarów za godzinę (lub za metr sześcienny -
nieważne), podczas gdy Polak za taka samą pracę dostaje 5
złotych? Dlaczego wytworzony przez obu "PKB" różni sie aż 8 -
krotnie? Albo dlaczego wyprodukowana w Chinach koszulka
bawełniana, przeznaczona na rynek amerykański, jest z dwukrotnie
grubszej bawełny, trzykrotnie lepiej uszyta (ma tzw. szwy
płaskie - mocniejsze i grubsze niż "okrętkowy" overlock), a
kosztuje w USA ... połowę tego, co cienka i rozłażąca się w
szwach chińska koszulka w Polsce?
Po prostu amerykański potencjał gospodarczy ( w tym również
militarny) jest tak ogromny i dominujący, że rynek amerykański
dyktuje połowie świata zasady, reguły i ceny, w wyniku czego
Amerykanie żyją w dużym stopniu na koszt owej "połowy świata".
To właśnie dlatego wartość "PKB" wytworzonego w USA przez
kopacza rowu, o którym wyżej, jest rzekomo 8 - krotnie wyższa od
wartości "PKB" wytworzonego przez polskiego "kopacza" i dlatego
m.in. robotnik amerykański może zarabiać 8 - krotnie więcej od
polskiego.



Temat: zakup samochodu osobowego - czy to koszt?
Najkorzystniej dokonać inwestycji w samochód "ciężarowy", od którego zgodnie z
przepiasmi ustawy VAT można dokonać pełnego odliczenia podatku VAT, jak również
można odliczyć podatek VAT od paliwa do samochodu.
W przypadku samochodu osobowego istnieją następujące ograniczenia:
1) w zakresie podatku dochodowego kosztów uzyskania przychodu nie stanowią:
- składki na ubezpieczenie samochodu osobowego w wysokości przekraczającej ich
część ustaloną w takiej proporcji, w jakiej pozostaje równowartość 20.000 EURO,
przeliczona na złote według kursu sprzedaży walut obcych ogłaszanego przez
Narodowy Bank Polski z dnia zawarcia umowy ubezpieczenia w wartości samochodu
przyjętej dla celów ubezpieczenia;
- odpisy amortyzacyjne w części ustalonej od wartości samochodu przewyższającej
równowartość 20.000 EURO przeliczonej na złote według kursu średniego EURO
ogłaszanego przez Narodowy Bank Polski z dnia przekazania samochodu do
używania;
- poniesione wydatki zaliczone do kosztów uzyskania przychodów, z tytułu
używania nie wprowadzonego do ewidencji środków trwałych samochodu osobowego, w
tym także stanowiącego własność osoby prowadzącej działalność gospodarczą, dla
potrzeb działalności gospodarczej podatnika - wydatki w części przekraczającej
kwotę wynikającą z pomnożenia liczby kilometrów faktycznego przebiegu pojazdu
oraz stawki za 1 km przebiegu, określonej w odrębnych przepisach wydanych przez
właściwego ministra; w celu ustalenia faktycznego przebiegu samochodu podatnik
jest obowiązany do prowadzenia ewidencji przebiegu pojazdu.
Ponadto występuje brak możliwości dokonywania amortyzacji metodą degresywną.
2) W zakesie odliczania podatku VAT:
- ograniczenie kwoty odliczanego podatku VAT przy nabyciu pojazdu
- ograniczenie kwoty podatku vat odliczanego przy leasingu pojazdu,
- brak prawa do odliczenia podatku przy nabyciu paliw silnikowych, oleju
napędowego oraz gazu, wykorzystywanych do napędu pojazdu



Temat: CYPR - EURO CZY DOLARY???
Gość portalu: kotek napisał(a):

> roznica ceny euro a dolara w polsce jest ogromna. byc moze na cyprze jest
> mniejsza i warto przed wyjazdem kupic dolary. moze, ale nie wiem na 100%, czy
> to jest w ogole mozliwe. jak sa na formu ekonomisci, to prosze o wpis!

Różnice pomiędzy kursami różnych walut w Polsce dość dokładnie odzwierciedlają
relacje między nimi na rynkach światowych, tzn. kurs EUR/PLN jest o ok. 30%
wyższy niż kurs USD/PLN ponieważ kurs EUR/USD wynosi ok. 1,3:1 (mozliwe są
tylko drobne różnice na rynkach lokalnych).

Pytania typu "EURO CZY DOLARY" są zasadne o tyle, że w niektórych krajach pewne
waluty są chętniej przyjmowane niż inne, więc narzut na cenach, jaki sprzedawcy
nakładają przyjmując obce waluty (nie dotyczy to wymiany w bankach) może się
różnić (zawsze najtaniej jest przy płaceniu walutą miejscową) lub którejś z
walut mogą w ogóle nie przyjąć (czy to w sklepie, czy w banku). Na Cyprze
najchętniej widzianą walutą jest GBP, ale USD, czy EUR są akceptowanie niemwl
równie chętnie.

W mojej opinii najwygodniej jest mieć kartę płatniczą (może być kłopot z
kartami płaskimi) i do bankomatu (tu płaskie karty takie jak VISA Electron, czy
Maestro są jak najbardziej na miejscu) - za towary i usługi płacisz kartą, z
bankomatu bierzesz forsę na drobne wydatki i na koniec wakacji nie zostajesz z
kupą pieniędzy w walucie nieprzyjmowanej w żadnym innym kraju (np. CYP). Trzeba
tylko przed wyjazdem dowiedzieć się w banku, który wydał kartę, jakie są
prowizje przy pobieraniu gotówki z bankomatu za granicą (jeśli jest prowizja za
zakupy płacone kartą, to trzeba zmienić bank) wyrażana w procentach pobieranej
kwoty i jaka jest prowizja minimalna (zwykle przepłaca się prowizją, jeśli
pobierana kwota jest niższa niż równowartość ok. 100 PLN).

Pozdrawiam




Temat: Szwajcaria
Aby zmierzyć pieniądz, czyli zbadać jego podaż, Narodowy Bank Polski stosuje
cztery jego miary (zwane przez finansistów "agregatami"):

M0 - baza monetarna, najwęższa koncepcja miary pieniądza, obejmująca wartość
krążącego w gospodarce pieniądza gotówkowego, wyemitowanego przez bank
centralny, oraz wartość rachunków bieżących banków komercyjnych w banku
centralnym, za pomocą których dokonują one codziennych rozliczeń między sobą
oraz z NBP, a także rachunków rezerwy obowiązkowej.

M1 - obejmuje oprócz pozycji z M0 całą wartość depozytów na żądanie w złotych i
walutach obcych w bankach komercyjnych osób prywatnych, podmiotów gospodarczych
i niebankowych instytucji finansowych

M2 - M1 plus wszystkie depozyty w bankach komercyjnych o terminie zwrotu do 2
lat włącznie

M3 - najszersze pojęcie pieniądza, zawierające oprócz pozycji z M2 bankowe
papiery dłużne o terminie zwrotu nie przekraczającym 2 lata oraz zobowiązania
banków z tytułu operacji z przyrzeczeniem odkupu, przeprowadzonych przez banki z
podmiotami niebankowymi.

Różnice pomiędzy krajami mogą wynikać przede wszystkim z charakterystyki danej
gospodarki. Każdy bank centralny musi uwzględnić specyfikę kraju - po to, żeby
stosowane miary jak najlepiej oddawały rzeczywistość konkretnej gospodarki. Na
potrzeby sprawozdawczości międzynarodowej stosowane są innego typu agregaty,
które pozwalają ujednolicić różne dane. Proszę pamiętać, że np. w Polsce nie
korzysta się już w ogóle z czeków, jednak równocześnie obrót bezgotówkowy
(karty, przelewy) wciąż jest bardzo mały. Po latach wysokiej inflacji Polacy
wciąż dość dużo oszczędności trzymają w obcej walucie. Na koniec sierpnia w PLN
na depozytach było prawie 200 mld, podczas gdy w przeliczeniu, 32 mld PLN w
walutach. Wielkość ta ma oczywiście ścisły związek z kursem złotego. Chociaż
wielkość ta nie zwiększa się, to jednak co roku z zagranicy Polacy transferują
po kilka miliardów PLN.

Jednym słowem to jak dany bank centralny agreguje dane wielkości, zależy od
specyfiki gospodarki. Z drugiej strony - tego rodzaju pytania nie należą do
obszaru moich kompetencji i zainteresowań, dlatego polecam w przyszłości
zapoznanie się z informacjami na stronie www.nbportal.pl.




Temat: karta kredytowa
Gość portalu: monika napisał(a):

> Mozecie mi powiedzcie czy oplaca sie dokonywac platnosci za granica- karta
> kredytowa VISA? Czy moze lepiej wziac gotowke? Podobno zadnych prowizji nie
> ma za transakcje bezgotowkowe ale zastanawiam sie jak sie wychodzi na tych
> wszystkich przeliczeniach Euro?

Karta na pewno jest wygodniej, bo nie musisz nosic gotowki. Ale uwazaj - karty
czasem nie dzialaja! Wez ze soba przynajmniej 2, a najlepiej 3 karty roznych
bankow i w roznych systemach platniczych. Przygotuj tez sobie numery telefonow
do zastrzegania kart w swoim banku, jak masz wypukla karte to rowniez do
PolCardu (czasami sa duzo szybsi niz nieruchawe banki).

Co do prowizji za transakcje bezgotowkowe - nie ma "podobno", jest tabela oplat
z banku i koniec. Aczkolwiek nie slyszalem o karcie kredytowej, przy ktorej
bylaby taka prowizja. Co innego karta charge (obciazeniowa) - tu dla odmiany
niemal zawsze jest taka prowizja. Bezprowizyjne charge sa w Polsce w Pekao SA,
LG Petro i Fortis Banku.

Co do przelicznikow - jak jedziesz do strefy Euro, to lepiej wziac karte z
Europay (Mastercard lub Maestro), bo unikasz podwojnego przeliczania. Jak do
USA, to lepiej Vise. A jak do innej czesci swiata - nie ma to wlasciwie
znaczenia. I tak lepiej jest miec obie.
O ile wiem, najkorzystniejsze przeliczniki kursowe ma Diners Club - ale sam nie
sprawdzalem, wiec nie moge powiedziec na 100%.

Generalnie przeliczanie dziala tak:

waluta miejscowa -> USD -> PLN w przypadku Visy.
Pierwsze przewalutowanie po ichnim kursie, a drugie po kursie Twojego banku.
Bank dostaje kwote obciazenia w USD, przelicza i obciaza Twoje konto.

waluta miejscowa -> EUR -> PLN - analogicznie w przypadku Europay.

Wszystko powinno byc zreszta sprecyzowane w regulaminie kartowym Twojego banku -
niech Ci dadza i sobie sprawdzisz. Uwazaj na Mastercard z Citi - o ile wiem,
jest przeliczany przez USD tak jak Visa.

ukłony
-skowi-




Temat: POLITYKA SILNEGO PIENIADZA.
Gość portalu: marcee napisał(a):

> silna waluta krajowa nie sprzyja eksporterom
> i tyle tylko
> natomiast obarczanie kursu walutowego odpowiedzialnoscia za dekoniunkture
> gospodarcza to bardzo daleka droga
> dlatego ze sprzedaz eksportowa jest tylko jednym z elementow wplywajacych na
> sytuacje przedsiebiorcy
> w Polsce niewiele jest firm dla ktorych eksport stanowi 80-90% ich sprzedazy
> na wzrost gospodarczy silniej wplywa popyt krajowy i jego elementy :spozycie
i inwestycje

Takie jest wlasnie podejscie amerykanskie,ze popyt krajowy napedza wzrost
gospodarczy kraju,a komentator caly czas przynudza o koniecznosci za wszelka
cene exportu,by moc przezyc z dnia na dzien.
KOMENTATOR NIE CZAI,ZE NIEMCY I JAPONIA MAJA NADWYZKI EXPORTU NAD IMPORTEM ORAZ
RECESJE GOSPODARCZA W TYM SAMYM CZASIE.
Lepiej Marcee nie dawaj mu sie do cycka dostawic,bo on sie nie odessie.
Taki jakis namolny chlopisko z tym exportem.

> tak naprawde silny zloty poprawia sytuacje tych eksporterow ktorzy importuja
> materialy czy polprodukty wykorzystywane przy produkcji kierowanej na eksport
> bo silny zloty to tani import tych polproduktow
>
> zreszta dla samych eksporterow wazny jest nie tyle sam poziom kursu
walutowego
> (w rozsandych granicach) ile jego stabilnosc i przewidywalnosc
> coz z tego ze jak to nam zachwalal robi istnieja instrumenty ktore
> zabezpieczaja przed ryzykiem kursowym skoro eksporter -importer nie jest w
> stanie zaplanowac swojej strategii bo wahania kursu sa zbyt czeste?
> (notabene chetnie bym obstawila na poscie robiego nie tyle sam poziom kursu

Juz nie przesadzaj Marcee z tym wachlowaniem biodrami,tudziez innymi mix
kolanko,bo chlopakom rozum poodejmuje.

> co
> wlasnie ilosc takich transakcji na rynku pienieznym o jakich sie rozwodzil
> robi: ja stawiam ze w jego banku ANI JEDEN klient nie zrobil takiej operacji)
>
> stad wlasnie kurs walutowy wymieniany jest przez przedsiebiorcow bardzo
rzadko
>
> wsrod najpowazniejszych barier rozwojowych Polski
> zawsze za to wymienia wymienia sie:
> -wysokie i skomplikowane podatki
> -malo przejrzysty system prawny
> -brak skutecznych programow wspierania przedsiebiorczosci
>
> pozdr
> D.

Bush zaczal od obnizki podatkow i poskutkowalo,a w Polsce jeszcze rzadza
ekonomisci a'la komentator i te przeslawne makro i mikro umocnienie gospodarcze.
Tez serdecznie pozdrawiam
MACIEJ




Temat: Dla zwolennikow Balcerowicza-polecam
Wysokosc st% a wzrost gospodarczy.
Gość portalu: eMisiek napisał(a):

> - Polskie firmy mogą rywalizować z zachodnimi?
> - Nie wszystkie w tym samym stopniu... Poza tym, że można być konkurencyjnym
> przy jednym kursie waluty, a przy innym już nie.

Wszyscy rozsadni ludzie na calym swiecie widza juz to ze wzmocnienie zlotowki w
ciagu ostatnich 2 lat o ok 20% zaczyna owocowac rozkladem gospodarki.
Bo Balcerowicz i RPP mysleli ze jest to ich slodka tajemnica,o ktorej glupi lud
polski nigdy sie nie dowie.

> - Czy w Polsce w 2003 r. wzrost gospodarczy rzędu 3% PKB jest realny?
> - Pod paroma warunkami: jeśli nie pogorszy się sytuacja międzynarodowa, nie
> zmienią się tendencje euro-dolar, a zmienią się kurs złotego i stopy
> procentowe.

Po co maja sie zmieniac kurs zlotego i st% skoro prezes NBP i RPP juz maja
upatrzone posadki w ECB i ta walka na przetrwanie zajmie im tylko poltora roku.

> Bo nawet niezależny bank centralny nie może ignorować tendencji
> rynku. A na rynku są oczekiwania, że stopy będą co najmniej o jeden punkt
> niższe.

A co to za rynek? 40 mln ludzi.
Nie takich klientow NBP ignorowalo.
NBP i RPP maja zagwarantowane konstytucyjnie ze 40 mln narod moze im
skoczyc,albo i narobic na trawnik jak nie beda chcieli obnizyc stop
procentowych.

> Więc w przyszłym roku wzrost jest możliwy. Tym bardziej że pierwsze
> efekty powinna przynieść intensywna działalność ministra finansów. Gdy w
> gospodarce coś się ruszy, może to dać efekt przyspieszenia. Ponieważ wtedy
> zmieniają się perspektywy, poglądy i oczekiwania.

Nic sie nie zmieni.
Grzesiu juz zostal uglaskany przez PREZESA NBP i RPP.

> - Nie jest pan wielkim optymistą.
> - Powiedziałem: cudów nie ma. Nie ma jednego cudownego rozwiązania. Ale można
> wykonać całą masę drobnych kroków i to da w końcu dobry efekt.

Balcerowicz i RPP maja w planie wejscie do EU i euro i zaden narod go od tego
nie odwiedzie.
Setki ,a moze nawet i tysiace posad w administracji EU juz czekaja na bohaterow
obecnego kryzysu w Polsce.

> No i trzeba
> korzystać z dobrych przykładów. Ja polecam czeski.

W 1939 nie wzielismy przykladu z Czech i rzucilismy sie cala armia na
Niemcow,to niby dlaczego mamy brac przyklad teraz.
Wyglada na to ,ze caly czas znajduja sie w Polsce jacys medrcy,ktorzy potrafia
przeciwstawic sie 40 mln narodowi i wepchnac ten narod na sciezke kolejnej
kleski.




Temat: Czy Polski Bank Centralny zlotowki WYCOFUJE ?
darr.darek napisał:

> Niejaki Biolog przytoczyl niedawno dane o "nadplynnosci sektora bankowego" ,
> jakoby w 2001 r. NBP oferowal bankom bony/obligacje na skumulowana sume
> 17mld PLN .
>
> Jesli to jest prawda , nie swiadczy to o "nadplynnosci" , ale swiadczy o
> wycofywaniu(!) "papierkow z polskimi nadruczkami" z rynku !!!
> Wczesniej przyjmowalem za pewnik , ze istnieje w Polsce pewien
> niewielki "dodruk" z Banku Centralnego , a tu ... taki kwiatek .
>
> Jak to z tym jest ? Moze ktos cos wie na ten temat .
>
> P.S. Swoja droga ciekaw jestem jaka suma "papierkow-zlotowek" zostala
> wyemitowana (krazy po rynku) . Tu nie spodziewam sie szybkiej odpowiedzi ,
> bo jak do tej pory nikt nie odpowiedzial na analogiczne pytanie dotyczace
> USA i "zielonych papierkow" .

Jest tak jak twierdzi Biolog, z tym że on ma wyraźnego bzika na punkcie NBP.
Swego czasu, w połowie lat 90-tych NBP mocno interweniował na rynku walutowym
skupując zielone i wypuszczając PLN. Łącznie te skupine waluty tworzą oficjalne
rezerwy walutowe Polski, jakieś 30 mld USD. Przy czym złotówki wypuszczone przy
tej okazji na rynek trzeba było z powrotem ściągać żeby nie było inflacji NBP
robił to w formie tzw. operacji otwartego rynku (emisje bonów NBP) i utrzymując
wysokie stopy rezerw obowiązkowych.
tych operacji była różna ostatnio znacznie się zmniejszała. M. in. z tych
powodów NBP dążył do płynnego kursu. Przy płynnym kursie NBP nie jest zmuszony
do interwencji walutowych tak jak miało to miejsce przedtem i złoty może sie
swobodnie umacniać (lub osłabiać).
Wielkość emisji złotego to 45,7 mld PLN z czego w obiegu było 42,1 mld PLN.
Wartość papierów NBP znajdujących się w obiegu na koniec listopada to 21 mld
PLN (bony i obligacje razem). Dane pochodzą ze strony NBP
www.nbp.pl/statystyka/index.html
Pozdr.



Temat: Trudny powrot Keynsizmu do Polski
FED
Co do niskiej inflacji w USA to twierdzenie, że w 2000 roku FED podniosl stopy
by zdusic inflacje jest naduzyciem.

Trzeba popatrzec szerzej i przyjrzec sie calej polityce FEd za ostatnie 5 lat.
FED zrobił coś, co nikomu się wcześniej nie śniło, a na pewno naszym sternikom
od pieniądza. Przy wszystkich danych wskazujących na wzrost PKB FED założył, ze
odbędzie się to bez wzrostu inflacji. Rzecz nie do pomyslenia w "normalnej"
gospadarce. Szef FED - i dlatego Amerykaie szanują tego człowieka - założył, ze
zadziałają: konkurencja i wyrafinowane systemy komputerowe śledzenia kosztow. I
sie nie pomylil - byl wzrost i nie bylo inflacji. Sam pamietam jak przecieralem
oczy ze zdumienia i na nowo uczylem sie ekonomii, rozpoczynajac od wrzucenia
kilku modeli do kosza. I kiedy teraz czytam list, z ktorego wynika ,ze FED i
RPP to ta sama liga to zly jestem.

O ile pamietam to glownym elementem decydujacym o ruchach FED w tamtym okresie
bedacym chyba dziwactwem dla np. RPP byla tez ... gielda. Mieli zadanie przebic
bąbel bez zabicia ludzi po prostu na niej oszczedzajacych. A jest to chyba 40%
Amerykanow. I udalo im sie - nie ma recesji. W Polsce odpowiednikeim
amerykanskiej gieldy jest 20 % (oficjalnie) nie majacych szans na prace w
Polsce

Twierdzenie, ze o kursie walut decyduje w Polsce rynek jest takie samo, jak
opinia, ze referendum saddama bylo demokratyczne, albo ze w PRL kazdy byl wolny
i mogl mowic co mu sie podoba. Rynek jest plytki, a banki maja gwarancje, ze
stopy procentowe w relacji do inflacji zawsze (dla profesjonalisty) dadza zysk.
Wystarczyloby jedno zlamanie tej zasady, banki traca pewnosc tego co NBP zrobi
jutro i rzeczywiscie mamy kurs plynny. Pytanie dlaczego nie moze nastapic
zlamanie tej zasady?

Biolog



Temat: Maly Kazio o polityce monetarnej
Zagadki dla darr.darka:

Darr.darku,

Zanim zaczniesz przelewac swoja stala
kwote pieniedzy pomiedzy roznymi kontami
(oszczednosci-kredyty) to pomysl jeszcze
raz o koniecznosci zachowania rownowagi
pomiedzy zagregowanymi zyskami z kapitalu
ulokowanego w sferze monetarnej i realnej!
W przeciwnym wypadku dokonujesz arbitralnego
transferu zyskow od nieszczesliwych posiadaczy
biznesow do szczesliwych posiadaczy liquid money
i zaburzasz dzialanie gospodarki.

Pomysl o sytuacji, w ktorej gospodarka
pracuje sporo ponizej capacity.

Pomysl o sytuacji, w ktorej zyski z lokat
sa transferowane poza rozpatrywana gospodarke.

Co sadzisz o systemie, w ktorym mozna wziac
tani (3%) kredyt w walutach obcych
i drogi (10-12%) kredyt w rodzimej walucie,
przy identycznej inflacji? Jaki to ma wplyw
na parytet walut?

Czy wolnorynkowe stopy kredytu moga byc
nizsze od stop Banku Centralnego?

Czy gwaltowne podrozenie kredytu spowoduje
wzrost ilosci niesplaconych kredytow i w konsekwencji
jeszcze podrozy kredyt, a w dodatku zwiekszy gap
miedzy stopa oprocentowania depozytow i kredytow?

Pomysl, co stanie sie z ludzmi, ktorzy wzieli
hipoteczne kredyty dewizowe, kiedy zlotowka
byla droga i silna, jesli zlotowka gwaltownie
oslabnie?

Pomysl, ze w XIX wieku zloto podlegalo niewielkiej
inflacji wskutek eksploatacji nowych kopaln.

Twoje twierdzenie, ze stopy NBP nie maja wplywu
na oprocentowanie kredytow, jest falszywe.
Cena kredytu hipotecznego w zlotowkach
systematycznie spada wraz ze stopami, widzialem
wykresy w Rzeczpospolitej.

Czy wiesz, ze Polska ma jeden z najwyzszych
wspolczynnikow net national savings w stosunku
do PKB? Pod 30%. Srednia OECD to okolo 10%.
USA maja chyba 6%. Jak to sie am do Twoich
argumentow o niskim poziomie oszczednosci?

Spojrz na kurs zlotowki w USD w perspektywie
3 ostatnich lat. Jest jak przysrubowany do
4 zl. Spojrz na skoki kursu USD/Eu.
Czy naprawde mam wierzyc, ze kursy walut
odzwierciedlaja idealnie realne uwarunkowania?

Kiedy wreszcie uda Ci sie zrozumiec, ze to samo
dzialanie: _obnizka_stop_ moze prowadzic do stagflacji,
jesli stopy sa juz zbyt niskie i zdrowego ozywienia,
jesli stopy sa za wysokie?

Nu. Teraz z czystym sumieniem wracam do
rozpieprzania.

Pozdrawiam

F.



Temat: STYMULACJA POPYTU
STYMULACJA POPYTU
I to jest to od czego Kolodko zacznie.
Proby pobudzenia gospodarki od strony podazowej niczego nie daly,a moze raczej
daly wlasnie ten kryzys.
Zanim jeszcze Kolodko rozsiadl sie na fotelu min Finansow zlotowka zaczela isc
szybko we wlasciwym kierunku-tracic szybko na wartosci.

Najwyzszy czas zeby to cwaniacko-baneckowe towarzystwo pogonic do roboty.

Nie to zebym kochal Kolodke bardziej niz wlasna zone,ale w tej chwili,na to
stanowisko potrzebny jest czlowiek,ktory wyraznie poluzuje polityke monetarna.

Umacnianie sie zlotego w czasie ostatnich 2 lat nie dosc ze nie mialo zadnego
uzasadnienia,ale bardzo zle wplywalo na produkcje(podaz) i export.

Kilka kwestii spornych ktore mam z Robertem,zwolennikiem teorii podazowej.
Robert twierdzi ze:
1-Nie ma zwiazku miedzy st% a kursem waluty.
Ten temat byl juz tak dlugo walkowany i zauwazylem ze wiekszosc ludzi widzi
wyrazny zwiazek wzrostu st% na wzrost wartosci waluty,wiec mysle ze mozesz
pozostac osamotniony przy swoim zdaniu,a my pojdziemy dalej.
2-Japonia rozwija sie wolniej niz EU.
1 kw 2002 Japonia +1,4% , EU 0+0,5%.
3-Japonia stosuje moja metode niskich st%.
Niby tak,a jednak nie.
Ja jestem wyznawca M.Friedman'a a nie Keynes'a.
Keynes rzeczywiscie proponowal obnizki st% w czasie kryzysu,ale jak zauwazyl
Friedman "quantity of money was far more important than what was happening to
investments."
Duzo wazniejsza jest duza podaz pieniadza niz samo obnizenie st%.
Sam zreszta zauwazyles,ze Japonia wpadla w liquidity trap.
4-Zarobki na Wegrzech sa nizsze niz w Polsce i nie potrzebuja 7% dynamiki PKB
aby tworzyc miejsca pracy.
Wyjasnilem ci juz wczesniej ze dynamika wzrostu PKB by tworzyc miejsca pracy
uzalezniona jest od WZROSTU wydajnosci pracy a nie od wydajnosci pracy.
Pytanie o tyle ma sens,ze nizsze zarobki na Wegrzech moglyby sugerowac nizsza
wydajnosc pracy niz w Polsce.
I w ten oto sposob doszlismy do przewartosciowania zlotowki.
W Polsce place sa wyzsze,bo zlotowka jest przewartosciowana.
Czyli obnizanie plac i kosztow moze doprowadzic TYLKO do deflacji i wiekszego
kryzysu.
Jedynym wyjsciem jest obnizenie wartosci zlotowki.
I do tego nie potrzebny jest rocket scientist,wystarczy Kolodko.
5-Za Enron zbankrutuja banki i bedzie powazny kryzys.
Oczywiscie ze jakies banki moga zbankrutowac,ale ja nie widze zadnego kryzysu.



Temat: Tepsa - mój ulubiony temat! :-D
> Nie słyszałem, żeby w miastach ktoś płacił za słupy itp. Gdzie tu równe
> traktowanie?

Jak sie bedziesz budowal na obrzezu miasta i nie bedzie w okolicy
transformatora, to wspominisz moj post ze lzami w oczach. :)
To normalna praktyka, tam gdzie nie ma infrastruktury ostatnia mile finasuje
odbiorca :(.

> > 2. Jak liczysz te koszty w liczbach bezwzglednych?
> Bierzesz cenę za połączenie telefoniczne/dostępu do Internetu w danych krajach
> i przeliczasz to na jedną walutę wg aktualnego kursu, np. na euro. Z rok temu
> Wyborcza robiła badanie dot. cen dostępu do Internetu - Polska była druga (za
> najdroższą Japonią).

Nie jest to jakas bezwzgledna cena tylko zalezna od kursu waluty danego kraju.
Im silniejszy kurs tym cena mniejsza. Tak sie nie da porownywac. A Wybiurczej
nie wierzylbym za bardzo. Porownac mozesz uzywajac tak zwanego koszyka. W nim to
umieszczasz rozne artykuly np. podstawowe artykuly spozywcze, litr paliwa, metr
kwadratowy miszkania, przecietne buty i potem takie koszyki mozna porownywac z
innymi krajami.

Ile chlebow mozna kupic za miesiac internetowania w "PL" i w "D" albo "Fr" ...

> U nas abonament 8-9 euro, ale rozmowy lokalne płatne 0,08 euro/3 min.
Jeszcze pamietam :)

> > albo zona lyka 10E do swojej kieszeni. Ide cos wyjasnic wrrry.
Wszytsko sie wyjasnilo defraudowala 10 Euro miesiecznie - zgroza :)

> U nas DSL 512 – abonament 38 euro.
Ok sprawdzilem dokladnie, jak to jest. Ja rachunek od telekoma jesli nie
przekracza 120E, place automatem przez bank, wiec szczerze nie pamietam po ile
to kupowalem.
bez oplaty wstepnej (ktora zalezy od tego jaki sprzet sobie zazyczysz, najlepiej
czekac na promocje - jak zwykle) kosztuje:
DSL 768/128Kb flat (bez limitow czasu i ilosci sciagnietych/wyslanych danych) z
tego co podaje telekom 29,95E. Musze sie przyjzec rachunkom za co ja tyle place.
Jedyny ograniczenie to zmiana adresu ip co 24 godziny, no ale nie ma to jak
dyndns :)

Prawda niestety jest ze w tym wypadku wychodzi taniej niz w pl. Ale jestem na
100% przekonany ze ta oplata sklada sie z doch czesci (sam sie zdziwielem jak
zakladalem - statd ta penosc) Jedna czsc to za doste a druga za lacze.
Sprawdze i moze napisze, jak ten watek bedzie jeszcze plywal na gorze forum :)




Temat: Wpływom - nie! Kapitałowym - tak!
Myślę że autor trafnie zanalizował drogę do egzotycznego sojuszu
SLD i prawicy, prześcigających się w bezrozumnej licytacji
hasłami patriotycznymi i " jedynie słuszną " polską racją
stanu.Wielokrotnie w PRL-u odwoływano się do tych samych haseł,
tłumacząc potrzebę "obrony socjalizmu" wyższą koniecznością
zachowania terytorialnego status quo w Europie i to miał nam
gwarantować ścisły sojusz z ZSRR.Aparatczycy partyjni są więc
wyćwiczeni w tego rodzaju argumentacji politycznej.Zapomniano,że
integracja europejska to już ponad 50 lat historycznych
doświadczeń wielu narodów europejskich, do których mamy szansę
dołączyć obecnie.Gdyby Francuzi, Holendrzy czy też Anglicy
tkwili w okopach XIX wiecznej "geopolitik", nigdy by nie doszło
do zintegrowania Niemiec w powojennej Europie. Filar
euroatlantycki i specjalne stosunki z USA były zawsze potrzebne
Europie, tak jak i obecnie, ale to przecież wcale nie
przeszkadza w pogłębianiu procesów integracyjnych i uczestnictwa
w nim Polski. Zresztą nie mamy wyboru - przy naszym zacofaniu
gospodarczym i organizacyjnym, wiele narosłych problemów
społecznych można rozwiązać jedynie w ścisłej integracji z
UE.Państwa najbardziej zintegrowane(Francja, Niemcy, Benelux)
nie narzekają na żaden dyktat czy też utratę swej
tożsamości.Wręcz przeciwnie: prawa obywatelskie, dostęp do
edukacji,ochrona kultur regionalnych są tam na poziomie godnym
pozazrdoszczenia.
Nawiązując do podanego przykładu złamania paktu stabilizacyjnego
przez Francję i Niemcy zapomina się, iż szczególnie Niemcy wiele
poświęciły godząc się na przyjęcie EURO i oddając w ręce ECB
kompetencje swego banku centralnego.Obniżyło to w znaczny sposób
możliwośc reagowania rządu na kryzys ekonomiczny w Niemczech,
ponieważ stopy procentowe ustala ECB, a to ma także wpływ na
kurs walutowy, na eksport i w rezultacie na bezrobocie.
Myślę, że więcej rzeczowej informacji o zachodzących procesach
ekonomicznych na swiecie i ich wzajemnych powiązaniach może
wiele wyjaśnić, dlaczego proces integracji w UE jest tak ważny
dla Polski.



Temat: Obniżenie stopy bezrobocia do 10 proc. wymaga 4...

Ruchy walutowe po Argentynie i Urugwaju, przy danych o poziomie złych kredytów
w bankach i poziomie bezrobocia będzie to raczej kilkanaście groszy (mój post
jest dłuższy :-)). Panika, gdyby nie 300% pewności, że RPP jest zainteresowana
wyłącznie doholowaniem złotówki do portu EURO w 2007 r (prywatnie sądzę, że
wysokie stopy od dawna w Polsce nie służą walce z inflacją a mają gwarantować
również w 300 %, ze spełnimy statystyczne wymogi zastąpienia złotówki Euro,
podobny cel ma żądanie obniżki deficytu"). Wtedy ma zdarzyc się cud dla
polskiej gospodarki m.in. zniknąć problem ryzyka dla sektora przedsiębiorstw i
finansowego.

Tezy typu "kurs walutowy i stopy % maja krótki wpływ na gospodarkę = nie zajmuj
się tym, nie stosuj" zawsze mnie złoszczą, bo są powtórzone bez namysłu za
podręcznikami, wyrwane z ich kontekstu i przywołują taki obrazek:

"Jest 2017 r., Płynie łódka, z góry spada maluteńki kawałeczek planetoidy,
która najwyraźniej postanowiła zakpić z NASA. PLUM. Po 15 sekundach jezioro
wraca do normy i nawet ma tylko 80 stopni C. W długiej perspektywie nic się nie
stało tafla jeziora jest tak samo kojąca i miła. I tylko pasażerowie łódki mają
na ten temat trochę inne zdanie."

Tak samo podejrzanie ksiązkowa jest teza o związku recesji i kodeksu pracy (nie
mylić z kosztami pracy) również w średnim terminie. To nie jest mój pogląd czy
opinia, ale obserwacja. Znam kilkdadziesiąt firm zatrudniających średnio 10 do
25 osób i tam w ogóle nie ma problemu kodeksu pracy. Zasady pracy są tak
konstruowane, ze prawie nikt nie ma umowy o pracę, każdy ma pracę jakby na
ćwierć etatu, a pracuje po 12 godzin dziennie + soboty 6 + niedziele 4.
Inspektor = łapówka albo śmieszna grzywna (kiedyś żalił mi się pracownik urzędu
pracy, nad losem bezrobotnych, którzy złapani "na czarno" muszą oddawać wstecz
zasiłek np. za rok + sankcje karne, natomiast pracodawca ma grzywnę ... 500
zł). Obserwując te firmy widzę absolutne poczucie bezkarności ich właścicieli.
Wielu z nich nie umie prowadzić działalności gospodarczej (być może w USA
mieliby zakaz jej wykonywania), a ich firmy funkcjonują dzięki temu, ze straty
bądź niższe od potencjalnych zyski pokrywane są poprzez pracowników mających
pensje na poziomie 700-1500 zł. W opisanym mechaniźmie leży jedno ze źródeł
popularości Samoobrony - do ludzi dotarło, że w interesie kilku grup leży, aby
np. pielęgniarki przez najblizsze 30 lat zarabiały 700 zł na miesiąc i że teza,
w którą wstyd się dziś przyznać, ale chyba choć na moment uwierzylo 10 lat temu
sporo ludzi "Najpierw pracujemy, reformujemy, potem dzielimy owoce sukcesu"
jest nieprawdą.

Biolog

Biolog




Temat: Czy przyjmiemy euro przed 2010 rokiem?
To by bylo superkorzystne
Gość portalu: fritz napisał(a):

> Cala reszta kryteriow przemawia przeciwko wprowadzeniu euro, a wiec polska
> gospodarka znajduje sie w zupelnie innym cyklu gospodarczym niz unijna a to
> oznacza, ze to co jest dobre dla duzych gospodarek unijnych moze byc zabojcze
> dla gospodarki polskiej np. niskie stopy procentowe dobre dla Niemiec i
>Francji sa zabojcze dla Polski z np. powodu mozliwej eksplozji inflacji.

Zupelny nonsens. Polska juz moglaby miec podobna stope porcentowa jak euroland
gdyby nie deficyt finansow publicznych. Gdyby nie ten deficyt to nie byloby
zadnej mozliwosci wzrostu inflacji.

>Polska naprawde jeszcze nie jest na tym samym stopniu stabilizacji co Niemcy i
> Francja.

To jest tania demagogia kolego, euroland to 12 krajow. Dlaczego nie mozna
porownywac do Grecji i Portugalii?

> Rowniez naturalne dopasowanie kursu do mozliwosci gospodarczych kraju, ktore
> jest swietnym regulatorem, zniknie.

To jest argument ktory nie trzyma sie kupy. Bedac w unii ekonomia polska jest
w pelni otwarta, musi sila rzeczy zblizac sie do unijnej.

> pieniadze na zbyt krotki czasu, to inwestycji takich, wlasnie spekulacyjnych
> nie bedzie. Ta metode stosuje z powodzoniem Chile i Bank Swiatowy nie uznal
> tego za niezgodne z prawem.

ale to jest niezgodne z prawem unijnym ktorego podstawa jest wolny przeplyw
kapitalu. Chile to jest daleko.

> A wiec: euro tak, ale wtedy, kiedy Polska makroekonomicznie bedzie
> wystarczajaco zbiezna z Unia, przedtem jest to samobojstwo gospodarcze.
> Ciekawe jest rowniez to, ze wszyscy dyrektorzy Europejskiego Banku
> Centralnego odradzaja Polsce zbyt szybkie wprowadzenie Euro i rowniez
> bankierzy z OECD.
> Jedynym bankierem, ktory uwaza, ze to jest sluszne, jest Balcerowicz.
> Uwazam, ze Balcerowicz sie tym razem myli.

Nie myli sie. Wprowadzenie euro w Polsce mialoby kolosalny efekt z punktu
widzenia stabilnosci psychologicznej. Bo niemozliwa bylaby zmiana kursu
i nerwowosc taka jak obecnie. Oprocz tego skonczylaby sie potencjalna
mozliwosc manipulacji waluta przez politykow czyli gadanie przez ludzi w
rodaju leperina ze zabiora zasoby banku centralnego.




Temat: POLITYKA SILNEGO PIENIADZA.
Tesknoty Macieja
Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

> > Haha, zacznij od cen ropy.
> CHYBA ZAPOMNIALES,ZE ROPA BYLA JUZ PO 37 DOLL PRZED WOJNA Z IRAKIEM A PO
>WOJNIE IRAK JESZCZE NIE ZACZAL EXPORTOWAC.

Bzdura, tu nie chodzi o Irak. Kurs €/$ wzrosl o 25% wiec ceny ropy
w euro spadly. To jest duza ulga dla ekonomii.

> > > > Rozwoj w USA jest bardzo podejrzany bo:
> > > > - jest ogromny deficyt platniczy
> DEFICYT PLATNICZY WYNIKA Z OBNIZANIA WARTOSCI INNYCH WALUT
>(JAPONIA,CHINY,CALA RESZTA SWIATA)

Tu akurat nie ma znaczenia skad on wynika. USA zyje ponad stan,
ma ROZWOJ NA KREDYT z zagranicy.

> > > > - wielki deficyt budzetu
> DEFICYT BUDZETOWY W USA JEST NIZSZY NIZ W POLSCE.
> CO TY NA TO KOMENTATOR?

W tym roku moze byc porownywalny lub wyzszy. W Polsce wszyscy
wiedza ze ta sytuacja wymaga szybkiej poprawy. W USA good times
are rolling.

> > > > - kraje azjatyckie sztucznie subsydiuja dolara
> TO NIE NAZYWA SIE SUBSYDIOWANIE.
> TO JEST SKUPOWANIE DOLARA NA WLASNYM RYNKU,BY OSLABIC WLASNA WALUTE.
> A WALUTE OSLABIAJA PO TO BY MIEC NADWYZKE EXPORTU NAD IMPORTEM,CO TAK BARDZO
> LUBISZ.

W efekcie podtrzymuja sztucznie kurs by Amerykanie mogli wiecej kupic.
To jest subsydiowanie USA. Kraje azjatyckie robia to by jak najdluzej
odsunac koniecznosc wlasnych reform.

> ZAGRANICA DOBROWOLNIE SKUPUJE DOLARA,BO GDY PRZESTANIE TO ICH WALUTY SIE
> WZMOCNIA I EXPORT PADNIE-TAK JAK TERAZ W EU.

Haha ale z czego ten obled wynika? Wynika z problemow strukturalnych
Azji i EU - konsumpcja wewnetrzna jest za niska w stosunku do mozliwosci
ekonomii. Nalezy zwiekszyc plynnosc ekonomii poprzez ograniczenie
podatkow, subsydiow i zlych kredytow. Ale np. w Japonii od kilkunastu lat
politycy boja sie tego zrobic i w zamian budzet robi coraz wieksze dlugi
a bank centralny skupuje dolary. To sie oczywiscie musi skonczyc.

> > Nikt nie zna dnia ani godziny ale sad ostateczny bedzie hehe.
> > Kurs dolara utrzymywany jest sztucznie przez kraje azjatyckie oraz
> > przez wiare inwestorow ze dostana swoja kase z powrotem. Jak to sie skoncz
> y o bedzie big bang i USA wroci do zycia within means.
> A MY TU W STANACH Z UTESKNIENIEM CZEKAMY NA OSLABIENIE DOLARA,WIEC ZADNEJ
> NIESPODZIANKI NIE BEDZIE.

Ale to bedzie takie oslabienie dolara ze zamieszanie bedzie jak w
Argentynie, bedziecie tesknili za dawnymi dobrymi czasami, hehe.



Temat: Prowizje bankowe?
Nie piszesz, kiedy wysłałeś pieniądze, a kiedy je otrzymałeś. Nie piszesz
dokładnie, kiedy kupiłeś złotówki za swoje korony. Przypuszczem, że nie kupiłeś
ich w Danii, lecz zostawiłeś to przeliczeniu w momencie księgowania na polskie
konto. Między 2 a 6 maja złoty mocno się umocnił. Średni kurs wzrósł mniej
więcej z 0,575 do 0,55 PLN za DKK. Co dla 38.000 DKK daje różnicę ok. 950 zł. W
przypadku różnicy po kursie kupna dewiz w BZ WBK ta różnica jest nieco mniejsza
i wynosi ok. 0,5646 do 0,5456 PLN za DKK, czyli ca 720 zł.
Musisz wziąć ten wyciąg ze SWIFT'a, popatrzeć w kursy i być może, jeżeli duński
bank nie dotrzymał terminu 3 dni, to znaczy, że naraził Cię na straty. Chociaż
kurs 0,5697 (21650/38000=0,5697) wydaje mi się podejrzanie za wysoki.
Prawdopodobnie ktoś się pomylił.

Ja kiedyś realizowałem czek w GBP na subkonto w BZWBK też w GBP. Kosztowało
mnie to 100 zł prowizji dla WBK. Nie pamiętam, czy Middland wziął jakieś 10 GBP
prowizji, czy nie. Ale chyba nie, bardziej bolało mnie to 100 zł. A przecież
prowizje za realizacje czeków są najwyższe.

Kiedyś robiłem przelew z Niemiec do UK. Wtedy przy przelewie w Niemczech
wypisywałem, że wysyłam GBP, a nie EUR. Przeliczono mi od razu przy wysłaniu
EUR na GBP i nie było niespodzianek. To samo, jak z Niemiec płaciłem
Szwajcarom. Wysłałem kwotę w CHF, płacąc od razu w DM przy przelewie, czyli de
facto od razu kupiłem franki za marki.

Moim zdaniem sposób, który wybrałeś jest pełen niespodzianek. Najlepiej
przelewać walutę na ten sam typ konta, lub od razu w Danii podać kwotę w
złotych, lub w ogóle nie przelewać, a używać w Polsce karty płatniczej
duńskiego banku (wtedy masz trochę korzystniejsze kursy). Ten ostatni sposób
nie jest najlepszy, ponieważ w przypadku DKK prawdopodobnie przeliczenie
przejdzie przez EUR. To, co ktoś napisał o moneybookers wygląda interesująco.
Sprawdź ten sposób.



Temat: Czy to już panika?
To było do przewidzenia
Co dalej? Kolejna obniżka ratingu?

"Rząd debatował a złoty tracił

Wtorkowa sesja przyniosła silny spadek wartości krajowej waluty. Wraz z
deprecjacją kursu EUR/USD cena dolara do złotego wzrosła z 3,9440 do 4,0100. Z
4,4465 do 4,4970 wzrosła również cena euro. Kurs EUR/PLN znalazł się tym samym
na najwyższym poziomie od 17 lipca. Raportowano o znacznych zleceniach
sprzedaży złotego ze strony jednego z zagranicznych banków inwestycyjnych.
Zwiększona nerwowość na rynku związana była przede wszystkim z oczekiwaniem
inwestorów na przedstawienie i przyjęcie przez rząd planu zarządzania
finansami publicznymi w latach poprzedzających przystąpienie Polski do strefy
euro. Jak się później okazało minister finansów Andrzej Raczko na posiedzeniu
Rady Ministrów, co prawda plan przedstawił, ale ministrowie przesunęli jego
przyjęcie na przyszły tydzień.

Wiceminister finansów Ryszard Michalski w wywiadzie dla agencji Reuters
powiedział, że jego resort w średnioterminowej strategii finansów publicznych
zakłada zmniejszenie deficytu budżetowego z 5,3 proc. w przyszłym roku do 2,6
proc. w 2007 r. Umożliwiłoby to „przy politycznej decyzji UE i EBC” wejście
Polski do strefy euro w 2008 r. O godz. 13:00 agencja ratingowa Fitch
poinformowała, że rating dla długoterminowego zadłużenia naszego kraju w
walucie zagranicznej na poziomie BBB+ jest bardzo solidny, a jego prognoza
pozostaje stabilna. Agencja podkreśliła jednak, że rating dla zadłużenia
denominowanego w złotych na poziomie A+ jest pod presją stanu finansów
publicznych.

W trakcie rozpoczętej w tym samym czasie konferencji prasowej po posiedzeniu
rządu minister gospodarki, pracy i polityki społecznej powiedział, że w całym
2003 r. tempo wzrostu gospodarczego Polski może być wyższe niż 3,5 proc. Jerzy
Hausner podkreślił również, że przy założeniu 5 proc. wzrostu PKB deficyt
budżetowy w 2005 r. wyniesie 38,8 mld zł. W kolejnych latach zakłada się takie
zmniejszenie deficytu, aby w 2007 r. spełnić kryteria z Maastricht. Z kolei
minister finansów zapowiedział, ze rząd zamierza racjonalizować, a nie ciąć i
redukować wydatki publiczne.
Po koniec sesji nasza waluta nieco się wzmocniła. O godz. 15.45 jeden dolar
wyceniany był na 3,9890 złotego, a jedno euro na 4,4800 złotego (odchyl. –1,22
proc.).

Krótkoterminowa prognoza
Inwestorzy pomimo optymistycznych zapewnień ministrów Hausnera i Raczki o
zmniejszeniu w następnych latach deficytu wyprzedają złotego. Na rynku panuje
bardzo nerwowa atmosfera, a w takim klimacie zawsze łatwiej o osłabienie
złotego niż o wzrost jego notowań."




Temat: LESZEK BALCEROWICZ MINISTREM FINANSÓW
emes-nju napisał:

> feezyk napisał:
>
> > Naturalnie, jest to elementarz, ale polscy
ekonomisci,
> > zwlaszcza ci "liberalni" zaangazowali sie tak mocno
> > w propagandowa wojne o "silna zlotowke", ze teraz
> > mowia o tym tylko polgebkiem i nie do wszystkich
> > to widac dociera.
> >
> > Pozdrawiam
> > F.
>
>
> Nie do konca sie z Toba zgadzam.
>
> Nie stawiajmy znaku rownosci pomiedzy silna i droga
>zlotowka. Sila tkwi w stabilnosci, wymienialnosci itd.,
> a nie w wartosci wzgledem walut obcych. Z tego RPP
> wywiazuje sie dobrze.

Emes,

W roku 2000 zlotowka _gwaltownie_sie umocnila wm
USD. W latach 2001,2 i 2003 zlotowka byla jako-tako
stabilna wzgledem USD (tylko nominalnie, bo inflacja w PL
byla wyzsza). W dodatku, zlotowka wzmocnila sie
dodatkowo wm euro w roku 2000 i 2001, wskutek spadku
kursu eurodolar, a to euro, a nie USD jest waluta
naszych najwazniejszych partnerow handlowych.
Wskutek samych wahan kursow, w roku 2000 i 2001
koszta pracy w PL wzrosly o 25% wm Czech, Wegier,
Niemiec, stajac sie wyzsze o 25% niz koszta pracy
w panstwach Grupy Wyszehradzkiej.

Teraz, na szczescie, umocnienie euro (oraz wzrost
wydajnosci pracy zwiazany ze zwolnieniami) zalatwilo to,
co powinien zalatwic Bank Centralny - koszta pracy w
PL sa takie jak w Czechach i dosyc konkurencyjne wm
kosztow pracy w UE.

To NIE JEST utrzymywanie stabilnej zlotowki!
Te fakty sa niepodwarzalne.

Dyskutowac mozna tylko o tym, co w zamian PL
zyskala. RPP argumentuje, ze bez tak restrykcyjnej
polityki monetarnej bylby kryzys walutowy - teza z ktora
sie nie zgadzam. Ekspansja kredytowa bankow
komercyjnych byla w 2000 juz stlumiona,
popyt przestal rosnac w zwiazku z rosnacym
blyskawicznie bezrobociem, slabsza zlotowka
i wyzsza inflacja zmienjszylaby klopoty budzetu
i pomogla eksportowi, dzieki czemu deficyt obrotow
biezacych by spadal szybciej, niz to zachodzilo.
Dlug publiczny roslby wolniej (tu niestety wchodzi
faktor polityczny, wiec moge sie mylic).
Zagrozenie kryzysem walutowym by malalo.

Na pewno zbito inflacje ponizej inflacji w stefie
euro. Czy bylo warto? Nie sadze. Na pewno wiadomo,
ze NBP blednie ocenil skutki swoich dzialan, co
zaowocowalo inflacja ponizej celu inflacyjnego, a to
sa wymierne szkody dla kredytobiorcow, czy to
prywatnych, czy panstwowego.

Jedno mnie przeraza. To naprawde jest elementarz,
a w prasie nie znajdziesz nawet proby solidnej analizy
tego rodzaju. Moge sie mylic, ale powinno sie sprawe
przedystkutowac.

Pozdrawiam
F.




Temat: Tam, gdzie rosną złotówki
Więcej krytyki wobec podręczników
Twoja teza o skutkach obniżki w okolicach 1997 r. (z poprawka na
kryzys w Azji) oraz o zerowym wpływie % gospodarki jest
ksiązkowa. Niezgodna jest też z odpowiednio przetworzonym
modelem CAPM. Nie byłoby żadnego wzrostu importu w średnim
okresie. Po pierwsze kto kupowałby ten import? Importerzy
znaleźliby się szybko w sytuacji dzisiejszych developerów. Po
drugie natychmiast by podrożał wraz z emigracją gorących
kapitałów. Szansą dla Polski była odwaga w dostrzeżeniu, że tym
razem cen nie uda się przerzucić na konsumentów - to są te
szczególne momenty zwrotne kiedy warto dewaluowac walutę (chyb
anie dziś). Mielibyśmy kryzys walutowy, ale on miałby taki
przebieg jak w Czechach i na Węgrzech - z perspektywy czasu te
kraje zrobiły lepszy interes niz Polska. Rok, dwa na minusie i
do góry. My zrobiliśmy coś takiego - zaaplikowano lek, który
utrzymywał temparaturę ciała na 36,6, gdy ciało potrzebowało
zezwolenia na gorączkę, po to by zgodnie z tym w co wierzy
Balcerowicz samodzielnie zwalczyć chorobę. Oficjalnie jest okey
i tylko paru lekarzy miało odwagę powiedzieć jakiego rodzaju
kurację się przeprowadza, dziwnym trafem wszyscy pracują za
granicą. Efekt na wielu obszarach jest taki jak utrzymywanie
przy pomocy respiratora człowieka-rośliny i takim obszarem jest
bagno, którym próbuje zająć się Kołodko i co mu się oczywiscie
nie uda. Wysokie podatki, koszty pracy, stary kodeks pracy n
aktóre się powołujesz - każdą z tych rzeczy Polak ume obchodzic
od 250 lat i w każdej chwili konstruuję dla Ciebie umowy i masz
firmę wolna od tych obciążen. Natomiast stóp procentowych i
poziomu kursu jako firma nie przeskoczysz, bo wtedy podejmuje
sie decyzję o zamknięciu fabryki i kupnie obligacji albo
produkcji opartej o "wysoce" przetworzony import, czyli.
sprowadzenia blatu stołu i czterech nóg, skręcenie wszystkiego i
radosnego, ale tylko dla statystki wyeksportowania. Czlowiek,
ktory mogłby to wszystko zrobić w kraju za podobne pieniądze od
naszego "eksportera po prostu nie otrzyma zlecenia na pracę,gdyż
eksporter jest tu usługodawcą wobec firmy z Zachodu, a nie
producentem towaru i ja znam kilkanaście takich firm.
Biolog

Podejrzewam ,że istnieje konketny powód dlaczego nie podjęto
ratowania polskiej gospodarki w sytaucji kiedy wiadomo było juz
co zrobi z nią AWS - oczyszczenie Polski z kapitału
spekulacyjnego (a były wtedy buforowe i duże wpływy z
prywatyzacji). Chodziło o banki. Istniała obawa, że sektor na
ruchach walutowych padnie. Mając do wyboru 20%
prawdopodobieństwo takiego scenariusza i 80%, że będzie 3 mln
bezrobotnych wybrano realizację drugiej wielkości.

Biolog



Temat: jaka temp w2-giej pol.kwietnia-czy jest sens jecha
To się co roku zmienia, nie wiem jak będzie w tym. Ogólnie jest tak że tam na
miejscu i są bankomaty i banki i kantory. Wymiane w pieniędzy w kantorach i
biurach podróży omijaj dużym łukiem jak możesz. Kursy maja bardzo nieciekawe do
tego jeszcze prowizję 3-1.5%
Najlepiej jest wymieniac w bankach. Mogą być dolary, choć bardziej powszechne
jest euro. W kurortach a właściwie wszędzie można też płacic w euro, w dolarach
troche rzadziej. Ale to sie nie opłaca, chyba że się umówisz z kimś kto ci np
wynajmuje kwaterę że zapłacisz w dolarach po kursie jaki wcześniej ustalicie -
oni mają inflację i czasem prywaciarze wolą euro lub dolary, oczywiście na
czarno.
W bankach - ale te są raczej w dużych miastach kursy są lepsze. Za tą samą
ilość waluty po wymianie otrzymasz nawet 15% więcej kun.

Co do Słowacji i Węgier: Na Słowacji jest najtańsze paliwo i jedzenie. Węgry są
drogie. Paliwo na Słowacji jest tańsze od polskiego ok 15% - znajdz sobie na
stronach pzmotu ceny. Jedzenie - obiad na słowacji dla 2 osób z dzieckiem,
obfity, rok temu kosztował nas coś koło 80plz. W małych knajpach jednak kartą
nie zapłacisz, za to na stacjach zwykła karta Visa Express jest wszędzie
honorowana. Butelkowe piwo kosztuje od 8 do 16 koron. Jak weżmiesz na drogę
2000 koron to na dwa obiady powinno wystarczyć i na piwo do domu i na winietki
Węgry są drogie i bardoz drogie. Benzyna jest prawie tak droga jak w Niemczech
do tego mają dziwne standardy oktanów.
Jedzenie na węgrzech drogie, najtańsze ichnie kiełbaski paprykowe mające taki
status jak nasze parówki kosztują ok 20plz/kg
Ceny nad Balatonem można pomnożyć x2. Spanie poza Balatonem - 2osoby+ dziecko +
auto + namiot na najtanszym kenpingu 3200 forintów, domek kepingowy od 10000 w
górę.




Temat: KREDYT - proszę o pomoc :)
Gość portalu: Jolka napisał(a):

> Po pierwsze oprocentowanie kredytu w złotówkach wynisi 7,8% a nie 9, więc
> zakładając 20-letni kredyt, wystarczyłoby żeby Euro podskoczyło około 11%
żeby
> przestało się to opłacać. A jeśli bierzeszkredyt na krótszy okres - to
jeszcze
> mniejszy wzrost Euro sprawia, że taki kredyt będzie droższy (przy 10 latach
ok
> 6%, a przy 5-iu około 3%).
> Po drugie nietrudno sobie wyobrazić taki skok tej waluty - sytuacja w polsce
> jest bardzo niestabilna, złotówka sztucznie trzymana w "ryzach", wystarczy
> drobna zmiana polityki rządu aby waluty skoczyły w górę. A poza tym w ciągu
> ostatniego ruku Euro poszło w górę około 7%.

Dziekuje za te uwagi. Czy rzeczywiscie uwazasz jednak, ze kredyt w zlotowkach
oprocentowany jest na 7,8%? W ktorym banku jesli mozna wiedziec? I czy ten sam
bank oferuje wtedy kredy w euro po 6,5%? Roznica 1,3% wydaje mi sie
nieprawdopodobna.

Po drugie mowisz, ze nietrudno wyobrazic sobie 11% skok waluty. Jaki okres masz
na mysli? Rok? Miesiac? Dzien? Sama mowisz ze w ostatnim roku wzrost wyniosl
7%. 7% w ciagu roku to NIE TO SAMO co 11% w ciagu miesiaca!

Sens moich wyliczen jest taki, ze jakikolwiek wzrost kursu, ktory mialby
zrownac raty "eurowe" i "zlotowe" musialby sie odbyc w danym MIESIACU, a nie w
ciagu np. roku. Jezeli nawet Euro w ciagu roku poszlo w gore o 7%, to srednio
moznaby powiedziec wzrost wyniosl 0,6% miesiecznie. Do 11% to jeszcze daleka
droga... nie mowiac juz o 25.

Dlaczego bac sie zmian kursu, jezeli moga one sie zdazyc lub nie. Natomiast
biorac kredyt w zlotowkach juz DZIS wiadomo, ze jestesmy na minusie, nawet nie
musimy na to czekac...




Temat: Gdzie wziąć kredyt mieszkaniowy ?
reneee napisała:

> Cześć Krzysiek wysłałam Ci na Twój mail "gazetowy" ofertę z Banku.
>
> To co teraz napiszę mozesz uznać za mało wiarygodne - gdyz jestem
pracownikiem
> tego banku, wiadomo że każdy mówi dobrze o swoim miejscu pracy. w kazdym
razie
> przeczytaj i zastanów sie - oferta jest naprawdę dobra (konkrencyjna)
>
> Nagrody dla kredytu EKSTRALOKUM:
>
> 1) I miejsce w rankingu Rzeczpospolitej – we wszystkich kategoriach (30
> listopad 2001),
> 2) I miejsce w rankingu miesięcznika Ładny Dom ( marzec 2002r.),
> 3) II nagroda w II Ogólnopolskiej Olimpiadzie Usług Bankowych zorganizowanej
> przez Pentor i Zarząd Targów Warszawskich Biuro Reklamy podczas Forum
> Kapitałowo-Finansowego "Twoje Pieniądze" ( październik 2002r.),
> 4) I miejsce w rankingu Rzeczpospolitej- we wszystkich kategoriach( 09
styczeń
> 2003r.).
>
> Pozdrawiam
> Reneee

Cóż - BZWBK każe sprzedawać już przez forum internetowe... do czego zmierza
ten świat...

P.S. Pierdoły opowiadasz i ściemaniasz - rankingi to fakty... ale rewelacyjne
oprocentowanie kredytów złotowych i możliwość przejścia na stałe
oprocentowanie - zasługują jedynie na słowa ostrej krytyki.
Kto ze zdrowymi zmysłami będzie brał kredyty w złotówkach na złodziejski
procent - jeśli wiadomo, iż za jakieś 2 lata nasza waluta będzie na trwale
związana kursowo z EURO. Ze względu na wysoki koszt pieniądza w Polsce - nasze
stopy procentowe będą pewnie tak o 200 punktów bazowych wyższe niż stopy UE,
aż do czasu wejścia Polski do UE... a tymczasem zadowolone banki - w tym
rewelacyjny BZWBK będą kradły pieniądze od naiwnych ludzi...

Podkreślam - jedynie kredyty w EUR i CHF mają sens - USD jest na dziś bez
sensu, gdyż kurs jest zaniżony - z powodu zagrożenia wojną z Irakiem, a po
jego wzroście automatycznie wzrosną raty. PLN z ww. powodów odradzam.

To tyle.

Mariusz

P.S. do reenee - to jak sprzedadzą was irlandzkie cwaniaki?




Temat: Kompletna kleska systemu EURO.
Koniec przewalanki
Gość portalu: BRvUngern-Sternber napisał(a):

> Roznica miedzy UE a USA nie jest taka ze USA sie rozwija na kredytach a UE
>nie rozwija bez kredytow.Roznica jest taka ze USA rozwija sie na dlugach a UE
>upada na dlugach zreszta wiekszych.Drobnostka.Prawda?

No to wobraz sobie ze Europa ma deficyt bilansu platniczego na 5% PKB i
budzetu na 6% PKB. To oznacza ze kazda rodzina ma co roku qpe kasy
na zakupy, rozwoj bedzie fenomenalny.

Ale to jeszcze nie wszystko: Wyobraz sobie ze kraje azjatyckie podczepily
swoje waluty pod euro po tanim kursie. I ze za towar placi sie w euro a oni
te euro gromadza w bankach centralnych. I ze Bank Japonii sprzedaje gigantyczne
ilosci kasy byle podtrzymac kurs euro, tak jak w tym roku sprzedal za 200 mld
$. I w wyniku tego moznaby drukowac euro bez przeszkod nawet przy ujemnej
stopie procentowej bo inflacji by nie bylo skoro forsa za towar nie wracalaby
na rynek, tak jest to w przypadku $.

I do tego jeszcze ze za surowce placiloby sie w euro, czyli np. na zaqp ropy
nie trzeba byloby miec dewiz.

I w zwiazku z tym wszystkim wyobraz sobie ze banki europejskie nie
potrzebowalyby miec zgromadzonych kolosalnych ilosci rezerw dewizowych.
Byloby tak jak w USA gdzie rezerwa dewizowa jest mniejsza niz w Polsce.

Co to by WSZYSTKO RAZEM znaczylo? Ano to ze w ekonomii byloby LACZNIE KILKA
TYSIECY MILIARDOW EURO wiecej, i to byloby w postaci towaru otrzymywanego w
zamian za drukowany papier. Rozwoj bylby fenomenalny a ludzie qpowliby jak
szaleni.

A w istocie skad sie by brala ta niebotyczna gora kasy? Tak jak w przypadku $
byloby to w efekcie subsydiowanie ekonomii przez reszte swiata. Ekonomia USA
jest dofinansowana na takie sumy, jest wiec nowotworem swiatowej ekonomii. I
jak nowotwor rozwija sie szybko i ma sie bardzo dobrze tyle ze na koszt calej
reszty.

Ekonomia europejska jest taka sobie normalna: trzeba miec rezerwy, uwazac na
inflacje, miec nadwyzki handlowe, i ciezko walczyc z deficytem budzetowym i
dlugami. Ekonomia USA to obecnie ekonomia nowotworowa: zielony papier jest
przyjmowany w slepej wierze i jest duzy rozwoj.

Ale rynki juz sie zorientowaly ze to jest przewalanka. I pomimo rewelacyjnych
danych o rozwoju maja coraz mniejsza ochote na dolara. To oznacza ze zaczyna
sie dluga i bolesna kuracja lecznicza.



Temat: Stopy w dół
Kuku
Niezgadzam się z opinią, że w Polsce niskie stopy = kuku.

Argument z USA - o decyzji biorę kredyt czy go nie biorę decyduje w USA chyba
porównanie kwoty zadłuzenia z pensją. Obywatel USA może porównać swoją pensję z
domem za 60 000 $. W Polsce jest grupa trwale niezdolnych osób do wzięcia
kredytu, którą ja oceniam na 40% gospodarstw. Wbrew pozorom tzw wydatki
sposłeczne i popyt konsumpcyjny mają w sporej mierze charakter sztywny i
obniżka stóp w bieżącej sytuacji moim zdaniem nie spowoduje szturmu na banki -
kto miał kupić dom juz to zrobił.

Boom w USA na nieruchomosci jest naturalny. Nie nazwałbym tego bąblem. Tam jest
równiez wśród obywateli lęk o pracę i sygnały o spadku konsumpcji są główną
przyczyną zmian Dow. Dla mnie to raczej restrukturyzacja zadłuzenia bądź
wykorzytsanie okazji. Tam każda rodzina jest emitentem obligacji o stałym
oprocentowaniu. Taką obligacją jest hipoteka na dom. W USA spłaca się pożyczkę
przez 20 lat i powszechną jest wiedza, że dom z hipoteką na 6% to żyła złota za
10 lat. Też bym się zadłużył. nawet jeżeli kupię drożej dom zaoszczędzę na
spłatach odsetek - nie poniosę wielkiej straty dlatego, że dałem 100 000 $ a
dziś jest wart 88 000 zł. Prawdopodobnie tam jednak jest tak, że jeżeli jestem
wariatem i zadłużę się bez szans na spłatę trafiam na listę osób, które mają
problemy z uzyskaniem następnego kredytu i to przez całe życie.

W Polsce firmy zadłużyły się za granicą - to miał być sprytny plan RPP. Kredyt
walutowy to miała być przeszkoda dla osób fizycznych i ich rozpasanej
konsumcji, która w USA byłaby dramatem za niski poziom. miały z niej
korzystać "dobre" firmy. To tak jak z wiarą rodziców, że zamykając córkę w domu
uchronią ją przed pokusami ze stony lokalnego przystojaniaka. Firmy się
zadłużyły i RPP znalazła się w pułapce - stała się zakładnikiem sektora
finansowego. Jakakolwiek obniżka stóp, która pomogłaby gospodarce, relacji
import eksport (jak można mówić, że jest tu Okey, skoro od początku
transformacji chyba nie mieliśmy ani razu przewagi eksportu nad importem),
firmom, budżetowi oznaczałąby ruch do 4,5 zł za euro czy dolara w wariancie
optymistycznym i kłopoty zadłużonych firm. Więc zaczęto robić kampanie medialne
mnożąc przeszkody, co do obniżki, ale nie podając głównej - kursu.Od ilu już
kwartałów Grabopwski mówi, że a kwartał będzie wzrost i napięcia inflacyjne.

Interesuje mnie obniżka akcyzy na alkohol. Decyzja uderza w RPP i ciekawi mnie
czy ta kwestia była uwzględniana przy decyzji polityków,

B.





Strona 2 z 4 • Wyszukano 143 rezultatów • 1, 2, 3, 4
 
Copyright 2006 MySite. Designed by Web Page Templates