kurs prawa Testy

Podobne podstrony
 
Widzisz posty znalezione dla hasła: kurs prawa Testy




Temat: pytanie do wojskowych
z twoimi pytaniami musisz sie zwrocic do komisji poborczej. ja wiem troche
tylko i tylko punktu widzenia matki, ktorej dzieci przeszly okres poborowy, a
ten trwa rok. zaczyna sie w ostatniej maturalnej klasie, gdzie przyszli rekruci
przechodza cala serie testow, zeby sprawdzic ich zdolnosci psychiczne, fizyczne
i umyslowe. maja tez prawo wyrazic zyczenia co do korpusu wojskowego w ktorym
chcieliby sluzyc. po zaciagnieciu do wojska przechodza bardzo intensywny i
ciezki 6-tygodniowy kurs a potem zostaja rozsylani do swoich poszczegolnych
jednostek, do ktorych zostali przydzieleni. wymagnia sa wysokie, szczegolnie
jesli chodzi o jednostki bojowe i lotnictwo.
organizacja tego wojska, metody powolywania rezerwistow w razie wojny, sa
absolutnie fantastyczne, nie spotkasz ich w zadnej innej armii.
odznaczenia tez sa od niewielu lat, kiedys wogole nie bylo zadnych medali w idf.
no i stosunki miedzy dowodca a jego zolnierzami sa rowniez unikalne.
wyszukac nie jest latwo, bo to nie jest akurat temat do dyskusji ani na forum,
ani na necie.
a zdjecia bede zalaczac jakie chce. nie musisz ogladac. a te co zalaczylam
bylhy specjalnie dla zerowca, ktory to pare dni temu wyrazal sie z absolutna
pogarda o idf, zmniejszajac ja praktycznie do zera. wiec niech sobie pooglada i
zolnierzy i maszynerie tej armii. mam nadzieje, ze go szlag trafi.






Temat: kochane pieniążki płaćcie kierowcy - przyszli
kochane pieniążki płaćcie kierowcy - przyszli
Znowu urzędasy znalażły sposób na nasze pieniążki, przy egzaminach na prawo
jazdy trzeba będzie ukończyć kurs pierwszej pomocy, ciekwae ile będą
kosztować? Pytanie dlaczego nie wprowadzą odpowiednich testów by debile i
niezrównoważenie psychiczni nie siadali za kółkiem i od razu będzie
bezpieczniej.





Temat: Za co oblali was na egz. praktycznym?
Na placu najlepiej jezdzic bez wspomagania, wtedy panuje sie w pełni nad kierownicą. Mój instruktor wtłaczał mi do głowy przez pół kursu taką rzecz: "pamietaj, zeby na placu podczas egzaminu nie swieciła sie lampka [CITY], czyli wspomaganie kierownicy. Jesli sie swieci - wyłącz!"

Na szczescie egzamin mam juz za sobą, zdalam za pierwszym podejsciem, bez łapówek i znajomości. Jestem z siebie dumna !!!

A z mojej grupy na 7 osób (tyle przeszlo testy) tylko 2 zdały placyk i pojechały na miasto ( i obie zdałysmy). Tamte 5 sztuk popelnialo ten sam błąd - jachali po łuku, zatrzymywali sie w zbyt duzej odległosci od linii. Na pewno było to grubo ponad 40 cm, my z duzej odleglosci obserwując widzielismy,z e jest to o wiele za daleko, np. ok. 50-80 cm. Nie było mierzenia linijką, bylo to widac na pierwszy rzut oka. Powtarzali wiec ten manewr i jak juz dobrze pojechali do przodu to robili błąd przy jezdzie do tyłu. Mianowicie w momencie gdy wychodzi sie juz z łuku trzeba bardzo szybko ustawic koła na wprost. Oni robili to widocznie zbyt wolno lub za pózno, bo wjezdzali w prawą linię.



Temat: Czy latwo zdac patent sternika jachtowego?
Czy latwo zdac patent sternika jachtowego?
Pytanie jak w temacie.Zapisalem sie na kurs zeglarski nad zegrzem trwa on tylko 10 dni po 10 godzin dziennie i bedzie tam i teroia i praktyka i w zwiazku z tym moje pytanie?Jak wyglada egzamin teoretyczny?Czy to jest jakis jeden zestaw testow tak jak np do prawa jazdy?Wczoraj kupilem najnowsze wydanie ksiazki Żeglarz jachtowy i tam jest po prsoty mnostow informacji!!!!!!!
Jezeli ktos juz robil ten egzamin wtym roku(bo slyszalem ze sa chyba jakies zmiany z rokeim porzednim)to prosze o jakiekolwiek onformacje odnosnie samego egzaminu!!!
Ew.moze jakies uzyteczne linki lub gdzie mozna znalezc jakies pytania testowe obowiazujace na tym egzaminie!!!
Wielkie dzieki za wszelki info!!!
Pozdrawiam!!!



Temat: Po badaniach- katastrofa
Po badaniach- katastrofa
Witam, przed pojsciem na kurs postanowilem sobie zrobic profesjonalne badania
psychologiczne -wiem ze sa nieobowiazkowe, ale ja chcialem sobie takie zrobic-
i wiecie co-porazka na maxa, okazalo sie ze mam fatalny refleks, slaba
koordynacje, a w samych testach wypadlem rownie fatalnie- ocena psychologa
ktory robil te badania byla nastepujaca- z calym szacunkiem dla Pana ale
prosze dac sobie spokoj z prawem jazdy dla wlasnego dobra i dla innych tez-
jestem zalamany



Temat: dlaczego wyemigrowałyscie??????
Ja sie na zadna emigracje nie decydowalam Podobnie jak Dorota, wyjechalam z
powodow osobistych, wczesniej namieszawszy sobie w zyciu od Wroclawia do
Barcelony...Padlo na Londyn, bo we Wloszech czy Portugalii musialabym liczyc na
meskich znajomych, a takich zaleznosci nie lubie... Wiecej jezykow nie znam
No wiec przyjechalam tutaj, wykupilam szkole, dostalam wize studencka.
Pracowalam na pol etatu, najczesciej w restauracjach, chodzilam do szkoly.
Bawilam sie swietnie, zarabialam naprawde dobrze jak na moje potrzeby i nie
zastanawialm sie za bardzo co dalej. Zaczelam, kiedy zamieszkalam razem z
Alexem... Poszlam na kurs IELTS, planowalam potem zrobic Mastera, ale w
miedzyczasie test pokazal dwie kreseczki )) Przestalam pracowac w 3 m-cu ciazy
i do dzis jeszcze do pracy nie wrocilam. Utrzymuje nas moj maz, ktory w
miedzyczasie dwukrotnie zmienial prace, zebysmy nie powpadali w dlugi ani nie
przejedli z kretesem oszczednosci...
Wcale nie jest bajkowo, ja sobie doskonale zdaje sprawe, ze standard zycia jaki
mamy zawdzieczam glownie zaradnosci i obrotnosci mojego meza, a nie dobrobytowi
opartemu na sile funta. Pewnie, ze nie mielibysmy tego w Polsce, ale to
dlatego, ze moj maz kilka lat uczylby sie jezyka, poznawal prawo i rynek. A tu
mozemy polegac na jego doswiadczeniu, wiedzy i znajomosciach, a to jest duzo. I
tego niestety nie przywozi sie ze soba, emigrujac. Dlatego poczatki ZAWSZE
wygladaja tak ciezko, chyba, ze emigruje sie poprzez programy rzadowe, ktore
gwarantuja profesjonalna prace.
Tyle moich spostrzezen, sadze, ze warto sie dobrze zastanowic i nastawic na
trudne poczatki.




Temat: Do Makler i jemu podobnych
Do Makler i jemu podobnych
Poniewaz pozowliles osbie na okreslenie mnie OSZUSTEM i osobnikiem ktory nie
ma pojecia o inwestowaniu srodkow na rynkach kapitalowych proponuje maly
test. Otoz 16.12.2003 zarekomendowalem moim klientom zakup akcji Lennar
Corporation NYSE: LEN Sector: Capital Goods Industry: Construction Services
po cenie 88-90 usd za sztuke. Moja rekomendacja zostala przyjeta i na okres
najblizszych 3 miesiecy kurs tych akcji wedlug mnie ma osiagnac przedzial 135-
140 usd.
Jezeli ta akcja do 16.02.2004 nie osiagnie tej ceny bedziesz mial pelne prawo
nazywac mnie oszustem i jak tylko sobie tam wymyslisz. Jezeli w tym czasie
akcja osiagnie podany przeze mnie przedzial cenowy to specjalnie poinforumuje
Ciebie co masz zrobisz od 17.02.2004. Ty nie ryzykujesz niczym , ja bardzo
wiele. Do 16.02.2004 roku nie zamierzam w zadne sposob niczego komentowac co
napiszesz jako Makler czy jako osobnik poslugujacy sie innym nickiem. I to by
bylo na tyle.



Temat: [OFF TOP]Wiesci od KaZy z Irlandii
hejka!!!!
WOW RRowy samochów - no jestem pod wrazeniem!!!

Co do teoretycznego egzaminu - masz CD i ksiazke z testem jak kupisz??(albo jak
ja dostaniesz od znajomych) i...rezerwujesz siobie miejsce na kursie. NIe
obchodzi ich czy czytales czy nie itp.

Z praktycznym jest w sumie podobnie - jak wezmiesz jazdy to je masz a jak Cie
ktos inny uczyl - kolega czy brat ich to nie specjalnie obchodzi - tymbardziej
ze z L na szybie mozesz jezdzic juz jak dostaniesz po zdanym teoretycznym(35/40
pytan poprawnie min.)to masz prawo prowadzic. Wiec tu jest system samouczenia
sie<lol> co z reszta widac na driogach. chyba ale ja jazdy wykupie;)




Temat: Jak to rozegrac? chyba długie
Decyzja sadu moze byc bardzo rozna, bo
1.matka nie ma pracy, wiec nie moze dolozyc drugich 500 zlotych do utrzymania
syna
2. matka moze pokazac w sadzie, ze utrzymanie syna wynosi obecnie 2500
miesiecznie, bo korepetycje, gimnazjum, testy kompetencyjne itd, bo ma zajecia
reedukacyjne/platne/, gdyz wlasnie dopiero w gimnazjum wykryto dysleksje,
dysortografie, czy inna dys, sa z chlopcem trudnosci wychowawcze badz sam on ma
trudnosci emocjonalne wieku dojrzewania, gdyz wychowyje sie bez ojca i musi
uczeszczac na kosztowne zajecia z psychologiem , relaksacyjne, rozluzniajace i
Bog wie co jescze, chlopiec zainteresowal sie jakim sportem /to w tym wieku
czeste/ i trzeba placic, albo komputerami i trzeba wykladac miesiecznie XXX zl.
na programy, nowy monitor i inne niezbedne rzeczy, pasjonuja go jezyki i od
wrzesnia bedzie uczeszczal na kursy, tu wymienic jakie i jaka cena, a ceny
horrendalne, jak wszyscy wiedza itd, itd...............
3. Czesto sedziowie uwazaja, ze dziecko nie powinno zyc na poziomie duzo
nizszym niz ojciec badz mama . z ktorymi nie mieszka, wiec jesli ojciec zyje z
rodzina 2+1 za powiedzmy 6 tys. zl. to alimenty musza byc proporcjonalne, gdy
jednoczesnie rodzina z ktora mieszka chlopiec dysponuje 1400 zl. na miesiac i
matka stracila prace.

Uwazam, ze A ma prawo przedstawic te sprawe sadowi, bo wcale nie jest taka
oczywista, uwazam tez , ze obecnego M nalezy zmobilizowac do wysilku, skoro ma
corcie, a jej matka jest z nia w domu. Mysle, ze obaj faceci powinni sie troche
wysilic, M sam z siebie i motywowany przez A, a EX, jak sad zarzadzi.

Napisz, co bylo w sadzie, to bardzo ciekawe.



Temat: egzamin wewnetrzny
No to się zdarza, ja zaczynałam kurs niestety jak się później okazało
beznadziejnym ośrodku (Warszawa) i niby tez kładli nacisk na wszystko a żadnego
egzaminu wewnętrznego nie było i nikt nic nie mówił i nie pytał, przejeździłam
20 godzin (starymi zasadami) jak tylko dostałam zaświadczenie zmieniłam ośrodek
i już mam prawo jazdy. A sam egzamin wewnętrzny jest to po prostu taki sam test
jak masz na egzaminie ,możesz go również zainstalować na swoim kompie i ćwiczyć
( jest do kupienia na płytach około10 zł ) to się sprawdza ,polecam!!! A
zdawalność egzaminu teoretycznego wcale nie jest taka pewna, jak ja zdawałam
(zdałam bezbłędnie) to na 15 osób 6 nie zdało teorii



Temat: krystian71 i ANka
miedzy utopia a nazizmem
nie ma znow takiej przepasci o ktorej mowisz. Nie trzeba niczego zmieniac.
Zaden myslacy czlowiek nie wykorzystuje testow na inteligencje do okreslania
prawa do zycia ludzi. A tak to wygladalo. Trzeba sie czasem umiec powstrzymac.
Nie- na forach niemieckich sie nie udzielam.
Ich habe kein Zeit für das. Auch für mein Deutsch Kurs gibt es nicht genug. Und
zwa unserer Lehrer ist ein tolles Mann, der viele interesante Sache erzelt, habt
auch ein eigenes bar, wo manchmal macht er verschiedene Coctails. So wurde es
auf jeden falls mehr Spass als über Politik diskutieren.
Takze z pewnoscia nie byloby mi latwiej.



Temat: Czy Ballest przezyje weryfikacje?
nussknacker napisała:

> Wedlug orzeczenia Sadu Krajowego Badenii-Würtembergi,
Aussiedlerzy zyjacy na
> terenie RFN musza sie wykazac znajomoscia jezyka
niemieckiego, co jest
> podstawa osiedlenia sie na terenie Niemiec. Jak
planuje Stala Konferencja
> Landow niemieckich, Aussiedlerzy zamieszkujacy teren
RFN zostana poddani
> testom jezykowym od ktorych uzaleznione jest prawo
pobytu na terenie RFN.
> Jestem p100% pewien, ze zaniedlugo powitamy Ballesta
na polskiej ziemi
> ojczystej w Plawniowicach, gdzie zreszta jest jego
miejsce.

Ty chyba tez musisz jeszcze nad swoim niemieckim troche
popracowac. Jesli ze wspomnianego orzeczenia sadu
wyczytales to, co wyzej napisales, wroc lepiej do
prostszych tekstow. Kiedys bylo cos takiego jak Mala
mozajka - tam bylo obok tekstu oryginalnego tlmaczenie
trudniejszych slowek. Jezeli dalej bedziesz mial
problemy ze zrozumieniem sensu czytanych tekstow,
bedziesz musial chyba wrocic do szkoly podstawowej (moze
sa jeszcze gdzies jakies kursy wieczorowe).

Dla zainteresowanych:

www.welt.de/data/2003/01/03/29572.htmlhttp://www.spiegel.de/politik/deutschland/0,1518,229049,0
0.html



Temat: Makabryczne skutki picia i jazdy samochodem
powinni to pokazywac na kursach prawa jazdy
zabranie pijanym prawa jazdy na rok to pryszcz, moze dolozyc obowiazkowo test u
psychologa albo wysoka kare pieniezna z zamiana na prace publiczne



Temat: Magic: poprawić obronę. Lakers: wykorzystać Gasola
Wygraj kurs na prawko
Rozwiąż test i wygraj kurs na prawo jazdy lub samochód ... Polecam:
wygrajprawko.pl/index.php?p=aGVydGluaG8=




Temat: szukam aktualnych testow ktore moglabym wydrukowac
Ja dostałem w prezencie od mojego instruktora książeczkę z testami. A uczyłem
się z tej książeczki, gdy byłem poza domem. Natomiast w domu to polecam płytę z
kursem na prawo jazdy, która była w tym roku dodawana do Rzeczpospolitej.



Temat: tankowanie
a skad dziewczyna ma wiedziec, skoro na kursie prawa jazdy wazniejsze od budowy
silnika tudziez innych praktycznych informacji jest rozwiazywanie testow i
jezdzenie miedzy slupkami?



Temat: PRAWO-nowa matura
PRAWO-nowa matura
witam wszystkich!mam pytanie! co z nowymi zasadami na prawo? jaka bedzie miał
for,e test? od kiedy zaczynaja sie kursy przygotowawcze?i przedewszystkico
bedzie na tych kursach? jaki materiał co dokładnie ?! pzdr1



Temat: Prawo jazdy kat. A
Prawo jazdy kat. A
Mam pytanie: jeżeli posiadam już prawo jazdy kat. B a chcę zrobić jeszcze na
A, to muszę pisać testy czy wystarczy że zrobię sam kurs i egzamin na mieście
i na placu?



Temat: Kurs w Unii
Prawo jazdy w Niemczech kosztuje od 1000 do 1500 Euro.
I co najwazniejsze nie potrzeba badan lekarskich
tylko sprawdzian u okulisty i z Czerwonego Krzyza
zaswiadczenie o kursie Pierwszej Pomocy.
Trwa 3 miesiace.
Testy sa po Polsku.



Temat: Egzamin na uprawnienia.
Niestety - poszły dzień po ogłoszeniu.
Polecam kursy przygotowawcze w lokalnych ZDZ... Na kursie zawsze dają komplet materiałów: Prawo Budowlane, warunki, przepisy i testy egzaminacyjne...




Temat: pedofilia a mobbing
mobbing a prawo jazdy
w USA przygotowanie do egzaminu na prawo jazdy zajęło mi w sumie może 15
godzin - z nauką jazdy i teorią . zdałem za pierwszym podejściem ,
opłata 10$ w , wszystko włącznie z badaniem wzroku przy jednym okienku -
kilka minut i pani ( nie ja ) wypełniła wszystkie potrzebne fromularze .
chyba też na miejscu ( choć nie pamiętam ) zrobiono mi zdjęcie .

w czasie swojej przeprowadzki do Polski , gdzieś mi się prawo jazdy
zgubiły - nie był to DOKUMENT , więc nie miały dla mnie większej wartości .
może po prostu zostwiłem je na półce w ostatnim miejscu zamieszkania .
w Polsce musiałem zdawać jeszcze raz . teoria bez problemu - kilka
godzin przygotawnia i na wszystkie pytania odpowiedziałem bezbłędnie .
okazało się jednak , że po ponad x00000 km za kółkiem , mam
problem ze zdaniem "praktycznego" testu na prawo jazdy .

skąd te "trudności" w tak trywialnym teście ? im trudniej
go zdać , tym większy "prestiż" egzaminatorów i większa
"uznaniowość" zdających .

nie wspomnę o czasie straconym na "specjalistyczne" i kosztwone badania
wzroku ( cena ok 15 $ na tamte czasy ) + latanie po różnych
urzędach gdzie ja wypelniałem papierki wg poleceń urzędnika .
coś co w USA kosztowło mnie nie więcej niż kilka minut ,
w Polsce kosztwało mnie kilkanaście godzin - wszędzie musiałem
grzecznie podziękować .

czy po naszych "trudnych" i kosztownych testach na prawo jazdy , użytkownicy
dróg jeżdzą bezpieczniej od znacznie "gorzej" i taniej przygotowanych do jazdy
Amerykanów ? żadko który Amerykanin chodzi na jakieś kursy przedegzaminacyjne .
u nas nawet po tych kursach zdarza się , że nawet nauczyciele akademiccy
oblewają .




Temat: Frieda wszystkim pokozaua! ;)
Frieda wszystkim pokozaua! ;)
Z drogi śledzie Frida jedzie

12.07.06 r.
Ma 73 lata, ale wigoru i odwagi mogliby jej pozazdrościć znacznie młodsi. Od
kilkudziesięciu lat jeździ na traktorze, bez kłopotu potrafi obsługiwać inne
maszyny rolnicze. Gliwiczanka - Elfryda Faber - w tym roku za namową swoich
krewnych zdecydowała się na zrobienie prawa jazdy! I nie dość, że zdała, to
jeszcze za pierwszym podejściem!

Pani Frida (tak do niej zwracają się bliscy) skończyła w tym roku 73 lata.
Mieszka samotnie w Ostropie. Dwa lata temu umarł jej mąż. W tym samym czasie
zaginęła bez wieści mieszkająca z nią siostrzenica. Została sama ze sporym
obejściem gospodarczym (kiedyś mieli z mężem 6 ha pola) i.... oplem corsą w
garażu. -Kiedy żył mąż, była z nami siostrzenica nie musiałam martwić się kto
mnie tu, czy tam podwiezie. Poza tym nie było czasu. Ale kiedy ich
zabrakło... Na kurs prawa jazdy namówili mnie krewni. Zapisali mnie i co
miałam zrobić? Uległam- uśmiecha się sympatyczna gliwiczanka.
Wielkich problemów z opanowanie jazdy nie miała, bo jak się przyznaje przez
30 lat jeździła traktorem po polu. Bez prawa jazdy! -Nigdy jednak na ulicy -
zastrzega z powagą. Takie były czasy. Ziemi mieliśmy sporo, a rąk do roboty
brakowało. Mąż jeszcze pracował w GZUT. Dlatego czasem pojechałam traktorem,
innym razem jakąś maszyną rolniczą.
Kiedy w marcu tego roku po raz pierwszy wsiadła do samochodu z
charakterystyczną literką L na dachu była mocno zestresowana, ale napięcie
szybko minęło. -Na początku trochę deprymowały mnie ulice, te skrzyżowania -
wspomina pani Frida. Kiedy jednak po pierwszej jeździe wróciłam do domu,
cieszyłam się jak dziecko. Potem były kolejne jazdy.
Wydawać by się mogło, że dla starszej pani najbardziej kłopotliwa będzie
teoria. Nic jednak z tego. -Na teście nie zrobiłam ani jednego błędu - mówi z
dumą. Inna rzecz, że trochę się przygotowywałam do tego. Dość wnikliwie
czytałam przepisy i analizowałam sytuacje drogowe.
Po prawie dwóch miesiącach przyszedł dzień egzaminu - 22 maja. Pani Frida tak
się go przestraszyła, że niewiele brakowało, a nie poszłaby na niego. Jak
opatrzność pojawił się jednak w majowy poranek instruktor, który uczył panią
Fridę jeździć samochodem i przemówił jej do rozsądku. Wsiedli w auto i
jeszcze raz zrobili przejażdżkę po Gliwicach. To ją uspokoiło na tyle, że
pojechała na Łabędzką ( tam znajduje się Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego -
red.) ) i po kilku godzinach wróciła stamtąd z radosną nowiną - Zdałam!.

www.nowiny.gliwice.pl/ng/rozmaitosci.htm




Temat: przystojny instruktor i... uczucie??
JEŻELI ICH KOCHACIE TO NIE RÓBCIE IM TAKIEJ OPINI
Po pierwsze-uczucia to rzecz osobista i nie powinna być tematem dyskusji na
forum nauka jazdy. Jest przecież dużo innych bardziej odpowiednich. Tu
zaglądają ludzie, którzy wybierają się na kurs i co widzą, że prawie każdy
instruktor to podrywacz. Tworzycie jakiś mit, utwierdzjąc tylko tych panów w
tym, że jak będę chciał to żadna mi się nie oprze.
Pamiętajcie, że instruktorzy to nauczyciele. A każdy nauczyciel powinien
przestrzegać pewnych zasad etyki nauczycielskiej. W szkole (tylko nie jazdy -
właśnie dlaczego?) nauczyciel za romans z uczennicą zostałby zwolniony. A z
tego co piszecie to niektórzy instruktorzy to prawdziwi rekordziści w
zaliczaniu kursantek. Nauczyciel szkolny musi mieć 5-letnie studia magisterskie
z przygotowaniem pedagogicznym nawet ten od "robótek ręcznych" i tylko wtedy
może pracować z młodymi ludźmi. Wystarczy spojrzeć na inne wątki na tym forum
jak poszukiwani są "normalni" instruktorzy, którzy nie są podrywaczami,
chamscy, wulgarni itp., Z całym szacunkiem dla ich ciężkiej pracy. Nie wiem
jaki procent instruktorów ma wyższe wykształcenie. Domyślam się, że niewielki
chociaż wyższe-techniczne nie daje przygotowania do nauczania. Uważam, że każdy
nauczyciel obojętnie od historii czy nauki jazdy powinien mieć powołanie
poparte wiedzą pedagogiczną i etyką nauczyciela. Powinno się podnieś kryteria
przyjmowania do pracy jako instruktor. Teraz wystarczy wykształcenie średnie,
praktyka w jeździe i test psychotechniczny. Drogie „forumowiczki”, róbcie kursy
prawa jazdy i skupcie się głównie na nauce, a wtedy bezpieczniej będzie na
naszych drogach i ulicach. Nie twórzcie takiej atmosfery, że każdy instruktor
to podrywacz, gotowy na romans z uczennicą. To naprawdę im dobrze nie służy.
Serdeczne wyrazy współczucia dla żon
i narzeczonych instruktorów.



Temat: zachowanie męza i moje rozterki..:-((
zachowanie męza i moje rozterki..:-((
Moja historia bedzie troche przydluga, ale licze na Wasza pomoc i wsparcie.
Chcialabym by ktos obiektywnie spojrzal na cala sprawe, bo ja juz sie w tym
pogubilam:-(((
Otoz rozstalam sie z mezem w listopadzie u.r. Rozstanie bylo bardzo burzliwe,
on wyrzucil mnie z domu, do tego wszystkiego swoje 5 groszy wrzucili tescie
bluzgajac na mnie i obrazajac moich rodzicow. suma sumarum wyprowadzilam sie
z dzieckiem do rodzicow. Maz w miare regularnie przelewal (i przelewa) mi na
konto kilka stow na dziecko, zaraz po rozstaniu prawie w ogole sie nie
widywalismy( i on nie widywal dziecka), pozniej kontakty staly sie czestsze.
Ja rozpoczelam studia, poszlam na kurs prawa jazdy byleby tylko zapomniec i
zaczac zyc w miare normalnie. Jednoczesnie w marcu zlozylam pozew o rozwod.
Od niedawna maz zachowuje sie b. dziwnie, pisze mi smsy w srodku nocy z kim
jestem i gdzie, gnebi mnie. Pisze rzeczy kompletne niezgodne z prawda np. to
ze uniemozliwiam mu kontakt z dzieckiem (co jest bzdura bo bierze go kiedy
chce)..ze w zwiazku z tym, ze mamy takie same prawa rodzicielskie wzgledem
niego to powinnismy robic tak ze tydzien dziecko bedzie u mnie a tydzien u
niego..a jesli miesiac u mnie to miesiac u niego (!!)
Napisal mi jakis czas temu, ze nie chce sie rozwodzic, ze jeslibym naprawde
kochala synka to bym do niego wrocila (dla dobra dziecka).
Ja jestem jednak zdeterminowana, wiem ze juz nigdy nie bede z tym
czlowiekiem, sek w tym ze chce sie od niego uwolnic, nie chce by mnie gnebil,
pisal smsy, nie chce go widziec..boje sie mu to powiedziec w twarz bo obawiam
sie ze bedzie sie mscil za mnie na dziecku (jest do tego zdolny bo z natury
jest msciwy)..
Żyje w ciaglej niepewnosci, nie wiem co moze mu jeszcze do glowy
strzelic..boje sie o dziecko ale jednoczesnie nie chce mu ograniczac
kontaktow z ojcem, bo wiem ze go kocha i potrzebuje.
Nie wiem jak mam postapic..powiedziec mezowi prawde prosto w oczy by (ladnie
rzecz ujmujac) dal mi spokoj..czy zwodzic go..mowi by poczekal, ze moze
kiedys sie zejdziemy..obawiam sie jego zachowania na rozprawie o czym pisalam
juz wczesniej..ze np. zaniedbuje dziecko bo oddalam go do zlobka, ze sie nim
nie zajmuje bo wychodze woeczorami itp.
Powiedzcie co mam robic, jak sie zachowac? Czy kroras z Was byla w takiej
sytuacji?



Temat: 36 klas bez lektur obowiązkowych
36 klas bez lektur obowiązkowych
Najłątwiej jest ukarać nauczycieli. A tak naprawdę winni to niejakie Syzyfowe
Prace i niejakie Kamienie na Szaniec. To ich należy ukarać za to, że są. NIkt o
tym nie pomyśłał? A przecież rónie dobrze mogłó trafić na inne lektury. A może
wtedy okazałóby się, ze szkól w których je ominięto byłóby 100 albo 200.

PO co w ogóle uczyć? PO co nauka czegokolwiek? Przeciez wystarczy zrealizować
program, taki plan ośmio czy dziesięciomiesięczny. A potem rozliczyć z jego
wykonania i wypłącić premię. Przeciez uczenie to nic innego od sprzedaży
abonamentów telefonicznych czy polis ubezpieczeniowych, prawda? Przeciez szkołą
nie ma nauczyć czegokolwiek tylko zrealizować program. I to dotyczy nie tylko
polskiego.

Z punktu widzenia CKE i kursatorium to wygląda tak jakby zadaniem szkoły byłó
nauczyć rozwiązywać testy. A potem lamenty, ze młódzieć chodiz do tych smych
nauczycieli na lekcje prywatne, które wyglądają jak tajne komplety za okupacji.

Moja siostrzenica w szkole podstawowej realizuje program nauczania jęz
angielskiego. To przecież ważniejszy przedmiot niż polski. I nikogo nie
intersuje czy cokolwiek umie z tego czego ją uczą czy nie. NIkt nie sprawdza czy
umie gramatykę, czy zna słownictwo. Czy umie czytać albo napisać od siebie
cokolwiek. Jedynbe czego się wymaga od niej to żeby uczestniczyłą w
realizowaniu programu. Efekt jest taki, że jakiekolwiek zajęcia pozaszkolne sa
konieczne chociażby po to, zby się połąpała o czym mówią w szkole.

W dorosłym zyciu nikt nie będzie się pytał maturzysty czy magistra czy
zrealizował w szkole program nauczania tylko czy ma wiedzę i umiejętnmości
wymagane do jego pracy. NIe ma znaczenia czy uczył się książęk na pamięć czy
tylko poznawał ich treśc metodą dedukcji i logicznego kojarzenia faktów.

Przekazywanie wiedzy, uczenie się, nauczanie to nie ten sam proces co
manipulowana sprzedaż abonamentu telefonicznego i polisy ubezpieczeniowej na
życie. A nauka to nie kurs na prawo jazdy zakończony pomyłśnym rozwiązaniem testu.

Szkoda, ze biurokraci oświatowi z obawy o swoje ciepłę krzesełka mają to gdzies.
W końću ihc samych nikt nie ocenia za kompetencje i wiedzę tylko za lojalność i
realizowanie planów. Od tego zależy czy dostaną premię czy nie



Temat: hamowanie - wciskać sprzęgło czy nie?
Gość portalu: Z^2 napisał(a):

> > Istotne, bo jak zdusisz silnik, to potem nie masz już żadnej możliwości
> > manewru, ucieczki na bok, itp.
>
> Zduszenie silnika nie jest możliwe gdy koła (osi napędowej) obracają się. W
> przypadku zblokowania kół nastąpi zduszenie silnika ale wtedy należy walczyć
> z odzyskaniem sterowności auta a nie bawić się w ucieczki.

Zasada jest taka, że trzeba być w każdym momencie gotowym do wykonania
kolejnego manewru. Może to uratować Ci kiedyś życie. Niedawno na Reality TV
pokazywali sytuację, w której była gołoledź na autostradzie w USA. Doszło do
stłuczki, auta hamowały awaryjnie. Ostatni samochód wyhamował do zera, po czym
kierowca dodał gazu, natychmiast skręcił i uciekł na bok. W miejsce, w którym
był przed chwilą ten samochód, wbił się jadący w pełnym hamowaniu (aż go nosiło
na boki) TIR. Myślę, że to dość dobrze ilustruje tą tezę.

> Rozchodzi się o to, że mając jedną nogę wspartą, która jest bazą
> orientacyjną,
> łatwiej jest trafić drugą nogą w pozostałe pedały, w przypadku obu nóg w
> górze
> kierowca ma jeden punkt odniesienia, siedzenie (kierownica takim punktem nie
> jest). Przyznam, nigdy nie ćwiczyłem w obawie, że jak nie trafię to na drugą
> próbę może zabraknąć czasu.

Powtarzam - spróbuj, poćwicz. Żaden problem.

> Wychodzę też z założenia, że w sytuacjach
> awaryjnych interesuje mnie zatrzymanie auta ewentualnie ominięcie przeszkody
> a sprawa czy zgaśnie silnik jest dla mnie nieistotna.

Patrz powyżej.

> Tego rodzaju testy przejdą w przypadku foteli kubełkowych z sześciopunktowymi
> pasami.

E tam. Nauczyłem się tego na kursie prawa jazdy w F125p, a potem miałem okazję
to przećwiczyć i w Maluchu (fakt, że tam najtrudniej - pedały bardzo blisko
siebie), i w różnych innych autach. Tylko i wyłącznie kwestia odruchu, który
trzeba sobie wyrobić.
Zresztą przeczytaj dowolny podręcznik kierowcy. W każdym o hamowaniu awaryjnym
jest to samo - naciskamy sprzęgło i hamulec jednocześnie.

Pzdr
Niknejm



Temat: Prawa fizyki po przekroczeniu granicy (panstwowej)
Prawa fizyki po przekroczeniu granicy (panstwowej)
Wczoraj bralem udzial w calodziennym kursie bezpieczenstwa jazdy. Mimo, ze
kurs byl w wersji podstawowej, to nie nudzilem sie, a podczas czesci
popolodniowej (omijanie przeszkody na gladzi z hamowaniem i bez, jazda po
nawodnionym okregu, hamowanie na mokrym zakrecie, slalom, omijanie przeszkody
bez hamowania) bardzo dobrze sie bawilem (w pozytywnym znaczeniu tego slowa).
I ucieszylem sie, ze nawet calkiem dobrze panuje nad samochodem (o czym
wczesniej prywatnie wiedzialem trenujac na zasniezonych parkingach, ale teraz
sam instruktor mnie chwalil :-))

Co mnie jednak zastanawia, to fakt, ze pewne prawa fizyki po przekroczeniu
granic (panstwa, a nie fizycznych) zaczynaja inaczej dzialac.

Wezmy takie hamowanie awaryjne. W Polsce im wieksze zaciecie rajdowo-sportowe
rozmowcy, tym wiesza role tenze przyklada do niewysprzeglania podczas
hamowania. A najwieksi guru propaguja ostra redukcje podczas awaryjnego
hamowania w celu skrocenia drogi hamowania i, jak to okreslaja, "stabilizacji
samochodu".
Niektorzy powoluja sie tez na Zasade, ktory blisko czterdziesci lat temu pisal
o delikatnym zaczynaniu ostrego hamowania.

Natomiast w Niemczech jest zupelnie odwrotnie. Hamowanie awaryjne zaczyna sie
od mozliwie zdecydowanego i brutalnego kopniecia w pedal, najlepiej przy
jednoczesnym wysprzegleniu. Po czym na pedale hamulca i sprzegla pozostaje sie
az do zatrzymania, nawet bez ABS, a hamowanie pulsacyjne robi sie tylko w celu
uniemozliwienia obrotu samochodu. A zamiast tracic czas na redukcje, lepiej
szukac luke i wykonac (ew. puszczajac hamulec) omijanie przeszkody.

O tym, ze brak wysprzeglenia wydluza droge hamowania, pokazala na kursie nieco
dluzsza droga hamowania samochodow z automatyka, przy ktorych zawsze jakis
procent sily napedowej od silnika przenika przez sprzeglo hydrokinetyczne. I
rzeczywiscie na kursie dwa samochody z automatyka hamowaly gorzej od recznych.

BTW rzeczy niby trywialne, jak np. pozycja za kierownica, tez byly
przerabiane. A wyniki wplywu poprawnej (czyli raczej bliskiej kierownicy i
pedalow) pozycji bezposrednio wymierne, np. na predkosci przejazdu slalomu,
czy testu losia.

BTW 2 ustawienie siedzenia owocujace wyprostowanymi nogami podczas hamowania
najbardziej msci sie po wypadku - konce polamanych kosci udowych trzeba
operowac spod pachy denata :->

A teraz czekam na gromy od zwolennikow niewysprzeglania ;-)

Pozdr.

K.




Temat: ....Kierowco dmuchnij! ... KONTROLA !!
Zielony listek!
Ale prawdziwa rewolucja czeka młodych kierowców dopiero po dostaniu prawa
jazdy.

Na początek będą musieli nakleić na szybę samochodu zapomniany już zielony
listek. Planowane jest też dodatkowe przeszkolenie. Najpóźniej do siódmego
miesiąca od zdobycia prawa jazdy kierowca będzie musiał zgłosić się na
specjalny kurs organizowany przez wojewódzki ośrodek ruchu drogowego. Zostanie
tam przeszkolony z jazdy na płycie poślizgowej, zderzy się też z dużą
prędkością z tekturową ścianą. Dodatkowe ćwiczenia mają trwać trzy godziny i
kosztować 100 zł.

"Wszystko po to, by uświadomić niedoświadczonym kierowcom, jakie zagrożenia na
nich czyhają. Chcemy ich też trochę przestraszyć. To właśnie w siódmym miesiącu
od zdobycia prawa jazdy kierowcy zaczynają wierzyć, że są mistrzami
kierownicy" - mówi dziennikowi Tomasz Piętka.

WYNIKI ANKIETY wskazują, na TAK za zielonym listkiem dla swieżych kierowcow!!:

Czy jesteś za obowiązkiem stosowania zielonego liścia przez świeżych kierowców?
Tak - 66%
Nie - 34%

Głosów: 31178

Rząd przygotowuje przepisy, które mają dyscyplinować początkujących kierowców:
przez pierwsze dwa lata będą musieli jeździć wolniej i ściśle przestrzegać
przepisów.

Sam egzamin na prawo jazdy bardzo się nie zmieni - pisze "Życie Warszawy". Ale
i tak zdających czeka dodatkowa jazda w terenie niezabudowanym, obowiązkowe
testy psychologiczne i egzamin teoretyczny na żywo.

Kliknij /INTERIA.PL

"Będzie on znacznie prostszy od dotychczasowego" - twierdzi Tomasz Piętka z
Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. "Zdający, oglądając sytuację na
filmie, będzie musiał w ciągu 10 sekund zdecydować, kto ma pierwszeństwo" -
mówi.

motoryzacja.interia.pl/prawo_jazdy/news/zielony-listek-jednak-wroci,865531,3461



Temat: Jakie uwagi najczęściej słyszałyście od
> Hehe... Nawet w testach teoretycznych jest takie pytanko. Jest
znak że będzie
> pięć skrętów przy czym pierwszy w prawo i między innymi prawidłową
odpowiedzią
> jest, że trzeba się trzymać jak najbliżej prawej krawędzi jezdni.
Pytałam
> instruktora dlaczego tak jest, ponieważ zawsze myślałam, że w
zakręt wchodzi si
> ę
> po zewnętrznej (to tak z obserwacji i rozmów kolegów
motocyklistów). Instruktor
> mi powiedział, że w Polsce obowiązuje ruch prawostronny, w związku
z tym
> motocyklem powinniśmy jeździć jak najbliżej prawej krawędzi
jezdni. Takie są
> przepisy, a żeby zdać egzamin trzeba ich przestrzegać Mówił
też, że sposobe
> m
> opisanym przeze mnie jeździ się po torze, a niestety miejska
dżungla to nie tor
> .
Ja rozumiem, że pewne rzeczy trzeba na egzaminie robic ciut inaczej
niż potem się je robi normalnie jeżdżąc (np jazda blisko prawej
krawędzi jezdni).. Ale instruktor jest od tego, zeby powiedzieć, że
na egzaminie to i owszem - trzeba robić tak i tak.. Ale potem to
powinno się robić ciut inaczej.
Ja tam pamietam ze swojego kursu, że na początku przy każdym skręcie
Piotrek podpowiadał jak mam wjeżdżać w zakręt. I ani razu nie
usłyszałam, że skręcając w prawo/lewo mam najpierw zjechać do
prawej/lewej krawędzi jezdni. Co więcej np kiedyś przy skręcie w
lewo usłyszałam, że cały pas jest mój i mogę dojechać sobie do
miejsca skręcania środkiem co by ustawić sobie motocykl troche pod
mniejszym kątem (trochę zawile to napisałam, ale mam nadzieję, że
wiecie o co chodzi ) i że lepiej nie dojeżdżać do krawędzi
wewnętrzej bo jakiś mądrala w puszce może uznać, że się koło mnie
zmieści.




Temat: Jak wygląda zrobienie prawa jazdy w Stanach?
W roznych stanach jest roznie. Ja moge Ci powiedziec o Florydzie.

Po pierwsze poniewaz prawo jazdy sluzy w USA jako glowny dowod tozsamosci,
musisz miec papiery potwierdzajace legalnosc Twojego pobytu.

Najpierw trzeba pojsc na czterogodzinny kurs, na ktorym powiedza Ci o
szkodliwosci picia alkoholu (Traffic Law and Substance Abuse Education course), za
te dosc zabawna pogadanke trzeba zaplacic, nie pamietam ile mnie toto
kosztowalo, ale chyba ok. 25$.

Gdy juz masz papier z tego kursu, znajdujesz adres najblizszego Driver License
Office. Rozsadnie jest wczesniej zadzwonic i sie umowic na konkretna godzine, zeby
za dlugo nie czekac w kolejce. Przepisow uczysz sie z broszurki, ktora mozna
dostac w takim biurze albo sciagnac z Internetu.

Wzrok sprawdza urzednik, musisz patrzec w maszynke i czytac literki lub cyferki.
Dobra rada od ciotki malwinki ;-) : Jezeli wszystkiego nie widzisz, bo jedno oko masz
slabsze, sprobuj oko silniejsze zamknac - maszynka jest glupia, urzednik czasem tez
(mozesz uslyszec, ze jestes slepy na jedno oko ;-) ). Jezeli test wzroku pojdzie Ci
zle, musisz isc do lekarza i przyniesc od niego papier.

Teorie zdaje sie na komputerze, masz 20 znakow drogowych do rozpoznania (w to
wlicza sie tez swiatla, linie malowane na szosach itp.) i 20 pytan, po trzy mozliwosci
odpowiedzi. Musisz trafic 15. Latwe.

Na praktyczny przyjezdzasz wlasnym/pozyczonym (to Twoj problem) samochodem.
Musi byc zarejestrowany, ubezpieczony i sprawny. Jezdzi sie z urzednikiem/
urzedniczka po rodzaju placu kolo biura, bardziej to przypomina kawalek
odtworzonej sieci drog niz polski plac. Jezdzisz tez jakby to byla ulica, szczegolna
uwage zwracajac na pelne zatrzymanie sie przed kazdym znakiem "stop",
popatrzenie w prawo, w lewo i dopiero dalej (maja hopla na punkcie tych "stopow").
Z samochodowej ekwilibrystyki trzeba kawalek pojechac tylem (po prostym i bez
slupkow, patrzac przez ramie, a nie w lusterko), rozpedzic sie 20 mil na godzine i
zahamowac na znak, zaparkowac (prostopadle przodem w ogromnej dziurze, bo
przeciez ludzie roznymi samochodami przyjezdzaja, niektore sa wielkie) i zawrocic
na trzy (jezeli bedziesz potrzebowal wiecej niz trzy, nie szkodzi, byle sie udalo
zawrocic). Jest to wszystko bardzo latwe.

Pierwsze prawo jazdy kosztuje 20$, za egazaminy sie nie placi (co w tym
Connecticut tak drogo??). Zdjecie robia na miejscu. Bedac zagraniczniakiem
nieimigrantem (tak jak ja bylam) najpierw dostaje sie papier, bo dokumenty wysylaja
do sprawdzenia do FBI, plastik przychodzi poczta w ciagu miesiaca (jest wazny tylko
do ostatniego dnia Twojej wizy).



Temat: urlop macierzynski

> no mniamnusno i cacusno to wyglada, hmmm
> ja tam nie chce zapeszac, ale jak polowa z tego przejdzie to bedzie suuper

No tez mi sie wydaje ze pozniej roznie to moze wygladac...
Z mojego punktu widzenia to w sumie nie ma powodu do skakania pod sufit. Tyle
jedynie ze za darmo jest kurs niderlandzkiego, ktorego w dodatku nie moge
zaczac teraz. Dobrze ,ze jakby mi sie krzywda dziala, mam do kogo zadzwonic,
ale mam to szczescie ze nie jestem sama tylko z Moim ktory dba o to zeby mi
wlos nie spadl z glowy. Jak na razie to on wszystko ze mnna zalatwial i moze
dlatego wszystkie urzedniczki jak dotad obchodzily sie ze mna jak ze
smierdzacym jajem, a ja najezona spodziewalam sie najgorszego i weszylam
podstep :)

Kurs integracyjny mi nie robi, bo obawiam sie ze beda tam przewazac nauki dla
tych spoza kregu kultury europejskiej i cos czuje ze jak dzieciom bedzie sie
tam nam tlumaczyc ze trzeba szanowac cudze poglady religijne, tluc do lba
podstawowe prawa czlowieka i inne pierdoly. Czyli na dobra sprawe strata czasu,
jezeli nie znajde bratniej duszy z ktora bede mogla sie nabijac z tego
wszystkiego w trakcie, to wynudze sie jak mops.

Byc moze podchodzilabym do sprawy inaczej gdyby nie traumatyczne doswiadczenie
pod tytulem nauka minimum sanitarnego :) Mianowicie jakas dyrektywa unii weszla
ze kazdy pracujacy w gastronomii musi to miec, Polska podlapala (pozniej i tak
nikt tego nie sprawdzal) i moj przyszly pracodawca sie przejal ( konczylam
liceum i chcialam pobalowac sobie nieco na wybrzezu, pracujac wieczorami w
knajpie :) )Rzecz kosztowala stowe, i trzeba bylo przejsc krotki kurs. Wtedy
to dosc nagle zdalam sobie sprawe z tego ze nie wszyscy ludzie umieja dodawac i
odejmowac. Pani na owych zajeciach tlumaczyla mianowicie ze lody nalezy trzymac
w temperaturze co najmniej minus 18 stopni. Po czym zaczela tluc ludziom do
glow ze -18 to mniej niz -2 , ze ponizej zera to idzie odwrotnie niz
powyzej :))) a potem , ze zeby lepiej zapamietac slowo "deratyzacja" nalezy
sobie wyobrazic szczury drapiace o drzwi...derrratyzacja. Cos czuje ze z
kursem integracyjnym moze byc podobnie :) Z niderlandzkim mam szanse na kurs
dla normalnie rozwinietych, bo maja sprawdzic uprzednio zdolnosci ludzi
(ciekawa jestem jak, swoja droga... jakies rysuneczki jak w testach IQ? )




Temat: Prawo jazdy 'A' (dla kolegi polokokt)
Prawo jazdy 'A' (dla kolegi polokokt)
Postaram się napisac parę słow na temat prawa jazdy "A" w stolicy...
Kurs robilem w "AutoJar" na ursynowie. Czy polecam??? trudno powiedziec mam
700tys przejechane samochodem, wiec jazda motorem po miescie nie sprawiala mi
zadnych kłopotów (miałem wczesniej troszkę stycznosci z jednośladami), testów
uczyłem się sam bo na "wykłady" nie chciało mi się chodzic. Po mojej pierwszj
jezdzie na placu instruktor mnie "olał" bo powiedział że, "nie będzie ze mną
problemów" i tyle go widziałem-"ja gdzies idę a Ty kręc ósemki". Kurs
kosztował 600pln+80badania, zrobiłem go w miesiąc jazdy są rozłożone 7hplac
3h miasto.(osemki na placu nudziły mi się po 15 min i rezygnowałem z dalszych
45m:):):) Nigdy nie jechałem trasą egzaminacyjną.
Egzamin-razem 94pln i jesli chodzi o motor nie można zdawac jednego
dnia "teorji" i "praktyki"-taka głupotka. Aaaaaaa przed egzaminem wykupiłem
jeszcze 2h praktyki(ten sam dzień) 80pln.
Osrodek egzaminacyjny "A" jest jeden w całej Warszawie-Tarchomin
ul.Odlewnicza 1,5h podrózy srodkami komunikacji miejskiej z Wilanowa...
Miny panów egzaminatorów w osrodku egz. sam zobaczysz-TRAGEDIA równierz
zachowanie....
Teoriję napisałem w 2,58min...i naprawdę wiele się nie uczyłem.
Praktyka-powiedziałem że zupełnie nie znam trasy., egzaminator na to że nie
ma problemu-komunikacja głosowa w kasku jest ok i polecenia są wydawane z
dużym wyprzedzeniem, jezdzi się po Bródnie ja zdawałem o 16.30 i z ruchem nie
było problemów. Jedyna pułapka na trasie do skrz. równorzedne i w jednym
miejscu ograniczenie do 20kmh
Aaaaaa na placu trzeba zrobic 5 ósemek mi się pokpało i zrobiłem 12....,ale
nie miało to wpływu na werdykt, nawet się usmiech się pojawił na twarzy
egzaminatora i zart "kończ bo do rana tak będziesz jezdził"
Na placu z manewrów jest: ósemka, slalom,górka.
Zdałem za pierwszym razem(jako jedyny zgrópy czterech osób)
Potem jeszcze wymiana prawa jazdy 77pln i czekam na Africę:):):)
Ogólnie dla mnie najważniejsz było aby podchodzic do tej imprezy na pełnym
luzie i napewno pomogło:):):)
Zdobycie prawka zajeło mi miesiąc i kosztowało.......zgubiłem się:):)
Pozdrawiam i zycze powodzenia:):):)
P.s sorry że bez ładu i składu....




Temat: Pościg za snajperem w Waszyngtonie wcale się ni...
Gość portalu: Hakenbu napisał(a):
>
> Cóż, w Stanach chyba przegięli w drugą stronę. Na pewno ewidencja broni
palnej
> jest konieczna, ale tak restrykcyjne przepisy jakie obowiązują teraz w Polsce
> sprawiają, że wielu ludzi, którzy mają powody obawiać sie o własne
> bezpieczeństwo - odbiera im się prawo do obrony.
> To co proponuję to łatwiejszy dostep, do broni kótkiej (ale nie łatwy!).
> Potrzebne tu są nie tylko testy sprawnosci fizycznej, ale i psychicznej . To
> powinno być wnikliwie badane i surowe w ocenie, ale nie na tyle by na starcie
> odmawiać jakimś grupom ludzi dostępu do broni. Np. pielęgniarka, która chodzi
> wieczorami na dyżury powinna mieć prawo ubiegania się z sukcesem o broń,
> oczywiście o ile zaliczy niezbędne testy. Nie powinno być tak, że jakiś
> urzędniczyna orzeka, czy broń jest mi potrzebna czy nie. Tak, czy owak o tym
> zawsze decyduje subiektywa ocena swojego poczucia bezpieczeństwa. Jeśli mam
> ochotę na nocne spacery i uznam, że spluwa w kieszeni poprawi moje poczucie
> bezpieczeństwa, jest to moja subiektywna ocena, a więc nie podlegająca
> dyskusji. O przyznaniu broni powinny decydować wymogi formalne, takie jak
> umiejętność obchodzenia się z bronią (może do tego obowiazkowy kurs
> samoobrony), oraz badania psychologiczne i to wszystko!
>
Nie wiem ile w Polsce jest strzelnic ale z całą pewnością nie starczyło by dla
wszystkich chętnych na broń (brak poczucia bezpieczeństwa deklaruje stale ponad
50% obywateli).
Jakoś nie wierze w rzesze pielęgniarek idących pod bronią na dyżury (pensje
mają niskie broń, kurs kosztuje).
Za to stawiam że wiekszość młodych gości (miłośników siłowni i dresów)
wystapiło by o takie pozwolenie dla samego szpanu posiadania.
Wszystko jest dla ludzi ale wrzucenia na rynek np: miliona sztuk świeżych
posiadaczy bronii którzy odali w życiu ze trzy strzały jest bardzo rezykowne.
Zakładając tylko że 1% w ciągu pierwszego roku zrobi sobie lub innym krzywde to
mamy sporu zajętych łóżek i świeżych grobów.
Ciekawe jak miały by wygladać te testy psychologiczne:
moja szydercza wersja

1. Pies sąsiada nasrał panu/pani na wycieraczkę
a) Zachowuje spokuj
b) Strzelam do psa
c) Strzelam do właściciela

2. Jedzie pan/pani samochodem i pieszy za wolno przechodzi przez jezdnie
a) Rzucasz wiązanke (autentyk)
b) Strzelasz do pieszego (autentyk, ale gościu miał tylko gazowca)
c) Zachowujesz spokuj (całe szczeście wiekszość ludzi tak reaguje)




Temat: Pościg za snajperem w Waszyngtonie wcale się ni...
> ekstrapolując ten tok myślenia to najbardziej
> bezpieczni bylibysmy w kraju w którym każdy
> miałby przy sobie kałasznikowa i granatnik przeciwpancerny
>
>
> > Można bardzo łatwo kupić strzelbę myśliwską
> z dobrym teleskopem. To wystarczy.
> Wszystko co jest dobre by ustrzelić np. jelenia
> będzie dobre i na człowieka.
>
> > Ale np. co byłoby złego w tym by wymagać jakiegoś
> zezwolenia na zakup broni tak jak się wymaga
> prawa jazdy by prowadzić samochód.
>
> A tak nawiasem mówiąc liczba morderstw
> dokonanych za pomocą broni palnej jest w Europie
> wielokrotnie niższa niż w US of A.

Cóż, w Stanach chyba przegięli w drugą stronę. Na pewno ewidencja broni palnej
jest konieczna, ale tak restrykcyjne przepisy jakie obowiązują teraz w Polsce
sprawiają, że wielu ludzi, którzy mają powody obawiać sie o własne
bezpieczeństwo - odbiera im się prawo do obrony.
To co proponuję to łatwiejszy dostep, do broni kótkiej (ale nie łatwy!).
Potrzebne tu są nie tylko testy sprawnosci fizycznej, ale i psychicznej . To
powinno być wnikliwie badane i surowe w ocenie, ale nie na tyle by na starcie
odmawiać jakimś grupom ludzi dostępu do broni. Np. pielęgniarka, która chodzi
wieczorami na dyżury powinna mieć prawo ubiegania się z sukcesem o broń,
oczywiście o ile zaliczy niezbędne testy. Nie powinno być tak, że jakiś
urzędniczyna orzeka, czy broń jest mi potrzebna czy nie. Tak, czy owak o tym
zawsze decyduje subiektywa ocena swojego poczucia bezpieczeństwa. Jeśli mam
ochotę na nocne spacery i uznam, że spluwa w kieszeni poprawi moje poczucie
bezpieczeństwa, jest to moja subiektywna ocena, a więc nie podlegająca
dyskusji. O przyznaniu broni powinny decydować wymogi formalne, takie jak
umiejętność obchodzenia się z bronią (może do tego obowiazkowy kurs
samoobrony), oraz badania psychologiczne i to wszystko!




Temat: nadopiekuńcza mama - test sprawdzający
nadopiekuńcza mama - test sprawdzający
hej dziewczyny,
zróbcie sobie fajny test czy jesteście nadopiekuńczą mamą ... jestem
ciekawa, co Wam wyszło, dajcie znać jakie macie wyniki, dobrze? Mam tez fajny
artykuł z "Biuletynu dla Troskliwych Rodziców" na ten temat, jeśli któraś
będzie chciała, to wyślę na prv

Test dla mamy: Czy jestem nadopiekuńcza?

1. Czy uważasz, że tylko Ty masz prawo decydować o tym, co jest dobre a co złe
dla dziecka, bo nikt nie wie tego lepiej niż matka?

2. Czy potrafisz znaleźć czas tylko dla siebie i postawić swoje potrzeby ponad
potrzebami dziecka?

3. Czy przeraża Cię wizja pozostawienia dziecka pod opieką „obcej” osoby –
babci lub opiekunki, ponieważ uważasz, że nikt tak dobrze nie zajmie się
dzieckiem jak Ty?

4. Czy potrafisz rozmawiać ze znajomymi na inne tematy niż zdrowie i przygody
Twojej ukochanej pociechy?

5. Czy każdą rozmowę rozpoczynasz od zdania relacji co słychać u pociechy?

6. Czy masz zaplanowane, jakie dodatkowe formy spędzania czasu wybierzesz dla
dziecka, gdy trochę podrośnie?

7. Czy masz zaplanowane studia, na które poślesz dziecko?

8. Czy zdarzyło Ci się znaleźć (nieprawdziwą) wymówkę, by nie puścić dziecka
np. na wycieczkę bez Twojej opieki lub by nie zostawiać go z opiekunką?

Jeśli na większość pytań odpowiedziałaś TAK, czas poważnie zastanowić się nad
ograniczaniem wolności własnego dziecka!

pozdrawiam
anka
e-kurs "Jak wychować przedszkolaka" www.berek.pl/jakwych.html




Temat: Jestem prawie pewna ... że, to zrobię
Dziękuję za wszystkie posty. Za zaoferowanie pomocy, nawet nie wiedziałam, że
takie coś będę mogła TUTAJ i w takiej sytuacji przeczytać, ale ... to nie o to w
tym wszystkim chodzi.

No .. bo, to nie jest tak, że jestem POTWOREM ( pewnie niektóre osoby tak myślą,
nie chcą pisać, ale myślą - mają prawo, doskonale zdaję sobie z tego sprawę ),
mam wspaniałą Córeczkę, którą kocham nad życie, ale ciężko jest samej, teraz
jest ciężko, a co dopiero jak pojawi się drugie dziecko?. Pragnę dziecko,
niedawno myślałam o drugim Maleństwie, ale nie było, to łatwe ze względu tej
cholernej ( przepraszam za określenie ) samotności. Strasznie się stało -
napiszecie pewnie, że trzeba było myśleć, że są zabezpieczenia - doskonale o tym
wiem, ale czasami są sytuacje tzw. "kryzysowe". Coś się zdarzyło, nie będę
pisała szczegółów - pewnie większość z Was nie chce tego czytać - rozumiem Was ...

Nie miałam za co kupić tabletek wczesnoporonnych, myślałam iż będzie, to kwota
około 10 zł - tyle miałam w portfelu, dosłownie ... ani GROSZA więcej. Wstukałam
w google nazwę tych tabletek i przeraziła mnie cena. Wiedziałam, że nie mam po
co iść do ginekologa, po receptę. Za co miałabym je niby kupić?. Za 10 zł? ...

Co mi wtedy pozostało - wmawiałam sobie, że może nie będę w ciąży, że jednak nie
... że, to co się stało podczas stosunku wcale nie oznacza, że muszę być ...

... nie robiłam testu - nie chcę zobaczyć dwóch kresek, boję się ... wiem, że
jestem w ciąży, mam bóle koło serca, po lewej stronie - jak najbardziej objaw
ciążowy.

Nie czuję się dobrze, nie czuję się najlepiej, nie czuję się NORMALNIE, czuję
się źle, przy Córeczce nie miałam żadnych dolegliwości ciążowych więc teraz
wiem, że na pewno jest, to ciąża, bo nie czuję się dobrze ...

Nawet nie mam w obecnej chwili na test ciążowy, zresztą - po co go robić skoro
wiem ... skoro ja, to wiem

Nie skreślajcie mnie - nie jest mi łatwo, naprawdę ... to co teraz przeżywam
jest nie do opisania, ale wiem, że muszę, to zrobić, muszę. Nie pytajcie czemu -
jeden powód znacie, jestem sama z małym dzieckiem. Po drugie : nie pracuje, nie
mam żadnych dochodów, zasiłek z MOPSU ...

Nie wiem co robić ... nie wiem skąd wziąść pieniądze na zabieg, zapisałam się na
kurs z urzędu pracy - za ukończenie kursu dostaje się pieniądze, nie są wielkie,
ale coś będzie, ale gdzie reszta?. Wiem ile, to kosztuje obecnie...

... ........



Temat: Szkoły jazdy
Auto Stop jak wiele osrodkow ksztalcacych kandydatow na kierowcow, do ktorych do niedawna sie
zaliczalem, dziala na wolnym rynku w obszarze wolnej konkurencji. Odwiedzilem ASa (!!!) i zapisalem
sie na kurs. Moje nadzieje szybko zostaly rozwiane. Zajecia teoretyczne, ktore nie wiele maja
wspolnego z solidnym przekazem wiedzy teoretycznej dla przyszlego kierowcy, jazdy praktyczne
samochodem z instruktorem ktoremu chyba zalezalo na "odpykaniu" kolejnego klienta (to lagodne
okreslenie), kompletny brak zainteresowania moimi poczynaniami oraz poczucie ze komus zalezy na
wyciagnieciu ode mnie kasy nie naleza do kanonow obslugi klienta. Piszesz ze wiele przykrosci
spotkalo Ciebie w ZDZ. Ja po zasiegnieciu opinii znajomych, odwiedzinach osrodkow i solidnym
wywiadom zapoznaniem sie z oferta zdecydowalem sie wlasnie na ten osrodek jako ten ktory
przygotuje mnie do egzaminu na prawo jazdy. Mila obsluga, mozliwosc wniesienia oplaty (najnizszej
jaka spotkalem w czasie kiedy ja przystepowalem do kursu) na raty bez procentow i prowizji,
odpowiednia ilosc godzin teorii i praktyki, wlasny plac manewrowy i zadbane nowe samochody to
niewatpliwie zalety Osrodka Ksztalcenia Kierowcow ZDZ, w mojej ocenie jednego z najlepszych w
miescie. Do tego stala obecnosc instruktora podczas jazdy jego ciagle uwagi i instrukcje tylko moga
byc pomocnymi. zajecia teoretyczne podczas ktorych mase czasu poswieca sie sluchaczowi takze po
czasie oraz mnogosc rozwiazywanych testow to to czego potrzeba kazdemu kto zglasza sie po nauke i
przygotowanie do bycia kierowca tak by zdac egzamin za pierwszym podejsciem(mi i moim znajomym
sie udalo). Piszesz ze instruktor z ktorym jezdzilas nie potraktowal Ciebie nalezycie...a moze wlasnie
slowa jego wypowiedziane byly w trosce o Twoje bezpieczenstwo jak i bezpieczenstwo innych
kierujacych...a napewno wypowiedziane byly z humorem i nie mialy nic wspolnego z
obrazaniem...dlaczego tak mowie? bo sam mialem przyjemnosc spedzenia wielu godzin z jak sie
domyslam Tym przesympatycznym instruktorem jazdy. Mozemy wiele mowic tu na forum jednak
naprawde chcialbym by na rynku funkcjonowaly takie wlasnie profesjonalne firmy jak ZDZ. Polecam ZDZ
z pelna odpowiedzialnoscia i sumieniem. A AS (nomen omen - dla mnie z asem nie wiele jak narazie
ma wspolnego) - nie wszystko zloto co sie swieci. Mozemy tu wypowiadac wiele slow na temat
osrodkow, jednak mysle ze zanim przystapi sie do kursu i wyboru osrodka warto odwiedzic kilka
zapoznac sie z oferta i wybrac ten najlepszy...Pozdrawiam Jemiole i wszystkich ktorzy chca zostac
kierowcami. :))))))



Temat: Czy jest tu ktoś, kto zamierza od razu po stażu i
Droga Kolezanko Grzybciu!
Przedmowcy moi maja racje. Patryk podaje ceny i ich zrodla (blisko 20 lat temu
placilismy po $500 za jeden etap USMLE X 3 etapy) - wszystko drozeje, coz...
"Czy są jakieś ułatwienia, ewentualnie kredyty dla takich "bidoków"z Polski?" -
Niestety, zadne! Nie ma ulatwien dla PRZYSZLYCH lekarzy, SA jedynie dla
AKTUALNYCH lekarzy. Twoj lekarski potencjal nie jest dowodem na Twoja rynkowa
wartosc - niestety. Na marginesie: do USA emigruja ludzie (w tym - lekarze) z
calego swiata. Zazwyczaj nie sa to ludzie bogaci, bo po co by opuszczali swoje
ojczyzniane gniazda? POCIESZE CIE, ze Polacy - chociaz trudno w to uwierzyc -
nie sa na dnie "bidokow". I jakos ci wszyscy sa na tyle zdeterminowani, by
pokonac bide, zapozyczyc sie - i zostac tu lekarzami. Wielu tego dokonuje, bo
imigrant to bohater Ameryki!
Wielu tez przyjezdza ze zdanym egzaminem, gotowi juz do interview na
rezydenture. Slyszalem, ze testy mozna zdawac tez w Wwie (ambasada USA miala
podobno jakies terminy, moze to aktualne? - sprawdz sama). Poza tym, co nie
jest tez bez znaczenia, a nie wspomnial o tym nikt powyzej - kiedys zdany test
gwarantowal wize J-1 - "exchange trainee-worker". J-1 to wiza max. 3-letnia, na
podstawie ktorej masz prawo wejsc w program rezydencki. Potem musisz sie
starac, aby przedluzyc pobyt np. zostajac 4-ty rok na rezydenturze jako chief
resident (na szczescie ja tego uniknalem!). Zwykle nikt nie chce tego robic, bo
nadal b. malo sie zarabia. Potem dostaniesz wize idac na fellowship -
podspecjalizacje. Kolejne 3-4 lata. W koncu - zalatwiasz papiery imigracyjne...
Moze jednak pisze to niepotrzebnie, bo problem legalizacji pobytu Ciebie nie
dotyczy.
"Pomijam sam egzamin który pewnie trzeba zdawać po kilka razy..." - Nie trzeba.
Ja sam zdalem od razu, kilku moich kolegow tez, kilku nie zdalo wcale. Wszystko
zalezy od Ciebie.
"jakieś kursy które dobrze skończyć?" - KAPLAN jest w istocie najslynniejszy.
Niektorzy z niego korzystaja, bo podobno najbardziej efektywny.
"czy jednak większość uczy się sama w domowym zaciszu po powrocie z pracy przy
zmywaniu garów?" - Tak, przynajmniej wsrod "bidokow". Moze dlatego, ze nie maja
pieniedzy na kurs?
Pozdrowienia.



Temat: kierowca autobusu
Dzieki, nie ma problemu, chetnie odpowiem tutaj. Ja pracuje w London United. To
jest jedna z kilkunastu firm jakie dzialaja na terenie Londynu. Wymagania i
oferty poszczegolnych firm delikatnie roznia sie pomiedzy soba. W London United
nie wymagaja by miec przez rok angielskie prawo jazdy ale wymagaja by miec
jakies doswiadczenie w jezdzie w UK. To moze byc na przyklad posiadanie
samochodu lub praca w charakterze kierowcy w innej firmie. Na poczatku jest
interview, na ktorym jest maly test na znajomosc przepisow ruchu drogowego i
podstaw matematyki. Po tym wysyla sie dokumenty aby otrzymac Provisional PCV
licence (wczesniej jeszcze badania lekarskie na koszt LU). Po okolo 2
tygodniach mozna zaczac kurs w osrodku szkolenia LU w Stamford Brook Bus
Garage. Ten kurs trwa 4-6 tygodni. W tym czasie dostaje sie wynagrodzenie w
wysokosci 198 funtow tygodniowo, tj jakies 165 na czysto, po podatku. Po zdaniu
egzaminu (teoria i praktyka) sa jeszcze 4 dni szkolenia jakosciowego BTEC.
Potem przechodzi sie do jednej z zajezdni. Tam jeszcze dwa tygodnie trwa
kolejny trening. To jest nauka tras, objezdzenie roznych autobusow i w koncu
jazda z pasazerami w towarzystwie trenera. Ten trening jest juz platny wedlug
normalnych stawek kierowcow. Pierwsze 6 miesiecy pracuje sie za nieco nizsza
stawke. Jest to tzw. probation time. W tym czasie odbywa sie sporo kontroli w
czasie pracy kierowcy. Czasami wchodzi umundurowany pracownik LU i wtedy
wiadomo, ze jest sie sprawdzanym, czasami jednak wchodzi ktos anonimowo. Po
zakonczeniu testu podchodzi do kierowcy, przedstawia sie i mowi, ze bylo OK.
Jesli cos jest nie tak, to wtedy najczesciej kierowca dowiaduje sie o tym kilka
dni pozniej od swojego menadzera. W zasadzie jednak nie ma z tymi kontrolami
problemow.

Forum LONDYN
forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=15108



Temat: Ilu z Was jezdzi bez prawka ???
Wybacz ale nie rozumiem o co Ci chodzi kolego virago535.
Z twoich wypowiedzi wywnioskowałem że masz uraz do osób jeżdżących
bez prawka. Twierdzisz że jeśli ktoś nie ma uprawnień to nie myśli
w trakcie poruszania sie pojazdem? NIe ma mózgu? Jak można wypisywać
takie debilizmy! Ten "papierek" to tylko proforma, symbol, dowód
tego że ktoś zapłacił za kurs i egzamin, ale w żadnym stopniu nie świadczy
to o tym że dana osoba potrafi odpowiednio zachować się na drodze. Zapewniam Cię
że jest wiele takich osób,które mają większe doświadczenie po mimo braku
uprawnień niż nie jeden z nas. Sam osobiście jeżdziłem przez 3 sezony bez
uprawnień bo nie miałem jeszcze odpowiedniego wieku by ukończyć kurs i powiem
Ci że nabrałem wprawy i doświadczenia, które ułatwiło mi zdanie prawa jazdy.
To, że ktoś ma uprawnienia czy nie, nie odzwierciedla jego zaznajomienia z
przepisami o ruchu drogowym. W mojej miejscowości by zdać prawo jazdy
kategorii A nie trzeba teoretycznie znać przepisów ponieważ jest jedna, stała
trasa na egzaminie, której można się nauczyć na pamięć a testy zdać przypadkowo
i wtedy jeśli ktoś taki zda pomyślnie to według Ciebie lepiej myśli podczas
jazdy? Nie sądzę. Zastanawiam się jak było w Twoim przypadku ze zdawaniem
na kategorie A. Wydaje mi się że chyba sporo razy oblałeś i jeżdziłeś do bólu
by zdać egzamin i przez to czujesz się pokrzywdzony przez los. Stąd ten uraz?
Także jeśli masz jakieś silne argumenty potwierdzające twoje racje to przedstaw
je tu i teraz i podaj konkrety o co ci chodzi, bo według mnie wyciąganie tak
pochopnych wniosków to oznaka braku wyobraźni i "mózgu".

Pozdrawiam Bart



Temat: Super tekst :-)))
Super tekst :-)))
"Nie wiem jak w Kanadzie ale Amerykanie to zupelnie nie potrafia jezdzic.
Popierwsze brak tu jakiej kolwiek kultury jazdy i dyscypliny. Kazdy jezdzi
jak chce i jak mu sie podoba, czyli panuje tu przyslowiowa "Wolna
Amerykanka". Kursy jazdy sa smiechu warte tak samo jak instruktorzy. Na
kursach nie ucza ze przy skrecaniu trzeba wjezdzac na najblizszy pas albo ze
na autostradzie lewy pas powinien byc pusty i jest przneznaczony do
wyprzedzania wolniejszych samochodow ktore powinny jechac lewym pasem. Wiec
jezdza sobie takie rozne cwoki lewym pasem autostrady 65 mil na godzine gdy
maja pusty prawy pasa i nic nie wyprzedzaja, albo gdy skrecaja w ulice
dwupasmowe (w kazdym kierunku oczywiscie nie wiadomo ktorym pasem pojada.
Standary tesow na prawojazdy sa zalosne i kazdy przyglup Amerykanski zda
dziecinnie prosty egzamin, chyba ze kogos zabije w czasie testu. Ogolnie
mozna siasc i plakac bo glupawych cymbalow, durniow, i balwanow tu w USa jest
na peczki, a musza jezdzic samochodami bo komunikacje publiczna rozwalono w
latach 40tych.

Na dodatek juz 60% ludzi ma nadwage a 30% jest poprostu tlustymi swiniami
ktore byc moze kiedys tam urodzili sie jako ludzie ale teraz to do normalnego
czlowieka maja tyle podobienstwa co szympans lub goryla. Wiec siedza te
grubasy w swoich SUVach popijajc jakies ochydne slodkie napoje nie majac
zielonego pojeci o tym na czym powinna polegac jazda. Czasami jak sie stoi na
swiatlach to widac to cymbalstwo kipiace z oczu kierowcow za szyba. Naprawde
to jest zalosne. A gdy jeden z drugi odwiedzi europe te jest sparalizowany
tym jak zdyscypinowani kierowcy w Europie sa ze boi sie jezdzic."
Zrodlo:
skyscrapercity.com/showthread.php?t=110157



Temat: Warto szukać pomocy u profesjonalnych konsultantek
maja45 napisała:
> ...I to chyba była intencja autora,

no własnie.

Niestety nie wszyscy czytają temat wateku, tylko piszą to co myśłą "tak
ogólnie" A tytuł wąteku jest:
Warto szukać pomocy u PROFESJONALNYCH konsultantek.
Może powinno być CERTYFIKOWANYCH.
Ale podane adresy jednoznacznie wskazują ze o takowe chodzi.

Problem jaki powstał był taki - mówiąc obrazowo:
ja uwazam ze np. mercedesy sie nie psują - a moi adwersarze twierdzą ze tak nie
jest bo jeżdzą Ładą i ona wciąz im sie psuje.
Taka jest róznica pomiędzy certyfikowaną konsultantką a przeciętną połozną
która chce sie tym zajmować. Choć uważam ze połozne biora wieeelką
odpowiedzialność za to co robią - i zazwyczaj one sugerują lekarzowi sposób
działania.
Niestety "laktacja" jest doczepiona do połoznych bo są one temu najblizsze.

Kurs i egzamin.
Zgadza sie - kurs jest kosztowny, i długotrwały, a egzamin jest miażdzący - od
9 rano do 17 po południu z godzinną przerwą na obiad - same testy, i wszystkie
na czas.
Wymyslanie tym osobom od oszołomów którzy na krzywdzie ludzkiej tłuka kasę to
juz jest duże naduzycie i przesada. I kompletny brak orientacji w temacie, co
świadzy m.in. pytanie o konsultanta z Karowej.

ledzeppelin3 napisała:

> Dlaczego twierdzisz, że nie zadałam sobie trudu, żeby tam zajrzeć?
A> Aaa...wiem. Sztuczka
nie ma sztuczki niestety muszę ciebie rozczarowac.
Ale z tej strony wnika co to jest certyfikowana konsultantka. To ze mozna
karmic piersią długo nie oznacza ze konsutlant tylko i wyłacznie zaleca takowe.
Przyjmuje sie ze jezli kobieta chce karmić piersią to nie mniej niz 6 miesięcy,
moze dłuzej moze krócej. Ale 6 misiecy stanowi optimum. I tyle.

POlemika jest dobra jesli dotyczy tego samego zagadnienia - Ty i Ivka piszecie
na inny temat. To nie jest polemika. Przyznaję ze nie od poczatku zrozumiałem
ze piszecie o osobach które twierdza ze są konsultantami ale bez formalnych
uprawnień.
Faktem jest ze zawód Międzynarodowego Konsultanta Laktacujnego wg prawa
polskiego jeszcze nie istnieje - bo ustawodawca nie wiedział ze moze istnieć
taki zawód. I nie widze powodu by podważać i wątpić w umiejętności osób
uprawnionych do pracy na całym świecie (!)- bo certyfikat do tego uprawnia. Nie
trzeba go nostryfikować.



Temat: Psy zagryzły kolejne dziecko
Gość portalu: Dina napisał(a):

> A odnośnie szkoleń to są takie, tylko że kosztują 400
zł. Są to kursy
> posłuszeństwa, trwające 3 miesiące i kończące się
egzaminem państwowym.

Wiesz - niestety nie wierze w te szkolenia. Kilka lat
temu kupilem psa i po przeczytaniu kilku ksiazek
stwierdzilem, ze musze isc z nim na szkolenie. Szukalem
dlugo i znalazlem - jednego pana w okolicach Jedrzychowa,
ktory zobaczywszy mnie z moim 8 miesiecznym psem
stwierdzil, ze trzeba go na kolczatke wziac. To juz mnie
lekko zrazilo, ale potem po chwili rozmowy okazalo sie,
ze ja mam chodzic na to szkolenie, a on potem mi da
instrukcje obslugi psa. No to juz bylo za wiele. Niedawno
sie okazalo, ze go ktos przyuwazyl, jak katuje psy i niby
tresuje pod lasem na Kozuchowskiej. Druga szkolka byla
szkolka w Zastalu - niestety polegac miala na wyszkoleniu
psa obronnego, wyzwoleniu agresji itp. Niestety w tamtym
czasie zwiazek nie prowadzil zadnych szkolen. A nawet
jakby - bylem z moim psem na tescie psychologicnym, na
ktorym po raz pierwszy zobaczyl pozoranta i nie
zaatakowal go. Oczywiscie reszte testow zdal bardzo
dobrze i to wystarczylo, bo ta rasa nie musi byc
agresywna, ale za chwile podeszlo do mnie pare osob ze
zwiazku i doradzalo wyzwolenie agresji, zeby pies na
pozoranta sie rzucal. Tylko PO CO? I to byli ludzie ze
zwiazku. Ja ze zwiazkiem i z tymi ludzmi nie chce miec
nic wspolnego. Niedawno widzialem w gazecie, jak jedna
"hodowczyni" psow niby pracowala z dziecmi ze swoim
dobermanem. Szczytne dzialanie, ale ta pani swego
dobermana (fakt ze niezbyt agresywny) puszcza prawie
zawsze luzem. I czy tacy ludzie maja prawo nazywac sie
"hodowcami", pracowac w zwiazku, wystepowac w mediach?
Oni daja przyklad innym!!!
Troche sie rozpisalem, ale mnie zaczelo to wszystko juz
denerwowac - za duzo ludzi mialo ostatnio przykre
przezycia z psami - vide artykul o pani pogryzionej przez
psa kolo Wschowy.



Temat: Awaryjne hamowanie - na egzaminie !!!
>I wczoraj wlasnie mial taka
>sytuacje - jechal ulica - jeden pas w jedna i jeden w druga. Po prawej stoja
>przy chodniku zaparkowane samochodu. jedzie przepisowo - 50 km/h i gdy jest na
>wysokosci tylnego kola samochodu - kierowca tegoz bez kierunkowskazu -
wyjeżdża
>na niego. I co ? Jak wczesniej rozpoznac zagrozenie? Jedynym wyjsciem jest tu
>hamowanie awaryjne i zmiana toru jazdy. Na szczescie z przeciwka nic nie
>jechało.

Nie ulega wątpliwości, że umiejętność hamowania a w tym hamowania awaryjnego
jest niezbędna w ruchu drogowym. Sprawdzanie tegoż w podany już sposób na
egzaminie jest problematyczna.
Przejeżdżając obok zaparkowanych pojazdów zachowuję szczególną ostrożność:
n wypatruję świateł kierunkowskazów, stopu, cofania ...
n wypatruję minimalnych ruchów pojazdu,
n wypatruję dymku i drgań rury wydechowej
jestem przygotowany do nagłego hamowania, zmiany kierunku i użycia sygnału
dźwiękowego.
Jestem przygotowany do zatrzymania i kulturalnego zezwolenia na włączenie się
do ruchu potrzebującemu.

>Niestety, ale nic nie zastapi prawdziwych warunków. Moze wogóle zaczniemy
>przeprowadzac kursy i nauke jazdy na PC-tach. Wtedy nikt nigdy by nie
powodowal
>zagrozen. Tylko co by bylo gdy taki kursant wsiadzie do samochodu ?

Kursy i nauka w oparciu o technikę komputerową powinny być podstawą szkolenia.
I tak w kolejności :
- przekazanie przepisów, wiedzy, ...
- przyswojenie i sprawdzenie poznania teorii w testach,
- przekazanie procedur działań i zachowań w typowych sytuacjach,
- ćwiczenie tych umiejętności i zdanie egzaminu na symulatorze,
- ćwiczenie i zdawanie egzaminu na samochodzie.
Jesteśmy właśnie krajem, co tego nie robi. I tu jest poważny błąd w systemie
szkolenia.
Tu można właśnie uczyć prawidłowej reakcji, precyzyjnie kontrolować reakcje i
zachowania.
W warunkach drogowych przy opóźnianej reakcji kursanta podpowiadam a przy
dalszym jej braku sam działam unikając wypadku.
Przy próbie hamowania awaryjnego kursanta nie mam szans na przeżycie – bo
pedału do ODHAMOWYWANIA nikt nie posiada !
pozdr




Temat: 25 rozmowa kwalifikacyjna w firm. farmaceutycznych
25 rozmowa kwalifikacyjna w firm. farmaceutycznych
Dzień Dobry
Na początku się przedstawię. Mężczyzna młody 28 lat wolny, reprezentacyjny -
193 cm, prawo jazdy, studia wyższe + podyplomowe,+ studium medyczne , 7 lat
pracy w służbie zdrowia + kursy Komunikacji interpersonalnej , Techniki
sprzedaży, Negocjacje, +Ratownik Wopr+ własny samochód , komputer, telefon +
Zapał i olbrzymia chęć do pracy w charakterze PRZEDSTAWICIELA MEDYCZNEGO
i ...... 24 rozmowy kwalifikacyjne własnie w firmach farmaceutycznych. W
przyszłym tygodniu kolejna już 25 jubileuszowa!( może powinienem się tam
pojawić z szampanem:-)). Sam już nie wiem co o tym myśleć, byłem już w
pierwszej 3 kandydatów ( jak na podium , tylko medalu nie dali:0), byłem w 2,
3 etapie rozmów. Wysłuchałem najdziwniejszych pytań w stylu..."ma pan jakis
samochód?"... "a gdzie te kielce są?"(!), ...."kto jest premierem Polski"
(!?) , "stolica usa", "ile to jest 5% z 20?", "jaki jest ostatni odcinek
układy pokarmowego?" (!!!), "jakie jest w Polsce bazrobocie?"(!!) i wiele
wiele innych. Rozmowy były prowadzone w pełni profesjonalnie (ROCHE, GSK,
ADAMED)ale także w hednej z innych firm prowadzący czytał z kartki po kolei
pytania. Co ciekawe , ze 1 które ODCZYTAŁ Z KARTKI brzmiało " JAk ma pan na
imię?"(!!!) i po kolei , tym samym matowym jednostajnym głosem"Jaką szkołę
pan skończył?.. przy 8 czy 9 nie mógł sie już biedaczek doczytać co tam byo
napisane i strasznie się męczył!!!!To ja musiałem pomócmu wybrnąc z głupiej
sytuacji!!!!
Sam już nie wiem czy te romowy są bo być muszą, kogo oni tam wybierają? czym
się kierują i wreszcie - kiedy mi się uda.
Jeśli ktoś chce się dowiedzieć cos o rozmowach w firmach farm( a były tam
prezentacje, analiza danych słownych, liczbowych, test z wiedzy o świecie o
lekach, testy psychologiczne, na inteligencję!prezentacje produktów,
wymyślanie strategii reklamowych, dyskusje , opowiadanie o hobby)niech pisze
przedstawiciel_medyczny@poczta.onet.pl - ja z chęcia również posłucham rad od
REKRUTUCJĄCYCH - jak zwiększyć swe szanse. CHcę PRACOWAĆ NAWET JAKO
KONTRAKTOWY PRZEDSTAWICIEL MEDYCZNY (WŁASNA DZIAŁALNOSĆ, SAMOCHÓD, KOMPUTER,
KOMÓRKA)
Pozdrawiam i życzę wszystkim powodzenia w szukaniu pracy



Temat: Pstryk i płać - trzy fotoradary w Pomorskiem
Gość portalu: Mar3miasto napisał(a):

> Absolutnie nie i napisałem to na końcu mojej "ekspertyzy".
> Mój wpis nie traktował w ogóle o sposobie jazdy, a tylko o tym
> jak policja stosując nowości nie odnosi tego do obecnego stanu
> prawnego. Tak jak my mamy obowiązek przestrzegać ograniczeń
> prędkości, a tak policaje mają obowiązującego przestrzegac prawa
> przy ściganiu sprawców wykroczeń. Nie odpowiada mi tylko to, że
> policaje razem z dziennikarzami wciskają kit obywatelom. Zwróć
> wuwagę, że napisali, że wezwanemu właścicielowi wypisuje się
> mandat... co jest bzdurą. Czy sie to komu podoba czy nie.
> Żenujące jest to, że jutro nie napiszą, że to kierowca podlega
> karze, a nie właściciel samochodu. Mar3miasto
>
Jesli piszesz,to dobrze by< bylo aby Twoje mysli i wiedza byly adekwatne do
predkosci.
Fotoradar pracuje na tasmach fotograficznych,i o zadnej obrobce elektronicznej
przy wycinaniu fizjonomi pasazerow nie moze byc mowy.Wycina sie z pomoca
zaslonieniu tychze kawalkiem papieru.Wlasciciel samochodu ma wskazac kto
prowadzil samochod.Jesli bedzie stosowal Twoje genialne metody,moze narazic sie
na interwencje antyterorystow,czy przepadek nazedzia przestepstwa.W Niemczech
czlowiek ktory nie potrafi powiedziec kto prowadzil samochod,moze
zarobic "idiotentest"jest to co u nas nazywa sie- badania psychotechniczne.sa
ludzie ktorzy probuja zdac te proste testy ponad 20 razy,i nie zdaja.Firmy
egzaminujaca sa prywatne,i im wiecej razy sklerotyk z uszkodzona pamiecia
(zapomnial komu pozyczyl przed paroma godzinami samochod)bedzie podchodzil,tym
wiecej w kasie pieniedzy.Kazde jedno podejscie kostuje cos kolo 400 Euro+kurs
przygotowujacy.To tak jak z prawem jazdy.Ile razy zdaje przecietny kursant?
Wiec pedz frajerze...



Temat: Kursy, szkolenia - jaki to ma sens?
Jak nie wiadomo o co chodzi to....
Jesli nie wiadomo o co chodzi to chodzi zwykle o pieniadze. Przeciez
ten kto organizuje tak zwane szkolenia kaze sobie za to slono
placic. Do tego dochodza jeszcze liczne oplaty od uczestnikow za
udzial w warsztatach. I interes sie kreci.
W tym kontekscie nie powinno dziwic, ze 99% uczestnikow takich
szkolen sciaga na egzaminie i nastepnie otrzymuje poztywne wyniki.
Organizator szkolenia, ktory zdecyduje sie na ostrzejsza selekcje
koncowa uczestnikow moze byc pewny, ze jako jednen z pierwszych
wyleci ze swojej branzy gdyz przy nastepnym naborze kandydatow
przetrg na organizowanie szkolenia wygra konkurencyjna
`bezproblemowa` firma.
Organizator szkolen chce zarabiac, zas pracodawca chce miec
mozliwosc zatrudnieia pracownikow z wymaganymi formalnie
kwalifikacjami. Fakt, ze w zdecydowanej wiekszosci przydpadkow sa to
totalni abnegaci lub wtorni analfabeci nie ma tutaj wiekszego
znaczenia. Wazne, ze wogole sa i maja odpowiednie kwalifikacje
formalne.
Do tego wszytskiego dochodzi fakt coraz gorszego przygotowania
merytorycznego szkolacych sie osob. Tajemnica poliszynela jest
przeciez fakt, ze ogolny poziom szkolnictwa (tak podstawowego jak i
wyszezego) w naszym kraju jest z roku na rok coraz slabszy.
Ogranizator szkolen ma wiec do wyboru zorganizowac zajecia z
prawdziwego zdarzenia stojace na wysokim poziomie merytorycznym
ryzykujac przy tym, ze wiekszosc uczestnikow takich zajec nie bedzie
miała bladego pojecia z zakresu poruszenego tematu i obleje koncowy
test lub tez zorganizowac `pseudoszkolenie` za ktore zainkasuje
odpowiednia sumke zas wszyscy jego uczestnicy beda zadowoleni z
uzyskanych wynikow.
Sposobu wyjscia z obecnego impasu nie widze, choc tak samo jak autor
uwazam, ze jest to sytuacja wysoce patologiczna. Byc moze nalezaloby
tak zmienic obowiazujace u nas prawo aby przy zatudnianiu
pracownikow oraz pociaganiu ich do ewentualnej odpowiedzialnosc za
popelnione bledy nie liczyly sie `jakies swistki` formalne zdobyte
na przeroznych szkoleniach czy kursach tylko prawdziwa wiedza i
umiejetnosci potwierdzone komisyjnie przez niezalezne grono
ekspertow.
opiswiedzmina.blox.pl/html



Temat: Prawko w Siedlcach
Nie poszło za dobrze. Otóż jest pewna wątpliwość. Robiłem kurs w loku. Tam się
uczyłem na punto i przy prostopadłym przodem miałem robić tak: jade z
kierunkowskazem skręcam w prawo dojeżdżam do lewego słupka, cofam z kierownicą w
lewo nastawiam się i wjeżdżam do końca. Potem wyjazd z kierownicą w prawo i
kierunkowskazem ale nie mieszze sie na pasie, więc zatrzymuje sie przy lini i
daje kierownice w lewo i do przodu. Ok robiłem to bez problemu. Ale przed
egzaminem wziąłem sobie dodatkową jazde w siedlcach na corsie (nie pytajcie
czemu corsą poprostu tak trzeba było) i jak robiłem prostopadłe przodem to gość
mówi, że przeciez robie 2 korekty przy wjeździe i wyjeździe. Ja mówie, że tak
mnie uczyli, a on że to jest źle. No i musiałem się uczyć wjeżdzac na raz bo
wyjechac bez korekty to ciężko. No i zobaczyłęm, że corsą nawet łątwo wjechać
przodem bez korekty. No to mówie sobie, że bede zdawał na corsie bo ma lepszy
skręt i lepiej w lusterkach widać tylne kołą, dzięki czemu na łuku latwo sie
zatrzymać 40 cm. Ok no to egzamin. Testy- 0 błędnych, skończyłem pierwszy mimo
iż sprawdzałem 4 razy odpowiedzi czy dobrze. No i plac. Wylosowano naszej grupie
ruszanie pod górkę i PROSTOPADŁE PRZODEM. No to daje za pierwszym razem
wjechałem i wyjechałem łądnie tylko przy wyjeżdzaniu wyłączył mi sie
kierunkowskaz i (moze z nerwów) niezauważyłem i kazano mi powtózyć. No to jade
drugi raz. Nie chce tu szukać usprawiedliwienia jak ci co mówią że niezdali bo
egzaminator cham itd (w moim nawe widziałem troche człowieka) ale poprostu nie
zdążyłem się dobrze przygotować bo za późno sie dowiedziałem że robie 2 korekty.
I poprostu najechałem na linie ciągłą przy wieżdżaniu przednim lewym kołęm około
2 cm. Oczywiście to moja wina nie umiałem manewru i tyle. Ale nie wiedziałem o
tych 2 korektach. I teraz taka wątpliwość. Zobaczyłęm na filmiku innej szkoły,
że też tak uczą. Ale to było punto i może na punto (które ma gorszy skręt) można
tak zrobić, że 2 korekty, co? Poprostu nie wiem. Sam już nie wiem o co chodzi.
Niech mi ktoś powie. Skoro nie można 2 korekt to czemu przynajmniej 2 szkoły tak
uczą. I to oficjalnie. www.autojar.pl tam też jest film jak przy tym manewrze
babka robi 2 korekty. Nie ch mi ktoś wytłumaczy proszę.



Temat: Posada w policji za łapówkę
Plus Jowisza za temat!!!Zgadza się, do policji trafiają osoby nie spełniające
wymagań przewidzianych egzaminami wstępnymi. Mają one poparcie tylko i wyłącznie
na szczeblu komendanta lub naczelnika, taka jest prawda.Jednak tym wąskim
gardłem selekcji dostają się i prawdziwi policjanci, z krwi i kości, którym
zależy na poszanowaniu prawa i łapaniu przestępców!Bonus-Schemat dla mniej
poinformowanych, przykład z życia wzięty; kurs podstawowy w jednym z miast
polski, na 100 uczestników ponowne testy sprawnościowe zalicza w całości
4-rech!!!Żenujące!Oczywiście kurs kończą wszyscy, i co dalej się dzieje? Tu
zaczyna się druga część, walka o stopień, stanowisko, stołek.Po prostu
budżetówka! Oczywiście każdy w swojej jednostce.Co się zaczyna liczyć?; po
pierwsze jak pracujesz, czy jesteś godny zaufania, czy można na tobie polegać to
trwa od 2 do 5 lat.Ale to nie są kryteria podstawowe można je szybko ominąć,
jeżeli ojciec, ciotka lub ktoś z rodziny wypracował powyższe normy, chyba że
szybciej zaczołeś sam pracować nad opinią u przełożonego ( podpierdal...,picie z
przełożonym,posiadasz dobre dojcie do programów na kompa... tu może liczyć się
każda bzdura która jest w danej chwili potrzebna)Jak widzicie nie wspominam o
predyspozycjach, wykształceniu, poziomie pracy, wynikach, nie ma to najmiejszago
znaczenia, to są tylko liczby lub opinie na papierze, które tworzą przełożeni.
Pierwszy awansuje ten; z puli rodzinnej!I nie odkryłem tu niczego nowego w
systemie!A płacenie za stanowiska (już w samej policji), oczywiście jest, ale
tylko te najniższe bo wyżej zaczynają się układy a jaszcze wyżej polityka!
Jednak chciałbym wrócić do tych prawdziwych policjantów! Plus Jowisza dla was
Panie i Panowie Policjańci z krwi i kości!!!Ktoś musi pracować normalnie w tym
kraju!Szkoda tylko~, że jest was tak mało!




Strona 2 z 4 • Wyszukano 162 rezultatów • 1, 2, 3, 4
 
Copyright 2006 MySite. Designed by Web Page Templates