kurs dolara kupno sprzedaż

Podobne podstrony
 
Widzisz posty znalezione dla hasła: kurs dolara kupno sprzedaż




Temat: Z czym do Turcji


Z moich doświadczeń dolary - są tam drugą walutą obiegową. Bankomatów
sporo (przynajmniej w istanbule ;) - i nieźle wypadają wypłaty z nich.


W 2000 r. bylem w Turcji i bywalem w miejscach nie-turystycznych. Korzystalem
m.in. z bankomatu polozonego przy zakladzie pracy. Produkowali tam sól z wody
morskiej, co polega na napuszczaniu wody morskiej do sztucznych lagun i
następnie czekaniu aż wyparuje. Pracowało tam kilkunastu ochroniarzy i jakaś
zupełnie nieznana mi liczba pracowaników (pewnie nie duża, bo woda jednak
paruje sama :). Obok bakomatu był też budynek parku (3 pracowników). Do
najbliższej wsi było ok. 6 km, do miasta (Izmir) ok. 30 km. U nas wtedy z
bankomatami było różnie i to mnie powaliło (obok bankomatu był automat
telefoniczny).

Potem jednak mieszkałem kilka dni w turystycznie obleganej, ale jednak wiosce
(Pammukale) i bankomatu tam nie było, gdyż podobno ciągle go jacyś wandale
niszczyli. Trochę się zastanawiałem, czy to były rabunki, czy miejscowi
właśnie woleli kasować zagranicznych w USD itp. Ale to chyba były zwykłe
rabunki, bo we wsi były kantory - m.in. na poczcie, gdzie przyjęli mi 100
koron duńskich. Czekałem z 10' aż gość sprawdził w olbrzymim tomie
kilkadziesiąt wzorów podobnych do tej mojej setki, zapewnie z najczęstszymi
fałszywkami. To też było niezłe przeżycie. Kurs wymiany przyzwoity, widełki
kupno/sprzedaż sporo poniżej 10%!

Moim zdaniem do Turcji można więc jechać także z duńskimi koronami. Tylko w
największych miastach w najbardziej owczych turystycznie miejscach kursy w
kantorach bywają nieprzyjemne (i jest jeszcze commision). Chyba, że w ciągu
ostatnich kilku lat się pogorszyło... Nie tylko z powodów wyżej opisanych
uważam ten kraj za jedno z fajniejszych miejsc na urlop.

Pozdrawiam
Szymon Bzoma







Temat: Z czym do Turcji
Właśnie wróciłem z podróży i byłem w Turcji. Korzystałem tylko z
bankomatów. Pieniądze wybierałem Visą Electron z Millennium SA. A oto
przykład:
Istambuł 19-08-2003 50 000 000 TRL -148,68 PLN + 3,50 PLN prowizji
Istambuł 18-08-2003 35 000 000 TRL - 98,49 PLN + 3,50 PLN prowizji
Kars 21-08-2003 15 000 000 TRL - 42,50 + 3,50 PLN prowizji

| Z moich doświadczeń dolary - są tam drugą walutą obiegową.
Bankomatów
| sporo (przynajmniej w istanbule ;) - i nieźle wypadają wypłaty z
nich.

W 2000 r. bylem w Turcji i bywalem w miejscach nie-turystycznych.
Korzystalem
m.in. z bankomatu polozonego przy zakladzie pracy. Produkowali tam sól
z wody
morskiej, co polega na napuszczaniu wody morskiej do sztucznych lagun
i
następnie czekaniu aż wyparuje. Pracowało tam kilkunastu ochroniarzy i
jakaś
zupełnie nieznana mi liczba pracowaników (pewnie nie duża, bo woda
jednak
paruje sama :). Obok bakomatu był też budynek parku (3 pracowników).
Do
najbliższej wsi było ok. 6 km, do miasta (Izmir) ok. 30 km. U nas
wtedy z
bankomatami było różnie i to mnie powaliło (obok bankomatu był automat
telefoniczny).

Potem jednak mieszkałem kilka dni w turystycznie obleganej, ale jednak
wiosce
(Pammukale) i bankomatu tam nie było, gdyż podobno ciągle go jacyś
wandale
niszczyli. Trochę się zastanawiałem, czy to były rabunki, czy
miejscowi
właśnie woleli kasować zagranicznych w USD itp. Ale to chyba były
zwykłe
rabunki, bo we wsi były kantory - m.in. na poczcie, gdzie przyjęli mi
100
koron duńskich. Czekałem z 10' aż gość sprawdził w olbrzymim tomie
kilkadziesiąt wzorów podobnych do tej mojej setki, zapewnie z
najczęstszymi
fałszywkami. To też było niezłe przeżycie. Kurs wymiany przyzwoity,
widełki
kupno/sprzedaż sporo poniżej 10%!

Moim zdaniem do Turcji można więc jechać także z duńskimi koronami.
Tylko w
największych miastach w najbardziej owczych turystycznie miejscach
kursy w
kantorach bywają nieprzyjemne (i jest jeszcze commision). Chyba, że w
ciągu
ostatnich kilku lat się pogorszyło... Nie tylko z powodów wyżej
opisanych
uważam ten kraj za jedno z fajniejszych miejsc na urlop.

Pozdrawiam
Szymon Bzoma

--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -


http://www.gazeta.pl/usenet/







Temat: Wakacje 2009 Krym

Czytam i czytam i głupieję coraz bardziej.
Jak ma podróżować rodzina z 2 dzieci, może pociągiem z 6 walizami? To przecież nielogiczne tłuc się pociągiem, kiedy komfort i koszt jazdy własnym samochodem są nieporównywalne niższe.
Czytałam też ceny noclegów i sprawdzałam linki i rozstrzał cen jest porażający (od 50 hrywien do 20 dolarów za osobę), przy czym nic nie jest napisane o standardzie i o zniżkach dla dzieci. Ceny więc wcale nie są jakieś powalające przystępnością.
W PKO SA powiedzieli mi w marcu, że mogę wypłacać pieniądze z własnego konta i hrywna będzie mnie kosztowała ok.40 gr, więc zastanawiam się skąd się biorą kwoty ok.55gr.
Wyjazd napawa mnie niepewnością i niepokojem, ale na razie się nie poddaję.


Uważny czytelnik przeczytałby temat : "Czy ktoś był na Krymie lub Odessie z małymi dziećmi" i nigdy się nie poddaje. Jadąc z pociechami trzeba dla świętego spokoju wcześniej zarezerwować nocleg. Wielokrotnie podawano namiary na kwatery, pensjonaty czy hotele. Wystarczy zadzwonić i po sprawie. Kilka razy wrzucałem wreszcie sławny ostatnio adres hotelu/hostelu w Teodozji " na Ukraińskoj" nr 26. Cieszę się , że wreszcie ktoś go zauważył bo warunki w porównaniu do ceny są bardzo dobre. Do dyspozycji są pokoje z patio, balkonem i bez, łazienka, tv i również można dobrze zjeść. Posiłki są smaczne i duże. Łóżka są wygodne, pościel i ręczniki zmieniane - często sprzątają.

- Jadąc z dzieciakami nie powielaj mojego błędu : za dużo rzeczy i ubranek bardzo ciąży.
Naszą czwórkę spakowałem w duży plecak i walizę.

- Ceny kwater zależą od wielu czynników. Nie znajdziesz hotelu za 10 usd !!! To nie te czasy. Poza tym to - SEZON. Nie mniej na prywatnych kwaterach możesz negocjować cenę . Zazwyczaj oferujący mają fotki , więc można coś wybrać .

- Różnice w kursie hrywny wynikają z czasu kiedy umieszczano info , płynności waluty czy miejsca gdzie jest kupno/sprzedaż. Obecnie w kantorze kurs 0.48, inny może być w banku.

ps nie poddawaj się . jak chcesz mogę przesłać fotki z hotelu na Ukrainskoj



Temat: Citibank i rozliczanie transakcji kartowych
Hej,

Opiszę w skrócie moją historię:) W dniu 26 września zapłaciłem w USA
kartą kredytową Citibank kwotę 250 USD. Normalna terminalowa
transakcja (zapłata za hostel). Wróciłem do Polski i w dniu bodajże 2
października Citi rozliczył mi tę transakcję. Okazało się, że według
nich, 250 USD w dniu 2 października to 647,10 zł - co odpowiada, jak
łatwo wyliczyć, kursowi 2,5884 zł za dolara. Zdziwiłem się nieco,
ponieważ jak na tamten dzień jest to kurs wyjątkowo wysoki: w NBP
(średni kurs) było to 2,4470 zł, a w samym Citi kurs wahał się między
2,3839 zł (kupno) a 2,5061 zł (sprzedaż). Pofatygowałem się, aby
dowiedzieć się o kurs organizacji Visa z tego dnia. Wynosi on 2,4544
zł.

Zacząłem sprawę zgłębiać od lektury informacji Citi na temat

----------------
"Po otrzymaniu transakcji bank przelicza ją z waluty rozliczeniowej
(USD) na walutę, w której prowadzony jest rachunek karty (PLN). Do
rozliczenia transakcji bank stosuje kurs obowiązujący w części
detalicznej banku w chwili księgowania transakcji na rachunku karty.
Kurs ten jest ustalany o godz. 15:30 każdego dnia."
----------------

Okazało się więc, że Citibank codziennie ustala sobie swój własny kurs
wymiany USD/PLN transakcji kartowych, trzyma go w tajemnicy (nigdzie
na ich stronach go nie ma, można się o niego dowiedzieć wyłącznie
przez telefon), a przy tym wszystkim dba, żeby był on możliwie
maksymalnie niekorzystny dla klientów: łatwo zauważyć, że od kursu
średniego NBP i od kursu Visy różni się on o 13-14 gr na dolarze!
Innymi słowy: taniej byłoby mi iść na Dworzec Centralny w Warszawie,
wymienić PLN na USD po najbardziej złodziejskim tamtejszym kursie i
zapłacić za hostel gotówką... I śmią jeszcze trąbić, że transakcje
kartowe nie są objęte żadnymi prowizjami. Ależ skąd.

Czy ja jestem dziwny, że mnie to zdenerwowało? Ja rozumiem, że bank
musi zarabiać, ale czy to zarabianie nie powinno być po pierwsze nieco
bardziej jawne, a po drugie - nieco mniej rozbuchane? Będę wdzięczny
za Wasze uwagi. Czuję się oszukany i mocno zastanawiam się nad

Maciek Śnieżek





Temat: Microsoft znowu chce Yahoo!

Yahoo! znów mówi "nie"

Internetowy koncern Yahoo! odpowiedział odmownie na nową ofertę Microsoftu, która została złożona w piątkowy wieczór 11.07.2008) wraz z 24 godzinami czasu do namysłu.

Miliarder Carl Icahn i Microsoft zaoferowali koncernowi kupno wyszukiwarki internetowej Yahoo! Szczegóły finansowe nie są znane, ale według Yahoo! propozycja była mniej interesująca niż nawiązane wcześniej porozumienie z Google i mogłaby uniemożliwić późniejszą sprzedaż koncernu po uczciwej cenie.

Jak piszą autorzy amerykańskiego bloga Allthings Digital, odrzucona właśnie oferta Microsoftu zawierała gwarancje wpływów z reklamy internetowej w wysokości 20 miliardów dolarów w ciągu najbliższych dziesięciu lat. Poza tym w porównaniu do poprzednich ofert składanych przez firmę z Redmond znalazły się w niej jedynie drobne poprawki.

Jak się wydaje, rada nadzorcza Yahoo! byłaby teraz gotowa sprzedać portal za nie mniej niż 33 dolary za akcję. Poza tym Yahoo! jest otwarte na dalsze rozmowy z Microsoftem na temat zakupu wyszukiwarki, ale tylko wtedy, jeśli "kontrahent" zaoferuje wyższą cenę. Microsoft do tej pory odrzucał oba warunki. Analitycy jednakże wątpią w to, czy Microsoft zdecyduje się raz jeszcze przedstawić ofertę w wysokości 33 dolarów za akcję.

Niezależnie od tego internetowy koncern wyraża przekonanie, ze porozumienie o całkowitej sprzedaży może być podpisane jeszcze w tym miesiącu.

Na początku tego roku Yahoo! odrzuciło propozycję przejęcia w cenie 31 dolarów za akcję w gotówce i akcjach, którą później została podwyższona do 33 dolarów. Internetowy koncern i jego główni udziałowcy żądali jednak od 35 do 37 dolarów za akcję, na krótko przed tym, zanim w czerwcu rozmowy obu partnerów zostały ostatecznie zakończone. Ostatnio kurs akcji Yahoo! na nowojorskiej giełdzie kształtował się na poziomie 23,50 dolara.

Na 1 sierpnia zaplanowane jest walne zebranie akcjonariuszy portalu, podczas którego Icahn zamierza przejąć kontrolę nad firmą. Ma on w planach wymianę rady nadzorczej i zastąpienie jej dotychczasowych członków swoimi zaufanymi dyrektorami. W wyniku tego swoją posadę mógłby stracić szef Yahoo! Jerry Yang. Microsoft już teraz sygnalizuje gotowość do rozmów w razie, gdyby wymiana ekipy zarządzającej firmą zakończyła się sukcesem.

Tymczasem podkomisja Komitetu Sprawiedliwości amerykańskiego Senatu wyznaczyła na wtorek termin przesłuchania w sprawie planowanej współpracy Yahoo! i Google. Oprócz przedstawicieli obu firm zaproszony został także prawnik Microsoftu Brad Smith. Przesłuchanie będzie dotyczyło wątpliwości władz USA co do fuzji, choć zastrzeżenia zgłosili również obywatele, których zdaniem współpraca narusza wytyczne polityki antymonopolowej.

HeiseOnline



Temat: Kurs Funta

Witam !!!
Od kilku miesiecy pracuje w UK i co miesiąc odkładam pare setek funtów na koncie walutowym w Polsce . Ale zauwazyłem ,ze kurs funta z miesiąca na miesiąc spada .
I mysle ,ze chyba lepiej wymieniac funty na złotówki bo złotówaka cały czas sie umacnia .
a moze jepiej byłoby wymieniac na Euro ,bo moim zdaniem euro predzej czy pózniej wejdzie ,napewno przed ME 2012
Jakie jest wasze zdanie ? Czy kurs funta jeszcze wzrosnie ?
Dzieki za Wasze opinie !

Mamy do czynienia z chorą sytuacją. Złotówka od kilkunastu lat jest nadwartościowa w stosunku do walut zagranicznych. Skutki: wzrost zadłużenia Polski, coroczne deficyty handlowe i budżetowe, nieopłacalny eksport. Prawdziwy boom gospodarczy gwarantuje kontrolowana dewaluacja złotego, a jednak mimo, że we wszystykich państwach przeprowadza się dewaluację, gdy powstaje deficyt handlowy, w Polsce postępuje się dokładnie na odwrót, a monetaryzm urósł do rangi poprawności politycznej.
Nikt nie ośmielił się zauważyć publicznie, że Polska jest niewypłacalna, jeśli chodzi o zadłużenie zagraniczne. Bo jak można spłacić dług, jeśli dochody sa mniejsze niż koszty?
Kiedyś musi dojść do dewaluacji nadwartościowej złotówki, lecz politycy kolejnych koalicji grają na zwłokę. Lepszym rozwiazaniem jest kontrolowana dewaluacja, niż czekanie, aż rezerwy dewizowe się obniżą i kapitał spekulacyjny wykorzysta to, by na spekulacjach zarobić w ciągu kilku dni krocie i doprowadzić do niekontrolowanej dewaluacji.
Rząd, Prezes NBP oraz Rada Polityki Pieniężnej postępują nieracjonalnie utrzymując nadwartościową złotówkę, dlatego w tej sytuacji wszelkie spekulacje na temat tego, czy trzymać w złotówkach, funtach, euro, czy dolarach są "wrózeniem z fusów".
Gdyby miała nastapić dewaluacja złotego lepiej trzymać oszczędności w walutach zagranicznych, natomiast jeśli aprecjacja złotego miałaby się utrzymać trzymanie oszczędności w walutach jest stratą.
Jest jeszcze jeden aspekt tej sprawy: relacje euro i dolara. Euro wystartowało z pozycji kursu 1€=1 USD. Obecnie euro jest nadwartościowe w stosunku do dolara, stąd też wynika stagnacja gospodarki UE (strefy euro) wobec gospodarki USA.
Dodatkowo sprawa oceny zasadności trzymania długiej pozycji walutowej w funtach (długa pozycja to kupno, krótka pozycja to sprzedaż) jest utrudniona ze względu na suwerenność walutową Anglii. Niemniej jednak zasadne jest przyjęwaranantującym tezy, że w dłuższej perspektywie czasowej Angla będzie dążyła do utrzymania funta wobec euro na poziomie gwarantującym nadwyżkę handlową ze strefa euro.



Temat: alchemia przykladem poczatku hossy fundamentalnej
1.
taki byl kiedys komunikat:
17.03.2005

Roman Karkosik...wygrał przetarg na kupno majątku upadłej Huty Batory.
Złomrex, który również starał się o hutę poinformował, że jego oferta została
odrzucona. Spółka chciała kupić majątek huty za 105 mln zł.

moje: R.Karkosik zaplacil wiecej ale tez wykupil majarek huty zastawiony i go
wlaczul do Huty i to nastepnie przekazal dl Alchemii a potem...czyli obecnie
umacnia swoja pozycje w spolce po zasileniu spolki dodatkowa emisk=ja ktora
weszla jak "cieple buleczki"a warunki emisji daly prosta mozliwosc teraz
dojscia do ceny 40 zl na poczatku 2006 roku......

ciag dalszy starego komunikatu:

Majątek Huty Batory obejmuje stalownię i walcownię. Stalownia w 2004 r.
wyprodukowała około 110 tys. ton wlewków. Wlewki przeznaczone są zarówno dla
walcowni Huty Batory SA do produkcji rur, jak i na sprzedaż.

Walcownia w 2004 r. wyprodukowała około 50 tys. ton rur bezszwowych. Produkuje
na potrzeby wszystkich gałęzi przemysłu zarówno w kraju, jak i na świecie.
Główne rynki zagraniczne, na które eksportowana jest produkcja Huty Batory SA
to: Niemcy, Francja, Szwecja, Wielka Brytania, Holandia, Austria, Finlandia
oraz - poza Europą - Stany Zjednoczone i Kanada.

Za 2004 r. przychody ze sprzedaży wyniosły 256 mln zł, zaś zysk netto 4,1 mln
zł. Kupno Huty Batory SA jest pierwszą od dłuższego czasu polską inwestycją w
polski przemysł stalowy.

moje: ta sama Huta obecnie dala taki zysk w jeden miesiac!!!(SIC!!) (srednio
liczac za dwa miesiace br.ktore naleza juz do Alcjhemii.... Organizacja zbytu
i produkcji jest wiec imponujaca...ponadto jest ogromna dysproporcja popytu i
podazy na naszym rynku wiec oby tak dalej...ponadto ulozenie wlasnego
rurociagu da zyski jeszcze za przesyl paliw.....ale to 27-letnia Pani Karina
Wsciubiak powie pod koniec roku:)  (jej motto to: "Ciężka pracy, pokora i
szacunek dla pracodawcy to podstawa".


Czy te infa jezeli sie sprawdza moga wyciagnac kurs powyzej kursu z
| ustalania praw poboru.


Wszystko na to wskazuje bo jeszcze jest w zapleczu Skotan, ktorym juz Pani K W
juz kierowala w 2002 roku.
Zapotrzebowanie na paliwa u sasiadow sa ogromne a dywersyfikacja zmusi nas tez
do siegniecia po nowe zrodla i nowe linie transportu a to juz szykuje
Alchemia+przeniesiona z Boryszewa czesc po impeksmetalu..tak sadze, po
analozie we wrzesniu...oraz zaplecze ze Skotanu...Popyt na paliwa po wzroscie
cen ropy do konca roku 2006 do 95 dolarow zrobi dobry klimat...
pozdr
kroovka





Temat: Jak funkcjonuje to w praktyce?

Hej.
Nie mam za bardzo wyobrazenia jak w praktyce dziala mechanizm ksztaltowania sie kursu waluty w nastepujacym przypadku: wielka ilosc dywidend wyplacanych przez duze przedsiebiorstwa bedzie prawdopodobnie wycofywana z rynku przez zagranicznych inwestorow. Duza podaz waluty powoduje spadek jej ceny. Ale jak faktycznie przegiega ten proces od momentu wyplacenia im tych PLN (zalozmy) do obnizki kursu na platformie?


IMHO inwestor X dostaje złotówki na rachunek w banku Y i chce je wytransferowac za granicę więc wysyła zlecenie do swojego banku, że chce zamienić PLN na dolary. Bank szuka na rynku międzybankowym drugiej strony transakcji (kogoś kto chce sprzedać dolary a kupic złotówki) znajdyje jednego lub najczęściej kilku ale ponieważ zlecenie X jest duże więc za chwile po kursie niższym juz nie ma ale pojawiają się oferty po kursie lekko wyższym, jeśli zlecenie X jest aaaaardzo duże to za chwilę i tych nie ma i są juz tylko oferty wyższe i wyższe. Tak z powodu popytu cena dolara w PLN idzie w górę - bo "kończą" się niższe oferty a ci, którzy sprzedają widzą popyt i mogą wstrzymywac swoje zlecenia licząc na więcej.

Ale jak powstrzymają się za długo i zlecenie X się wyczerpie to nie ma juz "drugiej strony" chcącej kupić dolary za złotówki i trzeba lekko spuscic z ceny, jak nadal nie ma nikogo - to trzeba jeszcze spuścić aż się ktos znajdzie (jest to podobne do rekwotowania na platformie - teoretycznie czekamy aż się ktoś znajdzie ale z ceny musimy spuścić), przyłacza się coraz więcej tych którzy czekali i teraz chcą dobrze sprzedać, a na dodatek częśc spekulantów chce zrealizowac zysk i podaż (ilość ofert sprzedaży dolarów za pln na interbanku) rośnie - cena leci w dół i mamy chwilowa korektę kursu w dół.

Jeśli takich X jest dużo i dysponują dużą ilością gotówki, która jak zakładamy zechcą wtransferować - w braku innych znaczących wydarzeń kurs dolara w stosunku do PLN pójdzie w górę pomijając chwilowe korekty - aż do wyczerpania się wszystkich zleceń kupna dolarów za złotówki. .

I tu zaczyna się plażą - powiedzmy, że na razie nie ma ani zleceń sprzedaży a ni kupna to znaczy wolumen jest niewielki - patrząc na wykres widzimy, że rynek wchodzi w fazę konsolidacji... A za moment znów pojawi się jakieś znaczące wydarzenie - i kolejne duże zlecenia pchną kurs w górę lub w dół bo np bank centralny uzna, że waluta jest za silna i trzeba ją osłabić i zaczyna sprzedawać wielkie ilości więc kurs ostro leci w dół.

A w innym scenariuszu - ci co wyczekali do szczytu zaczynaja realizować zyski - i pojawia się duża podaż, kurs leci w dół, za chwilę coraz więcej sprzedaje bo widzą, ze to nie jest chwilowa korekta ale trend w dół, a za moment pojawiają sie spekulanci widząc okazję i skłądają shorty, a za moment część inwestorów oragnia panika i wysprzedają co mają - mamy do czynienia z trzecią, najbardziej stromą częścią trendu - częścią spekulacyjną, która wyraźnie sygnalizuje, że mid term trend się kończy i trzeba realizowac zyski.... :) I ewentualnie (jeśli nie ma innych fundamentalnych albo technicznych przesłanek) wchodzić long.

Teraz o drugiej stronie transakcji. Często spotyka sie stwierdzenie, że jedni traderzy odbierają innym , szczególnie mniej doświadczonym. To mało istotny margines.

ok 70-80 % wolumenu na forexie pochodzi chyba z 50 banków i na nim brokerzy detaliczni obsługujący drobnych traderów w ogóle nie mają nic do powiedzenia, chyba, że w okresie niskiej płynności ktos wrzuci kilka milionów dolarów to cena ruszy o jeden dwa pipsy.

Klientami tych największych sa przede wszystkim korporacje plus własny ruch detaliczny. Korporacje z wielu powodów zabezpieczają sztywne kursy aby ułątwic sobie rozliczenia miedzynarodowe i powstrzymać wahania cen towarów na rynkach krajowych. Oni to wpuszczają dziesiątki i setki milionów w "stratne pozycje" bo dla nich liczy się wewnętrzna stabilność a nie zyski z forexu. Te zlecenia nie polagaja na spekulacji - chyba, ze bank obsługujący zrobi jakis mały myk i zetnie kilka pips dla siebie co tez się zdarza.



Temat: ogolnoswiatowy kryzys finansowy....
cos mi tu cuchnie...


NBP chce wprowadzić swap na franka szwajcarskiego
(PAP, dd/20.10.2008, godz. 11:35)
NBP będzie chciał wprowadzić swap na franka szwajcarskiego i w tym celu negocjuje pożyczkę we franku - powiedział dziennikarzom wiceprezes NBP Piotr Wiesiołek.
"Z dużym prawdopodobieństwem uzyskamy linię kredytową z banku szwajcarskiego. Wielkość pożyczki jest kwestią negocjacji i nastąpi prawdopodobnie w ciągu kilku dni" - powiedział.

Wiesiołek dodał, że RPP może zastanowić się nad obniżką stopy rezerw obowiązkowych.

"Jeżeli chodzi o obniżenie stopy rezerw obowiązkowych to jest to decyzja RPP i myślę, że będzie dyskutowana na następnym posiedzeniu" - dodał.

Wiesiołek powiedział, że jest niewykluczone, że NBP lub rząd będą udzielały gwarancji na transakcje na rynku międzybankowym.

"Zastanawiamy się, czy NBP lub rząd mogłyby w jakiś sposób gwarantować transakcje, aby ożywić rynek międzybankowy. To jest na razie w fazie omawiania" - powiedział.

W ubiegłym tygodniu NBP uruchomił "Pakiet zaufania", który ma pomóc przywrócić płynność na rynku międzybankowym, który znalazł się w zastoju.

* Swap walutowy polega na wymianie jednej waluty na drugą po kursie spot, z jednoczesnym ustaleniem dokonania w przyszłości transakcji odwrotnej po kursie terminowym. Kurs spot to inaczej kurs kasowy lub natychmiastowy; oznacza kurs dwóch walut, po którym następuje ich wymiana (kupno/sprzedaż).


zrodlo: http://banki.onet.pl/1847080,wiadomosci.html

pod tym artykulem napisano wiele durnych rzeczy ale szczegolnie zainteresowal mnie ponizszy komentarz... czy jest tu ktos oblatany w takich sprawach i moze to potwierdzic lub temu zaprzeczyc?


Co za belkot, to FED zaoferowal nielimitowany swapy dolarowe CH, UK, ECB
pomoglo ?
dwie transakcje ale spot + forward
i ta spotowa to NBP placi wysoki fixed rate interest i wysoki
exchange rate z dnia dzisiejszego
a juz UBS moze wycofac zlotowki, zamieniajac na taniego franka,
a potem kupi franka gdy stanieje i odsetki spadna
i tak oto pomozxe sam sobie, a NBP zaplaci za operacje.
Bo operacje ratuje biznes szwajcarski a nie polski,
bo w PL frank nikomu niepotrzebny,
poza splata tych dziadowskich kredytow we frankach, ktore zdrozaly o 15%.
A jak szajcaria nie napompuje teraz franka, to kurs franka wzrosnie o 30% i kredyty beda niesplacalne i bankruci sa mniej warci dla Szwajcarii.
Gdyby calkowicie zablokowac ten swap walutowy ze Swajcarii, ktoery faktycznie jest realizacja swapa dolarowego za franki, oferowanego przez FEDa,
to spolki amerykanskie nie mialyby szansy uciec z Europy, bo kurs dolara wzrosl nadmiernie i wycofujac sie z Eufropy musza placic 20-30% wiecej za dolara niz miesiac temu
a i tak dolarow brak w bankach.

I to jest wlasnie ten brak kasy,
bo brak dolara w bankach europejskich i dlatego bankrutuja, bo nie sa w stanie obsluzyc amwerykanskich platnosci.


wynikaloby z tego, o ile cala ta pisanina ma jakis sens, ze szczury opuszczaja tonacy okret a polscy kapitanowie rzucaja im line, po ktorej one sobie wyjda na suchy lad....

jesli to wszystko prawda co napisal zacytowany komentator....
pasowaloby to do teorii spisku i do wielu innych teorii....
a swoja droga to ciekawe czy i kiedy przywroca kare smierci za przestepstwa gospodarcze?



Temat: Oanda i inni - gra przeciwko klientom
Co prawda jeszcze malo wiem na temat forexu, ale pierwsza rzecz jaka mi
przychodzi do glowy, to taka, ze musisz pamietac, ze to co widzisz w oknie z
notowaniami to nie TABELA OFERT! To sa transakcje juz zawarte. Gdyby to byla
tabela ofert to rownoczesnie musialbys miec dalsze oferty a jak wiesz jest
tylko jeden poziom cenowy. Druga sprawa natomiast to kwestia spreadu. Musisz
pamietac, ze na forexie zlecenie wchodza troche inaczej niz na zwyklych
futkach. Dla ulatwienia wklejam przyklad ze strony finspred:
"Forexy nie pobierają prowizji od zrealizowanych transakcji, nie ma też
opłat za prowadzenie rachunku. Ich zyskiem są widełki (spread) między
ofertami kupna/sprzedaży. Dlatego trzeba (!) pamiętać, że zamykając pozycję
długą lub otwierając krótką sprzedajemy po cenie z dolnego pułapu widełek,
natomiast przy otwieraniu długiej lub zamykaniu krótkiej kupujemy po kursie
z górnego pułapu.

Przypatrzmy się temu bliżej na przykładzie przy okazji śledząc jak realizuje
się zysk/strata na rachunku:

a/ Chcemy kupić euro za dolary amerykańskie.

Ostatni kurs wyświetlił się w formie 1,1600/1,1603.
Wystawiliśmy wcześniej zlecenie kupna 100 000 euro po 1,1600 USD.
W tym momencie dochodzi do realizacji naszej transakcji po cenie 1,1603
czyli kupiliśmy każde euro po 1,1603 USD . Zapłaciliśmy 116 030 USD choć w
praktyce, zależnie od wymaganego depozytu, została nam jedynie zablokowana
tylko pewna cześć tej wartości (np. 1%). Kurs pnie się wyżej dochodząc do
ceny (bid/ask) 1,1692/1,1695.
Wystawiliśmy wcześniej zlecenie sprzedaży zamykające pozycję po 1,1695.
Zostaje ono zrealizowane zgodnie z zasadą forexu po cenie bid (kupna) 1,1692
czyli odkupujemy 116 920 USD.

Nasz zysk wyniósł więc 116 920 - 116 030= 890 USD (89 pipsów).

b/ Chcemy sprzedać euro (otworzyć pozycję krótką)

Ostatni kurs wyświetlił się w formie 1,1309/1,1312.
Wystawiliśmy wcześniej zlecenie sprzedaży 100 000 euro po 1,1312 USD.
W tym momencie dochodzi do realizacji naszej transakcji po cenie 1,1309
czyli sprzedaliśmy każde euro po 1,1309 USD . Kupiliśmy de facto 113 090 USD
choć w praktyce, zależnie od wymaganego depozytu, została nam jedynie
zablokowana tylko pewna cześć tej wartości (np. 1%). Kurs jednak zamiast
spadać w naszym kierunku pnie się wyżej dochodząc do 1,1343/1,1346.
Wystawiliśmy wcześniej zlecenie kupna (stop loss) zamykające pozycję po
1,1343. Zostaje ono zrealizowane zgodnie z zasadą forexu po cenie ask
(kupna) 1,1346 czyli odkupujemy euro za kwotę 113 460 USD.

Nasza strata wyniosła więc 113 090 - 113 460= - 350 USD (35 pipsów). "


Gorzej jest z parą EUR/PLN i poniekąd USD/PLN. Pomijam fakt wysokiego
spreadu. Problem jest w tym, że nie mogę zawrzeć transakcji po cenach
jakie
widnieją w oknie z kwotowaniami. Niezależnie czy najpierw składam zlecenie
a
potem cena osiąga ten poziom, czy też kiedy ja odpowiadam na wiszącą
ofertę,
transakcja nie zostaje zawarta, zlecenie jest cały czas aktywne i nic się
nie dzieje.






Temat: Przejście na Euro .


| Mistrzu. Po raz kolejny - jedz do strefy nagranicznej. Zobacz jak sie
| przelicza, a nie opowiadaj tu glupstw. W czeskim Cieszynie mozesz nawet
| zrealizowac polska recepte od polskiego lekarza w aptece. I zaplacic
| zlotowkami.

To ma sie dokladnie nijak do sprawy, za komuny w niektorych miejscach
za zachodnia granica mogles placic w zlotowkach, co chcialbys
udowodnic na podstawie uzywanego tam kursu?


Udowodnilem, ze mimo faktu 4 miejsc po przecinku kursu bankowego sprzedawcy
zaokraglaja.
Tak, jak tez zauwazam analogie do komuny. Ktos tu nawet pisal, iz podmiot
gospodarczy MUSI sprzedac walute. Czyzby zatem wprowadzono zakaz jej
posiadania?


Dobrze by bylo gdyby tak bylo.


Moze byc narzucone odgornie. Po prostu np. po 2 tygodniach okresu
przejsciowego obrot gotowkowy w zlotowkach ustanie i tyle.


Tak czy owak, ceny beda musialy byc podawane w obu walutach. Mozna ze
100% pewnoscia zalozyc, ze znajda sie takie sklepy, ktore w ogole ceny
nie podniosa (albo ja np. opuszcza minimalnie, zeby ladnie wygladalo
na tle konkurencji)


Chociazby z uwagi na zaokraglenie nie do konca bedzie to mozliwe. Poza tym
jak ladnie wygladaja te koncowki .99 prawda?

, oraz ze znajda sie takie, ktore cene mocno podniosa.


Jesli ktos uwaza inaczej to chyba nie uwazal na zajeciach z rachunku
prawdopodobienstwa albo innych metod probabilistycznych.


Jakis zakaz myslenia innego niz oficjalne ostatnio tez wprowadzono?
Jak bedzie - zobaczymy. Jesli ktos jezdzi troche po swiecie, a przynajmniej
do krajow osciennych to wie czy wprowadzenie euro bylo pretekstem do
podwyzek czy moze ceny spadly.


| Pewne jest, ze wycofanie zlotowki z rynku to ogromne koszta. Do tego
| zastapienie jej w portfelach Polakow euro tez nie odbedzie sie tak za
| darmo.
| Pytanie kiedy nam to sie zwroci.

Jak myslisz, jak dlugo przecietnie uzywa sie danego banknotu? :-)


Do dzis sa osoby posiadajace banknoty i monety sprzed denominacji. Ostatnio
znajomy opowiadal, ze gdy byl w Brazylii poznal Brazylijczyka, ktory pomogl
Polakom - dal im 1000$, bo podobno ich okradziono, a oni mu dali zlotowki
(oczywiscie zadzwonil do banku sprawdzajac kurs). Po czasie okazalo sie, ze
to zlotowki sprzed denominacji. Mial calkiem fajne zdjecie z nimi -
pokazywal.
No ale to tak anegdotycznie... W praktyce czym innym jest banknot w obiegu,
a czym innym odlozony na czarna godzine. Zobacz jak malo czasu Slowacy sobie
dali od informacji o euro do wycofania gotowki.


| Obecnie Slowacja wchodzi w euro. Kurs 30,126 koron to 1 euro.
| http://biznes.gazetaprawna.pl/artykuly/25286,slowacja_euro_zastepuje_...
| polecam artykul z uwzglednieniem tytulu: "Slowacja: euro zastepuje korone
| wg
| kursu 1:30". Dla niepismiennych podkreslam - 1:30, a nie 1:30,126.
| Ciekawe
| dlaczego :-))

Tzn. chcesz cos udowodnic na podstawie falszu? To problem nie tyle
z prawdopodobienstwem, co raczej z logika (matematyczna).


Ale gdzie ma byc ten falsz? Wlasnie posluz sie logika i zastanow: czy
fryzjer bioracy dzis 90 koron za usluge zmieni cene na 3 euro 2,987? W
powszechnym uzyciu bedzie przelicznik 1:30 i do tego pila Gazeta Prawna w
swoim tytule. Ufff... zakladam, ze Tobie zdarzylo sie kiedys gdzies
wyjechac... np. do USA. Czy gdy dolary u nas byly po 2,956477 w kursie NBP
tos sobie przeliczal do 6 miejsca po przecinku ceny czy brales 1:3?Mowie o
codziennym zyciu, a nie milionowych kontraktach.


| I jeszcze jedna refleksja... dzis w kantorze moge kupic 100 skk za
| 13,50zl.
| Da mi to 3,32 euro od 1.01.2009 na Slowacji. Gdybym je sprzedal w tym
| samym
| kantorze to dostaje 11,62. Nawet gdybym sprzedal po kursie sprzedazy,a
| nie
| kupna to mam 12,32. Stracilem zatem 1,18zl - lekko ponizej 10% (nie chce
| mi
| sie przeliczac).

Czyzbys wlasnie zauwazyl istnienie ryzyka kursowego?


A gdzies zauwazyl to ryzyko kursowe? Stoje przed kantorem. Ceny wszystkie te
same, mieszam walutami jak chce BEZ ZMIANY cen. To gdzie tu ryzyko?
To tyle jesli chodzi o kwestie kurs w markecie i obok w kantorze.

Jesli chodzi o przelicznik to musi byc on ustalony wczesniej (patrz:
Slowacja). I wlasnie moze sie skonczyc tak, jak teraz. Jest ryzyko, ktorego
by nie bylo dla kilku milionow Slowakow, gdyby nie bawili sie w euro.
Jeszcze raz podkreslam - wprowadzenie nowej waluty to ogromne koszta.
Pytanie czy i kiedy sie zwroca.





Temat: BIOTON [BIO] część III
Dzisiaj jest źle ale przyjdą jeszcze dobre dni...

27.2.Warszawa (PAP) - Bioton oczekuje, że w 2007 roku jego
skonsolidowane przychody ze sprzedaży wzrosną do 400 mln zł [/b[b]]z 214 mln zł osiągniętych w 2006 roku - poinformował prezes Biotonu Adam
Wilczęga.

"Wzrost rynku insulin i antybiotyków, planowany wzrost eksportu
do Rosji, Azji, być może do Chin, przejęcie Indaru i kupno dwóch
włoskich firm, powinno skutkować tym, że spółka może osiągnąć 400
mln zł skonsolidowanych obrotów" - powiedział podczas wtorkowej
konferencji prasowej Wilczęga.

We wtorek Bioton podał swoje skonsolidowane wyniki za cztery
kwartały 2006 roku.

W 2006 roku zysk netto grupy Biotonu wyniósł 96,51 mln zł wobec
33,46 mln rok wcześniej, zysk operacyjny grupy wyniósł 85,49 mln
zł wobec 40,54 mln, a skonsolidowane przychody ze sprzedaży
wzrosły do 213,94 mln zł z 151,59 mln zł.

W listopadzie Bioton zapowiadał, że spodziewa się w całym 2006
roku ok. 90 mln zł zysku netto oraz sprzedaży rzędu 240-250 mln zł.

Prezes Wilczęga powiedział na konferencji, że na wyniki Biotonu
negatywnie wpłynęło kilkumiesięczne opóźnienie rejestracji w
Rosji, niekorzystny kurs dolara, a także konsolidacja kosztów
spółki zależnej SciGen (koszty sprzedaży i zarządu wyniosły ok.
18,5 mln zł).

"W 2007 roku wpływ spółki SciGen powinien być już znacząco
mniejszy, jeśli chodzi o koszty finansowe, a pierwszy zysk
powinien pojawić się w 2008 roku" - powiedział Wilczęga.

Dodał, że na skonsolidowany zysk netto Biotonu pozytywnie
wpłynęła transakcja zakupu 5 proc. akcji HTL-Strefa, która została
zakwalifikowana do przychodów finansowych (ok. 30 mln zł zysku
netto).

Wilczęga powiedział również, że Bioton oczekuje, iż w 2007 roku
jego sprzedaż insulin klasycznych wzrośnie o 20 proc., dzięki
czemu jego udział w polskim rynku wzrośnie na koniec tego roku do
ponad 30 proc. z 24-25 proc. w 2006 roku.

W całym 2006 roku Bioton sprzedał 946.000 opakowań Gensulinu,
czyli o 38 proc. więcej niż w 2005 roku i o 25 proc. powyżej
dynamiki rynku. W 2007 roku może być to ponad 1,1 mln opakowań.

Bioton podtrzymuje, że w ciągu 5-6 lat chce zdobyć 10 proc.
udziału w światowym rynku insuliny wobec ok. 2 proc. na koniec
2006 roku.

Wilczęga powiedział we wtorek, że na koniec pierwszego kwartału
będzie możliwa ostateczna ocena wielkości tegorocznego eksportu do
Rosji.

W lutym spółka zależna, Bioton Wostok - podpisała kontrakt na
sprzedaż Gensulinu na rynku rosyjskim za ok. 29,9 mln zł. Umowa
została zawarta w systemie DLO (obejmującym 40 proc. rynku
insuliny), w ramach którego wyłonieni w przetargu centralnym
dystrybutorzy zawierają samodzielnie umowy z producentami
insuliny.

Bioton podawał też wcześniej, że Bioton Wostok uczestniczy
również w przetargach regionalnych, obejmujących pozostałą część
rynku.

"Prowadzimy dalsze rozmowy z innymi dystrybutorami, którzy brali
udział w przetargu - z dwoma dużymi firmami z pierwszej piątki,
jeśli chodzi o dystrybucję w Rosji. Do końca marca wyjaśnią się
też przetargi lokalne" - powiedział we wtorek Wilczęga.

Prezes Wilczęga powiedział również, że w pierwszym kwartale
Bioton chce sfinalizować zakup dwóch włoskich firm - Fisiopharma i
Pharmatex.

Do końca pierwszej połowy 2007 roku lub wcześniej, Bioton planuje
przejęcie 100 proc. akcji ukraińskiego Indaru, w którym ma obecnie
29,3 proc. Obroty Indaru wynoszą ok. 20 mln USD, a jego ilościowy
udział w ukraińskim rynku insuliny wynosi 65-70 proc.

W Chinach Bioton chce w ciągu dwóch lat (2007-2008) zakończyć
budowę fabryki i rozpocząć produkcję.

(PAP) bas/ kacz/



Temat: Forex Rynek walutowy
Dlaczego warto zainteresować się rynkiem Forex?
Forex to potoczna nazwa największego rynku na świecie - rynku wymiany walut (Foreign Exchange - FX) z dziennymi obrotami sięgającymi obecnie 2 bln dolarów. Jak sama nazwa wskazuje, na tym rynku handluje się pieniędzmi. Forex jest rynkiem OTC (Over The Counter), co oznacza, że nie ma jednego miejsca na świecie gdzie dokonuje się wszystkich operacji na tym rynku, a handel parami walut odbywa się za pośrednictwem telefonów, Internetu i globalnej sieci banków.

Jeszcze do niedawna handel na Forexie zarezerwowany był dla "rekinów" świata finansów takich jak banki czy inne ogromne instytucje finansowe, jednakże wraz z rozwojem Internetu, możliwość aktywnego uczestniczenia na tym rynku została udostępniona znacznie szerszemu gronu osób. W chwili obecnej praktycznie każdy kto ma komputer z dostępem do Internetu może w łatwy sposób rozpocząć swoją przygodę na tym rynku (np. na platformie forex.com).

Forex posiada wiele zalet i oferuje niesamowite korzyści w stosunku do innych rynków (np. do inwestowaniu na rynku akcji):

Łatwy dostęp - Jeszcze niedawno nawet bardzo bogata osoba nie mogła w praktyce inwestować swoich pieniędzy na tym rynku. Obecnie wraz z rozwojem technologii internetowych, powstały możliwości elektronicznego łączenia małych i rozbijania dużych zleceń. Dzięki temu można zacząć inwestowanie na tym rynku nawet z niewielkimi pieniędzmi.

Wyjątkowa płynność - Forex jest ogromnym rynkiem, co sprawia, że jest również rynkiem wyjątkowo płynnym. Oznacza to, że można złożyć zlecenie mając pewność, że zostanie zrealizowanie dosłownie online. Dzięki tak wielkiej płynności renek ten jest odporny na wszelkie manipulowanie kursami. Nawet interwencje banków centralnych wielkich państw nie są w dłuższym terminie zachwiać głównymi trendami zmian kursów na tym rynku.

Handel przez 24h/dobę - W odróżnieniu od innych rynków czy giełd papierów wartościowych, Forex jest czynny od poniedziałku do piątku przez 24 godziny na dobę. Do gry możesz przyłączyć się o dowolnie wybranej porze dnia czy nocy

Zarabianie zarówno przy trendzie zwyżkowym jak i zniżkowym - Na rynku akcji mamy możliwość zarabiania przede wszystkim na trendzie wzrostowym. Jedną z największych zalet Forexu jest możliwość osiągania zysków zarówno przy wzroście jak i przy spadku danej waluty.

A teraz najważniejsze: DŻWIGNIA czyli LEWAR - Duża dźwignia handlowa na tym rynku - dochodząca do 200 : 1 oznacza, że depozytem w wysokości np. 500$ można kontrolować kupno lub sprzedaż walut o wartości 100.000$. Jeśli przy takim lewarze kurs zakupionej przez Ciebie waluty wzrośnie tylko o 0,5%, zysk wyniesie (0,5% z 100.000$ = 500$). Licząc od strony realnych pieniędzy - Twój zysk z zainwestowanych 500$ wyniesie więc kolejne 500$.
100% zysku w transakcji trwającej kilka godzin, czy nawet często kilka minut! Czyż to nie piękne? Forex tworzy więc zupełnie nowe możliwości dla rządnych szybkich zysków inwestorów, ale czy jest on bezpieczny?

Od pierwszego października 2003 r., zgodnie z nowelą Prawa Dewizowego możemy dużo swobodniej korzystać z usług instytucji finansowych za granicą, otwierać konta bankowe w zagranicznych bankach i zawierać transakcje na międzynarodowych rynkach. Ta zmiana w Prawie Dewizowym dała nam więc szeroki dostęp również do międzynarodowego rynku walutowego, pozwalając korzystać z ochrony i regulacji prawnych rozwiniętych rynków i usług licencjonowanych firm brokerskich.

Pod względem prawnym bezpieczeństwo jest więc pełne, ale należy pamiętać, że handel na rynku wymiany walutowej Forex jest bardzo mocno spekulacyjny i zapewnia naprawdę duże zyski jedynie dla obeznanych z nim inwestorów, którzy rozumieją i akceptują wszelkie rodzaje ryzyka związane z tym rynkiem. Zanim zainwestujesz na tym rynku swoje pieniądze najlepiej otwórz konto demo na wybranej platformie transakcyjnej i poćwicz "na sucho" swoje transakcje.



Temat: Allegro może stracić pozycję lidera internetowych aukcji
Głos Wielkopolski, 12.02.2008:
Allegro może stracić pozycję lidera internetowych aukcji
,,Przełom na polskim rynku aukcji w internecie. Serwis Allegro, od lat lider rynku, czuje na plecach oddech konkurencyjnego eBay.pl. Liczba przedmiotów wystawionych w tym portalu na sprzedaż wzrosła w ciągu dwóch tygodni kilkunastokrotnie. Niewykluczone, że w ciągu kilku miesięcy eBay.pl zostanie polskim liderem pod względem liczby aukcji.
Skad ten sukces, skoro od debiutu w Polsce (firma pochodzi z USA i jest światowym liderem branży) w kwietniu 2005r. eBay.pl miał tu same kłopoty? Nie tylko nie zagroził Allegro, ale liczba aukcji była wręcz śladowa. Przez pierwszy rok nie przekroczyła 10tys. W tym czasie na Allegro każdego dnia można było znaleźć 1-1,5mln przedmiotów. Później było lepiej, ale eBay.pl nigdy nie przekroczył 40tys. aukcji. Tymczasem w 2007r. Allegro dobiło do 3mln ofert, zaś w ubiegłym roku za pośrednictwem tego portalu Polacy wydali aż 2,5mld zł.
I tu niespodzianka. W lutym eBay wystrzelił w górę - ponad 2,2 mln aukcji dziennie! Dystans do Allegro zmalał do miliona aukcji (wczoraj eBay.pl oferował 2,2 mln przedmiotów, Allegro 3,29mln).
Zaskoczenie jest tym większe, że luty miał być początkiem końca polskiego eBaya. Na początku miesiąca firma wprowadziła opłaty za wystawianie przedmiotów na aukcji (do tej pory było to darmowe). Choć stawki są niższe niż na Allegro - od 5gr do 1zł plus 2 proc. prowizji za wystawiony przedmiot - to jednak internauci nie pozostawili suchej nitki, wieszcząc szybki upadek polskiego oddziału firmy. Stało się odwrotnie.
Prawdą jest, że eBay zwiększył liczbę aukcji dzięki nowemu sposobowi ich zaliczania. Polski serwis został zintegrowany z zagranicznymi wersjami eBay. Nasi internauci moją już bez problemów kupować przedmioty z innych krajów - mówi Karol Świtała, rzecznik firmy.
Choć mogłoby się wydawać, że to tylko księgowy trik dla poprawienia fatalnych statystyk, to jednak Allegro ma się czego obawiać. Umożliwiając klientom zakupy za granicą, eBay.pl pozwala Polakom upolować lepsze okazje. To zainteresuje np. rzesze miłośników markowych ubrań, elektroniki, komputerów czy samochodów, które za granicą bywają znacznie tańsze. Zniknęła też konieczność znajomości języków obcych. Wpisując w wyszukiwarkę serwisu np. słowo ,,rower", otrzymujemy wyniki z wielu krajów, bez konieczności tłumaczenia na angielski czy niemiecki. Nie ma też problemu z zapytaniem obcokrajowca o szczegóły. Portal udostępnia szablony wiadomości w wielu językach. Jeśli klient nie znajdzie odpowiedniego, przetłumaczymy jego mejla - deklaruje Karol Świtała.
Allegro na razie obserwuje konkurencję. - Nie wypowiadamy się w sprawach eBay. Żadnych komentarzy - wzrusza ramionami Bartosz Szambelan, rzecznik Allegro. Firma ma jednak się czego obawiać.
eBay.pl wybrał świetny moment. Niski kurs dolara powoduje, że za granicą klienci z Polski mogą znaleźć nieosiągalne u nas okazje. Allegro nie jest w stanie zaoferować no. zakupów w USA, Wielkiej Brytanii czy Niemczech - uważa Magda Borowik, analityk firmy badawczej IDC Polska.
Szybko wylicza kolejne zagrożenia dla lidera. - Opłaty na Allegro są wysokie, a serwis do niedawna był praktycznie monopolistą. Teraz Kupujący mają do wyboru konkurencyjny, z podobną liczbą towarów i niższymi prowizjami - mówi.
Co więcej, do eBay.pl mogą przejść najbardziej wartościowi klienci, najzamożniejsi, kupujący najwięcej. - To świadomi konsumenci, którzy uważnie szukają okazji. Dużo wydają, więc starannie porównują oferty, nie boją się kupować za granicą. Okazję do tego stwarza im eBay.pl, a nie Allegro - zaznacza Magda Borowik.
Co z tego wynika? Zmiany na eBay.pl pozornie wyglądają na kosmetyczne, ale tak naprawdę są gruntownie przemyślane. Liderowi rynku przybył prawdziwy konkurent. Teraz Allegro musi utrzymać pozycję internetowego handlu w Polsce. Spadek na drugą pozycję mógłby skomplikować planowaną od wielu misięcy sprzedaż firmy QXL Ricardo, właściciela Allegro.
Południowoafrykański fundusz Naspers, który w ubiegłym roku został już właścicielem Gadu-Gadu, poinformował, że teraz chce przejąć QXL Ricardo. Na kupno Allegro był w stanie wydać 3,7mld zł. Jeśli Allegro straci pozycję lidera, cena spadnie. Allegro musi zatem powalczyć z eBay.pl
Na konkurencji skorzystają klienci."[/b]



Temat: ISPAT ...
Związkowcy z "Solidarności" twierdzą, że Mittal Steel, kupując za 500 mln dol. obligacje wyemitowane przez spółkę-matkę Mittal Steel Holdings, wytransferował zyski z Polski. Szefowie największego krajowego producenta stali zaprzeczają, twierdząc, że kupno obligacji było dobrym interesem

Sprzedaż za 1,4 mld zł czterech polskich hut koncernowi Mittal Steel, największemu światowego producentowi stali, była jedną z najgłośniejszych i największych prywatyzacji 2003 roku. Rok później dopiero co powstała spółka Mittal Steel Poland dzięki nadzwyczajnej koniunkturze na stal zarobiła na czysto 1,7 mld zł. Pieniądze te (500 mln dol.) zainwestowała w ubiegłym roku w dolarowe obligacje wyemitowane przez spółkę-matkę Mittal Steel Holdings. Sprawa od początku wzbudzała masę kontrowersji, które nasiliły się kilka dni temu, gdy koncern zdecydował, że nie wykupi obligacji, ale przedłuży inwestycję o kolejne pół roku.

Związkowcy z "Solidarności" twierdzą, że spółka transferuje w ten sposób pieniądze z kraju, łamiąc umowę prywatyzacyjną, a inwestycja ze względu na wahania kursowe jest mało opłacalna. - Obligacje kupowano, gdy kurs dolara przekraczał 3,5 zł. Zaraz zaczął jednak spadać i dziś waha się w granicach 3 zł - mówi Władysław Molęcki, szef "Solidarności" w dąbrowskim oddziale koncernu.

Augustine Kochuparampil, dyrektor finansowy spółki, tłumaczył wczoraj, że ponieważ obligacje są oprocentowane w dolarach (1,5 punkta procentowego powyżej wskaźnika WIBOR), to ich oprocentowanie jest i tak korzystniejsze niż polskich papierów wartościowych czy lokat, których średnie oprocentowanie to 4 proc. Spółka ujawniła, że pod koniec grudnia 2005 roku na konta firmy wpłynęło 13 mln dol. odsetek. - To dobra inwestycja, zarówno wtedy, jak i teraz. Nie wykluczamy, że nadal będziemy inwestować w dolarowe obligacje - stwierdził Kochuparampil.

Sprawa trafiła do Ministerstwa Skarbu. Urzędnicy - jak się dowiadujemy w resorcie - nie dopatrzyli się jednak uchybień, ponieważ Mittal Steel Poland nie stracił na operacji ani złotówki, a umowa prywatyzacyjna nie zabrania koncernowi inwestowania w obligacje emitowane przez spółkę-matkę.

Vijay Kumar Bhatnagar, prezes Mittal Steel Poland, zapewnił, że wszystkie inwestycje, do których koncern zobowiązał się w umowie prywatyzacyjnej, zostaną zakończone do końca pierwszego kwartału 2007 roku. Pierwotnie spółka miała czas do końca tego roku, ale rozszerzyła zakres robót. Zamiast modernizować starą walcownię w Krakowie, zdecydowała się wybudować nową i zwróciła się do rządu i Komisji Europejskiej o przedłużenie tego terminu. Zarówno rząd, jak i Komisja taką zgodę wydały.

Prezes Bhatnagar zapewnił, że w tym roku zakończy się modernizacja walcowni w Sosnowcu i budowa nowej linii powlekania blach w Świętochłowicach. Na początku przyszłego roku nastąpi natomiast rozruch nowej walcowni blach gorących w Krakowie i urządzeń do ciągłego odlewania stali (COS) w Dąbrowie Górniczej. - Aby nasi dostawcy zmieścili się w terminach, zaproponowaliśmy im bardzo atrakcyjne premie - ujawnił prezes Vijay Kumar Bhatnagar.

Zapewniał, że koncern wywiąże się z zapisanych w umowie prywatyzacyjnej deklaracji finansowych. Zainwestuje w modernizację polskich hut 2,4 mld zł. W 2007 roku wartość inwestycji sięgnie blisko 600 mln euro, czyli ok. 2,3 mld zł, a do 2009 roku kwota ta zwiększy się o 20 proc.

Spółka ma jednak kłopot z restrukturyzacją zatrudnienia. Obecnie w Mittal Steel Poland i spółkach zależnych pracuje ok. 18 tys. osób. Do końca tego roku zatrudnienie ma zmniejszyć się do 10 tys. 411 osób. Około 2 tys. pracowników chce wziąć jednorazowe odprawy (ok. 90 tys. brutto) i odejść z firmy. Nie wiadomo jednak, jak spółka zachęci pozostałych pracowników do odejścia. - Nie będzie jednak masowych zwolnień - uspokajał wczoraj prezes Bhatnagar.

Mittal Steel Poland skupia dawne huty: Katowice, im. Sendzimira, Florian, Cedler oraz największą w Europie koksownię Zdzieszowice. To ok. 70 proc. całego polskiego hutnictwa.




Temat: Złote i dulary w jednym banku ... przez Internet ... jest coś takiego?


Tylko Citi prowadzi konta walutowe przez Inet (CitiDirect)
Nie wiem tylko czy odchylenia kursów będą dla Ciebie
satysfakcjonujące.


A czy z Citi można przesłać złote do innego banku przez Inet? ile kosztuje
tam prowadzenie najtańszego konta obsługiwanego przez sieć?

Dzięki za ten cynk :)), oto moja analiza porównawcza:

Kursy dewiz 10 sierpnia 2001
                      Citi                   PKO BP
                  k. średni "prowizje"      k. średni "prowizje"
USA 1 USD           4.2000     1.00%     |     4.2135     1.20%
UGW 1 EUR           3.7493     1.00%     |     3.7656     1.20%
W.Brytania 1 GBP    5.9900     1.00%     |     6.0093     1.20%

Lubelski Bank Regionalny (dolary) 4.1914 +/- 1.68%

Kantory z telegazety Polsatu ($):
Nowy Sacz      421.00 1.19%
Bytom          421.00 0.95%
Krakow         419.50 0.60%
Poznan         418.50 1.31%
Warszawa       420.32 1.62%

Jak z tego wynika, kursy walut w PKO BP są generalnie wyższe niż w Citi, co
w swojej istocie nie miałoby w sobie nic złego (można ostatecznie przynieść
żywą gotówę i wpłacić na takie konto) to jednak "prowizje" czyli odchylenia
na minus przy kupnie waluty za zł i plus przy sprzedaży USD-PLN są również
znacząco bardziej korzystne w Citi. Dodajmy jeszcze fakt możliwości
operowania kontem przez Internet i tyle się złego o Citi nasłuchałem od
grupowiczów - a zaczynam żałować że nie mam tam konta! :)))

Jeszcze na zakończenie ułożę jedną historyjkę:
mam np. 5 tys. zł na zabawy z dolarami (ha ha ale drobny ciułacz słyszę
głosy :)))
Założenia:
- Za pół roku kurs średni będzie 5 zł (taką prognozę czytałem u nie byle
kogo :))) w Citi a w PKOBP o 0,32% wyższy
- "Prowizje" w obu bankach będą takie same jak wczoraj 10.08
- pomijam oprocentowanie r-ków (w PKO jest 1,45% avista w Citi nie wiem)

10. sierpnia AD 2001:
W PKO: - _osobiście_ dokonuję przewalutowania 5000 zł na dolary - wychodzi
$1172.58
Za pół roku przywracam $$$ na PLN - mam 5811.08 zł (stopa roczna = 32.44%)

W Citi: - przez Internet dokonuję przewalutowania 5000 zł na dolary -
wychodzi $1178.69
Za pół roku przywracam $$$ na PLN - mam 5834.51 zł (stopa roczna = 33.38%)

Na moich 5 tys. zarobiłbym tylko 23.43 zł więcej w Citi niż PKO ale za to
jaka wygoda! - siadam przed konsolą, a dolary płyną i płyną....

(wiadro zimnej wody: a może dolar za pół roku będzie średnio kosztował 4
zł?? - obliczenie strat w obu bankach pozostawiam P.T. Czytelnikom :))

Zbig.





Temat: Kuczyński: Największy kryzys finansowy w historii ludzkości?
Kuczyński: Największy kryzys finansowy w historii ludzkości?

Oczy inwestorów całego świata wpatrzone były w piątek w to, co działo się w USA. Inwestorzy zastanawiali się, czy giełdy amerykańskie będą tym rycerzem na białym koniu, który (chwilowo) uratuje świat przed dalszą przeceną. Przypomnę, że przed sesją indeks S&P 500 przebywał w trójkącie, a sygnałem kontynuacji wyprzedaży byłoby przełamanie (w cenach zamknięcia) poziomu 900 pkt. Przed sesją również gracze amerykańscy bombardowani byli samymi bardzo złymi informacjami. Załamanie indeksów w Azji, spadek PKB w Wielkiej Brytanii, ostrzeżenie Chin, które obawiają się o prognozy wzrostu gospodarki swojego kraju i całego świata - to wszystko pogłębiało pesymizm graczy. Na domiar złego Charles Bean, zastępca szefa Banku Anglii, powiedział, że "to jest prawdopodobnie największy finansowy kryzys w historii ludzkości". Poza tym po rynku krążyły pogłoski o szukaniu przez General Motors pomocy rządowej, dzięki której miałby przejąć Chryslera.

Żadnego znaczenia nie miały publikowane w piątek dane makro. Odnotujmy, że były tylko z pozoru znakomite. Sprzedaż domów na rynku wtórnym wzrosła aż o 5,5 procent (do najwyższego poziomu w ciągu ostatnich 13 miesięcy - procentowo największy skok od 5 lat). Problem jednak w tym, że ten wzrost wynikał ze sprzedaży tanich domów, bo mediana cenowa spadła aż o 9 procent, a na zachodzie USA nawet o 18,5 procent. Obniżało ceny (i zwiększały sprzedaż) pozbywanie się przez banki odebranych kredytobiorcom domów. Część graczy potraktowała ten raport nie tak jak powinna i akcje sektora budowlanego drożały.

Wszystko, co działo się na rynku walutowym, surowcowym i akcji miało jeden wspólny mianownik - trwała wymuszona sprzedaż aktywów. Inwestorzy na całym świecie wycofywali pieniądze zmuszając fundusze do niechcianej sprzedaży zawartości portfeli. Wycofywane z carry trade pieniądze wracały do miejsca skąd wyszły wzmacniając jena i dolara. Na giełdach akcji od początku sesji indeksy spadły po pięć procent i więcej, ale prawie natychmiast pojawili się chętni do kupna akcji. Indeksy przez 3,5 godziny powoli pięły się do góry, ale potem podaż znowu zaatakowała, co spotkało się z reakcją byków. Sesja zakończyła się jednak zwycięstwem niedźwiedzi - spadkiem o 3,5 procent. Nie ulega wątpliwości, że indeks S&P 500 opuścił dołem formację proporca dając sygnał kontynuacji wyprzedaży. Tylko błyskawiczny powrót nad 900 pkt. już w poniedziałek może zmienić tę sytuację. Jeśli indeks w poniedziałek nie wróci nad ten poziom to będzie dążył ku dnu bessy z 2002 - 2003 roku, czyli poziomu 780 pkt.

W Polsce piątek złoty rozpoczął od lekkiego umocnienia do głównych walut, ale potem znowu zaczął szybko tracić. Najszybciej tracił w stosunku do dolara i franka. W stosunku do euro było lepiej, bo tracący mocno funt tę walutę osłabiał. Skala wzrostu kursów zwiększyła się po tym jak Sławomir Skrzypek, prezes NBP, powiedział, że "na razie" nie przewiduje interwencji walutowej. Koło południa kursy walut w całym naszym regionie jednak nagle zawróciły, bo kurs EUR/USD ruszył do góry odbijając się od mocnego wsparcia na poziomie 1,25 USD (z 2006 roku). Tę korektę u nas przedłużył, ale po tak dużym osłabieniu realizacja zysków przez inwestorów grających na osłabienie złotego nie była żadnym zaskoczeniem.

GPW nie miała w piątek wyjścia. Panika w Azji i Europie doprowadziła do pięcioprocentowego spadku WIG20. Po kolejnym załamaniu się indeksów na innych giełdach ta strata zaczęła się pogłębiać, ale nie tak szybko jak za naszymi granicami. Widać było wyraźnie, że nasi gracze mają nadzieję na pomoc rynków amerykańskich i opanowanie paniki. Poza tym, mimo że przy sześcioprocentowym spadku to może brzmieć śmiesznie, nie było widać paniki. Jeszcze tydzień, dwa temu zawieszenie kontraktów w USA doprowadziłoby do potężnego spadku. W piątek było to tylko jednoprocentowe osunięcie (od poziomu sprzed decyzji). Zakończenie sesji (mimo, że WIG20 stracił 3,8 procent) też było z gatunku przyzwoitych.

Podaż się najwyraźniej kończy, ale to nie znaczy, że indeksy muszą rosnąć. Sesja w USA zakończyła się nieco lepiej niż oczekiwaliśmy, ale w Azji kontynuowana była przecena, więc dzisiaj nasz rynek powinien zacząć sesję spadkiem indeksów. Będziemy jednak jednym okiem zerkali na Węgry. MFW poinformował w niedzielę o osiągnięciu wstępnego porozumienia z Węgrami, którego celem jest ustabilizowanie gospodarki tego kraju, a cały pakiet zostanie ogłoszony "w ciągu kilku najbliższych dni". Jeśli na Węgrzech indeksy zaczną rosnąć, a forint będzie się wzmacniał to niewykluczone, że i u nas będzie spokojnie. Gdyby pomoc MFW nie pomogła Węgrom to na GPW niepokój wzrośnie.



Temat: USD


Czy gdybys kupił 2 tysiące dolarów na wycieczkę do USA po 4,12, to czy
sprzedałbyś je teraz by odkupić taniej? Pamiętaj o spreadzie a kantorach
:)))


Zalezy kiedy bym mial na ta wycieczke jechac. Obce waluty bardziej oplaca
sie kupowac w PKOSA (na pewno ESP, czy dolary tez to na 100% nie jestem
pewny). Ponadto latwo kantory wyeliminowac: Jedziemy nie z gotowka a karta
bankomatowa v platnicza, za granica wybieramy gotowke z bankomatu po kursie
NBP (+minimalna prowizja, ale nie to co kantor :-) Jeszcze lepsze tricki
mozna zrobic jak sie ma karte rozliczna nie obca waluta-USD-PLN tylko obca
waluta-EUR-PLN, czasami mozna na tym nawet zarobic :-)


Jesli natomiast kupowałbyś kontrakty na dolara, to sygnal wyjscia z rynku
pojawil sie pare dni temu - opisalem to w analizie walutowej dokladnie.

Jesli natomiast kupiłes dolary z mysla o inwestycji rocznej, na przyklad
celem zdywersyfikowania portfela, to nie widze zadnych sygnalow, by teraz
te
dolary sprzedac :))


Zgadza sie. Jesli jednak autor postu pisze co zrobic?, to widac ze myslal ze
kupuje tanio (4,12) , a sprzeda drozej. Teraz dolar nadal doluje, a autor
sie martwi. Nie sposob Mu odpowiedziec co zrobic i kiedy bo nie wiadomo czy
w USA nie bedzie kryzysu i za rok dolar po 3PLN, czy tez nagle zlotowka nie
straci.


Tak wiec jak sam widzisz, wszystko jest wzgledne.
Ja marki niemieckie juz sobie kupilem,, gdyz za 3 miesiace wyjezdzam na
wycieczke z Neckermanem .


Gratuluje. Uwazam jednak ze kazda decyzje inwestycyjna (takze kupno walut)
powinno sie podejmowac z jakims planem. Tzn. po tyle kupuje, tyle chce
zarobic, do tylu powinien wzrosnac, tyle moge stracic. Nie mozna kupic bez
planu. To tak jak z shortami: kupie na godzine: jestem -20pkt, po 4h na
"zero", po 3 dniach +70, po pieciu: -50...


Gdybym poczekal 1 tydzien dluzej, mialbym te marki o 1,5% taniej kupione
to
fakt. Ale gdyby babcia miala wasy, to by byla dziadkiem :)))

I tak sie ciesze z tanich zakupow walut, gdyz pod koniec ubieglego roku,
gdy
ustalelem spodziewane wydatki na ten rok, to zakladalem duzo wyzszy koszt
odpoczynku czerwcowego :)))


Zgadza sie wszystko jest wzgledne.


Mozna powiedziec, ze dzieki tamu zaoszczedzilem.


Jak najbardziej.


Sdodam jeszcze Batonku, ze wlasnie za te zaoszczedzone pieniazki kupilem
wczoraj Odtwarzacz DVD z mozliwoscia czytania plikow MP3, firmy AIWA :)))


wow :-) a wiesz ze juz Napster nie daje MP3 za friko :-(


Nareszcie pojawil sie w sprzedazy. Dlugo na to czekalem.

Apropo, czy ktos juz tez widzial ten sprzet? Jest rewelacyjny. Jedyna
wada,
to taka, ze nie widzi plikow nagranych w drugiej sesji. :((( Czyli jesli
ktos dogrywal albumy na mp3 w kolejnych sesjcach, to na takim odtwardzaczu
poslucha tylko pierwszej sesji :(


Pozdrawiam

Baton





Temat: EUR/USD
No wlasnie...co bedzie dalej...

Wklejam usdchf weekly tutaj... Bo dotyczy oczywiscie euro rowniez...

Widac ze usdchf przebil poziom wsparcia na 1.2...poziom ktory w byl oporem dla bardzo dlugiego trendu spadkowego... W tej chwili ma wiec twarda droge do 1.13...

Pytanie jest tylko: czy bedzie retest tego poziomu wsparcia od dolu i kiedy? Mi sie wydaje ze nie bedzie.

Mysle wiec ze usdchf spadnie jeszcze w tym tyg lub w nastepnym. I potem bedzie znow konsolidacja, kilka tyg...przed atakiem na 1.13 i przebiciem tego poziomu.

Moze tez byc atak od razu na 1.13...

Jesli chodzi o ten tydzien, do we wtorek mamy dane Existing Home Sales montly. Z tego co gdzies szybko przeczytalem to roznica miedzy Pending Home Sales monthly jest taka, ze pending mierzy liczbe umow przedwstepnych, a existing liczbe umow zrealizowanych, kontraktow zawartych. No wiec nalezy sie spodziewac bardzo zlych danych, pamietajmy ze 5.9 to wlasnie te dane wyciagnely euro z poziomu konsolidacji i zaczely kolejna fale ktora trwa do dzis. I przyspiesza, jak widac na eurusd.

Ale trzeba wziac pod uwage ze rynek juz zdyskontowal te informacje, spodziewa sie ich. Zle dane na tym wskazniku moga umocnic trend, ale trzeba byc ostroznie, rosnie prawdopodobienstwo retrecement.

No moim zdaniem 100 pipsow do gory po tych danych jest mozliwe. Na usdchf kurs moze wyladowac ponizej 1.6 i wtedy zawrocic. Tam spodziewalbym sie konsolidacji, miedzy 1.6 a 1.7.

ZObaczymy jak bedzie dalej. Dobre poziomu wsparcia pozwola szacowac kiedy ewentualnie otwierac hedge dla kupna eurusd.

Aha, co do jena...usdjpy jest blisko poziomow sprzedazy, zapowiada sie ostry spadek...trzeba poczekac jeszcze troche, juz w tym tyg powinien sie zaczac robic trend spadkowy...

Sadze ze wlasnie wowczas, gdy jen zacznie sie umacniac, euro przestanie dalej rosnac. Eurjpy juz jest na sprzedazy, ale ja bym wolal poczekac jednak co sie stanie na eurusd. To wlasnie co sie tu bedzie dzialo, wplynie na jena.

EDIT:

Aha: " Pytanie jest tylko: czy bedzie retest tego poziomu wsparcia od dolu i kiedy? Mi sie wydaje ze nie bedzie."

Retest juz byl, co widac na h4. Przed nami droga otwarta do 1.3 Ale moga byc ostre ruchy w gore. Wiec trzeba uwazac.

EDIT2:
I jeszcze cos, odnosnie danych...ja spodziewam sie jutro umocnienia dolara, moze byc dosc spore, jakies 50 pips..moze do 1.4053... i we wtorek od rana umocnienia euro przed atakiem na 4081 (to jest istotny poziom oporu dla tej fali na h4...i po przebiciu 4090 (trend na 30min) i przetestowaniu tego poziomu na malych interwalach bedzie dalszy wzrost....po danych wlasnie...ale potem, w tygodniu, kurs moze wrocic do 4081 gdy rynek stwierdzi ze te zle dane zostaly juz wystarczajaco zdyskontowane wczesniej, w minionych 2 tygodniach... i to by byl poczatek malego retrecement. Ale to oczywiscie jeden z mozliwych scenariuszy, trzeba obserwowac co sie bedzie dzialo...

Edit3
teraz mysle ze 4053 jest malo realne...raczej 4065 na jutrzejsze minimum...

Edit 4:
aha, blad byl jeszcze w Edit2:)) sorry.... no wiec z 4060 spodziewam sie ataku na 4081 ktora jest glowna linia tego poziomu na ktorym jest euro... potem bedzie atak na wzrost...czyli przebijanie 4091 (w edit 2 bylo zle, 4181...ale poprawilem juz)... 4091 jest do zupdatowania jeszcze, to jest krzywa... wiec + - 5-7 pipsow bedzie roznicy gdy bedzie atak bykow przed danymi (od rana we wtorek)...

Edit 5:
Kur..cze...sorry ze tak to poprawiam, a nie wklejam ladnego madrego posta:))troche jestem wymeczony, przepraszam... W kazdym razie nie bylo jednak na usdchf tego retestu 1.2.... zreszta widac to na wykresie ktory wkleilem... (nawiasem mowiac tam stracilem troche kasy, bo mocno obstawialem wlasnie ten retest.... ale to byl spory blad... nie tylko dlatego ze ten retest byl malo prawdopodobny (ja za bardzo sie sugerowalem tym ze akurat dane publikowane wtedy dla usd, cos chyba o CPI....byly w miare dobre...i ze technicznie bylo tez ladne odreagowanie...ale glowny blad to byla akurat strategia wtedy...hedgowania duzych pozycji...no nie wazne)

Oczywiscie to sa wszystko domysly.

Edit 6...
....ale moze byc jednak 4050 albo nawet nizej jutro....na razie na 30min jest spadkowy...nie ma zadnych newsow jutro.....no zobaczymy
Ok, to chyba wszystko juz.



Temat: Dlaczego inwestowanie długoterminowe jest najlepsze? :)
Wybaczcie opóźnienie, niestety pomimo zarządzania czasem, bywa że nie mam sił odpisać.
No ale dzis trochę nadrobię Dziękuje Wigusia za miłe słowa

Dzis chciałem Wam przedstawić kilka pytań i zasad Warrena Buffetta, które powinniście uwzgledniać w trakcie analizy spółek. Dzięki temu lepiej zrozumiecie na czym "stoicie" z waszymi akcjami

Zasady dotyczące przedsiębiorstwa

***Czy przedsiębiorstwo prowadzi prostą i zrozumiałą działalność? - chodzi o to czy spółki, które posiadacie rozumiecie. Np kupując akcje spółki cukierniczej, rozumiecie co produkuje, co może wpłynąć na wzrost sprzedaży itd.
***Czy przedsiębiorstwo prowadziło taki sam rodzaj działalności w przeszłości?
***Czy przedsiębiorstwo ma pomyślne perspektywy na dalszą przyszłość?

Zasady dotyczące kierownictwa przedsiębiorstwa

***Czy kierownictwo działa racjonalnie?
***Czy kierownictwo jest otwarte wobec akcjonariuszy? - wywiady, strona www, komunikaty itd.
***Czy kierownictwo przeciwstawia się imperatywowi instytucjonalnemu? "Imperatyw instytucjonalny" = bezmyślne naśladownictwo w firmach.

Zasady dotyczące finansów przedsiębiorstwa

***Skupiaj uwagę na stopie zysku z kapitału własnego(ROE), a nie na dochodach na jedna akcję
***Obliczaj dochody dla właścicieli - to trochę głębszy temat
***Szukaj przedsiębiorstw o wysokich marżach zysku
***Upewnij się, czy na każdego dolara zysku niepodzielonego przedsiębiorstwo stworzyło wartość rynkową w wysokości co najmniej jednego dolara? - chodzi o to czy niewypłacenie dywidendy przełozyło się na wzrost kursu akcji o wielkość niewypłaconej dywidendy.

Zasady dotyczące rynku

***Jaka jest wartość przedsiębiorstwa? - to głębszy temat, zostawiam na później.
***Czy można kupić przedsiębiorstwo za cenę znacznie niższą od jego wartości? - tutaj trzeba mieć obliczoną wartość wewnętrzną. Tez na razie pomijam.

Dodatkowe zasady Buffetta i pytania warte przemyslenia:

***Gdzie będzie spółka za 10 lat, czy spółka będzie osiągała większe zyski? Dlaczego ? - Własne przemyslenia, jak Ci się wydaje.
***Czy rozumiesz dlaczego ludzie kupują określone produkty spółki, czy rozumiesz branżę?
***Jak zmieni się branża przez następne 10 lat?
***Czy zarząd jest profesjonalny i godny zaufania?
***Czy na rynku istnieją substytuty oferowanych produktów ?

Bierz pod uwagę również konkurencję(5 sił Portera) :

***Niebezpieczeństwo pojawienia się nowych spółek. Duże? Małe?
***Wpływ Klientów i dostawców?
***Zdolność oferowania zamiennych produktów?
***Stopień konkurencji na rynku?

Powinnieneś wiedzieć jak najwięcej o konkurencji Twojej spółki. Analizować tak jak swoją.

Pewne mądre zasady:

***Szukaj spółek z bardzo dobrym zarządem.
***Nie zwracaj uwagi na giełdę - chodzi o to, żeby nie przejmować się czy jest hossa czy bessa. Liczy się tylko to czy masz świetną spółkę Wiem, że to może byc dość kontrowersyjny punkt
***Nie martw się o stan gospodarki. - wszelkie komunikaty o krachu, bezrobociu, PKB itd dla Buffetta mają marginalne znaczenie. Wyjątkiem jest inflacja, która zagraża inwestowaniu długoterminowemu, ale obecna w wysokości 1,5% nie jest zagrożeniem.
***Kupuj przedsiębiorstwo, a nie akcje. - chodzi o to byś patrzył na kupione akcje tak jakbyś został włąśnie włąścicielem tej spółki. Patrzysz na pracowników, zarządzanie w firmie, marketing, jakość produktó, koszty, zyski, marże itd. Jesteś współwłaścicielem i musisz pobawić się w empatię: Czy warto było kupić te akcje? Czy firma jest warta kupna? itp
***Gospodaruj portfelem przedsiębiorstw.
***Lepiej kupować dobre firmy po rozsądnych cenach niż kiepskie firmy po niskich cenach.
***Spółki o oryginalnych wyróżniających się produktach lub usługach są dobre a nie "masowe" niezróżnicowane, niezauważalne.
***Wybieraj spółki, które dają dobre wyniki od lat.

Na razie starczy

Przy inwestowaniu długoterminowym, te pytania to konieczność. Wymagają pracy umysłowej, lecz praca popłaca. Dobrze odrobiona lekcja domowa, zaprocentuje świetnymi zyskami

Pozdrawiam serdecznie i proszę o wyrozumiałość co do mojej absencji. Pamiętam o forum, ale nie zawsze dam radę

BZ



Temat: Katowicki finał WOŚP w Spodku
Ponad 23 mln zł wpłynęło dotychczas na konto XV Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.
To wstępne szacunki, bowiem jeszcze przez kilka dni można na rzecz WOŚP licytować przedmioty w internecie.

Na aukcjach są wystawione m.in. koszulki Roberta Kubicy oraz Euzebiusza Smolarka, kalendarz Pirelli na 2007 r., trąbka Zbigniewa Wodeckiego, autograf Milosa Formana z kolekcją jego filmów, piłka z podpisem Leo Beenhakkera i reprezentantów Polski, lot balonem, dwuosobowe zaproszenie na światową premierę "Akademii Pana Kleksa" i suknia ślubna prezenterki Moniki Richardson.

Nie brakuje przedmiotów przekazanych przez polityków.
Wystawiono m.in. akwarelę przedstawiającą pałac prezydencki z autografem Lecha Kaczyńskiego, książka "Historia dyplomacji polskiej X-XX w" od minister spraw zagranicznych Anny Fotygi, zabytkowy korkociąg od Marka Borowskiego, statuetka z rogami od posła Jana Rokity oraz pióra - od koordynatora ds. Służb Specjalnych Zbigniewa Wassermanna, minister finansów Zyty Gilowskiej, prezydent stolicy Hanny Gronkiewicz-Waltz, europosła Dariusza Rosatiego i b. prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego.

W ramach tegorocznego Finału pracowało 1,5 tys. sztabów w Polsce i 32 za granicą (m.in. w USA, Kanadzie, Wielkiej Brytanii, Meksyku i bazie polskich wojsk w Iraku). Kwestowało ponad 120 tys. wolontariuszy; zlicytowano wiele przedmiotów.

Podczas licytacji na zielonogórskiej scenie WOŚP, najwięcej uzyskano ze sprzedaży motocykla żużlowca Grzegorza Walaska - 8 tys. zł.

We Wrocławiu cenę 16,2 tys. zł osiągnął "Międzyplanetarny Prom Kosmiczny", czyli stylizowany na pojazd galaktyczny miejski autobus.

"Zwycięzca licytacji to Jacek Matysiak. Pochodzi z Wrocławia i ma tu pub. Autobus stanie przed jego lokalem i będzie dużym gadżetem. W pojeździe ma rozbrzmiewać muzyka rockowa, taka sama, jaką gra w swoim pubie. Zwycięzca uważa, że fakt kupna promu nie jest tak ważny, jak pomoc dla dzieci" - powiedział PAP Piotr Kamiński, zastępca redaktora naczelnego Polskiego Radia Wrocław, które organizowało licytację pojazdu.

40 tys. zł przyniosła na Śląsku licytacja przemalowanego na "kosmiczne barwy" 25-metrowego wagonu pasażerskiego. Przedmiotem licytacji nie był sam wagon, a umieszczenie na nim logo najhojniejszego ofiarodawcy. Teraz - ozdobiony znakiem firmowym rudzkiej huty - będzie jeździł w składach pociągów dalekobieżnych po całej Polsce.

Kilkaset osób wzięło udział w Opolu w biciu rekordu Guinnessa w wykonywaniu ćwiczeń fizycznych na wolnym powietrzu. Około 1,5 tys. osób uczestniczyło w stolicy w zorganizowanym w tym roku po raz pierwszy specjalnym biegu pod hasłem "Policz się z cukrzycą", Imię Wielkiej Orkiestry otrzymało w niedzielę rondo u zbiegu ulic Chopina i Paderewskiego w Koninie (Wielkopolskie). Uchwałę w tej sprawie podjęli wcześniej radni miejscy na wniosek konińskiego sztabu Orkiestry.

W Bazie Echo w Iraku polscy żołnierze i pracownicy wojska zebrali 1,8 tys. dolarów i 750 zł. Do puszek trafiły także waluty innych krajów - m.in. Mongolii i Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Zebrana kwota z pewnością się powiększy, bo do Al Kut, gdzie znajduje się druga baza polskich żołnierzy, puszki, identyfikatory i serduszka poleciały dopiero w poniedziałek. Wcześniej nie pozwoliła na to pogoda.

W Iraku nie zabrakło "światełka do nieba" - skierowano w nie silny reflektor, który na co dzień jest używany do oświetlania lądowiska dla śmigłowców w trudnych warunkach atmosferycznych.

Podczas tegorocznego, XV finału, zorganizowanego pod hasłem "Ale kosmos", "Światełko" zainicjował w kraju o godz. 20 sygnał wyemitowany przez potężny radioteleskop w Piwnicach pod Toruniem. Był to binarny zapis (ciąg zer i jedynek) czarno-białego rysunku symbolizującego idee WOŚP: miłości i przyjaźni.

W ocenie policji XV Finał minął w kraju spokojnie i bez większych zakłóceń. Odnotowano 37 incydentów - przeważały wśród nich drobne kradzieże; zatrzymano 30 podejrzewanych.

Zebrane środki zostaną przeznaczone m.in. na zakup sprzętu ratującego życie dzieci poszkodowanych w wypadkach i na kursy.

W ciągu czternastu dotychczasowych finałów WOŚP zebrała równowartość ponad 70 mln dolarów.

onet.pl




Strona 2 z 3 • Wyszukano 99 rezultatów • 1, 2, 3
 
Copyright 2006 MySite. Designed by Web Page Templates