kurs brakarski

Podobne podstrony
 
Widzisz posty znalezione dla hasła: kurs brakarski




Temat: Transfery

Te kilka dni minimum 3 ma IN na kontrole jakości odbiórki itd.
A kontrola kilkunastu leśnictw trwa czasem tydzień.
Ktoś tu przedkłada kontrolę nad racjonalne myślenie... No bo skoro leśniczy jest człowiekiem wykształconym, posiada ukończone kursy brakarskie to po jaka cholerę dokonywać 100% kontroli odbiórki? Ile macie w ciągu roku korekt WOD na skutek kontroli IN?





Temat: Żona dla leśnika z przydziału?????
W numerze 7/2008 Lasu Polskiego ukazał się artykuł aby Lasy Państwowe pomagały swoim pracownikom w znalezieniu żony. Fakt że panom coraz trudniej o partnerkę zauważyła GDLP w Warszawie. Ponoć nawet kursy brakarskie mają się odbywać wyłącznie dla kawalerów a tam niby to przypadkiem mają trafić nauczycielki, pielęgniarki i inne kobitki. Pomysł spotkał sie z oburzeniem i aprobatą, byli za i przeciw, byli też i tacy którzy powiedzieli że z przydziału to mogą tylko "konserwy lub gumofilce dostać".
Pomysł ??? Jak sądzicie???? Czyżby lasy miały się zamiar zabawiać w swatkę Aż strach pomysleć co się stanie z biurami matrymonialnymi





Temat: Jazdy lokalne i delegacje?

mają jeździć po 4-5 w aucie, w ten sposób będzie przyznawana delegacja jednemu leśniczemu To nie żart....

To bardzo logiczne, sensowne i powszechnie stosowane rozwiązanie... w przypadku szkoleń czy kursów brakarskich i dużych odległości

Ale zebranie w jednym terminie ( mam na myśli dzień i godziny) 5 zaganianych leśników w celu odbycia wspólnej wycieczki do n-ctwa ( nie liczę narady raz w m-cu) to fikcja...



Temat: Czy redukcja pracowników Lasów Państwowych jest potrzebna?

kodżak7 napisał/a:
Jeżeli chodzi o wiedzę typowo leśną to wystarczy roczny kurs teoretyczno-praktyczny
a może dwutygodniowy niedzielny kurs na leśnika. Taki przyspieszony intensywny.

a to i tak za długo. proponuję tylko 16 godzin:
-6 godzin nauka czytania i rozumienia instrukcji lp
-4 godz. nauka wypełniania druków wymaganych w lp
-4 godz nauka na pamięć wymagań kontrolera RDLP w lesie
-1 godz praktyczna nauka w lesie wyznaczania cięć pielęgnacyjnych, szacunki brakarskie
-15 min nauka odbiórki i obsługi rejestratora oraz silpu
-15 min edukacja przyrodniczo leśna
30 min nauka dlaczego jesteśmy najlepsi we wszechświecie
co wy na to? toż to doskonały leśniczy



Temat: W końcu będą te podwyżki??

zaczeli ciecia od szkolen ..widac inwestycje w ludzi nie maja sensu Może najpierw zastanowić się trzeba które szkolenia mają sens. Myślę że 100% jest po to aby wybrańcy z RDLP zasilili swoje portfele.Kurs BHP gdy nie ma robotników czy brakarski, można zorganizować 2-3 dniowy za dużo mniejsze pieniądze w N-ctwach.



Temat: pomiar długości drewna wielkowymiarowego
kursy brakarskie to czesto interpretacja szkolacych zaokraglamy do pelnych dziesiatek i jest w porzadku



Temat: Świeży wylęg pachnący zbliżającą się wiosną :)

kurs brakarski?

A ja chciałem jechać w lipcu na kurs do Milicza, tam gdzie budę kończyłem, ale też sie nie udało



Temat: Wkrótce pierwsze konkursy na stanowiska w Lasach Państwowych

Z "castingiem" dla chcacych znalezc zatrudnienie w LP po szkołach tez tak na poczatku miało być konkursowo... a teraz co - "...idz Pan/Pani na ten konkurs bo inaczej nie moge. Tylko go Pani/Pan zdaj i bedzie OK..."
Zdawałem ja taki egz o prace 2 lata wstecz -szczęśliwie, do służby leśnej również. nie powiem był trudny i nawet zdolniejsi ode mnie i bieglejsi jeszcze z czasów akademickich byli pod wrażeniem szczegółowości i szerokiego zakresu zagadnień. Powiodło się po raz kolejny. Sprawiedliwość konkursu powiecie? a jak wytłumaczyć fakt,że na prawie max liczbe punków zdają studenci administracji albo marketingu, którym taki egzamin potrzebny jest do etatu głównego księgowego, który już jest dla nich gotowy. nie wierze w ich zdolności powiecie? z całym szacunkiem dla ich wiedzy księgowej ale jak mam wierzyć gdy przed wejściem na sale mówią mi,że ZHLu i Ustawy o lasach nie mieli w rękach i nie mówie już o mnogości zwykłych zagadnień leśnych, z którymi w szkole się nie spotkali a na takich egzaminach występują.
I jeśli nie potrzebują takiej wiedzy do wykonywania swojej pracy za biurkiem (nie mam nic przeciwko pracy biurowej a myśle o tym z czym w swojej pracy mają do czynienia) to nie wymagajmy od nich zdawania takich egzaminów bo stają sie one mało wiarygodne przy porównyaniu wyników. Wydaje mi się, że gdyby zrobić analogiczny egzamin z księgowości i zarządzania prawa budowlanego i kilku innych które zawierał egz doSL leśnikom z wykształcenia i praktykom, większa połowa by "kucnęła" i nie wypadla tak dobrze jak księgowi na egzaminie do SL. Ocene sprawiedliwośći takiego egzaminu czy konkursu poddaje każdemu z osobna, jednocześnie przepraszam wszystkich , których mogłem urazić.nie miałem takiego zamiaru. Myśle tylko o tych wszystkich, którzy przedarli sie przez szkoły studia wymienione egzaminy kursy brakarskie i tkwią na stanowiskach robotniczych gdyż nie ma wolnego etatu w SL...przepraszam tych,którzy mogli się poczuc moją wypowiedzią dotknięci:) DB!



Temat: Wynagrodzenia w PGL LP

Młody pracownik częstokroć w ramach nauki zawodu odwala robotę za kogoś innego. Pamiętam ból pleców od stania non top przez 16 dni roboczych przy ksero w nadleśnictwie. Absolwentka dwóch polskich uczelni ze studniami podyplomowymi skończonymi w Berlinie. Ale tak już jest. To jest potrzebne. To uczy pokory, ale także pozbawia złudzeń i leczy z młodzieńczej naiwoności.

Staż trzeba odwalić. Rok w większości bezsensownie spędzonego czasu, za bezsensownie niewielkie pieniądze ale przyznajmy to: za bezsensowną pracę. Ale trzeba go odwalić, także z powodów osobistych aby spróbować jak ten chleb smakuje. Ale nie wolno także zapominać, ze poza LP też jest świat.

Masz rację, staż uczy pokory
Ja na swój staż złego słowa nie powiem - to było 14 lat temu. Rok stażu upłynął, ja z bicza strzelił. Wkuwałem regulaminy, współorganizowałem aukcję drewna okleinowego (na placu i w biurze), wykonywałem szacunki brakarskie, biegałem z Emolem, wypisywałem WOD-y przez 2 kalki ręcznie, handlowałem choinkami na święta, pilnowałem robotników na zrębie, odbierałem tartaczkę i "junkersy" (BK - 1,25 i 2,50 m), ganiałem za brudnicą i szeliniakiem, wklepywałem szacunki do Acera, rozkręcałem SILP w nadleśnictwie, byłem na kursie brakarskim i wiele, wiele innych rzeczy. Było też kserowanie i pisanie pism za sekretariat, i owszem. Ale to pikuś. Staż wspominam BARDZO DOBRZE - leśna szkoła życia zawodowego. Oczywiście staż stażowi nierówny. Po stażu, to już było różnie - nadmiar papierkowej pracy, zwłaszcza za sekretariat i kadry mocno zniechęcał. A w teren coraz trudniej było się wyrwać. I tu dochodzę do sprawy awansu i rozwoju zawodowego - gdy groziło mi "dożywotnie zbiurwienie", pozostanie do emerytury specjalistą za biurkiem - DAŁEM DYLA. Czułem, że się zaszufladkuję, zastagnuję, zgnuśnieję i stetryczeję. A chciałem się dalej rozwijać! I nie pomogły tu kursy czy studia podyplomowe. Jedynym wyjściem było dać dyla.
I nie żałuję tego kroku



Temat: Likwidacja nadleśnictw i RDLP
choć (przyznaję się bez bicia) nie przeczytałem całego wątku chciałbym wtrącić swoje pięć groszy.
Myślę, że nic tu do rzeczy nie ma ani kwestia wielkości RDLP czy Nadleśnictw ani też sprawa wyłączania pewnych obszarów z produkcji. Jak nie ma produkcji nie ma też kosztów.
Problem tkwi moim zdaniem w wydmuchiwaniu pieniędzy w działania, które nic lub nie wiele przynoszą.
Przykłady?
Niezliczone ilości szkoleń, kursów i narad. Nie ma prawie dnia aby choć jedna osoba z biura n-ctwa nie była gdzieś w delegacji. O czym, na boga, można ciągle i w nieskończoność gadać. Pracownik przynosi przedsiębiorstwu zysk wtedy kiedy wykonuje produktywną pracę - wytwarza dobra. Od płaszczenia tyłka na kolejnym nudnym kursie nie przybywa w kasie n-ctwa ani jedna złotówka, wręcz przeciwnie.

Inwestycje informatyczne. Nie policzone i niepoliczalne są pieniądze jakie Lasy wydały na przestrzeni ostatnich lat na wszystko co związane jest z informatyzacją albo lepiej byłoby napisać hiperinformatyzacją albo gigainformatyzacją. Efekt - "nie robimy tego tak czy śmak bo system na to nie pozwala" słyszałem to już wiele razy. Pytam więc kto tu rządzi ludzie czy maszyny? Jeżeli każdy gwóźdź, skobel, żerdź, każde pięć minut pracy przypisujemy na siłę do wydzielenia to oznacza, że popadliśmy w obłęd. Trzy kilogramy gwoździ rozpisałem w ostatniej wypłacie na sześć pozycji wniosku ochrony, wystawiłem na to kilka dokumentów i straciłem masę czasu by zaksięgować żałosną kwotę 45 zł. Wartość mego straconego czasu, zadrukowanego papieru już przewyższyła wartość rozliczonego zakupu a przecież te dokumenty ktoś jeszcze sprawdza i dalej obrabia. Paranoja ! Tak jak pisałem juz parę lat temu na pokrewnym portalu: SILP nas ubezwłasnowolnia i pogrąża finansowo. Ten system pożera czas ludzki, który mógłby być spożytkowany produktywnie.

To tylko drobne przykłady rozrzutności LP i ktoś może pomyśli, że to wszystko grosze. Z groszy jednak są złotówki a ze złotówek miliony.
Mamy w Polsce europejskie ceny drewna, mamy całkiem dobrze chłonny rynek wewnętrzny. Biorąc przy tym pod uwagę, że przeciętny pracownik LP nadal zarabia wielokrotnie mniej niż jego niemiecki czy austriacki kolega a polski ZUL pracuje za stawki wielokrotnie niższe niż w wymienionych krajach Lasy Państwowe powinny mieć pieniędzy jak szwajcarski bank. Dlaczeg tak nie jest?

Wiele czasu spędziłem za granicą. Nie pomywałem tam jednak talerzy tylko pracowałem w leśnictwie. Pytany niejednokrotnie przez tamtejszych leśników jak konkretne leśne problemy rozwiązane są u was w Polsce wstydziłem się odpowiadać obawiając się , że zostanę wyśmiany. Bo jak wytłumaczyć austriackiemu leśnikowi po kiego grzyba na rozliczenie jednego grodzenia potrzeba sporządzić pięć dokumentów albo jak Niemcowi wytłumaczyć, że ten klient nie dostanie określonego surowca bo nie mamy go w tym roku w szacunkach brakarskich.

Najpierw tworzymy sobie bariery w postaci sztywnych liczb w szacunkach brakarskich, wnioskach szczegółowych i planach by potem zmagać się z konsekwencjami upartego trwania przy tych nic nie znaczących cyfrach wbrew aktualnym potrzebom lub chwilowym koniunkturom. Rozpaczliwie i kurczowo trzymamy się tych zasad wmyśl obrony hasła "prowadzimy planową gospodarkę" choćby po grób.

 
Copyright 2006 MySite. Designed by Web Page Templates