kurator sądowy dla dziecka

Podobne podstrony
 
Widzisz posty znalezione dla hasła: kurator sądowy dla dziecka




Temat: POMÓŻCIE! SZUKAM DZIECKA,TO JUŻ TYLE TRWA!!
Dopiero co przeczytalam ten watek.Ogladalam kilka dni temu program w telewizji
i wydaje mi sie ze to chodzi wlasnie o ta dziewczyne wspolczuje jej ogromnie bo
prawde mowiac moj ex moglby zrobic to samo nie mam pojecia co bym zrobila jak
sie zachowala ale chyba wiekszosc ogladala na TVN w UWAGACH reportaz o tym jak
konkubent czyli nawet nie ojciec przetrzymywal w domu dziecko nie dopuszczajac
do niego matki i wszystko trzeba bylo zalawiac droga sadowa gdzie z wyrokiem w
reku policjanci nie byli w stanie nic zrobic tylko trzeba bylo zakladac sprawe
o przyznanie kuratora poprostu paranoja to co sie dzieje w tej Polsce a tyle
sie mowi o dobru dziecka nie potrafie tego pojac ze taki bydlak nie ponosi
pozniej zadych konsekwencji to jest straszne moge sobie wyobrazic jaki horror
przezywa matka ktorej porwali dziecko....cos okropnego!!!!





Temat: ograniczenie/pozbawienie władzy
two_of_us napisała:

> Dziewczyny,
> Ojciec mojego dziecka złożył do sądu wniosek o ogr. mojej władzy
> rodzicielskiej i ustanowienie nade mną nadzoru kuratora. Pisałam kiedyś, że
> jest to facet, który znęca się nade mną psychicznie w każdy możliwy sposób -
> to jest właśnie jeden z tych sposobów. Ponieważ jego czyny w ostatnim czasie
> stają się coraz perfidniejsze i ostrzejsze w wymowie, zdecydowałam się na
> przedstawienie całej sytuacji w sądzie. Na sali rozpraw zostałam przez niego
> wyzwana od narkomanek, prostytutek, handlarek narkotykami itd. Ojciec mojego
> dziecka w obecności sądu powiedział, że ma na to wszystko dowody - świadków.
> Powiedział, że prostytuuję się na oczach dziecka z wieloma mężczyznami i że
> utrzymuję stos. skesulane z własnym wójkiem itd. Przepraszam, ze piszę tu
> takie rzeczy, ale to są m. in. argumenty ojca mojego dziecka.
> Bardzo Was proszę - co z tym robić? Znając przebiegłość faceta - na każde
> słowo będzie miał swoich świadków. Jak mam z tym walczyć? Bardzo się boję.
> Dziękuję za każde wsparcie.

***
rany...współczuję Ci,ale..tak samo Ty możesz powołać swoich śwaidków jak on
powołał swoich
moja znajoma jak się rozwodziła,też na sali sądowej usłyszała podobne rzeczy o
sobie-było też kilku świadków od strony ex-a.
Ale sąd nie dał temu wiary; nie martw się-sąd jest przyzwyczjony do
takich "akcji" wie, kto kłamie,a kto nie.
pozdro






Temat: Trudne dziecko? wyszlo na ludzi ??? ;-)
Z punktu widzenia matki:
W wieku 44 lat urodzony przezemnie jedyny syn, majac 10 lat osierocony przez
ojca, no i zaczęło sie....wagary,nie uczenie sie, kłamstwa,oszustwa na miare
tych 10 lat, popalanie (nawet "marychy"). Ja pracująca i starajaca się opanować
jego błedy, była nawet sprawa sądowa i dozór kuratora ...koszmar !!!
Podstawówka zakończona z ocenami najsłabszymi a ocena z zachowania -
"nieodpowiednią". Wierzcie mi KOSZMAR, a ja mimo wszystko wierzyłam w syna,
tłumaczyłam, rozmawiałam. Dostał się niestety tylko do zawodówki, bo gdzie z
takimi ocenami.Nadal tłumaczyłam, rozmawiałam.....dałam korepetycje, pomagałam
w lekcjach i o dziwo ! na półrocze miał same 6, zaproponowano przeniesienie do
technikum. Matura zakończona na 6-tkach, dostał się na studia, obecnie jest
doktorantem Politechniki Wrocławskiej, ma narzeczoną i nie długo założy
rodzine.Ja jestem szczęśliwa i tylko myślę jeżeli będzie miał dziecko podobne
do siebie,czy potrafi być tak cierpliwy, wyrozumiały a jednocześnie
stanowczy.Wiele nerwów i nieprzespanych nocy kosztowało mnie jego wychowanie,
ale opłaciło się, teraz wiem ze moje życie miało znaczenie.Mogę odejść z
poczuciem spełnionego zadania. Ale najważniejsze trzeba dziecko kochać i w
niego wierzyć....



Temat: trzymajcie kciuki - mam sprawę (znowu)
Jestem po. I nic. W pozwie napisał o zmianę kontaktów z dzieckiem, a okazało
się ze nie chce zmianiać kontaktów. Chciał się pożalić jak to mu się utrudnia
życie i prosić sąd aby wpłynął..NA ZMIANĘ ATMOSFERY PODCZAS JEGO WIZYT... no
comment. Sąd pouczył go że napisął zły wniosek i może mnie oskarżyć o
utrudnianie kontaktów (których nie utrudniam oczywiście) i wnosić o ukaranie
mnie grzywną. Wtedy wyjął pozew NOWY i stwierdził, ż e w takim razie on wnosi
o.. zabieranie dziecka raz w miesiącu (140 km. od domu) spacerki, i.. TU UWAGA,
zakaz wyrobienia dziecku paszportu bez zgody ojca ( dla nie zorientowanych -
nie jest konieczny zakaz sądowy bo żaden urząd nie da paszportu bez zgody ojca)
i dalej " usatalenie kuratora który będzie miał kontakt tylko z ojcem i będzie
mu służył radą i pomocą" . Tu nawet ja nie wytrzymałam i mimo powagi sytuacji
parsknęlam śmiechem, a Sąd miał minę.. co najmniej zdziwioną. Nie zgodziłam się
na proponowaną zmianę kontaktów, a Sąd skierował nas do RODK. Może wreszcie
jakiś psycholog potwierdzi moje przypuszczenia, ten człowiek jest chory na
główkę... a to co robie robi tylko na złość mnie. Tylko boję się czy nie
skończy się to jakąś tragedią, bo zaczyna być nieobliczalny.




Temat: ex ex ex
oj Chalsiu to nie o mnie chodzi.Ja nawet jak pracowalam to mialam czas dla
Bartka.Bo moje zycie to bylo wrocic z pracy i byc z nim.Tamta matka w sadzie
twierdzi ze pracuje do 16 i zajmuje sie dzieckiem wzorowo.Jak jest poza sala
sadowa to okazuje sie ze pracuje o wiele dluzej i caly swiat sie wokol tego
kreci.A wez na to argument ze ja mam dwoje dzieci a ona jedno.Tak mozna
wkolko.I do tego Bartek ma babcie pracujaca ktora tez jest w stanie sie nim
zajac a nie mieszka z nami.Dziecko mojego m. ma babcie z ktora mieszka , ktora
nie pracuje i wg matki zajmuje sie mala pod jej nieobecnosc.No to co za problem
wsiasc z wnuczka w autobus i ja zawiesc?A przeciez mowa o zajeciach
popoludniowych.
Zreszta matka Gosi powiedziala do kuratora , ktoremu M zaproponowal ze kiedy on
ni emoze to mala zajmie sie jego ojciec i mama, ona powiedziala:wole zeby corka
bawila sie sama na deptaku niz byla z dziadkami.
Ale dla nasego sadu to zaden argument.Za to kiedy powiedzial ze w takim razie
niech gosia sama jezdzi autobusem w jedn strone to okazalo sie ze jest jeszcze
za mala.Wszystko przekreca sie tak zeby bylo zle.
A Ty wiadomo , mieszkasz daleko .My zas w Warszawie , miescie stolecznym ,
szeroko rozbudowana komunikacja , mieszkamy po jednej stronie Wisly.Naprawde
tylko checi sa potrzebne.




Temat: Kurator Rodzinny, czy ktoś coś wie ?
"Celem pracy kuratora zawodowego jest szeroka pomoc doradcza i socjalna oraz
wsparcie i opieka, świadczona osobom powierzonym jego pieczy w wyniku
orzeczenia sądowego. Są to osoby dorosłe i nieletnie popełniające przestępstwa
oraz dzieci i ich rodzice bądź opiekunowie z niewłaściwie funkcjonujących
rodzin. Praca kuratora polega głównie na korygowaniu środowiska i kształtowaniu
odpowiednich postaw i zachowań podopiecznych."

Na tym forum mozesz sie doszkolic, ale jesli masz slabe nerwy, to nie wchodz
tam ))

users.nethit.pl/forum/read/tata/2819220/

Pzdr




Temat: poradzcie tez wierzycielowi
I o to własnie chodzi. List gończt - prędzej czy później gostka dopadną.
Europa zachodnia jest cięta na wszelkie sprawy związane z rodznią / alimenty.
rozwody , itd/. Powinnas też póść śladem , który wskazał Majkel.Kurator to taki
gostek , ktory na mocy wyroku sadowego płaci za dłużnika.Dlaczego Ty
niepracująca matka z dzieckiem masz gonić za dłuznikiem .Jezeli komornik
zacznie ściągć z kuratora kasę to mozesz byś pewna ,że tatuś dziecka znajdzie
sie bardzo szybko.Ucieczka dłużnika za granicę to kolejny lansowany na tym
forum mit,. Jeżeli ''tatuś '' legalnie pracuje w UE to ma obowiązek płacic
alimenty w euro. Pozdrawiam Wanda



Temat: sprawa o kontakty
Dziękuję bardzo.
Czy, mimio że wnioskodawcą jest ojciec dziecka nie ja, ja też będę musiała
ponieść koszty postępowania?
Ojciec dziecka leczy depresję, na którą niby cierpi z mojego powodu-powstałą po
naszym rozstaniu (wykręt wymyślony na potrzeby np. sprawy alimentacyjnej i
innycyh spraw sądowych) juz 14ty miesiąc - to chyba długo. Poza tym, w żaden
inny sposób nie interesuje się losami dziecka. Biegli psychiatrzy nie
dopatrzyli się u niego niepoczytalności. Nie wiem, jak walczyć z takim
psychikiem? Jestem przerażona. Czeka mnie jeszcze kolejna sprawa w tym stylu z
wniosku tego człowieka - bez żadnych podstaw, dla czystej złośliwości złożył
wniosek o ograniczenie moich praw rodzicielskich i ustanowienie nade mną
kuratora w celu nadzorowania wykonywania opieki nad Synkiem. Czeka mnie
paranoiczny proces - udowadnianie mojej niewinności. Jestem skołowana. Co mam z
tym zrobić?



Temat: Nie daję rady...
Wstałam rano ,a tu przykra niespodzianka- brak prądu w całym mieszkaniu.
I jakos tak nawet wcale mnie to nie zdenerwowało .
Pojechałam do pracy ,zadzwoniłam do spółdzielni i kazałam przyjść i naprawić
.Pan zaczął sie mądrzyć ,szybciutko go zgasiłam i o 7.50 miałam już prąd.
Nauczyłam sie walczyć o wszystko ,chociaż są rzeczy których przeskoczyć nie mogę
.Sprawy sądowe i geodezyjne ciągną mi się już bardzo długo.
Mało tego to teraz musze jeszcze mieć kuratora dla córki ,żeby odzyskać
pieniądze z funduszu emerytalnego Adama.

Piszecie tu o układaniu sobie życia , o dzieciach itp.
Bez dzieci byłoby jeszcze gorzej ,dzieci zajmują czas ,nie dają sie zastanawiać
,rozpamiętywać .Dopiero jak córcia zaśnie -mam czas żeby pomyśleć .Ale z drugiej
strony -jak kiedys jej wytłumaczyć dlaczego nie ma tatusia.
Syn miał 11 lat kiedy Adam zginął,wiec on juz wie i rozumie.
Mała miała rok i 10 m-cy.Trudno będzie , źle będzie , nie raz będą jeszcze łzy
na dzień ojca w przedszkolu itp.( mój mąż zginął dwa dni przed dniem ojca ,w
pierwszym dniu wakacji).

kiedy wychodziłam za mąż ,nie wahałam się ,wiedziałam ,ze to jest człowiek na
całe życie .Mieliśmy juz przekroczone 30 lat ,wiec wiedzieliśmy na czym to życie
polega.
Nie wyobrażam sobie teraz związku z kimś innym.Nie zależy mi na miłosci ,na
przytuleniu ,rozmowie z kimś .A poza ty wiem ,że gdyby cos to każdego będę
porównywał do mojego męża i wiem ,ze będzie to porównanie na niekorzyść.




Temat: poradzcie tez wierzycielowi
zaraz zaraz trzeba wyjasnic pewne nieporozumienie. Kurator procesowy NIE JEST od
placenia. Reprezentuje on tylko podczas rozprawy sadowej interesy osoby
nieznanej z miejsca pobytu i tyle. Na tym sie jego rola konczy, najczesciej
kuratorem jest pracownik Sadu.
NIe ma czegos takiego jak "alimenty zastepcze" tzn z grubsza mozna by je tak
nazwac ale nie o taie pojecie chodzi. Na mocy artykulu 132 kodeksu rodzinnego i
opiekunczego mozna sie domagac o alimenty od osob zobowiazanych w dalszej
kolejnosci. Oznacza to ze w przypadku gdy jakas osoba nie wywiazuje sie z
obowiazku alimentacyjnego mozna domagac sie wowczas alimentow od dalszych osob.
Nastepnymi w kolejce sa dziadkowie dziecka, ale tu uwaga. NIe oznacza to wcale
ze chodzi tu tylko o rodzicow meza bowiem osobami zobowiazanymi beda rowniez
twoi rodzice. Sad bada mozliwosci zobowiazanych i ustala nowe alimenty ktore
wcale nie musza (a nawet nie powinny) pokrywac sie z kwota jaka zostala
zasadzona od meza na rzecz dziecka.



Temat: sprawa sadowa w polsce a my zagranica...
sprawa sadowa w polsce a my zagranica...
mieszkamy zagranica od kilku lat,ojciec dziecka nie interesuje sie nim , nie
odzwiedza, nie dzwoni jednym slowem -nie ma z nim kontaktu.
ostatnio zaczelam sie zastanawiac nad pozbawieniem praw rodzicielskich ojca,
poniewaz chcialabym malemu zmienic nazwisko ( sa problemy poniewaz ja mam
inne a maly nazwisko ojca ) jednak jestem ciekawa jak to zalatwic w polskim
sadzie skoro podobno potrzebne sa wizytu kuratora badz psychologa a my nie
mieszkamy w polsce.
moze ktoras z Was zalatwiala to mieszkajac za granica??
bede bardzo wdzieczna za kazde info.
pozdrawiamy



Temat: Ograniczenie praw rodzicielskich
Ograniczenie praw rodzicielskich
Witam,w styczniu tego roku Mops zgłosił do sadu rodzinnego o
odebranie mi praw rodzicielskich na czwórke moich dzieci,na sprawie
dowiedziałam sie iz mam miesiac na poprawe sytułacji,która
oczywiscie diametralnie sie zmieniła,myslałam ze po tym czasie
odbedzie sie nastepna sprawa lecz nie było juz sprawy,jedynie
dostałam pismo od kuratora ze zostaje przyznany nam dozur na
poctawie postanowienia sadu,niestety ja postanowienia nie dostałam i
nie wiem co jest w tym postranowieniu.Mam pytanie czy powinnam
dostac poczta postanowienie sadowe w mojej sprawie? Jesli nie to w
jaki sposób je uzyskac?,kuratora prosiłam o to juz pół roku temu i
nic



Temat: Patryk wrócił do dziadków
Patryk wrócił do dziadków
Nie wiem co się stało? Nie potrafię nawet wyrazić swojej opinii, chyba
sędziowie i sędziny są istotami ludzkimi? – może kiedyś byli? Zadaniem Sądu
Rodzinnego powinna być ochrona i piecza nad dzieckiem (Sąd dba o dobro
dziecka), lecz w tym przypadku zasada ta została złamana. Gdzie jest kurator
wyznaczony zapewne na tą sprawę? Czy był tylko figurantem wyznaczonym do
sprawy żeby procedurze stało się zadość? Czy jak zwykle sędzina czytała
pierwszy raz akta na sprawie? Co można uczynić by takie sprawy się nie
powtarzały? Jakieś kary dla sędziów może istnieją, dla mnie nie powinien to
być finał tej sprawy. Poczekam może jeszcze coś przeczytam na ten temat w GW.
Ciekawe czy Pani Wiesława Stelmaszczuk-Taracha, przewodnicząca V Wydziału
Rodzinnego i Nieletnich Sądu Rejonowego w Lublinie znająca tylko jedną
sentencję „Nieznajomość prawa szkodzi”, zna i używa, choćby tylko w swojej
głowie inne, że powtórzę za Cyceronem „Summum ius, summa iniuria” (dla Pani
Sędzi tłumaczenie: „Najwyższe prawo , najwyższą krzywdą”). Często poprawne
formalnie czynności prawne prowadzą do skutków niesłusznych. Oczywiście można
się odwoływać, skarżyć, pisać zażalenia…..ale czy możemy wymagać od zwykłych
ludzi znajomości postępowania cywilnego? To Sąd zna prawo, nie może wydawać
postanowień żerując na ludzkiej nieznajomości spraw sądowych i bezradności.



Temat: muszą być świadkowie?
nie musi byc kuratora. Natomiast jesli nie bedzie porozumienia malzonkow na
warunki, z kim ma mieszkac dziecko lub w kwestii czestotliwosci wizyt i ich
dlugosci to wtedy rozpoczyna sie dlugotrwala niesamowicie stresogenna procedura
wywiadow psychologow sadowych /trauma dla dzieci nawet 2-letnich!/ oraz wizyt w
miejscach zamieszkania Twojego i zony rzeczonych wyzej. Radze sie dogadac.




Temat: Moje życie legło w gruzach... :((( długie
Ja też (nie wiem czy pamiętasz) miałam podobną sytuację. Mój niemąż dostał 1,5 roku w zawieszeniu na 3 lata za podrobienie dokumentów. Doszło do umowy z prokuratorem, nie był na rozprawie i nie wiedział, że dostał kuratora. Ostatnio na 3 miesiące przed końcem wyroku kurator się upomniał o niego wystąpił o wykonanie kary. Byliśmy równie załamani. Ja pojechałam z moim niemężem na rozprawę, wpakowałam się z wózkiem i dzieciem na salę sądową i wzięłam sędziego na litość. Sędzie stwierdził, że oskarżony ma pracę, rodzinę, synka i błędem byłoby skazywać go teraz na więzienie. Nie potrafię wyrazić jaką odczułam ulgę. Ale zanim się to stało co noc myślałam o tym, co będzie, gdy zabiorą mi ukochanego a dziecku ojca. Więc mogę sobie wyobrazić co czujesz. Szkoda, że wasz sędzia nie był tak wyrozumiały. Bardzo Ci współczuję. Może zwrócisz się ze sprawą do rzecznika praw obywatelskich? Ja miałam taki pomysł. W każdym razię życzę Ci dużo siły i pomyślnego zakończenia sprawy. Pozdrowienia.




Temat: Obojętni na krojenie
Obojętni na krojenie
Niestety taka jest prawda, że nad takimi sprawami, my społeczeństwo
przechodzimy obojetnie. Dlaczego tak się dzieje? Po pierwsze wspomniana
psychologia tłumu, po drugie chore przepisy prawne. Poszkodowany sam czuje
się jak skazany. Często spędza kilka godzin na komisariacie oczekując aż go
łaskawie "panowie policjanci" przesłuchają. Bywa, że jest straszony, a po tym
wszystkim, jeśli dojdzie do rozprawy, to na sali sądowej przeczytane zostaną
jego dane osobowe na głos, a bandziorek sobie zapamięta. Dostanie 3 miesiące
w zawieszeniu, za małą szkodliwość społeczną czynu i jak kurator mu odpuści
to się zjawi pod naszym domem z kilkoma kolegami. Zaostrzyć prawa, tak aby
się odechciało kroić. Zamiast zawiasów, ewentualnie przytulnego cieplutkiego
poprawczaka - fabryki przyszłych kryminalistów, ciężkie roboty. Budowanie
dróg, sprzątanie itp. Niech zarabiają sami na siebie. Koszt
jednego "wychowanka" sięga nawet do 12000 zł/m. Dziecko z domu dziecka
dostaje 1600 i to nie zawsze. A pieniądze niech państwo przeznaczy chciażby
na szpitale, fundacje, cokolwiek. Kaczyński weź ty się wreszcie do roboty.
Pamiętasz co obiecywałeś? Pozdrawiam.



Temat: co mogę zrobić?
Witam,

Jesli chodzi o pomoc psychoterapeutyczna dla osob z doswiadczeniem
przemocy w rodzinie (niezaleznie, czy sprawcow, czy ofiar i jakiej
plci) pomocna w poszukiwaniach moze byc ta strona:

www.przemocdomowa.pl/?p=p_17&sName=gdzie-szukac-pomocy-w-polsce

Nie ma mozliwosci zmuszenia kogos do odbycia psychoterapii bez
wyroku sadowego, moze ja jednak zasugerowac przydzielony przez sad
kurator, pracownik osrodka pomocy spolecznej, pracownik szkoly do
ktorej chodzi dziecko, ktos z rodziny itd. Jesli w jakims miejscu
dochodzi do znecania sie nad rodzina, jest to przestepstwo okreslone
art. 207 kodeksu karnego:
§ 1. Kto znęca się fizycznie lub psychicznie nad osobą najbliższą
lub nad inną osobą pozostającą w stałym lub przemijającym stosunku
zależności od sprawcy albo nad małoletnim lub osobą nieporadną ze
względu na jej stan psychiczny lub fizyczny,
podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

§ 2. Jeżeli czyn określony w § 1 połączony jest ze stosowaniem
szczególnego okrucieństwa, sprawca
podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.

§ 3. Jeżeli następstwem czynu określonego w § 1 lub 2 jest
targnięcie się pokrzywdzonego na własne życie, sprawca
podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12

Jesli wie Pani o przestepstwie, teoretycznie moze Pani o nim
zawiadomic policje. Moze tez Pani zaczac od powiedzenia wprost
siostrze ktore dokladnie zachowania wzbudzaja Pani niepokoj i
dlaczego.



Temat: postanowienie sądu ZA KRADZIEŻE -ręce opadają !!!
W przypadku osób nieletnich wyrok sądu ma służyć WYCHOWANIU a nie ukaraniu.
Jesli to była pierwsza historia w "karierze" takich smarkaczy, to sądowi się
nie dziwię. No, powinien jeszcze dołozyć nadzór kuratelski, ale to i tak nie ma
w Polsce większego sensu (poza psychologicznym), bo kuratorów jest zbyt mało,
żeby naprawdę mogli się zająć swoimi podopiecznymi.
Czego oczekiwałaś, że poślą dzieciaki do poprawczaka? Domy poprawcze to
najgorsze rozwiązanie, bo wtedy smarkacz na pewno już do końca życia się nie
zresocjalizuje. Domów wychowaczych (czy opieki, nie wiem jak to się nazywa),
które są zakładami otwartymi i chyba jako jedyne mogą spełniać warunek
wychowania młodzieży, jest jak na lekarstwo i dzieci z zasądzonym tam pobytem
mogą czekać na miejsce nawet do pełnoletności.
Jesli następnym razem te osoby zostaną przyłapane na jakimś przestepstwie, to
pewnie już tak łatwo nie wyjdą z tego cało.



Temat: Miłuj wroga swego ...
Czesc
To co napewno bym zalecał to stoicki spokój i nie poddawanie sie emocjom. Zanim
palniesz głupstwo czy zrobisz cos głupiego pomyśl że może być to wykorzystane
przeciw Tobie w sądzie i o opiece nad dzieckiem bedziesz mógl pomarzyć (jesli o
to chodzi). Pomyśl też jak wygladac to może z zewnatrz bo o ile nie bedziesz
dochodził swych praw z kijkiem do bejsbola to decyzja bedzie zależeć od innych
(sad, kurator) którzy Cie oceniaja.
Jesli chodzi o spadek to wyluzuj, to tylko pieniadze. Ewentualnie zaproponuj
jakis korzystny dla drugiej strony podział, np 30/70.
A co do walki ogólnie - czasami trzeba. Ważne abyś nie miał złej motywacji i
nie cieszył sie ze zrobienia komuś krzywdy. Jesli masz na myśli walke na sali
sadowej to krzywdy raczej nikomu tym nie zrobisz ;)
No i życz swoim oponentom wszelkiej pomyślności i szczescia.
To takie moje przemyslenia. Tak bym mniej wiecej sobie poczynał.
pzdr
SeRhameSar



Temat: co robic?????????????????????
Jak to co robić? Działać! Nikt nie ma prawa bić ani ubliżać Pani dziecku.
Interweniować u dyrektora szkoły i żądać wyciagniecia konsekwencji wobec
nauczyciela, może Pani również wejść na drogę sądową .Jeśli dyrektor nie
zareaguje należy napisać skarge do właściwego kuratora oświaty. Nasza polska
Konstytucja zabrania stosowania kar cielesnych i poniżajacego traktowania. Nie
ma żadnego usprawiedliwienia na postepowanie nauczyciela!



Temat: trudna sytuacja
daj sobie spokój
Dzieci nic nie mogą podpisywać, ponieważ nie mają żadnych praw.
Ubezwłasnowolnienie to skomplikowana, sądowa procedura, która moż się zakończyc
ustanowieniem kuratora...
Krótko mówiąc - w ogóle nie wiadomo, czy to mieszkanie da się sprzedać. Nic nie
podpisuj, nic nie remontuj.
pozdr
al



Temat: pomocy -jak pozbyc się lokatora
WITAM odpowiadam w sprawie dwukrotnej propozycji mieszkania dla
eksmitownego reguluje ten przepis

§ 2 pkt 4 tej uchwały
www.cyfronet.krakow.pl/mk/bip/rada/uchwaly/show_pdf.php?id=13884

A przy okazji dodam że mój lokatorek ma się dobrze dalej w moim
mieszkaniu....JEST PO kolejnej rozprawie sądowej wyrok nie może się
dalej upawomocnić i nie mogę nawet starać się o odszkodowanie od
Gminy.Lokator gra na nerwach i na zwłokę.Teraz próbuje
ubezwłasnowolnić żonę(wcześniej prosił sąd o kuratora dla niej-sąd
omówił).Uda mu się gdyż faktycznie żona jest ciężko chora.Tylko nie
wiem co zyska?Tylko czas?Na co?I tak ma już przyznany lokal
socjalny, nie ma eksmisji na bruk.Chyba TYLKO chce zrobić mi na
złość,ale się nie poddam mimo że ciężko już walczyć z
wiatrakami...Dalej wynamuję od obcych garsonierę - już teraz z
dwójką dzieci i mężem i psem.A ON panoszy się tylko z żoną w prawie
90 m mieszkaniu MOIM...brak słów...a ja nie mam swojego własnego
kąta.I jeszcze długi za czynsz JAŚNIE PANA...ach żyć się w ty kraju
z takim prawem do d...nie chce..
Mimo wszystko pozdrawiam i czekam ż do mnie uśmiechnie się
szczęście!!!



Temat: Adam zmieni szkołę
jego rodzicom to by sie przydal nadzor kuratora sadowego, skoro nie potrafia
samodzielnie wychowac dziecka



Temat: Jan Rulewski wraca do polityki
Byku czy ty robisz dla konkurencji?
Bylem u Rulewskiego nad Zalewem Koronowskim na poczatku czerwca.
Dzieci widzialem, Jasia i Hanie. Zadbane, ubrane, udane.
Nic mi nie wiadomo, zeby je kurator sadowy odwiedzal.



Temat: Adopcja...
Adopcja dziecka jest orzekana przez sąd opiekuńczy. Trzeba więc złożyć
odpowiedni wniosek. Pani sytuacja rodzinna, majątkowa itp. będzie badana przez
kuratora sądowego, ośrodek adopcyjno-wychowawczy itp.



Temat: juz po spotkaniu- mieszane uczucia.
a ja wiem, że dzieci mogą zarówno być spadkobiercami jak i obdarowywanymi.
Tylko zarząd ich majątkiem podlega rodzinie, czasem sądowemu kuratorowi.

A, że wnusio w prostej linii I grypy zstępnnych to i ulga spora od podatku
byłaby...




Temat: Oddam ubranka dla dzidziusia W-wa Wesoła/Piaseczno
czesc
jestem zainteresowana, moge przyjechac. napisałam do ciebie na priv ale nie
wiem czy doszło.
zbieram takie rzeczy dla dzieci wróznym wieku, jestem kuratorem sądowym i mam
sporo potrzebujących podopiecznych.
Ania F.



Temat: Ludzie kultury supermarketów
a swoją drogą
rodzicom katującym filharmonią nudzące się tam dzieci nalezałoby kuratora
sądowego przydzielić co najmniej.



Temat: syn mojego m i problemy z jego babką
Moim zdaniem można to zrobić tylko w jeden sposób.Dobry prawnik ,ale taki z
pasja a nie wiecznie "potrzebującym portfelem" i oddać sprawę do sądu.
Bo rozumię,że nie mówimy o zapaleniu pęcherza,ale mówimy o poważnie
zaniedbywanym dziecku,dziecku krzywdzonym w ogromny sposób emocjonalnie.

Ze swojej strony,to co można zrobić dla ZANIEDBYWANEGO W POWAŻNY SPOSÓB
dzieciaka to:
1.Zacząć współpracować z psychologiem i pod jego kierownictwem starać się
wspomóc dzieciaka,korzystać na bierząco z jego pomocy i pomysłów na wsparcie
dziecka w takiej sytuacji.Czynne działanie i jak najbardziej fachowy udział w
tych działaniach.Sięganie do konkretnej wiedzy,a nie dziwnych porad
zaciągniętych w 100 miejscach.

2. Zebranie konkretnych dowodów,jak największej ich liczby świadczących o tym
że dziecku dzieje się krzywda i ostra współpraca z adwokatem.Sprawa z buta i to
jak najszybciej ,jeśli są to poważne i rzeczywiste zaniedbania ,na drogę sądową
i kurator,kurator i jeszcze raz dobry kurator.

3. Jesli chodzi o dobro dziecka to korzystać ze wszystkich możliwych
środków ,wiadomo prawnych,ale jeśli zajdzie kiedykolwiek jakiekolwiek
podejrzenie,że sprawa jest już zbyt poważna,a dziecku grozi FAKTYCZNE
niebezpieczeństwo to bez skrupułów posuwać się do działań moim zdaniem nawet
poza prawem.Urzędnicy co niektórzy są faktycznie oporni,leniwi i bez
podstawowej wiedzy lub z natury są ignorantami,a dzieciak życie i zdrowie ma
tylko jedno .Moim zdaniem w takiej sytuacji nie cofać się przed niczym.Czasem
nawet i lisem zostać,czasem głupiej babce pychol kasą zatkać(bo zazwyczaj takim
osobą zależy na kasie,którą przy okazji otrzymują i z której się utrzymują)
Dzieciakowi pomóc i konkretnie się nim zająć.Podstawa to samemu być pewnym,że
wie się,co się robi i dlaczego.

To co możesz zrobić,to zakasać rękawy i wziąść się rzetelnie i konkretnie za
rozwiązywanie problemu.
Gdy masz do czynienia z poważnymi zaniedbaniami i działaniami na szkodę
dziecka to nie ma na co czekać,należy przemyśleć,odpowiedzieć sobie na
pytanie "co należy zrobić i co można zrobić dla dzieciaka,dlaczego to robię? i
czy mam siłę ,by jeśli podejmę walkę o to dziecko wytrwać do końca ?",podjąc
konkretne decyzje,obmyśleć strategię działania i DZIAŁAĆ!!!

Powiem coś ostrego,jeśli pozwolisz,ale nie traktuj tego zbyt personalnie proszę-
"Na co Ci porady? Szukasz rozgrzeszenia z tego,że do tej pory nic konkretnego
nie zostało zrobione?"

Pozdrawiam gorąco i życzę powodzonka :)Trzymam kciuki:)



Temat: nosterdamoos -Kanada - Kraina Wielkiego glodu!!!
nosterdamoos -Kanada - Kraina Wielkiego glodu!!!
Kanada - Kraina Wielkiego glodu!!!
Autor: nosterdamoos
Data: 23.11.05
www.cbc.ca/story/canada/national/2005/11/23/child-poverty051123.html

++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
3 mln dzieci żyją w biedzie - twierdzi Rzecznik Praw Dziecka
PAP 13:35

W Polsce blisko 3 miliony dzieci żyją w biedzie - powiedział Rzecznik Praw
Dziecka Paweł Jaros. Jego zdaniem, nie wszyscy dostrzegają, że bieda wśród
dzieci przekłada się na brak jedzenia.

To jest oczywiste, ale czasami nie dostrzegane. Staramy się dożywić dzieci.
Pieniądze przyznane przez rząd nie załatwią sprawy, ale pomogą. Często wiele
zależy od odpowiedniego rozdzielenia środków. W jednej z bardzo biednych gmin
w Polsce udało nam się np. wysłać wszystkie dzieci na wakacje. Czasem
wystarczy lepsza organizacja - powiedział Jaros.

Dodał, że biedne dzieci częściej popadają w prostytucję czy alkoholizm. Jego
zdaniem, liczba polskich dzieci żyjących w biedzie, ujawniona w badaniach
prowadzonych przez naukowców z Uniwersytetu Łódzkiego, jest w Polsce "celowo
przemilczana". Rzeczą podstawową jest uratować dzieci przed krachem
biologicznym - powiedział.

Rzecznik Praw Dziecka uważa, że jest niedopuszczalnym, by z powodu biedy
zabierać dzieci do domów dziecka.

Należy wspomóc tę rodzinę, a nie zabierać jej dziecko. Dom dziecka nie jest
miejscem, o którym dziecko marzy. Rodzina jest najlepszym środowiskiem dla
dziecka - powiedział Jaros.

Jaros przyjechał w piątek do Łodzi, by wziąć udział w obradach "Szczytu w
Sprawach Dzieci Województwa Łódzkiego". W spotkaniu, którego organizatorem
jest Centrum Służby Rodzinie w Łodzi, biorą udział m.in. nauczyciele,
pedagodzy, psychologowie, wychowawcy, pracownicy socjalni, kuratorzy sądowi i
sędziowie rodzinni. (sm)



Temat: kontakty ojca z dzieckiem ustalone sadownie-czesto
Bono i Kasjo
Bardzo proszę czytać wszystkie moje słowa - a więc użyłem słówka "jeśli".
Oznacza ono wariantowość co do ustosunkowania się do rzeczywistości której
okoliczności wszystkich nie znam.
Więc to nie była ocena życia Bony.
Przepraszam jeśli ten ostry wariant (bez dostrzeżenia jednego istotnego słówka)
zabolał.
Więc jeśli będziemy czytali i cytowali (tu Ty Kasjo) wszystkie słowa - może tak
szybko nie bedziemy kogoś oceniali jako twardogłowego i strasznego palanta.

Zapewne opisuję mniej łatwe warianty - ale staram się też pisać skrupulatnie,
jak nie jestem pewien to staram się ujmować to jako wariant a nie jako ocena.
Tylko proszę nie wycinajcie słów przy czytaniu.

"Nie zabraniam kontaktow, lecz chce aby zostaly ustalone sadownie (chce miec to
na papierze)"
Niestety wymiar: 2 x mies - jest praktycznie wycinaniem ojca. A gdyby to Tobie
tyle zaproponowano z Twoim własnym dzieckiem - jakbyś się poczuła.

Jeśli jestes niezadowolona że tak Cię potraktował, jak piszesz - słuszne
uczucie, po tym co dodatkowo wyjaśniasz, przyznaję.
Ale jeśli Twoje niezadowolenie - przekładasz na tak rzadkie kontakty dziecka z
ojcem - to (odgrywając się na ojcu dziecka) konsekwencje przenosisz przede
wszystkim na dziecko.
Utrudniając (wyznaczeniem rzadkich kontaktów) rozwój więzi ojca i dziecka
ryzykujesz że przyczyniasz się do późniejszej recesji w tym aby dzieko miało
ojca.
(Każdego ojca można skutecznie zniechęcić, nie mylmy tego z odpowiedzialnością.)
Czy na tym Ci zależy?

"I owszem nie mam do niego zaufania, jako do osoby, pod ktorej opieka zostalby
maluszek."
Jak pisałem poprzednio - no to problem w tym, że tez nie masz zaufania do osoby
pod czyją opieką zostawiasz maluszka (gdy ojciec byłby go odwiedzał) lub
zażądanego kuratora sądowego.
Jeśli odrzucasz różne warianty - i tą drogą zmierzasz do 2 x mies (co jest
bardzo rzadko) - to jednak to można odczytywać jako utrudnianie.
Twój brak zaufania do ojca i innych osób pilnujących maluszka przy jego
odwiedzinach - skutki które z tego czynisz - to konsekwencje przede wszystkim
dla dziecka, wciąganie dziecka w konflikt ograniczaniem mu ojca (gdy nie umie
się odłożyć urazów na bok)

No i piszę to w założeniu że ojciec chce widywać dziecko częściej niż 2 x mies.

PS: Nie przenoszę tu własnych doświadczeń - bo nigdy się nie wypierałem
własnego dziecka. A jego poczęcięm byłem bardziej zadowolony niż matka.



Temat: GDYBY WIZYTA U LEKARZA KOSZTOWALA...
Do nychyb na chwile.
Witaj nychyb,

widzisz, problem polega na tym, ze część tutaj osob na tym forum, a mam na
mysli min. Patryka,z ktorym to prowadzilam nazwijmy to "dyskusje", bo jego
wrzuty sa ponizej pasa, nie zdaja sobie sprawy jak ludzie zyja, jak nie maja
pieniedzy, jak zyja dzieci z rodzin, gdzie maja po kilkoro rodzenstwa, gdzie w
osrodkach kuratorkich chowaja bulke do kieszeni "na jutro"...albo zimna w
sniegu po kolana przychodza w dziurawych trampkach i maja poodmarzane stopy..
Zauwazylam, ze wiekszosc tych ludzi, ktorzy tutaj sa na forum,to ludzie, ktorzy
jakos sobie radza, przynajmniej na tyle, zeby miec ten internet i go np.
oplacic, choc do zycia on niezbedny nie jest...i wiekszosc sobie kompletnie nie
zdaje sprawy jak wyglada zycie rodzin bedacych pod nadzorem sądu i kuratorów
sądowych, mowie tutaj o kuratorach dla nieletnich, no ale i takze dla
doroslych, bo jezli kuratora dostaje dorosly, to i czesto ze wzgledu na
znecanie sie psychiczne nad dzieckiem...
Gdybyscie ludzie wiedzieli, ze polowa, jak nie wiecej ludzi z tych rodzin
choruje na gruzice i ze kazdego dnia obok tych ludzi jezdicie w tramwajach,
stoicie w kolejce..., to byscie z domu ze strachu nie wychodzili.
Widzialam 2-letnie dziecko gryzace sobie zaswierzbiona reke, bo matka nie miala
na masc , zeby dziecko wyleczyc. Dziecko bylo zabierane do Pogotowia
Opiekuńczego, bo mata nie byla w stanie go i jego rodzenstwa utrzymać.
W osrodkach kuratorskich wszytkie dzieci maja wszy, wiekszosc ma swierzb i
gruzlice..., bo ci ludzie nie maja kasy, zeby te dzieci leczyc i takich rodzin,
nawet niepatologicznych, a coraz biedniejszych jest coraz wiecej i gdyby to
wszytko bylo platne, to tylko przezyliby ci, ktorzy maja kase i to nawet duzo
kasy, bo opieka daje na jedno dziecko 8 zl na miesiac...
Jak ci ludzie maja placic za wizyty? Czemu teraz sie tak gruzlica szerzy? W
łodzkim jest coraz gorzej, w olsztynskim od poczatku roku zanotowano 500 nowych
przypadkow...CZemu? BO ludzie nie maja kasy, zle sie odzywiaja itd...i zarazaja
reszte..., nawet tych dobrze usytuowanych...
Od czerwca podobno ma byc jeszcze gorzej, wiec moze juz nie tak dlugo zobaczymy
jak to bedzie, jak bedzie trzeba placic za wszytko i za te wizyty lacznie.
Czesc ludzi bedzie umierac tak jak to w opisanym przypadku nchyb...

Pozdrawiam pesymistycznie.




Temat: Dzieci znalazły dom
Mimo, że w tym domu nie byłem, znam go. Bowiem takich domów w NowoOdrodzonej
Polsce jest tysiące! A co gorsze, wciąż przybywa! I przybywać będzie! Ponieważ
spożycie alkoholu wśród młodzieży wzrasta w tempie zastraszającym! I dlatego
takie domy należy objąć szczególną ochroną, pomocą i jak największą opieką.
Poza tym, ja w swoich wywodach przede wszystkim zwróciłem uwagę na potencjalnie
konfabulacyjne i mało wiarygodne /skąd skłonność i nawyk do posługiwania się
telefonem, dzwonienia o pomoc na policję u dziecka, które w swoim rodzinnym
domu-zakładam w ciemno-telefonu nie miało/ oraz częściowo sprzeczne w treści,
zeznania opiekunki Barbary Wawrzyńczyk! Poza tym zwróciłem uwagę na
prawdopodobnie rażące uchybienia postępowania sądowego w postaci braku
weryfikacji i potwierdzenia zeznań opiekunki przez biegłego psychologa. I
kwestia wreszcie najistotniejsza, czy proarcyrodzinna sędzia prowadzaca
postępowanie wykorzystała uprzednio w całości nadzór i pomoc kuratora sądowego
dla tej rodziny? Pomoc kuratora-opiekuna, a nie sądowego donosiciela
sporządzającego jedynie służbowe notatki z kolejnych lustracji domostwa i
niewydolnej materialnie oraz wychowawczo, rodziny! Z tekstu artykułu ten
istotny dla sprawy fakt, nie wynika. Poza tym, w sądzie nie wystarczy
zarzut "Sądzie, co się tam działo". Wszystkie stawiane matce zarzuty, powinny
być szczegółowo sprawdzone. A z tekstu wynika, że na pewno nie były. I dlatego,
samotnie nb. walcząca o dzieci matka, wobec żelaznych zarzutów typu ..."Co się
tam działo" i "latające siekiery”, była w sądzie z góry skazana na przegraną. I
to jest największym dramatem tych dzieci! Należy przy tym podkreślić jeszcze
jedną istotną kwestię, tej smutnej sprawy. Która dla opiekunki Barbary
Wawrzyńczyk oraz wielu, wielu innych urzędowych cioteczek i wujaszków, zdaje
się być całkowicie niezrozumiała. Bowiem wszyscy oni dostają od gminy na i za
opiekę nad jednym dzieckiem taką kwotę pieniędzy, jakiej najprawdopodobniej na
swoje utrzymanie nie miała poprzednio, cała biologiczna rodzina tychże dzieci!



Temat: 13-letni dręczyciele i ich rodzice
Przeczytałam ten wątek "od deski do deski" i doczekałam się wreszcie rzeczowej
propozycji pani kurator.
Niestety, prawdą jest, że wobec dorastających dzieci uprawiana jest tzw.
spychologia. Rodzice - nie wiadomo, dlaczego - uważają, że to szkoła powinna
wychowywać (czytaj: naprawiać ich kardynalne błędy wychowawcze). szkoła - i
słusznie - jest zdania, że może jedynie doradzać rodzicom, a same dzieci
delikatnie kierować na właściwe tory, między informacjami o pantofelku a Adamie
Mickiewiczu, przekazując podstawowe zasady moralne i normy społeczne. Faktem
jest jednak, że szkoła się boi. Dzieci i ich rodziców. Nauczyciel w czasch
moich rodziców ciął linią po łapach i był autorytetem. Nie jestem zwolenniczką
kar cielesnych, ale uważam, że świat idzie ku gorszemu przez to, że coraz mniej
wolno szkole i nauczycielom. Za moich - nie tak odległych czasów - uczniowie
nosili fartuchy, a do nich przyszyte (nie - przypięte) obowiązkowe tarcze. To
nie tylko oznaczało ujednolicenie samych uczniów, ale przede wszystkim
ułatwiało ich identyfikację, kiedy dopuszczali się wybryków po lekcjach, albo
chociażby wagarowali. Obecnie uczniowie nic nie muszą. Nawet policja nie
reaguje, widząc na ulicy w godzinach przedpołudniowych grupkę dzieci, w centrum
miasta, bez opiekuna.
Kiedy czytałam post Julianny, przypomniała mi się "Ballada o Januszku".
Pamiętacie? Boję się, że mój dwuletni obecnie syn będzie dorastał, a potem
funkcjonował w dorosłym świecie samych "Januszków".
Jeśli nic się nie zmieni: poszczególni kuratorzy sądowi będą mieli zbyt wielu
podopiecznych, których - z oczywistych względów - nie będą w stanie należycie
kontrolować; rodzice będą zbywać dzieci drogimi gadżetami, oraniczając swoje
kontakty z nimi do wymiany podstawowych komunikatów; nauczyciele nie będą mogli
nic zrobić szkolnym gangsterom, bo prawo stoi po stronie "dziecka" i jego
nieodpowiedzialnego rodzica - dopóty będziemy obserwować konsekwentną
degenerację tego kraju. Najlepszym dowodem na to są programy tv dla młodzieży.
Za "moich" czasów kreskówka "Beavis i Butthead" w stacji MTV odsądzana była od
czci i wiary, nazywana prymitywną i szkodliwą. Obecnie "dzieci" oglądają, jak
uczestnicy programów reaity-show piją wymiociny, dokonują samookaleczeń i
pastwią się nad sobą nawzajem. Dziwicie się, że na naszych oczach wyrastają w
nich potwory?



Temat: Puchatkowa Załoga na Jaworowej
ja nie polecam

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=612&w=20147990&a=28833282
poza tym prazedszkole nie jes rpzedszkolem w rozumieniu ustawy o systemie
oswiaty. Nie jest zarejestrowane jako rpzedszkole niepubliczne. Jest to zwykla
dziaialnosc gospodarcza, nad ktora nie ma nadzoru kuratorium.

Co do meritum zajec - pani z zalogi, pytana prazeze mnie o program do
realizacji w grupach mlodszych i starszych wyciagnela dwie pozycje ksiazkowe,
na ktorych ma zamiar pracowac - "Wczesna nauka czytania" i "Gry i zabawy z
maluchami". W porownaniu do programu edukacyjnego przerabianego w
rpazedsazkolach publicznych na podstawie elementarzy i programow proponowanych
przez MEN - chyba wypada to bardzo blado.

Panie przy zapisach deklaruja, ze angielski ma byc 4 razy w tyg - w piatek
uzyskalam informacje, ze dzieci beda miec zajecia z lektorem 3 razy w tyg a raz
w ramach tego angielsiego 4 razy w tyg - sluchaja kasety z piosenkami.
Mialy byc swietne zajecia logopedyczne - wczoraj maz dowiedzial sie, ze zajecia
logopedyczne grupowe (a wie wszystkie dieci na raz trwaja 15 minut. Moim
zdaniem, jak na tak mocno reklamowany fakt kontantu dzieci z logopeda - jednak
smieszne toto.
Zajecia plastyczne - poki co dzieci robily same prace grupowe. W tym jedna byla
na kartce a4 (cala grupa robila te prace podobno) - przyklejony makaron rurki
pomalowany prszez dzieci. Moje dziecko pomalowalo razem z kolega na spolke
obszar wielkosci plowy plyty kompaktowej (wiec wypada po 1/4 obszaru plyty
kompaktowej na lebka) - moim zdaniem lekka kpina. Na pytanie, czy dzieci robia
prace indywidualnie otrzymalam odpowiedz ze dzieci robily takie prace ale
zniszczyly (???).

Acha - z zaloga laczy cie umowa cywilnoprawna. Jak ci sie cos nie spodoba i nie
uda ci sie dosjsc do porozumienia z paniami prowadzacymi dzialanosc - zostaje
Ci droga sądowa.

Moim zdaniem najlepsze jest przedszkole, nad ktorym jest nadzor kuratora.
www.wroclaw.pl/m3354/ tu znajdziesz liste prazedszkoli publicznych i
niepublicznych zarejestrowanych w wydiale oswiaty, nad ktorymi nadzor sprawuje
kuratorium oswiaty.




Temat: Dzieci znalazły dom
Dzieci znalazły dom
Największym dramatem tych dzieci jest fakt, że właśnie straciły dom rodzinny.
Którego nie zastąpi żaden inny. Tak jak biologicznych rodziców, nigdy nie
zastąpi żadna przyszywana ciotka razem ...z paroma wujciami! Polskie
sędzie "proarcyrodzinne" zamiast najpierw do końca wyczerpać wszelkie środki
pomocy rodzicom biologicznym, beztrosko odbierają, czy ograniczają im prawa
rodzicielskie! I nikt nie pyta, czy mają pracę, czy wystarali się o wszystkie
należne im świadczenia? Czy prawidłowo je wykorzystują? Czym próbują
ustanowić najpierw nadzór kuratora sądowego? Wspomagającego niewydolną
materialnie i wychowawczo rodzinę, wszelką możliwą pomocą i radą?! Czy sędzia
prowadząca wykorzystała taką formę pomocy? Poza tym, sama opiekunka pogotowia
opiekuńczego Barbara Wawrzyńczak wydaje się być zbytnio ...konfabulacyjna.
Jej zeznania są mało wiarygodne i ponadto sprzeczne w treści. Jeśli beztroska
sędzia "proarcyrodzinna" w postępowaniu sądowym opierała się w większości na
zeznaniach konfabulantki Barbary Wawrzyńczyk, postępowanie należałoby
wznowić! Przede wszystkim, żeby tak małe dziecko do słuchawki telefonu
wykrzykiwało słowa o pomoc, musiało mieć telefon w domu rodzinnym? I znać
policyjny numer. A miało, Barbaro Wawrzyńczak i "proarcyrodzinna" sędzio? I
znało numer 997? Poza tym dziecko wydaje się zbyt małe, aby dokładnie
pamiętało zdarzenia z ...siekierami w tle?! I czy aby takie zdarzenie miało
kiedykolwiek w domu rodziców biologicznych, miejsce? Czy sędzia prowadząca
postępowanie zadała sobie na tyle trudu, aby zweryfikować zeznania opiekunki
Wawrzyńczyk? Czy zeznania opiekunki Wawrzyńczyk były weryfikowane przez
biegłego psychologa?! Zeznania samej opiekunki Wawrzyńczyk bez trudu
podważyłby każdy adwokat! Bowiem jej konfabulacja i wybujała fantazja aż
prosi się o poskromienie! Oczywiście sama matka biologiczna nie była sobie w
stanie poradzić w sądzie z tak "miażdżącymi"z pozoru, zeznaniami
konfabulantki Wawrzyńczyk! Oczywista sprzeczność w zeznaniach wynika z
wypowiedzi Wawrzyńczyk- "On bardziej przeżył rozstanie z matką, która ma
ograniczone prawa rodzicielskie". By następnie rzucać się na szyję urzędowej
ciotki z pogotowia i pytać -Kochasz mnie???



Temat: proszę o pomoc dla ubogiej rodziny (Słupsk)
proszę o pomoc dla ubogiej rodziny (Słupsk)
Moja mama jest kuratorem sądowym. Obecnie zajmuje się pewną rodziną, której przydałaby się pomoc rzeczowa. Sytuacja wygląda następująco...

Rodzice - oboje nie pracują, są po szkole specjalnej. Ojciec nie potrafi czytać ani pisać.
Karolina, 12 lat. Idzie do V klasy szkoły specjalnej. Jest upośledzona. Ma ok. 150 cm wzrostu, jest bardzo drobna.
Marzena, 11 lat. Także zdała do 5 klasy szkoły specjalnej, też upośledzona. Ma ok. 150 cm wzrostu, normalnej postury - choć też szczuplutka.
Kamila, 7 lat - idzie to I klasy SP. Prawdopodobnie rozwija sie normalnie. Jej wymiarów nie znam.

Rodzina ma duże problemy z funkcjonowaniem społecznym. Utrzumują się z zasiłków, przy czym jakiejś formalności nie dopełnili i niestety nie otrzymają części pieniędzy. Rodzice są na pograniczu upośledzenia umysłowego, co dodatkowo komplikuję sprawę poszukiwania przez nich pracy w mieście z tak dużym bezrobociem. Ponieważ mają nadzór kuratorski - wszystkie możliwości uzyskania pomocy z organizacji są wykorzystywane (dzieci w roku szkolnym będą miały obiady).

Moja mama mówi że potrzebne są następujące rzeczy:
- ubrania dla dziewczynek
- zabawki, najlepiej takie które działały by rozwijająco - przy czym matka nie potrafi w żaden sposób wspomóc rechabilitacji dzieci
- proste książeczki
- chętnie słodycze dla dziewczynek

Dzieci nie mają zabawek i słodyczy zarówno przez cieżką sytuację finansową, jak i upośledzeni rodzice nie potrafią prawidłowo zaspokajać ich potrzeb (choć podobno bardzo się starają i kochają swoje dzieci).

Na wszystkie pytania odpowiem po konsultacji z moją mamą
Jeśli ktoś by chciał pomóc, podam adres mamy lub tej rodziny - a w kwestii pytań nr telefonu do mojej mamy będącej ich kuratorem.

Pozdrawiam



Temat: Segregacja w szkolach
Droga Nino - chyba się nie zrozumiałyśmy.
Podstawa programowa realizowana w szkołach publicznych jest taka sama - nie
zależnie od klasy. Dziecko z niższą średnią ocen, które wykazuje się chęciami -
ale brak mu możliwości - powinno uczęszczać do klasy z innymi.
Ale co powiesz o uczniach mających 2-3 lata opóżnienia i to w wyniku - nie
braku możliwości, ale wagarów, kontaktów z półświadkiem, lekceważącego
podejścia do wszystkiego??? O uczniach mających nieraz wyroki sądowe, kuratorów
itp. - Czy będzie w porzadku, że podczas lekcji - obojętnie z jakiego
przedmiotu i u jakiego nauczyciela (tego wg nas lepszego lub gorszego)moje
dziecko ma wysłuchiwać niecenzuralnych epitetów i tracić materiał z powodu
niemożności prowadzenia zajęć? Czy zdrowo myślący rodzic nie zrobi wszystkiego,
aby jego dziecko mogło jak najlepiej wykorzystać okres nauki.
Szkoły w siatce godzin dla tych słabszych klas powinny zaplanować głównie
zwiększoną ilość godzin na przedmioty podstawowe, a nie na naukę dwóch języków,
poszerzonych programów z matematyki, czy zajęć z tzw. europeistyki - dają wtedy
możliwość uzupełnienia w/w treści tym słabszym - pytanie - czy oni to
wykorzystają? Uczeń, który będzie się starał powinien mieć możliwość przejścia
do klasy o wyższym poziomie.
Tak robi szkoła podstawowa 34 w radomiu (matematyka) - wychodzi to wszystkim na
dobre, a uczniowie o odpowiednich predyspozycjach i umiejętnościach nie muszą
chodzić na dodatkowe korepetycje, aby brać udział w konkursach i olimpiadach.
Jeżeli wszyscy są obruszeni faktem takiego dzielenia - to proszę mi wyjaśnić -
dlaczego my rodzice zwracamy na to uwagę i wręcz dopytujemy się o całościowe
wyniki nauczania dla danej klasy. Oczywiście - rodzice którym zależy na swoich
dzieciach i tacy, którzy rozumieją, że przyszły start ich dziecka będzie
uwarunkowany tym - co wyniesie ono nie tylko z domu, ale i ze szkoły.




Temat: Czy czat jest ,aż tak niebezpieczny???
Czy czat jest ,aż tak niebezpieczny???
Skazana za WWW

kol, pap 29-10-2004, ostatnia aktualizacja 28-10-2004 18:56

Za siedzenie na internetowych czatach straciła czwórkę dzieci. Może je
odzyskać, gdy wyleczy się z uzależnienia od komputera

Wyrok w tej niecodziennej sprawie zapadł przez krakowskim sądem. 33-letniej
kobiecie tamtejszy sąd rodzinny odebrał prawa do opieki nad czwórką dzieci.
Najmłodsze miało kilka, a najstarsze jedenaście lat. Sprawa wyszła na jaw, gdy
sądowy kurator, który opiekował się rodziną, odkrył, że kobieta zupełnie się
nimi nie interesuje. Nie gotuje im obiadów, nie pierze. W mieszkaniu cały czas
panował półmrok, bo zasłony były zasłonięte. Jedynym działającym urządzeniem
był komputer podłączony do internetu. Kobieta siedziała przy nim niemal non
stop. Najczęściej na internetowych czatach. Tam zaś rozmawiała z napotkanymi
przypadkowo osobami. Na brak wolnego czasu nie mogła narzekać, bo była
bezrobotna. Z mężem się rozwiodła. Pochodzące od niego pieniądze z alimentów
przeznaczała na rachunki telefoniczne. Nie płaciła czynszu, za wodę i gaz.

- To bezprecedensowe orzeczenie, bo sąd tak łatwo nie odbiera dzieci -
zapewnia sędzia Waldemar Żurek, rzecznik sądu okręgowego w Krakowie. -
Pokazuje jednocześnie, jak groźny może być internet, który może uzależnić
podobnie jak alkohol.

Odebrane kobiecie dzieci pozostają w placówce opiekuńczej. Matka będzie mogła
je odzyskać, gdy podda się dobrowolnemu leczeniu. Może trwać nawet kilka
miesięcy. Prowadzić ma ją jeden z krakowskich ośrodków. Terapia będzie
wyglądała jak ta prowadzona z alkoholikami. Polega głównie na rozmowach z
psychologiem. To od ich opinii zależy, czy kobieta będzie mogła znów mieszkać
ze swoimi dziećmi.

Artykuł z gazety Metro.



Temat: Obowiązki dziadków
Mama postąpiła bardzo rozsądnie odsyłając synową z dziećmi taksówką (na własny
koszt do Warszawy). Nie rozmawiałam z nią na ten temat, ale wiem, że zrobiła to
najdelikatniej jak się dało. Ona nie mogła zaopiekować się dziewczynkami. Gdyby
je zatrzymała, ich matka znikła by natychmiast (była spakowana, jak sama
twierdzi) i dopiero zaczęła by sie zabawa z sadowym ustalaniem porzucenia
dzieci, ustalaniem miejsca pobytu rodziców, ustanowieniem opiekuna prawnego.
Polubowne - z lekkim naciskiem z naszej strony - załatwienie sprawy byłoby
niemożliwe, a tak jakaś szansa; nikła, bo nikła, ale jest.

A czas leci. Koncentruję się na młodszej dziewczynce, ale tu starsza jest w
znacznie gorszej sytuacji: ma chyba dwa lata do tyłu, od kwietnia nie chodziła
do szkoły a tu zaczyna się kolejny rok szkolny a ona nie wie jeszcze do jakiej
szkoły pójdzie. Znowu znikła z domu a towarzystwo ma raczej bardzo nieciekawe.
Teoretycznie ma kuratora, ale kurator jeżeli chce cokolwiek dowiedzieć, dzwoni
do mnie, bo matka cały czas twierdzi, że to moja manipulacja i to ja zrobiłam z
jej dziecka przestępcę. Nie chodzi nawet o to, że fakty są oczywiste a ja nie
miałam z tym nic wspólnego, ponieważ mała nie była wtedy nawet pod moją opieką.

Jej na prawdę nikt nie chce. Sama mi(!) wykrzyczała, że urodziła sie tylko po
to, żeby matka mogła usidlić bogatego gościa. Gość jak się potem okazało miał
tylko bogatą żoną, więc mała okazała się nikomu niepotrzebna.
Paradoksalnie, chyba najwięcej serca i uwagi okazywał jej mój były mąż.

Ja też nie mogę tutaj tkwić, moje życie jest już za Oceanem. Chłopcy powinni
zacząć chodzić do szkoły, a nie liczyć dni do wciąż odkładanego wylotu i tęsknić
za przybranym ojcem. Nie mogę jednak mamy zostawić samej z tym wszystkim.



Temat: Pijana wychowawczyni z domu dziecka włamała się..
Pijana wychowawczyni z domu dziecka włamała się..
Wychowawczyni z domu dziecka z Dąbrowy Górniczej na "gościnnych występach"

Poniedziałek, 2 sierpnia 2004r.

Ewelina N., 24-letnia kurator z sądu w Dąbrowie Górniczej pijana włamała się
do kiosku "Ruchu". Kobieta przebywała na urlopie u rodziny w Hrubieszowie na
Lubelszczyźnie. Wraz z czterema nastolatkami Ewelina N. w sobotnią noc wybiła
szybę do kiosku a następnie kradła wszystkie przedmioty znajdujące się w
zasięgu jej ręki.

Łupem kobiety, która w Dąbrowie Górniczej pracuje również jako wychowawczyni w
jednej z placówek społeczno-wychowawczych padły głównie kolorowe czasopisma.
Włamywaczki na gorącym uczynku zatrzymała policja. Okazało się, że przed
"włamem" na kiosk wspólnie spożywały alkohol.

- Zatrzymane zostały cztery mieszkanki Hrubieszowa - 16-latka, dwie 17-letnie
bliźniaczki i 18-latka - mówi Renata Laszczka-Rusek z zespołu prasowego
Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie. - Najstarsza w tym gronie to właśnie
24-letnia mieszkanka Dąbrowy Górniczej. Tylko jedna z dziewcząt nie była pod
wpływem alkoholu. Pozostałe miały od 0,14 do 1,09 promila.

Wychowawczyni - kurator sądowy miała w wydychanym powietrzu 0,6 promila
alkoholu. Kobieta, kiedy już wytrzeźwiała, została przesłuchana. Mimo, że
policja zatrzymała ją w trakcie kradzieży, Ewelina N. nie przyznaje się do
winy i nie chce wytłumaczyć dlaczego kradła czasopisma. Wychowawczynię
"pogrążają" natomiast zeznania pozostałych włamywaczek. Prawdopodobnie to
właśnie Ewelina N była pomysłodawczynią napadu. Właściciel kiosku oszacował
straty na 135 zł.

am - Trybuna Śląska



Temat: ZNP: Program naprawy wychowawczej w szkolach
ZNP: Program naprawy wychowawczej w szkolach
Cztery kroki - szkoła, nauczyciele, rodzina, samorząd to program naprawy
wychowawczej przygotowany przez ekspertów Związku Nauczycielstwa Polskiego,
będący odpowiedzią na rządowy programu Zero tolerancji dla przemocy w szkole.
ZNP uważa, że niezbędne jest jak najszybsze podjęcie działań na rzecz zmiany
sytuacji w polskim szkolnictwie poprzez: wsparcie działań wychowawczych
szkoły, kształcenie i doskonalenie nauczycieli, wsparcie rodzin i aktywizacje
samorządów. W programie Cztery kroki postuluje się m.in. likwidacje dużych
szkół, na rzecz mniejszych i bardziej przyjaznych, utworzenie maksimum 20-
osobowych klas szkolnych, zatrudnienie w każdej szkole pedagoga i psychologa
oraz zwiększenie oferty zajęć pozalekcyjnych i udostępnienie uczniom boisk,
sal gimnastycznych oraz pracowni komputerowych. Równocześnie konieczna jest
pomoc nauczycielom: zatrudnienie większej liczby doradców metodycznych, a
także lepsze przygotowanie nauczycieli do pracy wychowawczej poprzez
rozszerzenie w programach studiów nauczycielskich treści związanych z
problemami wychowawczymi i sytuacjami trudnymi w szkołach i systematyczne
doskonalenie nauczycieli w tym zakresie w ramach warsztatów i kursów.
Przemocy w szkole można zapobiec tylko dzięki współpracy z rodzicami. ZNP
apeluje o stworzenie systemu pomocy pedagogicznej dla rodziców w szkołach i
poradniach psychologiczno - pedagogicznych, stworzenie takich
wyspecjalizowanych placówek w każdej gminie, a także wprowadzenie
obowiązkowej terapii dla rodziców dzieci niedostosowanych społecznie. Związek
proponuje także zwiększenie liczby placówek resocjalizacyjnych -
młodzieżowych ośrodków wychowawczych i młodzieżowych ośrodków socjoterapii i
zwiększenie liczby kuratorów sądowych w sprawach rodzinnych i sprawach
nieletnich Samorządy powinny zostać zobowiązanie do powołania punktów
interwencji kryzysowej w każdej gminie. W skład takiej grupy wchodziliby:
kurator rodzinny, policjant, dyrektor szkoły, psycholog, pedagog i ksiądz.
Grupa pomagałaby nauczycielom, rodzicom i uczniom w trudnych dla nich
sytuacjach, np. poprzez specjalne telefony zaufania lub w ramach lokalnych
programów przeciwdziałania przemocy.
www.racjonalista.pl/index.php/s,11/t,9641
Wsadzanie do wiezienia taniej wychodzi. Rzad IV RP jest oszczedny.




Temat: Gimnazjalista oskarża policjanta o pobicie
ale jak było naprawdę?
Nie chcę, by kogokolwiek to spotykało, nie chcę, by moje ani cudze dzieci były
bite. To jest oczywisty absurd: wlać, bo tak. Ale na Czystej dzieje się do lat
źle, od lat interweniujemy, od lat prosimy, by rodzice zajęli się dzieciakami.
Nie będziemy pisac nazwiskami, bo szkoda gadać, gdzie są kuratorzy sądowi tej
holoty. tomek jest gdzies pomiędzy.

Kolega Twój nie jest może chuliganem, ale jest ewidentnie tzw. żulem. jest po
prostu "miętki" - fika, podskakuje i zaczepia. O mamie mówić nie będziemy,
bo... szkoda dosłownie słów.

Nie jestem za tym, by chłopakom sprawiać manto za to, że są z Czystej. Za to,
że kibicują Wiśle, za to że sobie zaglądają do aut.

Dla mnie jest ważne to, by się dowiedzieć, co się zdarzyło naprawdę - dlaczego
policja zbiła Tomka, i czy to zrobiła policja, nie wolno policji ot, tak
chodzic i bić, użwac przymusu bepośredniego. Siły wolno uzyć wyłącznie w
okreslonych przypadkach. Czy cos zagrażało policjantom ze strony Tomka, kundla,
czy może tego dugiego chłopaczka?

Szkoda, że Tomek oberwał (podkreślam szkoda), ale czy byli policjanci, czy na
pewno policjanci... jakie na to są dowody, a jeżeli tak, to jest to żasłosne,
choć to dośc rosły chłopak, nie stanowi jednak sam przeszkody wziąć go pod bary
i zawieźć do Białego Domku, do wyjaśnienia, skoro było podejrzenie, że coś chce
skroić.

Nie podobami sie takie uzycie siły - skopać, podobić oczy. Nieładne to. Ohyda.

Ja jednak nie wierzę za bardzo Tomkowi, jest kręraczem - nie wierzę też, by
trzeba było od razu chłopaka lać. Jest trudny, ale lać?

Myślę, że tomek jak okoliczny gieroj sie przeliczył - zaczął wyzywac policję,
robił to wielokrotnie, znamy go z tego, jest agresywny, a wobec policji
szczególnie i... się przeliczył. Szkoda, że policjant zamiast zabrać delikwenta
i zrobić mu sprawę za obrazę, to wziął się zatłuczenie niemądrego małolata.
powiedzmy sobie głupkowanego szczeniaka.

Najgorsze jest to, że otrzymał teraz miano męczennika, co teraz będzie wyrabiał
wśród okolicznej żulii, już był nieznośny, a teraz będzie święty. Święty i
otrzyma medal za walkę z psami!

I to jest żałosne - otrzymał wspracie w drodze ku rynsztowowi, stał na
krawędzi, a teraz ma tam szansę się znaleźć.



Temat: Przemoc w rodzinie
Koalicja „Przeciw przemocy” serdecznie zapraszają na konferencję:

„Praca z dziećmi i młodzieżą zagrożoną uzależnieniem od środków
psychoaktywnych”

Konferencja odbędzie się w dniach 16 – 17 października 2006 roku
(poniedziałek i wtorek) w godz. 9.- 14. w Zespole Pensjonatów „Dolina Białego”
w Zakopanem - Pensjonat „Biały Potok”, ul. Droga do Białego 7.

W ostatnich latach obserwuje się eskalację zjawiska narkomanii wśród uczniów
szkół i poza nią. Istnieje zatem potrzeba podjęcia bardziej skutecznych działań
niż stosowane obecnie, by w sposób profesjonalny zapobiegać zjawisku
uzależnienia od środków psychoaktywnych w kraju, ale przede wszystkim w
społeczności lokalnej.
Wychodząc naprzeciw społecznym oczekiwaniom zapraszamy do aktywnego udziału w
konferencji adresowanej do dyrektorów szkół, nauczycieli, pedagogów szkolnych,
zawodowych i społecznych kuratorów sądowych, funkcjonariuszy policji i straży
miejskiej, pracowników socjalnych oraz instytucji „pomocowych” z terenu Gminy
Zakopane. Skuteczność podejmowanych interwencji zależy między innymi od tego,
czy w środowisku lokalnym zostanie wypracowany, zaakceptowany a następnie
wprowadzany
i konsekwentnie realizowany przez wszystkich jednolity system reagowania.
Głównym celem naszej konferencji jest znalezienie odpowiedzi na pytanie:
Jak skutecznie pomagać osobom defafworyzowanym społecznie?
Mamy nadzieję, że podjęta przez nas inicjatywa pozwoli ma skonsolidowanie i
ujednolicenie dotychczasowych działań profilaktycznych, edukacyjnych i
wychowawczych zmierzających do zapobiegania zagrożeniom.

Z a p r a s z a m y !



Temat: Pijana wychowawczyni z domu dziecka włamała się..
Patologiczne rodziny zastępcze.
z archiwum programu UWAGA TVN

Patologiczne rodziny zastępcze.

***

W pożarze domu w Lublinie zginął pięcioletni Kamil. Chłopiec razem z dwojgiem
rodzeństwa wychowywał się w rodzinie zastępczej. Kurator kilkakrotnie wskazywał
sądowi, że przybrani rodzice źle opiekują się chłopcem. Sędziowie jednak nie
odebrali im dzieci. Gdyby posłuchali kuratora zapewne nie doszłoby do tragedii.

Podczas pożaru rodzice byli pijani. W domach dziecka na nowych rodziców czeka
ponad 21 tysięcy dzieci. Coraz częściej trafiają do rodzin zastępczych, które
za opiekę nad dziećmi dostają pieniądze. Bardzo często dzieci są, więc
wykorzystywane i traktowane jako źródło dochodów przez rodziny zastępcze.

***

Sąd rodzinny w Kwidzynie ustanawia rodziny zastępcze w sposób budzący wiele
wątpliwości. Przyznaje dzieci ludziom, którzy nie powinni się nimi opiekować -
na przykład recydywistom, czy też osobom, które nie mają środków i warunków do
wychowania dzieci.

Robert R. był wielokrotnie karany za różne przestępstwa. Kilka lat temu sąd
rodzinny w Kwidzynie ograniczył mu prawa rodzicielskie do jego syna. Nie
przeszkodziło to temu samemu sądowi ustanowić go rodziną zastępczą dla trójki
obcych dzieci.

Decyzjami sądu, który przyznał dzieci recydywiście interesuje się prokuratura.
Choć to nieprawdopodobne - takich przypadków jest więcej.

Dzięki decyzjom sądu kilkadziesiąt rodzin zastępczych w powiecie kwidzyńskim ma
zapewniony stały dochód. W przypadku jednego dziecka to kilkaset złotych
miesięcznie.

***

Ewa, Adam i Robert od wczesnego dzieciństwa przebywali w domu dziecka, czekając
na nową rodzinę. Kiedy pojawili się chętni na utworzenie dla nich rodziny
zastępczej, sąd przyznał im prawo do opieki nad dziećmi. Jednak rok temu
okazało się, że rodzeństwo zamiast otrzymywać opiekę, samo musi opiekować się
niepełnosprawną matką i pracować ponad siły.

Biegli psycholog i psychiatra podkreślają brak więzi emocjonalnej dzieci i
rodziców. Zwracają też uwagę na fakt, iż rodzice chcieli oddać najmłodszego
syna na leczenie psychiatryczne tylko, dlatego, że ich nie słuchał. Po trzech
latach od chwili, gdy dzieci znalazły rodzinę, sąd odebrał je małżeństwu
uznając, że ludzie ci są do tej roli nieprzygotowani. Jednak małżeństwo
postanowiło walczyć o adoptowane dzieci. Bez względu na to jak zakończy się ta
sprawa to właśnie dzieci będą najbardziej pokrzywdzone.




Temat: Samotni ojcowie z Poznania
omama napisała:

...prawdą jest, że nader, nader mikry procencik mężczyzn występuje o opiekę.
Można się spierać o przyczyny:

...nie kochają dzieci?
BYWA I TAK, STATYSTYCZNIE CZĘŚCIEJ ZDAŻAJĄ SIE MĘŻCZYŹNI, KTÓRZY Z RÓŻNYCH
PRZYCZYN (NP. "PRZYPADKOWA" CIĄŻA) NIE ODCZUWAJĄ POTRZEBY RODZICIELSTWA.
STATYSTYCZNIE CZĘŚCIEJ NIE OZNACZA, ŻE WSZYSCY. a NIESTETY PRZEZ TAKI STEREOTYP
MAMY DO CZYNIENIA Z PEWNEGO RODZAJU ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ ZBIOROWĄ.

Nie chcą kłopotu?
TAAAAK. DZIECKO OZNACZA ZMIANĘ TRYBU I STYLU ŻYCIA. OZNACZA MILION OBOWIĄZKÓW
PRZEZ KILKANAŚCIE LAT. OZNACZA WRESZCIE, ŻE TRZEBA WYDAĆ PIENIĄDZE NA PAMPERSY
A NIE NA WŁASNE PRZYJEMNOŚCI. ALE NIE TYLKO MĘŻCZYŹNI CIĘŻKO ZNOSZĄ
TE "KŁOPOTY". PRZECIEŻ CZASEM I KOBIETY SĄ - NAZWIJMY TO DELIKATNIE -
ZNIECIERPLIWIONE.

Nie wierzą w sukces?
MĘŻCZYŹNI NIE MAJĄ NAWET PRAWA WIERZYĆ W "SUKCES". GDY WSPOMNIAŁEM PRZY
ADWOKACIE ŻONY, ŻE JA TAKŻE MAM PRAWO DO WYSTAPIENIA O POWIERZENIE OPIEKI, TEN
OMAL SIĘ NIE UDŁAWIŁ ZE ŚMIECHU.
GDY ROZMAWIAŁEM I SZUKAŁEM POMOCY - PRAWNICY, KURATORZY, POLICJANCI,
PSYCHOLOGOWIE MÓWIĄ: "NIE MA PAN SZANS". OCZYWIŚCIE MÓWIĄ TO "NIEFORMALNIE",
ŻYCZLIWIE NP. NA KORYTARZU GDY STARAJĄ SIĘ CZŁOWIEKA POCIESZYĆ I UŚWIADOMIĆ. NA
SALI SĄDOWEJ I W KODEKSIE JEST JEDNAK WSZYSTKO "NIBY" MOŻLIWE. TYLE, ŻE "NIBY".

Wiedzą, że dzieci są (najczęściej) bardziej związane z matką i nie
chcą tego łamać?
ALEŻ OCZYWIŚCIE! NAWET NIE CHODZI O TO, ŻE "BARDZIEJ". TYLKO O TO, ŻE "WOGÓLE".
POPROSTU JA WIEM, ŻE DZIECKO POTRZEBUJE MATKI. DLATEGO NIE "PORYWAM" DZIECKA,
NIE USTANAWIAM "FAKTÓW DOKONANYCH". A MOŻE SZKODA BO TO BYŁABY METODA NA
WSPOMNIANY WYŻEJ "SUKCES". TYLKO CZY SUKCESEM JEST ZABRANIE DZIECKU MATKI????

Wiedzą, że po próbie odebrania dziecka kobieta pójdzie na
prawdziwą wojnę? "
OJ TAK! PO WSPOMNIANEJ WYŻEJ SYTUACJI, W KTÓREJ PRZEDSTAWIŁEM MOZLIWOŚĆ
SPRAWOWANIA OPIEKI NAD DZIECKIEM, PO WYJŚCIU MOJA ŻONA SYKNĘŁA MI DO UCHA:
SPRÓBUJ TYLKO WYSTĄPIĆ Z TAKIM WNIOSKIEM TO NIE ZOBACZYSZ DZIECKA PRZEZ 2 LATA.
BYŁO TO PO MIESIĄCU IZOLACJI - GDY NIE WIDZIAŁEM I NIE ROZMAWIAŁEM CHOĆBY PRZEZ
TELEFON Z MALCEM. PRZEZ TEN MIESIĄC BYŁEM WSZĘDZIE ALE NIKT NIE POTRAFIŁ POMÓC.
ZROZUMIAŁEM, ŻE TE 2 LATA TEŻ SĄ MOŻLIWE. A NIECHBY NAWET NIE 2 LATA TYLKO
KOLEJNY MIESIĄC I TAK BYM SIĘ PODDAŁ. BYLE TYLKO BYĆ CHOĆ CHWILĘ Z DZIECKIEM...




Temat: władza rodzicielska-jak pozbawić?
Fakt, że nie jest znane aktualne miejsce pobytu ojca dziecka nie oznacza, że
nie można go pozbawić władzy. Jest inny mankament: może to trwać dosyć długo.
We wniosku podajesz taki adres, jaki jest Ci znany (np. miejsce zameldowania na
pobyt stały lub czasowy). Jeżeli ojciec nie odbierze pierwszego listu
poleconego z zawiadomieniem z sądu i nie stawi się na sprawę, zaczyna się jego
poszukiwanie. Sąd zwraca się do wydziału meldunkowego urzędu gminy / dzielnicy
oraz do policji (nie wiem, czy US oraz ZUS też się tu angażuje; nie byłby to
zły pomysł, bo wystarczy sprawdzić, czy gdziekolwiek za tego pana odprowadzany
jest podatek lub ubezpieczenie i już znane jest miejsce jego zatrudnienia i
zamieszkania). Jeżeli w/w organy nie są w stanie go odszukać i skutecznie
doręczyć wezwania sądowego, sąd na Twój wniosek ustanawia kuratora, który
będzie uczestniczył w sprawie „w imieniu” ojca dziecka.
„Sąd”, jak wiadomo, to sędzia (sędzina) i dwóch ziewających ławników. Wszyscy
są tylko ludźmi, ze swoimi słabościami, poglądami, doświadczeniami,
uprzedzeniami... Każdy z nich będzie czytał tą samą ustawę i zupełnie inaczej
ją rozumiał. Dla jednego spotkanie z dzieckiem raz do roku wykluczy istnienie
trwałości braku zainteresowania, dla innego będzie jednoznaczne z kompletnym
brakiem zainteresowania dzieckiem. Ale myśląc logicznie: czy osoba widująca
dziecko tak rzadko jest w stanie o nim współdecydować? Na jakiej podstawie taki
tatuś może stwierdzić, że akurat to przedszkole czy ta szkoła będą dla dziecka
najlepsze? Osoba widująca dziecko raz na kilka miesięcy po prostu tego dziecka
nie zna, nie może prawidłowo określić jego potrzeb, a więc i o nim
współdecydować. Nie jest więc władna, by sprawować władzę rodzicielską.
Sądy rzeczywiście mają na względzie tzw. dobro dziecka, którego elementem jest
opieka ze strony obojga rodziców. Czasami jednak zapominają o jakości tej
opieki. Dają ojcu kolejną szansę kosztem... dziecka. Smutne.
Mimo wszystko życzę powodzenia.




Temat: władza rodzicielska-jak pozbawić?
Cytuję za Kodeksem rodzinnym i opiekuńczym, atr. 111:
„ § 1. Jeżeli władza rodzicielska nie może być wykonywana z powodu trwałej
przeszkody albo jeżeli rodzice nadużywają władzy rodzicielskiej lub w sposób
rażący zaniedbują swe obowiązki względem dziecka, sąd opiekuńczy pozbawi
rodziców władzy rodzicielskiej. Pozbawienie władzy rodzicielskiej może być
orzeczone także w stosunku do jednego z rodziców.
§ 1a. Sąd może pozbawić rodziców władzy rodzicielskiej, jeżeli mimo udzielonej
pomocy nie ustały przyczyny zastosowania art. 109 § 2 pkt 5, a w szczególności
gdy rodzice trwale nie interesują się dzieckiem.
§ 2. W razie ustania przyczyny, która była podstawą pozbawienia władzy
rodzicielskiej, sąd opiekuńczy może władzę rodzicielską przywrócić.”

Mówiąc bardziej przystępnie: jeżeli ojciec dziecka nadużywa władzy (bije,
ubliża itp.) albo zaniedbuje swe obowiązki (nie płaci alimentów dobrowolnie)
albo nie interesuje się dzieckiem (nie spotyka się z nim, nie utrzymuje
kontaktu z matką dziecka) można go władzy rodzicielskiej pozbawić lub ją
ograniczyć. Co wybierzesz, zależy od Ciebie. Dodam, że nie muszą wystąpić
wszystkie trzy sytuacje na raz, wystarczy jedna.
Jeżeli się zdecydujesz, składasz w sądzie wniosek, załączasz skrócony odpis
aktu urodzenia dziecka, dowody (w tym przynajmniej jednego świadka) i opłatę
sądową = 30 pln. Przygotuj się też na niezapowiedzianą wizytę kuratora – sąd
musi wiedzieć, że Ty jesteś odpowiedzialną i dobrą matką i zostawienie władzy
rodz. tylko w Twoich rękach nie zadziała na szkodę dziecka.
Sprawa nie może odbyć się w trybie zaocznym, tzn. aby orzeczenie mogło być
wydane konieczna jest obecność na sali obu stron. Odbywa się dosyć szybko, 1-2
mies. od złożenia wniosku.
Zanim złożysz taki wniosek, zastanów się. Osoba pozbawiona władzy
rodzicielskiej czuje się często zwolniona na resztę życia z wykonywania
jakichkolwiek obowiązków względem dziecka. Tzn. szanse na odzyskanie ojca dla
dziecka maleją.
Pozdrawiam




Temat: Dzieci znalazły dom
Chciałam zauważyć że osoba, która nie zapoznała się z cała ta sprawa tylko
opiera sie na nieautoryzowanym artykule nie powinna zabierac głosu w tej
sprawie. Jako osoba, która bacznie przyglądała się tej sprawie moge zapewnić
pana Bulskiego, iż dzieci zostały umieszczone w placówce dopiero po rocznej
obserwacji kuratora i pracownika socjalnego. Zostały zabrane gdy w domu toczyła
sie libacja i awantura. Najpierw trafiły do Domu Małego Dziecka, dopiero
później do pogotowia. Jeżeli pan się nie orientuje 3,5 letnie dziecko pamięć ma
juz dobrą, zwłaszcza jest wyczulone na traumatyczne przeżycia. Ważne rownież
jest to iż nie zagłębił się pan w tę sprawe tak mocno jak ja i nie wie pan iż
były przeprowadzane wielokrotne testy psychologiczne z psychologami sądowymi
zarówno z dziećmi, matką i babcia dzieci oraz pracownikami pogotowia. Ważne
jest chyba również to, że matka sama zdeklarowała sie, iz nie jest w stanie
utrzymac i wychować dzieci i wyraziła zgode by dzieci trafiły do rodziny
zastępczej. :/ Nie zawsze warto wierzyc gazetom... tym bardziej ubliżac
ludziom, których pan nie zna...ale to juz jest kwestia kultury. Czasem trzeba
najpierw uzyskać więcej informacji na jakis temat zanim zacznie sie na niego
wypowiadać. Bo podejrzewam, że nie wie pan anwet czym tak naprawde jest
Rodzinne Pogotowie Opiekuńcze i co należy uczynic by się nim stać. A nich mi
pan wierzy lub nie ale trzeba mieć na to również wystarczajace i zdecydowanie
wyższ niż się panu zdaje zarobki i kwalifikacje. Więc może pan się zreflektuje
i sam zostanie pogotowiem albo rodziną zastępczą i zobaczy czy jest to proste
zadanie. Niech pan sie przekona czy takie dziecko od razu nie rzuci sie panu na
szyję i nie bedzie potrzebowało miłosci. Ale każdy ma prawo mieć swoje
zdanie...tylko trzeba umieć je wypowiadać w kulturalny i mniej arogancki
sposób, wcześniej zapoznając się z faktami, a nie z nierzetelnymi artykułami.
pozdrawiam !



Temat: Dysponowanie majątkiem dzieci
o ile wiem, to niestety za każdym razem kiedy chcesz sprzedać jakąś rzecz
wartościową, przekraczającą tzw. zarząd zwykły (mieszkanie, samochód, garaz
pewnie tez, bo nieraz jest droższy od samochodu) musisz wnosić sprawę do sądu.
U mnie była zupełna parodia, bo parę dni po wypadku za fikcyjne 50 zł sprzedałam
wrak naszego rozbitego samochodu (13 letniego), który stał na jakimś parkingu,
gdzie odholowała go policja. Było to kilkadziesiąt km od Szczecina, gdzie
mieszkam, a za parking trzeba było płacić, więc stwierdziłam że najprościej go
tam zostawić. Mogłam go odholować na zlomowisko i byloby po sprawie, ale wtedy
nie maiłam tego w głowie.
Okazało się, ze nie mogę sprzedać 13-letniego wraka za 50 zł, bo był on wspólną
własnością moją i męża, a teraz też dzieci, które powinny dostać po 1/3 z tych
50 zł!!!!! I dlatego nie mogłam wyrejestrować go. Musiałam mieć sądową zgodę na
jego sprzeadaż. Normalnie odbyła się rozprawa, na której musiałam tłumaczyć,
dlaczego bez zgody sądu sprzedałam współwłasność dzieci (bo sąd zawsze stoi po
stronie dzieci!)a pani sędzina powiedziała mi, ze i tak idzie na rękę, bo
najpierw powinna mi przysłać do domu kuratora, żeby sprawdził, czy nie krzywdzę
dzieci itp. Aha! Co do kuratora, to musiałam go i tak ustanowić. Moze być z
urzędu, ale wtedy się płaci, albo wskazujesz kogoś z rodziny męża, teoretycznie
bezstronnego. I musi być na rozprawie. I to, ze masz zakończoną sprawę spadkową,
niczego nie zmienia.
Tak więc, niestety, jest to problem. I to nie jednorazowy, bo np. jak będę
chciała powiedzmy za 10 lat sprzedać mieszkanie, w którym mieszkamy, to też
muszę pytać sąd o zgodę, bo kupowaliśmy je z mężem razem. I tak aż do
pełnoletności dzieci. W sumie to formalność, bo zgodę udzielą, ale jakaż przykra.
Kiedyś żyłaś sobie i nie pytałas nikogo o zgodę, a teraz, nie dość że zostałaś z
tym wszystkim sama, to jeszcze pod lupą sądu.
Zyczę powodzenia. Sprawy sądowe, niestety, trwają.
Pozdrawiam
Hania



Temat: Czy warto próbować coś z tym z robić??
1. warto wystąpić o ograniczenie praw, jeśli masz dowody lub świadków, że on
zaniedbuje. motor jest dobrym argumentem (jeśli rzeczywiście jest to
zabronione).
2. nie warto - moim zdaniem - wystąpić o ustalenie kontaktów. to zazwyczaj robi
strona, która się tych kontaktów domaga (czyli zazwyczaj ojciec). Po pierwsze
takie kontakty ustalone sądowo powodują, że jesteś uwiązana do nich (a on
złośliwie mógłby to wykorzystywać, na przykład, że "nie wypełnia ustaleń
sądowych", podczas gdy syn byłby chory), a po drugie, sąd na to dziwnie
reaguje. Wiem o czym mówię, bo sama próbowałam, głównie dlatego, że bałam się
sama coś narzucić, a były był nieznośny i agresywny. Ale ostatecznie sprawa się
rozwklekła (sąd tych kontaktów nie ustalił na pierwszej rozprawie), natomiast
trzeba było działać, bo z młodym było źle, i znalazłam w sobie siłę, żeby
NARZUCIĆ to, co uważałam za słuszne.

Ponieważ syn ma ustalone miejsce zamieszkania przy Tobie, to możesz zwyczajnie
poinformować swojego byłego, że od 1 września na przykład, ich konatkty mają
wyglądać w następujący sposób (i tutaj podaj coś co Ci odpowiada, na przykład
parzyste weekendy i coś tam jeszcze), i że w inne dni nie będziesz mu wydawać
dziecka (choć przy 12-latku to może być nieco ciężkie, bo on już ma swoje
zdanie). Że Twoje ustalenia wynikają z dbałości o dobro dziecka (ponieważ ... i
tutaj musisz zastanowić się dlaczego tak naprawdę to będzie dobre dla dziecka).
Że czekasz na jego reakcję i wewntualne poprawki do propozycji, ale że jeśli
chce, żeby było gruntownie inaczej, niech złoży w sądzie wniosek o ustalenie
kontaktów.

Z facetami agresywnymi trzeba działać spokojnie, rzeczowo i krótkimi zdaniami.

3. alimenty są należne w całości i w terminie. Możesz spokojnie się zwrócić do
kuratora o ich egzekucję (kurator właściwy w miejscu jego zamieszkania). I
podać wszystkie zaległości (czyli wszystkie także potrącenia). Kurator wtedy
wejdzie na jego dochody lub jego konto bankowe i dodatkowo jeszzcze mu zabeirze
15% prowizji.
Możesz oczywiście poinformować go o tym, zanim to zrobisz, żeby miał możliwość
naprawienia i uiszczenia zaległych alimentów (koniecznie z odsetkami).
W tej sprawie absolutnie nie kierowałabym się emocjami - to są pieniądze
należne Twojemu synowi i jeśli sąd zasądził, to on nie ma prawa tej kwoty
pomniejszać.

Powodzenia!



Temat: winny czy nie winny ?
Witaj :-)

wenezuela1 napisała:

> Jeśli chciałabym zmienić sprawę rozwodową na bez orzekania o winie (zmęczona
> jestem psychicznie i fizycznie i nic mi to już nie da), to :
> 1. co musze zrobić?
Jak ktoś Ci już napisał - wystarczy na rozprawie poinformować o tym sąd ustnie.
Zostanie to wpisane do protokołu i to wystarczy.

> 2. jak wtedy zmienia się sprawa ? Córka zostaje ze mną.
Sprawa opieki nad dzieckiem jest ustalana oddzielnie (nawet jeżeli w ramach tego
samego pozwu na jednej rozprawie) i nie ma związku z orzekaniem o winie. Jest
brane pod uwagę dobro dziecka. Z punktu widzenia dziecka może się okazać np., że
lepiej jest dla niego by zostało przy rodzicu wyłącznie winnym rozpadu. Na to
nie ma jednej prostej reguły.

> 3. czy mąż może robić jakies trudnośći, które przedłużą sprawę ?

Może.
Po pierwsze może powiedzieć, że on wcale rozwodu nie chce i że nie ma żadnego
rozpadu współżycia i tylko Ty przejściowy kryzys postrzegasz jako rozpad.
Wówczas będzie Ci trudno udowodnić całkowity i trwały rozpad współżcia.

Po drugie może zarządać rozwodu z Twojej wyłącznej winy - i zaczniecie walkę...

Po trzecie, jeżeli sprawa opieki nad dziećmi jest na tej samej rozprawie to może
dodatkowo szarpać się o alimenty, o opiekę itd.
Możliwości ma dużo:
- badania przez biegłych (w rodzinnych ośrodkach diagnostyczno czy komitetach
ochrony praw dziecka)
- wizyty kuratorów
- zeznania świadków
- co jeszcze sobie wymyśli...

wszystko to przedłuża sprawę.

Ale spokojnie. To tylko "teoria". Na pewno on również będzie chciał się z Tobą
szybko rozwieść i jak najszybciej mieć to za sobą. Najważniejsze - dogadajcie
się między sobą poza salą sądową to na sali nie będziecie się szarpać.

> 4. gdy sąd udzieli rozwodu - płacą obie str po 1/2 za koszty rozwodu( przy
> sprawie bez winy)?
Koszty sądowe to kilkaset złotych. Wiem że dla niektórych to dużo, ale te
kilkaset to niewiele patrząc na ogólne straty/korzyści (nie tylko materialne ale
i emocjonalne) z rozwodu więc nie myśl o tym. To nie jest najważniejsze.

> Pozdrawiam.w.
Pozdrawiam i powodzenia :-)





Strona 2 z 3 • Wyszukano 161 rezultatów • 1, 2, 3
 
Copyright 2006 MySite. Designed by Web Page Templates